Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Green Pharmacy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Green Pharmacy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 kwietnia 2014

Denko #4 (marzec 2014)

Cześć Dziewczyny!

Dziś przychodzę do Was ze zużyciami ostatniego miesiąca czyli tzw. projektem denko. W ostatnim denku wspominałam o tym, że mam problemy z wykańczaniem produktów. Często kupuję nowe kosmetyki, nie zużywając do końca starych. Postanowiłam to zmienić i powoli kończę wszystkie zalegające w szafkach "resztki". W marcu nawet całkiem nieźle mi poszło ;)


A oto, co "zdenkowałam" w ubiegłym miesiącu:


1. Płyn do kąpieli czekolada&mięta (OS). Cudowny zapach miętowych czekoladek umilał mi kąpiele. Płyn jest dosyć gęsty i świetnie się pieni. Więcej o nim --> KLIK

Czy kupię ponownie? TAK

2. Żel do mycia ciała-owoce tropikalne (BALEA)-edycja limitowana. Bardzo spodobała mi się forma tego produktu. Nigdy wcześniej nie miałam żelu pod prysznic w formie pianki. Wystarczyło raz lub dwa razy nacisnąć dozownik, by umyć całe ciało. Na początku myślałam, że produkt będzie w związku z tym wydajny, niestety nic bardziej mylnego- żel wystarczył mi nie niecałe 2 tygodnie. Do tego zamiast zapachu owoców tropikalnych wyczuwałam zapach gazu(jak w dezodorantach). 

Czy kupię ponownie? NIE


3. Peeling cukrowy- róża piżmowa i zielona herbata (Green Pharmacy). Tego pana nie mogłam skończyć od kilku miesięcy. Znalazłam go w czerwcowym Shinyboxie i niestety nie polubiłam się z nim. Zostawiał na mojej skórze okropnie tłusty film. Do tego intensywny zapach róży, którego w kosmetykach nie znoszę powodował u mnie wręcz ból głowy :D Wykończyłam go więc jako peeling do stóp. Więcej o nim -->KLIK

Czy kupię ponownie?  NIE

4. Krem do rąk i paznokci- kozie mleko (Ziaja). Naczytałam się o nim wiele dobrego, ale sama mam na jego temat nieco inne zdanie. Zimą kompletnie nie poradził sobie z suchą skórą moich dłoni, dodatkowo jest dość "wodnisty"czego w kremach do rąk bardzo nie lubię. Urzekł mnie za to jego zapach- typowo kremowy, ale ma w sobie coś co powodowało, że miałam ochotę używać tego kosmetyku mimo, że niezbyt dobrze nawilżał ;)

Czy kupię ponownie? NIE WIEM


5. Masełko do ust-caramel cream (NIVEA). Nie rozumiem zachwytów tym produktem, bo u mnie spisał się średnio. Niezbyt dobrze nawilżał moje usta. Nie odpowiada mi również forma opakowania, która nie jest zbyt higieniczna. Więcej o nim ---> KLIK

Czy kupię ponownie? NIE

6. Mentolowa pomadka ochronna do ust (Lovely). Dla mnie to tańszy (2,99zł) odpowiednik Carmexu. Pomadka całkiem dobrze nawilża i daje na ustach podobny efekt "mrowienia" co Carmex. 

Czy kupię ponownie? TAK


7. Żel pod prysznic- kalina i melisa (Biały Jeleń). Piękny zapach melisy powoduje, że można się bardzo dobrze zrelaksować podczas kąpieli. Żel nie wysusza skóry. Więcej o nim -->KLIK

Czy kupię ponownie? TAK (inne wersje zapachowe)

8. Zmywacz do paznokci (Delia)- okropny śmierdziel. Średnio radził sobie ze zmywaniem lakieru. O zmyciu "piasku" nie było mowy.

Czy kupię ponownie? NIE


9.  Antybakteryjny żel do mycia rąk (Oriflame). Kompletnie o nim zapomniałam, bo mam kilka produktów tego typu. Ten leżał sobie w torebce, którą rzadką noszę. Właściwie nie wiem czy można go jeszcze kupić. Oczywiście jak każdy żel antybakteryjny śmierdzi niemiłosiernie alkoholem, ale po chwili jego zapach zmienia się w zapach cytrusów, co bardzo mi się spodobało. 

