Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziaja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziaja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 września 2015

DENKO. #3/2015. GARNIER | ISANA | DOVE | NAILTEK | SALLY HANSEN | ZIAJA ETC.

Cześć :)

Od ostatniego postu z "denkiem" minął równy miesiąc, więc pora pokazać Wam kolejną odsłonę tej serii. Tym razem nazbierałam trochę więcej pustych opakowań, ponieważ staram się systematycznie kończyć kosmetyki, które kiedyś otworzyłam, a z jakichś względów o nich zapomniałam. 
Jeżeli jesteście ciekawe jakie zdanie wyrobiłam sobie na temat kosmetyków, które pojawią się w tym poście, zapraszam serdecznie do czytania dalej. 

poniedziałek, 13 października 2014

Mleczko micelarne łagodząco-wyciszające (ZIAJA)

Cześć Kochane! ;*

Dziś przychodzę do Was z recenzją kolejnego produktu do demakijażu. Ostatnio pisałam Wam o kiepskim płynie micelarnym z Dermedic, więc dziś pora na coś, co sprawdza się znacznie lepiej. Mam na myśli mleczko micelarne firmy Ziaja. Jeżeli jesteście ciekawe mojej opinii na jego temat, zapraszam do czytania :)

poniedziałek, 29 września 2014

Pierwsze wrażenie: seria liście manuka od Ziaji: pasta do głębokiego oczyszczania, tonik, żel do mycia twarzy

Cześć Dziewczyny!

O "liściach manuka" od Ziaji mówią praktycznie wszystkie blogerki. Te produkty podbiły blogosferę w krótkim czasie, więc ja jako osoba lubiąca testowanie nowości, również się na nie skusiłam. W moje ręce wpadły 3 kosmetyki: pasta do głębokiego oczyszczania, żel do mycia twarzy oraz tonik. Jeżeli jeszcze nie przejadło się Wam czytanie o tych kosmetykach, zapraszam do zapoznania się z moją wstępną recenzją na ich temat ;)

czwartek, 18 września 2014

NOWOŚCI KOSMETYCZNE SIERPIEŃ/WRZESIEŃ 2014

Cześć Dziewczyny!

Dziś przychodzę do Was z moimi zakupami, które zrobiłam w ostatnim czasie. Niektóre z tych rzeczy mogłyście już zobaczyć na blogu lub instagramie. Jeżeli jesteście ciekawe co przybyło mi w sierpniu i wrześniu, zapraszam do oglądania :)

niedziela, 14 września 2014

Po co używać TONIKU do twarzy? Jakich produktów ja używam do tonizowania skóry?

Cześć Dziewczyny!

Kilkukrotnie spotkałam się z pytaniem: po co w ogóle używać toniku? Czy taki kosmetyk nie jest przypadkiem zbędny? Jeżeli któraś z Was również zadaje sobie to pytanie, dziś postanowiłam na nie odpowiedzieć. Przy okazji pokażę Wam 4 toniki, które używam i krótko je zrecenzuję. Jeżeli jesteście zainteresowane takim tematem, zapraszam do dalszego czytania ;)

wtorek, 8 lipca 2014

NOWOŚCI KOSMETYCZNE

Cześć Dziewczyny!

Dziś przychodzę do Was z postem, który sama bardzo lubię czytać na innych blogach, a mianowicie z zakupami. Ostatnio trochę rzeczy mi przybyło. Większość z nich to produkty naprawdę godne uwagi, których chętnie używam i na pewno kupię ponownie. Zapraszam Was do oglądania tego, co w ostatnim czasie zasiliło moje kosmetyczne zbiory. 


środa, 11 czerwca 2014

Krem regenerujący do cery naczynkowej PhytoAktiv- ZIAJA

Cześć Dziewczyny!

Dziś przedstawiam Wam mojego ostatniego ulubieńca wśród kremów do twarzy- PhytoAktiv do cery naczynkowej firmy Ziaja. Kosmetyki z Ziaji bardzo lubię, rzadko mnie zawodzą. Z tym kremem nie jest inaczej. 
Zdecydowałam się na niego, ponieważ od pewnego czasu na moich policzkach widoczne są drobne popękane naczynka. Moja cera jest bardzo podatna na wszelkie zmiany temperatur, szybko się czerwieni.


wtorek, 10 czerwca 2014

Denko kwiecień/maj 2014

Cześć Dziewczyny!

