Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 sierpnia 2015

GOLD ARGAN YOUTH OIL (EVREE) RECENZJA+SKŁAD

Cześć :)

Pielęgnacja, a szczególnie pielęgnacja twarzy to temat ciężki dla większości z nas. Trudno znaleźć kosmetyk, który odpowiadałby nam w 100%. A to coś nas uczuli, a to spowoduje zatkanie porów. Niektóre kosmetyki nie robią kompletnie nic (z dwojga złego wolę takie niż te, o których wspomniałam wcześniej). Czasem uda się trafić na coś co naprawdę współgra z cerą i dziś o takim kosmetyku trochę Wam napiszę. Jeżeli jesteście ciekawe mojej opinii na temat olejku arganowego firmy Evree, zapraszam do czytania dalej.


czwartek, 8 stycznia 2015

Dr Organic- Pomegranate Advanced Recovery Eye Cream

Cześć Dziewczyny!

Okolica oczu to miejsce, na punkcie którego jestem przewrażliwiona. Moja skóra jest tam cienka, przesuszona, często pojawiają się zasinienia. Korektory i kremy pod oczy wiodą więc prym w mojej codziennej pielęgnacji i makijażu. Produkt, o którym dziś napiszę to właśnie krem pod oczy firmy Dr Organic. Jeżeli jesteście ciekawe czy kosmetyk ten sprostał moim wymaganiom, zapraszam do czytania dalej :)

niedziela, 7 grudnia 2014

UPDATE: podstawowa wieczorna pielęgnacja twarzy-zima

Cześć Kochane! :*

Dawno mnie tu nie było, ale mam taki nawał obowiązków, że nie wyrabiam. Co prawda posta mogłabym napisać w nocy, ale nie mam już zapasu zdjęć. Wychodzę-ciemno, wracam-ciemno. Ciężko zrobić zdjęcia po ciemku. Od poniedziałku do niedzieli siedzę w szkole. Na szczęście lubię to co robię ;) Brakuje mi blogowania, jednak muszę skupić się na tych rzeczach, które są dla mnie najważniejsze. Dziś postanowiłam coś naskrobać, przy okazji paru wolnych chwil. Jak widzicie w tytule, będzie to update mojej zimowej wieczornej pielęgnacji twarzy. Pokażę Wam produkty, których używam niemal codziennie. Inne kosmetyki tj. maseczki, peelingi itp. przedstawię Wam innym razem. 

wtorek, 4 listopada 2014

Montibello Gold Oil Essence- The Tsubaki Oil

Cześć Dziewczyny!

Jak pewnie zauważyłyście, dbanie o włosy nie jest moim konikiem. Ograniczam się do używania odżywki, czasem maski, od czasu do czasu nakładam olej. Jakieś 2 miesiące temu do "pielęgnacji" swoich włosów włączyłam na stałe olejek/serum. Dziś chciałabym podzielić się z Wami moją opinią na jego temat. Jeżeli jesteście ciekawe co sądzę o Gold Oil Essence-The Tsubaki Oil, zapraszam do czytania :*

piątek, 31 października 2014

Denko sierpień/wrzesień/październik 2014

Cześć Dziewczyny! :)

W ostatnim czasie udało mi się zużyć trochę kosmetyków, więc dziś chciałabym się podzielić z Wami krótkimi opiniami o nich. Jeżeli jesteście ciekawe co tym razem znalazło się w moim 'denku', zapraszam serdecznie do czytania :*

czwartek, 23 października 2014

Orzeźwiający peeling-maska. Spa eco, vitality (TOŁPA)

Cześć Dziewczyny! 

Jesień to czas, gdy wszelkie orzeźwiające kosmetyki idą zwykle w odstawkę, ustępując miejsca tym o bardziej ciepłym i słodkim zapachu. Mimo to, nawet w tak brzydką pogodę jak dziś, czasem mam ochotę powrócić do czegoś orzeźwiającego, co 'postawi mnie na nogi'. Pomaga mi w tym peeling-maska do ciała od Tołpy. Jeżeli jesteście ciekawe jak działa ten produkt, zapraszam do dalszego czytania :)

poniedziałek, 13 października 2014

Mleczko micelarne łagodząco-wyciszające (ZIAJA)

Cześć Kochane! ;*

Dziś przychodzę do Was z recenzją kolejnego produktu do demakijażu. Ostatnio pisałam Wam o kiepskim płynie micelarnym z Dermedic, więc dziś pora na coś, co sprawdza się znacznie lepiej. Mam na myśli mleczko micelarne firmy Ziaja. Jeżeli jesteście ciekawe mojej opinii na jego temat, zapraszam do czytania :)

czwartek, 9 października 2014

Balea Handlotion Sheabutter Arganöl- lekki balsam do rąk

Cześć Dziewczyny!