Czy kupię ponownie? NIE (prawdopodobnie nie ma go już w ofercie Oriflame)

10. Eyeliner w żelu (Essence). Mój ulubiony liner. W towarzystwie odpowiedniego pędzelka malowanie nim kresek to sama przyjemność. Kolor jest bardzo intensywny, więc nie trzeba poprawiać kreski kilkukrotnie. Niestety jego termin przydatności od otwarcia to tylko 6 miesięcy. Po tym czasie liner jakby wyschnął i nie nadaje się do użytku. 

Czy kupię ponownie? NIE WIEM (wydaje mi się, że został wycofany ze sprzedaży, bo nigdzie nie potrafię go już znaleźć)

11. Lakier do paznokci (Delia No.1) nr 85. Piękny błękitny odcień, który gościł na moich paznokciach przez prawie całe lato 2013. 

Czy kupię ponownie? TAK (jeżeli uda mi się go gdzieś znaleźć)

12. Top coat- Seche Vite. Produkt nie dla mnie. Co prawda daje efekt hybrydowych paznokci, które pięknie się błyszczą. W błyskawicznym tempie wysusza lakier. Niestety spowodował u mnie schodzenie każdego lakieru całymi płatami. Do tego po 2 miesiącach leżenia w szufladzie zgęstniał do tego stopnia, że nie można było go już użyć. Teraz jestem zmuszona wyrzucić niemal pół produktu do kosza. Dla mnie to czysta kpina. Na szczęście miałam małe opakowanie. Duże kosztuje ok. 25 zł+koszt wysyłki, więc na pewno go nie kupię. Więcej o nim --> KLIK 
W recenzji nazwałam go top coatowym ideałem, niestety z czasem musiałam zmienić o nim zdanie :(

Czy kupię ponownie? NIE

13. Podkład Wake me up (Rimmel). Całkiem fajny, lekki i rozświetlający podkład. Jego krycie jest średnie, więc nie będzie pasował osobom, które potrzebują dość dobrego krycia. Dzięki zawartości delikatnych rozświetlających drobinek podkład powoduje, że buzia wygląda promiennie i zdrowo. 

Czy kupię ponownie? TAK

14. Korektor do brwi (Delia). Nad wykończeniem tego produktu ubolewam najbardziej, bo służył mi świetnie od roku. Niestety stacjonarnie nie potrafię go nigdzie dostać. Korektor ten to właściwie żel do brwi, który doskonale utrzymuje brwi na swoim miejscu przez cały dzień. Do tego delikatnie zabarwia je na brązowo. 

Czy kupię ponownie? TAK (jeżeli tylko będę miała taką okazję)


15. Czekoladowa maseczka dotleniająca (Laura Conti). Zdecydowanie nie polecam. Maseczka nie robi z twarzą nic. Nie nawilża, ale pozostawia cerę zaczerwienioną. Więcej o niej --->KLIK

Czy kupię ponownie? NIE

16. Kwadratowe płatki higieniczne (Cleanic). Było to moje pierwsze opakowanie, ale bardzo je polubiłam. Płatki są bardzo duże, więc do pełnego demakijażu wystarczy użyć 2 sztuki. Nie rozdwajają się, są bardzo delikatne. 

Czy kupię ponownie? TAK

A Wy miałyście któryś z w/w kosmetyków? Jeśli tak, podzielcie się swoim zdaniem na jego temat ;)
Pozdrawiam :*

sobota, 28 września 2013

Porównywarka: Szampon ziołowy: Green Pharmacy vs Farmona Herbal Care

Cześć!