W ostatnim denkowym poście obiecałam sobie, że następne denko będzie znacznie większe. Postanowiłam dokończyć kilka kosmetyków, które bez sensu zajmowały miejsce w łazienkowej szafce. Szczerze mówiąc jestem z siebie dumna, bo rzeczywiście udało mi się zużyć dość sporo kosmetyków. 
Nie przedłużając, zapraszam do oglądania moich zużyć z ostatnich 2 miesięcy.




sobota, 31 maja 2014

Zanim nadejdzie lato zadbaj o swoje stopy!

Cześć! 

Coraz więcej ciepłych dni, coraz częściej zakładamy buty odkrywające stopy. Gdy chcemy założyć w końcu swoje ulubione sandałki przypominamy sobie, że nasze stopy są w nie najlepszym stanie. Przyznajcie się same przed sobą, że zimą nie zawsze chce Wam się o nie dbać. Po co, skoro i tak nie eksponujemy ich "światu"- takie małe lenistwo ;) Ja sama staram się codziennie wieczorem posmarować stópki kremem. Zimą jednak nie robię nic poza tym, często nawet nie maluję paznokci u stóp. Gdy przychodzi wiosna zabieram się już za lepszą pielęgnację.
Wykonanie pedicure w domowym zaciszu nie jest wcale trudne ani też czasochłonne (pierwszy taki zabieg może zająć troszkę czasu, ale każdy kolejny, gdy regularnie dbamy o stopy, jest już znacznie krótszy). 


piątek, 30 maja 2014

poniedziałek, 19 maja 2014

Malutki haul kosmetyczny

Cześć Dziewczyny! :)

Dawno nie pokazywałam Wam żadnych nowości. To dlatego, że póki co staram się nie kupować kosmetyków, a wykończyć to co mam w domu. 
Jeżeli coś kupię, zdjęcia zazwyczaj wrzucam na Instagrama. Dlatego też tutaj nie pokazuję każdej rzeczy, która się u mnie pojawia. Dziś też nie wszystko pokażę, bo niektóre rzeczy są już dawno otwarte. Haul był tak dawno, że nawet już nie pamiętam co od tamtego czasu kupiłam. Pokażę Wam więc tylko ostatnie łupy z rossmannowskiej promocji oraz z Ziaji. 


Rossmann

W Rossmannie skusiłam się na 4 lakiery. Lakierów mam od groma, ale ze zniżką -49% aż żal było nie wziąć.

Potrzebowałam czarny lakier. Słyszałam wiele pochlebnych opinii na temat tego z Miss Sporty, dlatego postanowiłam go wypróbować. 

Oprócz tego do koszyka wpadł lakier nude (Wibo), który bardzo ładnie wygląda na paznokciach. 

I 2 letnie kolorki: neonowy lakier strukturalny nr 3 IBIZA (Lovely) oraz żółty lakier z kolekcji I love summer (Lovely). 

Żółć na paznokciach do tej pory do mnie nie przemawiała, ale ten lakier tak cudownie błyszczy.. mam nadzieję, że ładnie będzie się komponował z opalenizną ;)




Na usta zazwyczaj nakładam Carmex, bądź pomadkę z Golden Rose velvet matte. Musiałam więc kupić na zapas słoiczek Carmex'u w promocji za 6,50 zł.


Dodatkowo skusiłam się na pomadkę w kredce- nowość od Lovely. Chyba każda firma ma już tego typu produkt w swoim asortymencie ;) Mój kolorek to nr 3- piękny róż. 

Do tego dobrałam błyszczyk Lip Sensation od Wibo (nr 2). Ładnie wygląda zarówno solo jak i nałożony na pomadkę w kredce.

Na promocji "na oczy" kupiłam tylko (na pół z mamą) tusz 2000 calorie Volume&Curl (Max Factor).



Ziaja

Ostatnio skończyły mi się wszelkie produkty do demakijażu. W sklepie firmowym Ziaji dorwałam super okazję. Za 9,90 kupiłam mleczko micelarne łagodząco-wyciszające. 