Niejednokrotnie mówiłam Wam o tym, że lubię wszelkie smarowidła do rąk. Często borykam się z przesuszoną skórą na dłoniach, więc kremy do rąk są moim wybawieniem. Dziś napiszę Wam kilka słów o balsamie do rąk, który jest fajnym 'łazienkowym' rozwiązaniem na suchą skórę dłoni. Jeżeli chcecie nieco bliżej poznać lotion z masłem shea i olejkiem arganowym marki Balea, zapraszam do czytania :)

poniedziałek, 29 września 2014

Pierwsze wrażenie: seria liście manuka od Ziaji: pasta do głębokiego oczyszczania, tonik, żel do mycia twarzy

Cześć Dziewczyny!

O "liściach manuka" od Ziaji mówią praktycznie wszystkie blogerki. Te produkty podbiły blogosferę w krótkim czasie, więc ja jako osoba lubiąca testowanie nowości, również się na nie skusiłam. W moje ręce wpadły 3 kosmetyki: pasta do głębokiego oczyszczania, żel do mycia twarzy oraz tonik. Jeżeli jeszcze nie przejadło się Wam czytanie o tych kosmetykach, zapraszam do zapoznania się z moją wstępną recenzją na ich temat ;)

czwartek, 25 września 2014

Mama testuje: Recepty Babci Agafii-Aktywne Odmłodzenie-Serum do twarzy 50+

Cześć Dziewczyny!

Dziś krótka recenzja okiem mojej mamy. Opowiemy Wam o produkcie, który mimo, że przeznaczony jest dla kobiet 50+, sprawdzi się też u znacznie młodszych. Jeżeli jesteście ciekawe co sądzimy o serum Babci Agafii, zapraszam do czytania ;)

niedziela, 14 września 2014

Po co używać TONIKU do twarzy? Jakich produktów ja używam do tonizowania skóry?

Cześć Dziewczyny!

Kilkukrotnie spotkałam się z pytaniem: po co w ogóle używać toniku? Czy taki kosmetyk nie jest przypadkiem zbędny? Jeżeli któraś z Was również zadaje sobie to pytanie, dziś postanowiłam na nie odpowiedzieć. Przy okazji pokażę Wam 4 toniki, które używam i krótko je zrecenzuję. Jeżeli jesteście zainteresowane takim tematem, zapraszam do dalszego czytania ;)

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Kojący zmysły amarantus- nawilżający żel pod prysznic tołpa.

Cześć Dziewczyny!

Żel pod prysznic to kosmetyk, w który nie inwestuję większych pieniędzy. Wymagam od niego tylko tego, by dobrze się pienił i miał ładny zapach. Dlatego też na żel od Tołpy pewnie sama nie zwróciłabym w drogerii uwagi (200 ml kosztuje ok. 15 zł). Bardzo ucieszyłam się więc, gdy na spotkaniu blogerek jednym z podarunków tej firmy był właśnie żel pod prysznic z serii białe kwiaty, amarantus.


czwartek, 31 lipca 2014

Masła do ciała z Bielendy. Arbuz+Papaja

Cześć Dziewczyny!

Niedawno Biedronka uraczyła nas, maniaczki kosmetyczne, świetnymi produktami w niskich cenach. Pewnie niejedna z Was skusiła się wtedy na niemałe zakupy. Ja odczekałam chwilę i udało mi się kupić 2 cudownie pachnące masła do ciała z Bielendy za 3,99 zł/szt (początkowa cena to 5,99 zł).
Pomyślałam, że bez sensu pisać tą recenzję, bo produktów nie ma już w każdej Biedronce, jednak dowiedziałam się, że w niektórych sklepach jest wielka wyprzedaż i można kupić te produkty po 1 zł, a nawet 50 gr.! Jeżeli u Was także można skorzystać z tej promocji to polecam ze szczerego serca. A dlaczego? Bo produkty są według mnie godne uwagi ;)


czwartek, 24 lipca 2014

Krem do depilacji miejsc wrażliwych od Eveline

Cześć Dziewczyny!