Niestety nie udało mi się, tak jak wcześniej pisałam, wrzucać postów codziennie, bo miałam małe problemy z siecią. Teraz już wracam i mam nadzieję, że wszystko będzie ok. Dziś przychodzę do Was z moją nową serią "porównywarka". Jak sama nazwa wskazuje, będę w niej porównywać 2 produkty podobne do siebie. Dziś porównam 2 szampony ziołowe: 

  1. Green Pharmacy- Szampon do włosów tłustych o podstawy i suchych na końcach ŻEŃ-SZEŃ
  2. Farmona Herbal Care- Szampon Łopianowy- włosy tłuste z tendencją do łupieżu


Zaczniemy od szamponu z Green Pharmacy (Elfa). Szampon ten dostaniemy w opakowaniu wykonanym z ciemnego plastyku. Szata graficzna jest bardzo przejrzysta. Z przodu umieszczone są tylko najważniejsze informacje: nazwa szamponu oraz znaczek, że nie zawiera on barwników, SLS, SLES oraz parabenów. Na odwrocie znajdziemy informacje na temat działania żeń-szenia, sposób użycia i skład. Szampon posiada otwarcie typu "klik". 


Konsystencja jest dość gęsta, szampon jest wydajny- starczył mi na około miesiąc codziennego stosowania. Kolor- przezroczysty. Zapach jest jak dla mnie dość dziwny- ziołowy, ale kojarzy mi się ze świeżo skoszoną trawą połączoną z klejem :D Produkt ten dobrze się pieni.


Szampon robi dobrze to, co powinien czyli myje i oczyszcza. Jest przeznaczony do włosów przetłuszczających się, więc oczekiwałam, iż spowoduje, że moje włosy będą się choć trochę mniej przetłuszczać. Niestety nic z tego. Poza dobrym oczyszczeniem szampon ten nie robi nic. Włosy są po nim troszkę splątane, więc konieczne jest użycie odżywki. Jak dla mnie jest typowym średniakiem- będzie odpowiedni dla tych osób, które wymagają od szamponu tylko dobrego umycia włosów :)
Pojemność: 350 ml.
Cena: ok. 8 zł
Dostępność: Rossmann, Drogerie Polskie 

SKŁAD:

 ANALIZA SKŁADU:
  • Aqua
  • Sodium Myreth Sulfate- detergent, nieco łagodniejszy od SLS i SLES. 
  • Cocamidopropyl Betaine- substancja myjąca, usuwa zanieczyszczenia. Bardzo łagodna. Tworzy pianę. 
  • Lauryl Glucoside- substancja tworząca pianę, emulgator umożliwiający powstanie emulsji. Solubilizator- umożliwia wprowadzenie do roztworu wodnego substancji nierozpuszczalnych w wodzie np. tłuszcze, wyciągi roślinne.
  • Cocamide DEA-  Cocamide Diethanolamine. Substancja myjąca, usuwa zanieczyszczenia. Tworzy pianę, stabilizator. Dozwolony do stosowania w ograniczonym stężeniu. Zagęszczacz. 
  • Sodium Chloride- chlorek sodu czyli sól kuchenna. Stosowana jest do zagęszczenia szamponu. Składnik bezpieczny. 
  • Panthenol- substancja nawilżająca. Po przeniknięciu przez skórę przekształca się w kwas pantotenowy. Działa przeciwzapalnie. Pomaga zregenerować naskórek. Nadaje skórze uczucie gładkości. 
  • Panax Ginseng Root Extract- ekstrakt z korzenia żeń-szenia. Stymuluje mieszki włosowe, poprawia ukrwienie skóry głowy. 
  • PEG-12 Dimethicone- emolient, tworzy na powierzchni skóry film, zapobiegający nadmiernej utracie wody. Wygładza skórę i włosy. Nie powoduje powstawania zaskórników. Emulgator. 
  • Polyquaternium 10- zmniejsza elektryzowanie się włosów, ułatwia rozczesywanie. 
  • Citric Acid- substancja występująca naturalnie w przyrodzie i w organizmach zwierzęcych. Działa złuszczająco, usuwa przebarwienia. Powoduje utrzymanie odpowiedniego pH produktu. Wspomaga działanie innych składników.
  • Parfume-kompozycja zapachowa.
  • Benzyl Alcohol- otrzymywany z ropy naftowej. Składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach jaśminu. Potencjalny alergen. Konserwant. Rozpuszczalnik dla innych substancji. Rozrzedza kosmetyki.
  • Methylchloroisothiazoline-substancja konserwująca, chroni przed dostaniem się do produktu mikroorganizmów, np. z palców, gdy nabieramy produkt palcami.
  • Methylisothiazoline- substancja konserwująca, chroni przed dostaniem się do produktu mikroorganizmów, np. z palców, gdy nabieramy produkt palcami.