Gratis dołączono szałwiowy bio-żel pod oczy i na powieki zmniejszający obrzęki. Promocja ta trwa nadal. Istnieje kilka zestawów do wyboru :)


Uwielbiam glinki z Ziaji, więc tym razem postanowiłam wypróbować glinkę różową do cery wrażliwej. Otrzymałam też 2 próbeczki kremów.



To już wszystko co kupiłam w ostatnim miesiącu. Dość tego mało, ale przede mną ogromne zakupy, których już nie mogę się doczekać ;) 

A co Wy kupiłyście w ostatnim czasie? Napiszcie mi w komentarzach ;)
Pozdrawiam :*

sobota, 5 kwietnia 2014

Denko #4 (marzec 2014)

Cześć Dziewczyny!

Dziś przychodzę do Was ze zużyciami ostatniego miesiąca czyli tzw. projektem denko. W ostatnim denku wspominałam o tym, że mam problemy z wykańczaniem produktów. Często kupuję nowe kosmetyki, nie zużywając do końca starych. Postanowiłam to zmienić i powoli kończę wszystkie zalegające w szafkach "resztki". W marcu nawet całkiem nieźle mi poszło ;)


A oto, co "zdenkowałam" w ubiegłym miesiącu:


1. Płyn do kąpieli czekolada&mięta (OS). Cudowny zapach miętowych czekoladek umilał mi kąpiele. Płyn jest dosyć gęsty i świetnie się pieni. Więcej o nim --> KLIK

Czy kupię ponownie? TAK

2. Żel do mycia ciała-owoce tropikalne (BALEA)-edycja limitowana. Bardzo spodobała mi się forma tego produktu. Nigdy wcześniej nie miałam żelu pod prysznic w formie pianki. Wystarczyło raz lub dwa razy nacisnąć dozownik, by umyć całe ciało. Na początku myślałam, że produkt będzie w związku z tym wydajny, niestety nic bardziej mylnego- żel wystarczył mi nie niecałe 2 tygodnie. Do tego zamiast zapachu owoców tropikalnych wyczuwałam zapach gazu(jak w dezodorantach). 

Czy kupię ponownie? NIE


3. Peeling cukrowy- róża piżmowa i zielona herbata (Green Pharmacy). Tego pana nie mogłam skończyć od kilku miesięcy. Znalazłam go w czerwcowym Shinyboxie i niestety nie polubiłam się z nim. Zostawiał na mojej skórze okropnie tłusty film. Do tego intensywny zapach róży, którego w kosmetykach nie znoszę powodował u mnie wręcz ból głowy :D Wykończyłam go więc jako peeling do stóp. Więcej o nim -->KLIK

Czy kupię ponownie?  NIE

4. Krem do rąk i paznokci- kozie mleko (Ziaja). Naczytałam się o nim wiele dobrego, ale sama mam na jego temat nieco inne zdanie. Zimą kompletnie nie poradził sobie z suchą skórą moich dłoni, dodatkowo jest dość "wodnisty"czego w kremach do rąk bardzo nie lubię. Urzekł mnie za to jego zapach- typowo kremowy, ale ma w sobie coś co powodowało, że miałam ochotę używać tego kosmetyku mimo, że niezbyt dobrze nawilżał ;)

Czy kupię ponownie? NIE WIEM


5. Masełko do ust-caramel cream (NIVEA). Nie rozumiem zachwytów tym produktem, bo u mnie spisał się średnio. Niezbyt dobrze nawilżał moje usta. Nie odpowiada mi również forma opakowania, która nie jest zbyt higieniczna. Więcej o nim ---> KLIK

Czy kupię ponownie? NIE

6. Mentolowa pomadka ochronna do ust (Lovely). Dla mnie to tańszy (2,99zł) odpowiednik Carmexu. Pomadka całkiem dobrze nawilża i daje na ustach podobny efekt "mrowienia" co Carmex. 

Czy kupię ponownie? TAK


7. Żel pod prysznic- kalina i melisa (Biały Jeleń). Piękny zapach melisy powoduje, że można się bardzo dobrze zrelaksować podczas kąpieli. Żel nie wysusza skóry. Więcej o nim -->KLIK

Czy kupię ponownie? TAK (inne wersje zapachowe)

8. Zmywacz do paznokci (Delia)- okropny śmierdziel. Średnio radził sobie ze zmywaniem lakieru. O zmyciu "piasku" nie było mowy.