W okresie letnim każda z nas dba o to, by usuwać niechciane owłosienie. Najczęściej sięgamy po maszynkę do golenia, bo to sposób najszybszy i bezbolesny. Niestety również najmniej skuteczny, ponieważ włoski bardzo szybko odrastają. Mnie codzienne golenie bardzo denerwuje, więc bardzo ucieszyłam się, że w paczce do testów od firmy Eveline na miesiąc lipiec znalazł się krem do depilacji. Produkty tego typu są mi znane, ponieważ miałam już do czynienia z kremem z Joanny oraz Veet. Ten pierwszy spisywał się całkiem dobrze natomiast drugi to kompletna porażka. Chcecie wiedzieć co sądzę o kremie od Eveline? Zapraszam do dalszej lektury ;)

piątek, 30 maja 2014

niedziela, 11 maja 2014

Tydzień z Pilomaxem. 5#- ODŻYWKA BEZ SPŁUKIWANIA do włosów farbowanych jasnych (seria REGENERACJA) + krótkie podsumowanie kuracji z Pilomaxem

Cześć Dziewczyny!


Ten post miał się ukazać w piątek, ale niestety nie miałam w domu internetu, a na telefonie ciężko coś napisać. Dziś napiszę więc to, co miało się znaleźć w poście piątkowym i wczorajszym. Na początku kilka słów o odżywce bez spłukiwania, o której wspominałam już w poście o porannej rutynie.


Informacje producenta:
Odżywka bez spłukiwania w sprayu do włosów jasnych, do stosowania dla ochrony włosów, jako krok 3. w Kuracji Regenerującej. Intensywnie nawilża włosy i zmniejsza skłonność końcówek do rozdwajania. Przywraca kondycję uszkodzonym włosom i pogrubia je. Chroni przed zabiegami gorącym powietrzem i przed zanieczyszczeniami środowiska. Wygładza włosy i ułatwia ich układanie.

Opakowanie:
biała buteleczka z dozownikiem w formie spray'u. Dozownik nie zacina się.


Zapach:
świeży, kwiatowo-cytrusowy

Cena:
20,50 zł/ 150 ml

Dostępność:
sklep internetowy Laboratorium Pilomax (KLIK), apteki

Moja opinia:
Do tej pory nie lubiłam się z odżywkami w spray'u bez spłukiwania. Nic nie robiły z moimi włosami, zazwyczaj tylko śmierdziały alkoholem i wręcz wysuszały mi włosy. Ta odżywka nie zawiera Alcohol Denat. w składzie (na szczęście!), więc nie wysusza dodatkowo moich włosów. Zawiera za to silikony (dlatego też producent pisze o "pogrubieniu włosa"), które moim włosom chyba całkiem nieźle służą. Używam jej rano, by nieco okiełznać moje gęste włosy. I rzeczywiście z tym zadaniem odżywka dobrze sobie radzi. Ułatwia rozczesywanie moich niesfornych włosów, wygładza je. Czy nawilża? Ciężko ocenić. Na pewno moje włosy na końcówkach nie są tak suche jak przed rozpoczęciem kuracji z Pilomaxem. Ale tę zasługę bardziej przypisywałabym masce regeneracyjnej. Nie zauważyłam też, by końcówki mniej się rozdwajały. Produkt jest bardzo wydajny, pięknie pachnie, więc używam go z przyjemnością. 
Martwi mnie jedynie użycie sporej liczby konserwantów, które znajdują się już na początku składu.