Szampon z Farmony również znajduje się w buteleczce z ciemnego plastyku. Kojarzy mi się z taką typową butelką z laboratorium :D  Z przodu butelki znajdziemy nazwę szamponu, informację do jakiego rodzaju włosów jest on przeznaczony i napis "produkt naturalny"- z tym akurat mogłabym polemizować. Z tyłu standardowo informacje producenta i skład. 


Konsystencja szamponu jest dość lejąca, mimo wszystko jest on wydajny. Myłam nim głowę codziennie przez około 3 tygodnie. Kolor- przezroczysty. Zapach typowo ziołowy. To co nie podoba mi się w tym produkcie to brak jakiegokolwiek "dozownika". Szampon posiada duży otwór, przez który wypływa naprawdę sporo produktu, przez co trochę się go marnuje. 


Szampon pieni się całkiem przyzwoicie- to zasługa znienawidzonego przez niektórych SLES'u. Dobrze oczyszcza włosy. Niestety po umyciu są one "tępe" i bardzo ciężko je rozczesać, odżywka jest podobnie jak w przypadku szamponu z Green Pharmacy konieczna. Nie zniwelował problemu przetłuszczających się włosów. 
Ten produkt również oceniam jako średniaka. 

Pojemność: 300 ml
Cena: ok. 8 zł
Dostępność: Rossmann, Drogerie Polskie, Natura. Ja swój kupiłam w Biedronce. 

OD PRODUCENTA:

SKŁAD:

ANALIZA SKŁADU:
  • Aqua (Water)
  • Sodium Laureth Sulfate- SLES. To substancja powierzchniowo czynna, myjąca. Tworzy pianę. Zrobiło się sporo szumu wokół tego składnika, większość z Was unika go jak ognia. Okazuje się jednak, że bezpieczeństwo SLES nie budzi żadnych wątpliwości instytucji ds. ochrony zdrowia. Jest nietoksyczny. Nie jest też kacerogenny, jak powszechnie się przyjęło. 
  • Cocamidopropyl Betaine- substancja myjąca, usuwa zanieczyszczenia. Bardzo łagodna. Tworzy pianę. 
  • Sodium Lauroyl Sarcosinate- detergent. Łagodzi działanie SLS i SLES. Nie jest toksyczny. Przyjazny dla skóry. 
  • Propylene Glycol- nawilża skórę. Ułatwia transport innych substancji w głąb skóry (ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka). Zapobiega krystalizacji produktu przy ujściu butelki (lub innego rodzaju opakowania). Bezpieczny do stosowania nawet w 50% stężeniu. 
  • Arctium Majus (Burdock) Root Extract- wyciąg z łopianu. Kontroluje wydzielanie sebum. Utrzymuje prawidłową równowagę skóry głowy. 
  • Sodium Chloride- chlorek sodu czyli sól kuchenna. Stosowana jest do zagęszczenia szamponu. Składnik bezpieczny. 
  • Inulin- substancja zwiększająca objętość włosów. Naturalna odżywka. Otrzymywana z korzenia cykorii, mniszka lekarskiego lub Silphium Trifoliatum. 
  • Cetrimonium Chloride- poprawia kondycję włosa. Ułatwia rozczesywanie, zapobiega elektryzowaniu się. Nadaje połysk i wygładza. Konserwant. 
  • Lauryldimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein- składnik pochodzenia roślinnego (głównie). Tworzy na powierzchni skóry film, który zatrzymuje wodę. Ułatwia gojenie. Wzmacnia strukturę włosa. 
  • Lauryldimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Starch- składnik pochodzenia roślinnego (głównie). Najczęściej stosowany w połączeniu z Lauryldimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein. Posiada właściwości nawilżające i zmiękczające włosy. 
  • Zinc PCA- naturalny składnik skóry człowieka. Reguluje wydzielanie sebum. W przypadku kosmetyku do twarzy- ma działanie przeciwtrądzikowe, przeciwzmarszczkowe. 
  • Parfum (Fragrance)- kompozycja zapachowa.
  • Methylchloroisothiazoline- substancja konserwująca, chroni przed dostaniem się do produktu mikroorganizmów, np. z palców, gdy nabieramy produkt palcami.
  • Methylisothiazoline- substancja konserwująca, chroni przed dostaniem się do produktu mikroorganizmów, np. z palców, gdy nabieramy produkt palcami.
  • 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol- substancja konserwująca. Zapobiega rozwojowi bakterii w kremie. Składnik dozwolony do stosowania w ograniczonym stężeniu- max. 0,1%.  Ma działanie silniejsze niż parabeny. 
  • Citric Acid- substancja występująca naturalnie w przyrodzie i w organizmach zwierzęcych. Działa złuszczająco, usuwa przebarwienia. Powoduje utrzymanie odpowiedniego pH produktu. Wspomaga działanie innych składników.
  • Disodium EDTA- zwiększa trwałość kosmetyku, zapobiega zmianom barwy oraz konsystencji. Stabilizator. 
PODSUMOWANIE:
  • szampon 1- Green Pharmacy
  • szampon 2- Farmona Herbal Care
Oceny w skali 1-5 