Czy kupię ponownie? NIE


9.  Antybakteryjny żel do mycia rąk (Oriflame). Kompletnie o nim zapomniałam, bo mam kilka produktów tego typu. Ten leżał sobie w torebce, którą rzadką noszę. Właściwie nie wiem czy można go jeszcze kupić. Oczywiście jak każdy żel antybakteryjny śmierdzi niemiłosiernie alkoholem, ale po chwili jego zapach zmienia się w zapach cytrusów, co bardzo mi się spodobało. 

Czy kupię ponownie? NIE (prawdopodobnie nie ma go już w ofercie Oriflame)

10. Eyeliner w żelu (Essence). Mój ulubiony liner. W towarzystwie odpowiedniego pędzelka malowanie nim kresek to sama przyjemność. Kolor jest bardzo intensywny, więc nie trzeba poprawiać kreski kilkukrotnie. Niestety jego termin przydatności od otwarcia to tylko 6 miesięcy. Po tym czasie liner jakby wyschnął i nie nadaje się do użytku. 

Czy kupię ponownie? NIE WIEM (wydaje mi się, że został wycofany ze sprzedaży, bo nigdzie nie potrafię go już znaleźć)

11. Lakier do paznokci (Delia No.1) nr 85. Piękny błękitny odcień, który gościł na moich paznokciach przez prawie całe lato 2013. 

Czy kupię ponownie? TAK (jeżeli uda mi się go gdzieś znaleźć)

12. Top coat- Seche Vite. Produkt nie dla mnie. Co prawda daje efekt hybrydowych paznokci, które pięknie się błyszczą. W błyskawicznym tempie wysusza lakier. Niestety spowodował u mnie schodzenie każdego lakieru całymi płatami. Do tego po 2 miesiącach leżenia w szufladzie zgęstniał do tego stopnia, że nie można było go już użyć. Teraz jestem zmuszona wyrzucić niemal pół produktu do kosza. Dla mnie to czysta kpina. Na szczęście miałam małe opakowanie. Duże kosztuje ok. 25 zł+koszt wysyłki, więc na pewno go nie kupię. Więcej o nim --> KLIK 
W recenzji nazwałam go top coatowym ideałem, niestety z czasem musiałam zmienić o nim zdanie :(

Czy kupię ponownie? NIE

13. Podkład Wake me up (Rimmel). Całkiem fajny, lekki i rozświetlający podkład. Jego krycie jest średnie, więc nie będzie pasował osobom, które potrzebują dość dobrego krycia. Dzięki zawartości delikatnych rozświetlających drobinek podkład powoduje, że buzia wygląda promiennie i zdrowo. 

Czy kupię ponownie? TAK

14. Korektor do brwi (Delia). Nad wykończeniem tego produktu ubolewam najbardziej, bo służył mi świetnie od roku. Niestety stacjonarnie nie potrafię go nigdzie dostać. Korektor ten to właściwie żel do brwi, który doskonale utrzymuje brwi na swoim miejscu przez cały dzień. Do tego delikatnie zabarwia je na brązowo. 

Czy kupię ponownie? TAK (jeżeli tylko będę miała taką okazję)


15. Czekoladowa maseczka dotleniająca (Laura Conti). Zdecydowanie nie polecam. Maseczka nie robi z twarzą nic. Nie nawilża, ale pozostawia cerę zaczerwienioną. Więcej o niej --->KLIK

Czy kupię ponownie? NIE

16. Kwadratowe płatki higieniczne (Cleanic). Było to moje pierwsze opakowanie, ale bardzo je polubiłam. Płatki są bardzo duże, więc do pełnego demakijażu wystarczy użyć 2 sztuki. Nie rozdwajają się, są bardzo delikatne. 

Czy kupię ponownie? TAK

A Wy miałyście któryś z w/w kosmetyków? Jeśli tak, podzielcie się swoim zdaniem na jego temat ;)
Pozdrawiam :*

wtorek, 4 marca 2014

Denko #3

Cześć Dziewczyny!