SKŁAD:

  • Aqua (Water/Eau)
  • Phenoxyethanol- substancja konserwująca.
  • Polysorbate 20- emulgator, bardzo bezpieczny, biodegradowalny. Otrzymywany z oleju kokosowego.
  • DMDM Hydantoin- substancja konserwująca.
  • Amodimethicone- polimer silikonowy. Łatwy do usunięcia za pomocą łagodnych szamponów. Wygładza włosy, nawilża, ułatwia ich rozczesywanie, zapobiega elektryzowaniu.
  • Centrimonium Chloride- poprawia kondycję włosa. Ułatwia rozczesywanie, zapobiega elektryzowaniu się. Nadaje połysk i wygładza.
  • PEG-12 Dimethicone- tworzy na powierzchni włosa film, zapobiegający nadmiernej utracie wody, dzięki czemu nawilża i wygładza włosy.
  • Polyquaternium-11- zmniejsza elektryzowanie się włosów, ułatwia rozczesywanie.
  • Parfum (Fragrance)- kompozycja zapachowa.
  • Panthenol-  substancja nawilżająca.
  • Tocopheryl Acetate- hamuje zapalenia, działa leczniczo. Posiada naturalny filtr słoneczny (SPF 1,5-2). Przedłuża ważność emulsji i olejków.
  • Cyclotetrasiloxane- silikon.Nawilża, natłuszcza włosy, ułatwia rozczesywanie, nadaje połysk.
  • Trideceth-12- emulgator typu O/W. 
  • Cyclopentasiloxane- silikon. Tworzy na powierzchni włosów film, przez co zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z włosa. Ma działanie wygładzające i zmiękczające.
  • Sodium Benzoate- konserwant.
  • Linalool- substancja zapachowa, imituje zapach konwalii.
  • Geraniol- składnik kompozycji zapachowej, główny składnik olejków eterycznych: różanego, cytrynowego, pelargoniowego.




Cała kuracja trwała u mnie łącznie przez okres ok. jednego miesiąca. Na początku ściśle stosowałam się do zaleceń producenta. Co 3 dni serię pielęgnacyjną przeplatałam serią regeneracyjną. Niestety dość dużo obowiązków spowodowało, że nie byłam w stanie cały czas stosować się do zaleceń.,dlatego zmieniłam stosowanie według własnego uznania. Raz w tygodniu (w soboty) używałam produktów regeneracyjnych. Po umyciu włosów szamponem (krok 1) osuszałam je ręcznikiem, nakładałam maskę (krok 2), po czym włosy rozczesywałam grzebieniem, który również znalazł się w paczce od Laboratorium Pilomax. Po rozczesaniu nakładałam polarowy turban od Pilomaxu i tak trzymałam maskę na włosach na ok. 30-60 minut. Zdarzało mi się używać w ciągu tygodnia samego szamponu z serii regeneracyjnej+dowolnej odżywki (np. Wella, Balea). Odżywkę bez spłukiwania używałam każdego ranka, w celu ułożenia włosów. 
Seria pielęgnacja nie sprawdziła się u mnie. Szampon niezwykle łagodny dla skóry głowy i włosów, radził sobie ze zmyciem olejów. Niestety niemiłosiernie plątał włosy i sprawił, że po umyciu były one matowe, szorstkie, co wyglądało po prostu brzydko. Odżywka z tej samej serii nie pomogła zwalczyć całkowicie tego problemu. Tylko w niewielkim stopniu ułatwiła rozczesywanie moich włosów, natomiast nie zauważyłam by nadawała im blasku.
Seria regeneracja zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu. Szampon równie dobrze oczyszczał (niestety zawiera SLES). Odżywka bez spłukiwania ułatwiła rozczesywanie włosów, zapobiegała elektryzowaniu. Natomiast produktem, który pokochałam okazała się maska do włosów z tej serii. Nigdy wcześniej moje włosy po zastosowaniu kosmetyku do włosów nie były tak miękkie, lśniące, gładkie. Ten produkt mogę polecić każdemu z czystym sumieniem i sama na pewno ponownie się na niego skuszę.
Grzebień lekko szarpie moje włosy, więc nie używam go na co dzień, a jedynie po nałożeniu maski na włosy (wtedy nie występuje problem z "szarpaniem", bo grzebień idealnie sunie po włosach:)). Do moich długich włosów zdecydowanie bardziej pasują grzebienie z szerszym rozstawem zębów.
Polarowy turban stał się również moim ulubieńcem. Świetnie trzyma ciepło, co sprawia, że maski lepiej wchłaniają się we włosy. "Mieści" całe moje włosy (oczywiście najpierw muszę je zwinąć w "rulonik")- a to już wielki plus, bo do tej pory żaden turban nie był na tyle duży, by ogarnąć moje włosy. Jedynym minusem jest jego biały kolor, przez który turban szybko się brudzi.