Podsumowując: W tym porównaniu zwycięża szampon z Green Pharmacy (niewielką różnicą punktów 32:28). Oba szampony działanie mają bardzo podobne- dobrze myją włosy, ale żaden z nich nie sprawił, by mniej się przetłuszczały. Na plus przemawia niska cena i dostępność. Wydajność także jest przyzwoita- szampony starczają na około miesiąc codziennego użytkowania. Mnie osobiście nie podoba się zapach, ale to kwestia gustu. Niestety mimo obietnic producentów na temat naturalności ich szamponów, muszę stwierdzić, że skład jest bardzo "chemiczny" (w przypadku Farmony nieco gorszy). Właściwie jedyne naturalne składniki, które możemy znaleźć  w tych produktach to ekstrakty, odpowiednio z : żeń- szenia i łopianu. 
Dla mnie szampony te są typowymi średniakami. Jeżeli ktoś nie ma dużych wymagań to na pewno sprawdzą się u tej osoby. Ja nadal będę szukać szamponu idealnego- takiego, który oprócz dobrego oczyszczenia ma mi do zaoferowania coś więcej- np. mniejsze splątanie włosów, mniejsze przetłuszczanie itp. Nie wykluczam jednak, że kiedyś powrócę do szamponu z Green Pharmacy. 

A Wy używałyście któregoś z tych szamponów? Co o nich myślicie? 
Co sądzicie o mojej nowej serii "porównywarka"? 
Odpowiedzi napiszcie mi w komentarzach ;)
Pozdrawiam ;)
P.S. Jeżeli któraś z Was chciałaby kupić maseczkę anty- stres z Lirene, o której ostatnio pisałam to informuję Was, że w Rossmannie obniżono ich cenę "na do widzenia" do 0,99 zł. Myślę, że warto zrobić sobie zapas ;)
Dla miłośniczek Ziaji: w Superpharm wszystkie produkty tej firmy można kupić 20% taniej. 

poniedziałek, 2 września 2013

Denko- wiosna/lato 2013

Cześć!

Dziś moje pierwsze denko. Produkty, które tutaj zobaczycie uzbierałam w okresie wiosna/lato. Niestety sporo opakowań wylądowało w koszu, dlatego jak na tak długi okres, nie będzie tego bardzo dużo.



PIELĘGNACJA WŁOSÓW:


1. SZAMPON do włosów tłustych u podstawy i suchych na końcach z żeń-szeniem (Green Pharmacy). Dobrze oczyszcza włosy, ale mocno je splątuje. Opakowanie brązowe-charakterystyczne dla tej firmy. Szampon ma dość przyjemny, ziołowy zapach. Nie zawiera parabenów, barwników, SLS'ów i SLES'ów. Cena to ok. 7 zł.
Czy kupię ponownie? NIE WIEM. 
Co w zastępstwie? Szampon łopianowy Herbal Care- Farmona.