Jak już niejednokrotnie pisałam, denkowanie idzie mi bardzo opornie. Mimo, że chciałam się poprawić w tej kwestii, wyszło jak zwykle i w ciągu ostatnich dwóch miesięcy nazbierałam bardzo mało pustych opakowań. W szafkach łazienkowych stoi multum kosmetyków, które prawie sięgają dna, ale jakoś nigdy nie pomyślę o tym, żeby je zużyć. Stąd też postanowiłam, że miesiąc marzec będzie miesiącem, w którym powykańczam te wszystkie kosmetyki. Może i Wy przyłączycie się do tej małej akcji denkowania? ;)
To tyle tytułem wstępu, przejdźmy zatem do zużyć ostatnich dwóch miesięcy:



1. Żel pod prysznic Mango&Macadamia (OS). Bardzo ładny zapach, żel dobrze się pienił. Niestety wydajnością i ceną nie powala na kolana. Więcej o nim --> KLIK

Czy kupię ponownie? TAK (jeżeli nadarzy się na niego jakaś promocja to chętnie wypróbuję inne zapachy).

2. Płyn micelarny Białe Kwiaty (Tołpa botanic). Płyn średnio radził sobie ze zmyciem makijażu. Po jego użyciu na twarzy pozostawała lepka nieprzyjemna warstwa. Do tego męczył mnie jego mocno kwiatowy zapach. Więcej o nim --> KLIK

Czy kupię ponownie? NIE


3. Płyn do higieny intymnej z ekstraktem z avacado i rumianku (Facelle). Bardzo dobry, łagodny płyn. Nie podrażnia. Jest kosmetykiem uniwersalnym, w czasie wyjazdu może służyć także jako żel pod prysznic czy nawet szampon do włosów (co ciekawe, nie plącze mi włosów). 

Czy kupię ponownie? TAK

4. Maska wzmacniająca korzenie włosów-zsiadłe mleko i chleb żytni (Receptury Babuszki Agafii).
Produkt bardzo średni. Nie obciąża włosów, sprawia, że są one sypkie i łatwo się rozczesują. Wzmocnienia nie zauważyłam. Maska jest bardzo rzadka, przez co niewydajna. Więcej o niej -->KLIK
Czy kupię ponownie? NIE


5. Antyperspirant w kremie Ziaja soft. To już moje trzecie opakowanie. Produkt ma bardzo subtelny, kremowy zapach. Ogranicza potliwość. Nie podrażnia (nawet po goleniu). Do tego niewiele kosztuje.

Czy kupię ponownie? TAK

6. Pianka do golenia Sensitiv (Isana). Ładnie pachnie, ułatwia poślizg maszynki, ale dla mnie jest niewydajna. Zdecydowanie bardziej lubię pianki Venus.

Czy kupię ponownie? NIE WIEM


7. Czekoladowo-pomarańczowy budyń do ciała (Skarb Matki). Najlepszy produkt do nawilżenia ciała, który miałam okazję używać w minionym roku. Świetnie natłuszcza skórę, szybko się wchłania i pachnie tak, że chce się go zjeść. Więcej o nim --> KLIK

Czy kupię ponownie? TAK

8. Odświeżający krem nawilżający na dzień (Nivea Aqua Effect). Lekki krem, idealny pod makijaż, nie "zapycha". Ładnie pachnie (jak tradycyjny krem Nivea). Niestety po przygodzie z jego "bratem" na noc zraziłam się do tej serii. Było to moje drugie opakowanie, które właściwie w połowie zużyłam tylko na szyję.  Więcej o nim -->KLIK

Czy kupię ponownie? NIE


9. Szampon do włosów suchych, zniszczonych i koloryzowanych (Deba). Kupiony za grosze w Biedronce. Dobrze oczyszcza włosy, ale niestety po jego użyciu są one splątane i suche. Drażnił mnie jego chemiczny cytrusowy zapach. 