Niestety nie zrobiłam zdjęć swoich włosów na początku kuracji, więc bez sensu byłoby wrzucanie zdjęcia jak wyglądają one teraz. Mogę Wam powiedzieć jedynie tyle, że nie mam już tak suchych końcówek, włosy zyskały zdrowy blask i znacznie łatwiej się układają. Są miękkie i sypkie. Jednak czy to wystarczy, by kupić zestaw do włosów za ok. 150 zł musicie ocenić same :) Ja wrócę tylko do maski z serii regeneracja. A szamponu idealnego i odżywki będę jeszcze szukać.
Cała seria jest przeznaczona do włosów farbowanych jasnych. Kolor moich włosów to ciemny blond, u nasady wpadający w brąz. Stosowanie całej serii spowodowało lekkie rozjaśnienie mojego naturalnego koloru włosów,zyskałam "złote refleksy". Nie jestem w stanie ocenić jak seria sprawdzi się na włosach farbowanych, ponieważ mój kolor włosów jest naturalny.

Jeżeli jednak jesteście ciekawe jak działają te produkty, możecie kupić zestaw "miniaturek" czyli ten, który testowałam ja. Bez problemu wystarcza on na miesiąc codziennego używania. Taki zestaw dostaniecie za 70,73 zł. 

  1. do włosów farbowanych jasnych (KLIK)
  2. do włosów farbowanych ciemnych (KLIK)
Dziękuję firmie Laboratorium Pilomax za możliwość przetestowania produktów do włosów farbowanych jasnych. Fakt, że otrzymałam produkty za darmo do testów nie wpłynął na moją ocenę. Jest ona w 100% szczera. 



Pozdrawiam :*

czwartek, 8 maja 2014

Tydzień z Pilomaxem. 4#-MASKA do włosów farbowanych jasnych (seria REGENERACJA)

Cześć Dziewczyny! 

Uwaga! Dziś już czwarty dzień mojego pilomax'owego tygodnia. Przyszła pora na produkt, który absolutnie skradł moje serce i na pewno sięgnę po jego pełnowymiarowe opakowanie. Mowa tutaj o masce do włosów farbowanych jasnych z serii REGENERACJA.



Informacje producenta:
Maska do włosów jasnych farbowanych i po dekoloryzacji, krok 2. w Kuracji Regenerującej. Przeznaczona do włosów zniszczonych – łamliwych, szorstkich i sztywnych. Odbudowuje uszkodzone włosy, silnie je nawilża, pogrubia i wygładza. Zapobiega łamliwości i rozdwajaniu włosów. Wzmacnia blask koloru.

Opakowanie:
Standardowo, jak w poprzednio opisywanych kosmetykach- biała tubka z czerwonymi elementami charakteryzującymi serię regeneracyjną. Cyferka 2 oznacza drugi krok w pielęgnacji (1 krok to oczywiście szampon). Zamknięcie typu "klik". Tubka ma 70 ml. Opakowanie pełnowymiarowe to 200 ml.



Kolor/Konsystencja:
Maska ma gęstą konsystencję, przez co miałam małe problemy z wydobyciem końcówki kosmetyku z opakowania. Kolor Przezroczysty, mętny, wpadający delikatnie w biel.



Zapach:
Zapach tego kosmetyku bardzo ciężko mi określić. Wyczuwam tam delikatnie kwiaty, ale zapach nie jest zbyt naturalny, raczej chemiczny. 