2.SPRAY do włosów normalnych i delikatnych, pro-cellium keratin (SYOSS). Tego produktu nie potrafiłam wykończyć. Na drugim miejscu w składzie ma alkohol. Strasznie wysusza i niszczy włosy. Fryzjerka powiedziała, że mam go natychmiast wyrzucić, ale postanowiłam mimo wszystko go zdenkować. Cena to ok. 17 zł.
Czy kupię ponownie? NIE
Co w zastępstwie? BRAK

3.MASKA do włosów wygładzająca- masło kakaowe do włosów suchych i zniszczonych (Ziaja). Kolejny produkt Ziaji, który zdobył moje serce. Maska dobrze nawilża włosy, nie obciąża ich, ułatwia rozczesywanie. W dodatku ma piękny zapach. Ceny nie pamiętam, ale wydaje mi się, że było to ok. 10 zł.
Czy kupię ponownie? TAK
Co w zastępstwie? Odżywka Argan Oil (Joanna)

4. ODŻYWKA do włosów Argan Oil do włosów suchych i zniszczonych (Joanna). Plusem jest to, że nie zawiera parabenów. Poza tym nie zauważyłam żadnego spektakularnego efektu. Cena to ok. 5 zł.
Czy kupię ponownie? NIE
Co w zastępstwie? Odżywka Silk & Sleek (Dove)

5. JEDWAB do włosów (Joanna). Jedwab jak jedwab. Nadaje włosom piękny błysk. Cena- ok. 5 zł.
Czy kupię ponownie? TAK
Co w zastępstwie? Jedwab do włosów Biosilk

PIELĘGNACJA CIAŁA:

1. KREMOWY ŻEL POD PRYSZNIC Passiflora i mleczko nawilżające (Palmolive). Pierwszy żel, który mnie zachwycił. Nie dość, że pachnie obłędnie to  genialnie nawilża skórę (do tego stopnia, że nie trzeba już używać balsamu po kąpieli). Cena to ok. 7 zł
Czy kupię ponownie? TAK
Co w zastępstwie? mydełko oliwkowe :D

2. PIANKI DO GOLENIA z ekstraktem z melona i grejpfruta oraz o zapachu konwalii. Bardzo dobre pianki w równie dobrej cenie (ok. 6 zł).
Czy kupię ponownie? TAK
Co w zastępstwie? Na razie BRAK
3. MASŁO do ciała- ukierunkowane ujędrnianie: uda, pośladki, biodra, brzuch (ZIAJA). Recenzja tutaj
Czy kupię ponownie? NIE WIEM
Co w zastępstwie? Antycellulitowy balsam do ciała (Evitte)

4. Antycellulitowy BALSAM DO CIAŁA do każdego rodzaju skóry (Evitte- SORAYA). Bardzo lejąca konsystencja, przez co balsam jest niewydajny. Ma nieprzyjemny chemiczny zapach. Jeżeli chodzi o działanie: dobrze nawilża i napina skórę. Cena to ok. 6 zł.
Czy kupię ponownie? NIE
Co w zastępstwie? Antycellulitowy krem do masażu Bodyslim (KOLASTYNA)
5. ANTY-PERSPIRANT w kremie- SOFT (ZIAJA). Mój ulubieniec wśród tego typu produktów. Ma delikatny zapach, nie podrażnia, nie pozostawia śladów na ubraniach. Cena to ok. 7 zł.
Czy kupię ponownie? TAK
Co w zastępstwie? TO SAMO

6. KREM DO RĄK ochronny z masłem Shea i olejkiem kokosowym (BEBEAUTY). Nie wiem czy ten krem jest jeszcze dostępny. W każdym bądź razie jest on całkiem niezły, dobrze nawilża. Cena to ok. 4 zł
Czy kupię ponownie? NIE WIEM
Co w zastępstwie? Kuracja Parafinowa- szorstkie dłonie, słabe paznokcie i twarde skórki (BIELENDA)

7. KREM DO RĄK Kuracja Parafinowa- szorstkie dłonie, słabe paznokcie i twarde skórki (BIELENDA). To mój absolutny hit wśród kremów do rąk. Doskonale nawilża, pielęgnuje, wygładza i napina skórę dłoni. Cena to ok. 9 zł.
Czy kupię ponownie? TAK
Co w zastępstwie? Krem do rąk i paznokci kozie mleko (ZIAJA)