Czy kupię ponownie?  NIE

10. Serum nabłyszczające do włosów (Toni&Guy). Najlepsze serum do włosów jakie do tej pory miałam. Nadaje włosom zdrowego blasku. Ułatwia rozczesywanie. Pięknie pachnie. Jedynym minusem jest cena (ok. 30 zł). Więcej o nim -->KLIK

Czy kupię ponownie? NIE WIEM


11. Woda różana (Dabur). Świetnie tonizuje skórę. Idealna także jako dodatek do maseczek. Ładnie pachnie. Jest produktem "naturalnym" o świetnym działaniu. Więcej o niej -->KLIK

Czy kupię ponownie? TAK (choć na razie zamierzam wypróbować inne hydrolaty :))

12. Sole do kąpieli fiołek i czerwona koniczyna oraz mak i kwiat pomarańczy (Wellness Beauty). Żałuję, że nie można dostać ich w większych opakowaniach, bo są świetne. Pachną intensywnie, ale bardzo ładnie. Zapachy te zdecydowanie odprężają po męczącym dniu. Barwią wodę (szczególnie sól pomarańczowa). Są bardzo drobno zmielone, nie przypominają tradycyjnych soli.

Czy kupię ponownie? TAK


13. SASZETKI (od lewej):
  • maseczka truskawka&wanilia (Rival de Loop). Jedna z moich ulubionych maseczek, bardzo dobrze nawilża i pachnie truskawkową Jogobellą! :) Kosztuje niecałe 2 złote, a opakowanie starcza mi na 6 użyć. Czy kupię ponownie? TAK
  • intensywnie regenerująca maseczka- naturalne oleje (L'biotica Biovax). Mimo wielu dobrych opinii, mnie ta maska nie powaliła na kolana. Właściwie po jej użyciu nie zauważyłam żadnych efektów. Czy kupię ponownie? NIE
  • maseczka anty-stres (Lirene). Kolejna maska, którą kupuję od bardzo dawna. Cudownie nawilża, łagodzi wszelkie podrażnienia. Czy kupię ponownie? TAK
14. Płatki kosmetyczne (Carea prążkowane, Carea gładkie oraz Lilibe Cosmetics z Rossmana, które niesamowicie się rozdwajają) + patyczki do makijażu oczu (mają płaską i spiczastą końcówkę, idealnie spisują się do czyszczenia okolic oczu np. kiedy źle nałożymy liner czy zrobimy sobie kropki tuszem do rzęs). 

To już wszystkie moje zużycia. Tak jak pisałam na początku, nie jest tego dużo. Jak jednak mogłyście zauważyć, z większością produktów bardzo się polubiłam i chętnie do nich wrócę. 

Miałyście któryś z tych kosmetyków? Jeżeli tak to napiszcie mi swoje opinie na ich temat :)

Pozdrawiam :*


wtorek, 28 stycznia 2014

Wieczorna pielęgnacja mojej twarzy-ZIMA

Cześć Dziewczyny!

Kolejny raz przepraszam Was za dość długą nieobecność na blogu. Niestety przez następne 2 tygodnie nadal będę zmuszona pojawiać się tu rzadko. Powodem jest oczywiście sesja. Choć póki co udało mi się być zwolnioną z trzech egzaminów na cztery, to niestety chyba najgorszy z możliwych egzaminów muszę pisać, gdyż nie ma zwolnień z tego przedmiotu :( Muszę się do tego przyłożyć, bo zależy mi bardzo na stypendium :)
Dziś korzystając z paru godzin przerwy zrobiłam trochę zdjęć i postanowiłam coś tutaj napisać. Post nie będzie zbyt ambitny, bo będzie to tylko tak jak widzicie w tytule moja wieczorna pielęgnacja twarzy w okresie zimowym. Zdecydowałam się napisać ten post, bo już kilka razy dostałam od Was prośbę, by taki post się pojawił. 

Oprócz tradycyjnego demakijażu czy mycia buzi żelem, zimą stawiam oczywiście na nawilżenie. Choć moja cera jest mieszana to w okresie zimowym staje się sucha i ziemista. Dodatkowo ciągłe przechodzenie z ciepłego domku na mróz powoduje, że pojawiają się u mnie "naczynka". By troszkę złagodzić ten problem stosują nieco "cięższe" kremy niż latem. Szczególnie takie przeznaczone do cery naczynkowej, które najczęściej zawierają w sobie zielony barwnik redukujący optycznie zaczerwienienia.

By przybliżyć Wam nieco bardziej moja pielęgnację pokażę Wam czego po kolei używam każdego wieczoru:


1. DEMIKIJAŻ- to chyba najważniejsza czynność w codziennej pielęgnacji. Nie wyobrażam sobie, by pójść spać w makijażu (a wiem, że sporo dziewczyn po imprezie czy po prostu męczącym dniu to robi). Ja wykonuję go zawsze płynem micelarnym. Teraz jest to płyn micelarny "białe kwiaty" z Tołpy z serii botanic, który jest niezwykle łagodny, nie podrażnia oczu i bardzo dobrze radzi sobie ze zmyciem makijażu. Oczywiście niezbędne w wykonaniu demakijażu są płatki kosmetyczne. Ja najczęściej używam tych z Biedronki, głównie ze względu na niską cenę i fakt, że się nie rozdwajają.


2. MYCIE TWARZY za pomocą żelu. Ten krok jest bardzo ważny- żel zmywa resztki makijażu, z którymi nie poradził sobie płyn micelarny (a uwierzcie, że takie zawsze się znajdą). Żel Effaclar, którego używam dogłębnie oczyszcza twarz. Do tego "walczy" z nadmiernym wydzielaniem sebum- redukuje jego ilość. Zauważyłam, że po kilkutygodniowym stosowaniu liczba zaskórników na mojej twarzy również została bardzo ograniczona. Żel ten nie wysusza twarzy, nie powoduje uczucia ściągnięcia. 


Dwa razy w tygodniu po oczyszczeniu twarzy żelem, wykonuję peeling twarzy, by pozbyć się zrogowaciałego martwego naskórka. Orzechowo-morelowy peeling z Sorayi to świetny "zdzierak" zawierający w sobie łupinki orzecha- to one są odpowiedzialne za ścieranie naskórka. Nie jest to produkt do wyjątkowych wrażliwców, może trochę podrażnić. Jednak po jego zastosowaniu buzia jest rozjaśniona, gładziutka i lepiej "chłonie" wszelkie mazidła, którymi smarujemy twarz.


3. TONIK- po umyciu twarzy (i ewentualnym peelingu) tonizuję swoją twarz wodą różaną, by przywrócić jej naturalną równowagę (pH). Woda różana oprócz właściwości tonizujących nadaje się też do pielęgnacji cery naczynkowej- redukuje zaczerwienienia. Więcej o niej przeczytacie tutaj


4. NAWILŻENIE OKOLICY OCZU- skóra pod oczami to miejsce na mojej twarzy, które najczęściej ulega przesuszeniu. By temu zapobiec stosuję krem przeznaczony specjalnie do stosowania na te okolice twarzy. Osobiście bardzo lubię kremy z Ziaji, więc pod oczy używam kremu z serii "kozie mleko" przeznaczonego do skóry suchej. Krem bardzo dobrze radzi sobie ze wszelkimi podrażnieniami, głęboko nawilża. Nie uczula. Czasem używam też oleju arganowego.


5. WALKA Z NIEDOSKONAŁOŚCIAMI- w moim przypadku są to głównie podskórne grudki na brodzie. By się ich pozbyć stosuję krem Effaclar Duo LRP. Używam go wyłącznie punktowo na te okolice, w których pojawił się jakiś "nieprzyjaciel", którego chcę się jak najszybciej pozbyć. Effaclar Duo wysusza skórę, więc nie polecam stosowania go na całą twarz. Punktowo sprawdza się znakomicie, bo już po 2-3 dniach wypryski znikają. Może Was zaskoczyć to, że po posmarowaniu podskórnej grudki rano obudzicie się z pryszczem w tym miejscu, ale nie martwcie się, na tym polega oczyszczenie twarzy. Pryszcz zostanie szybciutko wysuszony i zniknie ;)


6. NAWILŻENIE TWARZY- tak jak napisałam we wstępie, w zimowej pielęgnacji stawiam przede wszystkim na nawilżenie. Obecnie używam kremu regenerującego do cery naczynkowej "phyto aktiv" od Ziaji. Krem ten jest dość "treściwy", jednak stosunkowo szybko się wchłania. Bardzo dobrze nawilża skórę i koi wszelkie podrażnienia spowodowane mrozem. 