8. PŁYN DO PŁUKANIA JAMY USTNEJ ( z Biedronki). Jak widzicie na zdjęciu, jeszcze troszkę go zostało, ale umieściłam go tutaj, bo to już moje 2 opakowanie, więc pierwsze zużyłam całe :D Bardzo dobry płyn, oczywiście nie wybiela, jak obiecuje producent, ale mimo wszystko go lubię. Cena to ok. 6 zł
Czy kupię ponownie? TAK
Co w zastępstwie? TO SAMO

PIELĘGNACJA TWARZY:
1. PŁYN MICELARNY Bioderma Sensibio. Znazłam go w Shinyboxie z lutego i polubiłam go jak większość osób. Dobrze zmywa makijaż, nawet wodoodporny, nie podrażnia oczu. Cena jednak jest moim zdaniem "nieco" zawyżona.
Czy kupię ponownie? NIE WIEM
Co w zastępstwie? Płyn micelarny BEBEAUTY

2. KREM opalizujący do cery tłustej i mieszanej (ZIAJA). Recenzja tutaj Cena to ok. 10 zł.
Czy kupię ponownie? TAK
Co w zastępstwie? Matujący krem nawilżający na dzień Aqua Effect (Nivea)

3. Matujący krem nawilżający na dzień Aqua Effect (Nivea). Całkiem dobry krem, w dobrej cenie (ok. 15 zł). Nie zapycha, szybko się wchłania, dobrze nawilża. Mimo wszystko wolę Ziaję.
Czy kupię ponownie? NIE
Co w zastępstwie? Odświeżający krem nawilżający na dzień (Nivea) :D

4. KREM POD OCZY Sopot Rozświetlanie (ZIAJA). Równie dobry jak jego brat do twarzy. Bardzo fajnie nawilża, rozświetla okolice pod oczami, dzięki czemu skóra w tych miejscach wygląda promiennie. Cena to ok. 13 zł.
Czy kupię ponownie? NIE WIEM
Co w zastępstwie?  krem pod oczy Hydrain hialuro do skóry suchej i odwodnionej (DERMEDIC)

5.KREM POD OCZY Hydrain hialuro do skóry suchej i odwodnionej (DERMEDIC). Znaleziony również w Shinyboxie z lutego, niestety kompletnie nie nadaje się do mojego typu cery. Dość dobrze nawilża, ale to by było na tyle.
Cena to ok. 25 zł.
Czy kupię ponownie? NIE
Co w zastępstwie? Na razie BRAK

KOLORÓWKA: (wybaczcie fatalną jakość zdjęcia)
1. PODKŁAD Affinitone w kolorze 03 light sand beige (Maybelline). To już moje chyba 4 zużyte opakowanie. Recenzja tego podkładu na pewno pojawi się na moim blogu, bo to mój absolutny KWC.
Cena to ok. 25 zł (ale często znaleźć go można w promocji ;))
Czy kupię ponownie? TAK
Co w zastępstwie? TO SAMO

2. Cień do powiek Vertigo nr 74 (INGLOT). Lubię te cienie, bo są świetnie napigmentowane, trwałe, mają ładne kolory. Ten to typowy cień na dzień- bardzo delikatny, jasny, lekko błyszczący cielisty kolor. Cena to 16 zł.
Czy kupię ponownie? NIE WIEM
Co w zastępstwie? BRAK

3. Róż do policzków, oczu i ciała (INGLOT). Numerek niestety się starł. Bardzo go lubiłam. Kolor to delikatna brzoskwinka. Cena to 19 zł.
Czy kupię ponownie? NIE WIEM
Co w zastępstwie? sporo innych  ;D

SASZETKI:
1.MASECZKA rozświetlająca Rival de Loop. Bardzo ją lubię, delikatnie rozświetla twarz i nawilża. Cena za 2 połączone ze sobą saszetki to ok. 2 zł
Czy kupię ponownie? TAK

2. KOJĄCY ŻEL po opalaniu z 5 % D-Pantenolem (SORAYA). Złagodził zaczerwienienia skóry po opalaniu, bez niego nie przetrwałabym urlopu ;) Cena- również za 2 saszetki to ok. 3 zł
Czy kupię ponownie? TAK

3. Naturalny oliwkowy KREM DO RĄK I PAZNOKCI (ZIAJA). Próbeczki tego kremu bardzo przydały mi się podczas wakacyjnego wyjazdu. Krem dobrze nawilża (jak chyba każdy krem Ziaji). 
Czy kupię pełnowymiarowe opakowanie? NIE WIEM

4. Fizjoderm krem na dzień/ na noc (ZIAJA med) do skóry alergicznej, atopowej i odwodnionej. Te próbki również używałam w czasie wyjazdu wakacyjnego, ale krem ten jakoś nie za bardzo przypadł mi do gustu. Jest lekki, dobrze się wchłania. Mimo wszystko nie polubiłam się z nim.
Czy kupię pełnowymiarowe opakowanie? NIE

5. COMPRESS MASK 4D (Dermo Pharma). Recenzja tej maseczki tutaj Kosztuje ok.7 zł.
Czy kupię ponownie? NIE

To by było na tyle mojego denka. Używałyście któregoś z wyżej wymienionych produktów? Jeśli tak to jak się sprawdził u Was?
P.S. Wolicie denko takie sezonowe, czy może mam pisać co miesiąc? ;) 
Czekam na Wasze odpowiedzi w komentarzach ;)

sobota, 31 sierpnia 2013

Moja opinia: Peeling cukrowy Green Pharmacy

Cześć dziewczyny!


Tak jak pisałam w poprzednim poście, dziś mam dla Was krótką recenzję peelingu cukrowego z Green Pharmacy. Znalazłam go w czerwcowym Shinyboxie i na początku bardzo się ucieszyłam, bo do tej pory używałam tylko peelingów z Joanny. Niestety trafiłam na zapach: róża piżmowa i zielona herbata, którego bym w życiu sama nie kupiła. Po prostu nie znoszę zapachu róży w kosmetykach. Ten w dodatku jest strasznie intensywny. Ale przecież nie zapach jest najważniejszy w kosmetyku, a działanie, więc mimo wszystko zaczęłam go używać.




Firma Green Pharmacy produkuje kosmetyki, które mają składy dość dobre, w miarę  naturalne- peeling pozbawiony jest parabenów, silkionów, SLS'ów oraz SLES'ów, co przemawia zdecydowanie na plus tego produktu. Ładnie ściera martwy naskórek, nie podrażnia, całkiem dobrze oczyszcza. Pojemność to 300 ml, więc całkiem sporo, ale na wykonanie peelingu całego ciała starcza tylko na ok. 6-8 razy, więc nie jest  zbyt wydajny. 


Bardzo zmartwiła mnie jednak obecność parafiny- na drugim miejscu w składzie (!). Jak wiadomo ma ona działanie komedogenne. Składnik ten nigdy nie dał mi się we znaki ta jak w przypadku tego peelingu. Zauważyłam po jego kilkukrotnym użyciu sporo zaskórników, nawet na udach. Dodatkowo peeling ten pozostawia strasznie tłusty, nieprzyjemny film na skórze, czego bardzo nie lubię.


Konsystencja jest dość "zbita", peeling nie wylewa się z opakowania. Kryształki cukru bardzo dobrze się rozpuszczają.
Samo opakowanie wygląda bardzo ładnie, estetycznie. Szata graficzna na opakowaniu jest przejrzysta i zachęca konsumentów do sięgnięcia po ten produkt. Peeling zabezpieczony jest folią, więc nie ma obawy o to, że ktoś "maczał w tym palce" xD 

Cena tego produktu to ok. 16 zł. Znajdziecie go w większości drogerii (Hebe, Rossmann, Natura).


Czy ponownie kupiłabym ten produkt? Zdecydowanie nie (miałam problem by zużyć to opakowanie). Niestety w moim odczuciu peeling ten ma więcej wad niż zalet, ale mimo wszystko cieszę się, że go wypróbowałam i mogłam podzielić się z Wami swoimi odczuciami ;)

A czy Wy używałyście tego peelingu? Co sądzicie o produktach tej marki, lubicie? Czekam na Wasze odpowiedzi w komentarzach ;)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...