7. NIE ZAPOMINAJ O SZYI- o nią także trzeba dbać. Chyba nie raz widziałyście zdjęcia kobiet, które mimo liftingu twarzy mają brzydką, zwiotczałą skórę na szyi. Aby temu zapobiec warto już od początku "dbania o siebie" nawilżać nie tylko twarz, ale też szyję. Można posmarować ją tym samym kremem, który stosujecie na twarz. Ja najczęściej używam kremu, który nie za bardzo polubił się z moją twarzą, ale nie chcę go zmarnować i wyrzucić. W chwili obecnej używam kremu nawilżającego na dzień z Nivei (więcej o nim tutaj). Pamiętajcie, by szyję smarować zawsze w kierunku do góry ;)



8. NOCNA REGENERACJA UST- zimą spierzchnięte usta to codzienność. Warto więc zadbać o nie wieczorem. Wystarczy, że przed snem nałożycie grubą warstewkę ulubionego masełka do ust (lub innego kosmetyku do ust o dość treściwej konsystencji), a rano obudzicie się z cudownie nawilżonymi ustami. Ja używam karmelowego masełka do ust z Nivei. 

A jak wygląda Wasza pielęgnacja twarzy zimą? Też stawiacie na nawilżenie? Napiszcie mi w komentarzach :)

Pozdrawiam :*

niedziela, 15 grudnia 2013

Krótko o tym jak rozpieszcza mnie mój chłopak [KOSMETYCZNIE]

Cześć!

Jest niedziela, więc czas na luźniejszy post. Ostatnio troszkę chorowałam, więc mój chłopak postanowił mnie "lekko" rozpieścić. Choć ciągle powtarza mi, że mam zdecydowanie za dużo kosmetyków i nie zna dziewczyny, która ma tak obszerne zbiory kosmetyczne, zapytał mnie czy jest jeszcze jakiś kosmetyk, którego mi brakuje, który mi się kończy lub który po prostu chciałabym mieć. Powiedziałam mu więc, że jedyną rzeczą, która mi się kończy i nie mam jej w zapasie jest antyperspirant :D Przydałby mi się też bardziej nawilżający krem na noc. A z takich moich typowych "chciejstw" wymieniłam mu bazę pod makijaż (zawsze chciałam przetestować jakąkolwiek bazę) i Effaclar Duo, o którym naczytałam się wielu pozytywnych opinii, a po kuracji kwasem glikolowym moja cera jest w tragicznym stanie i przyda mi się coś na "wysyp". 
Nie spodziewałam się, że to co wymieniłam to też dostanę. Ba! Dostałam nawet jedną rzecz więcej- żel do mycia twarzy Effaclar- bo mój chłopak przeczytał na kremie, że najpierw należy umyć twarz tym żelem i stwierdził, że jak go kupi to będzie lepsze działanie :D 

A oto moje cudowne prezenty kosmetyczne:


I po kolei:

  • krem regenerujący na noc do cery naczynkowej (ZIAJA)
  • antyperspirant (IWOSTIN)- powiem Wam już teraz, że bije na łeb na szyję moją ulubioną do tej pory Ziaję Soft.
  • Baza pod makijaż (Lirene)- użyłam jej na razie 2 razy. Nie podrażnia, nie uczula. Ładnie wygładza skórę i przedłuża trwałość podkładu.
  • krem zwalczający uporczywe niedoskonałości o podwójnym działaniu- Effaclar Duo (La Roche-Posay)
  • żel do mycia twarzy- Effaclar (La Roche-Posay)
Tego zestawu używam od kiedy go dostałam czyli od piątku. Na razie jestem niesamowicie zadowolona. Żel cudownie oczyszcza skórę, nie ściąga jej. Przyjemnie pachnie. Dobrze radzi sobie ze zmyciem makijażu- nawet tuszu do rzęs. Po prawie 3 dniach stosowania widzę już pierwsze efekty. Pory są widocznie zwężone, większe wypryski zostały ładnie wysuszone. Mam nadzieję, że tak cudowne działanie będzie się utrzymywać długo i w końcu dojdę do nieskazitelnej cery :)

Bardzo dziękuję mojemu ukochanemu za tyle dobroci ;* Jak widać, jeżeli facet chce to potrafi! Nawet jeżeli chodzi o kosmetyki :D 

Miałyście któryś z wyżej wymienionych produktów? Jeżeli tak, to koniecznie napiszcie mi Wasze odczucia na jego temat;)

Tymczasem ja uciekam do dalszej nauki ;)
Pozdrawiam ;*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...