Cena:
27,10 zł/ 200 ml

Dostępność:
sklep internetowy Laboratorium Pilomax (KLIK), apteki

Moja opinia:
Od dawna szukałam idealnej odżywki/maski do włosów. Znajdowałam lepsze i gorsze. Polubiłam się z maską firmy Inebrya i myślałam, że nie zdradzę jej już z żadnym innym produktem. Aż tu nagle pojawił się ten produkt Pilomaxu. Producent poleca stosować tę maskę wraz z szamponem mniej więcej co 3 mycie. Tak też robiłam na początku, ale niestety czas nie pozwalał mi do końca stosować się do tych zaleceń. Postanowiłam więc, że będę używać tego produktu raz w tygodniu. 
Na opakowaniu napisano, by wmasować ok. 1 łyżkę maski we włosy i skórę głowy i pozostawić na 10 minut. Co zaobserwowałam po zastosowaniu maski w ten sposób? Włosy były miękkie, gładkie, niestety u nasady obciążone. Postanowiłam więc znaleźć swój własny sposób na ten produkt. I tak nakładałam maskę (1 łyżka to zdecydowanie za mało na moje włosy) na ok. 2/3 długości włosów (po ich umyciu i osuszeniu ręcznikiem), następnie rozczesywałam włosy grzebieniem i zakładałam turban do włosów. Pozostawiałam maskę zwykle na ok. 30-60 minut. Po tym czasie zmywałam maskę z włosów. Po takim zabiegu moje włosy wyglądały pięknie! Cudownie błyszczały,zyskały "złote refleksy". Były tak sypkie i mięciutkie, że wręcz nie trzeba było ich już rozczesywać (same w sobie były rozczesane :D ). Podkreślone zostały moje naturalne fale na włosach.  Prawie wszystkie obietnice producenta zostały spełnione (wygładzenie, lśniący kolor, odżywienie). Nie mogę określić czy dzięki masce zmniejszy się wypadanie włosów, gdyż nie stosowałam jej na skórę głowy- tak jak wcześniej wspomniałam, maska nałożona na skalp obciążała moje włosy, prze co szybciej się przetłuszczały. 
Maska zawiera w składzie wiele substancji pochodzenia naturalnego (ekstraktów roślinnych, olejków), keratynę.
Z czystym sumieniem polecam ją każdemu kto chce sprawić swoim włosom trochę przyjemności ;) 


SKŁAD:


  • Aqua (Water)
  • Cetearyl Alcohol- substancja filmotwórcza. Zmiękcza i wygładza włosy.
  • Behentrimonium Chloride- substancja myjąca, oczyszcza włosy. Zapobiega elektryzowaniu włosów, eliminuje puszenie, nadaje włosom blasku.
  • Panthenol (Provitamin B5)- substancja nawilżająca. Po przeniknięciu przez skórę przekształca się w kwas pantotenowy. Działa przeciwzapalnie. Pomaga zregenerować naskórek.
  • Parfum (Fragrance)- kompozycja zapachowa.
  • Hydrolyzed Keratin-  regeneruje skórę głowy oraz włosy zniszczone farbowaniem. Zmiękcza, wygładza, nawilża. Zapobiega elektryzowaniu się włosów.  
  • Equisetum Arvense (Horsetail) Extract- ekstrakt ze skrzypu polnego. Dzięki zawartości krzemu, skrzyp działa wzmacniająco na włosy, zapobiega ich rozdwajaniu. Hamuje proces przedwczesnego siwienia włosów. Zapobiega wypadaniu włosów. 
  • Anthemis Nobilis (Chamomile) Flower Extract- ekstrakt z rumianu rzymskiego. Działa na włosy rozjaśniająco.
  • Lawsonia Inermis (Henna) Extract- wyciąg z lawsonii bezbronnej. Posiada właściwości barwiące, przedłuża trwałość koloru włosów farbowanych.
  • Phenoxyethanol- konserwant.
  • Ethylhexylglycerin- nawilża i natłuszcza skórę. Pozwala uzyskanie biostabilnych układów bez użycia konserwantów.
  • DMDM Hydantoin- konserwant.
  • Illicium Verum (Aniseed) Fruit Oil- olejek anyżowy. Nawilża, wzmacnia cebulki włosowe, przyspiesza wzrost włosów. 
  • Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil- olejek z owoców drzewa bergamotowego. Wykazuje działanie antyseptyczne. Substancja zapachowa.
  • Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil- olejek eteryczny z pomarańczy. Ma właściwości antyseptyczne, bakteriobójcze, nawilżające, odżywcze.
  • Styrax Benzoin- olejek benzoesowy. Łagodzi podrażnienia, przyspiesza regenerację tkanek.
  • Hexyl Cinnamal- substancja zapachowa, imituje zapach jaśminu.
  • Butylphenyl Methylpropional- składnik kompozycji zapachowej.
  • CI19140- cytrynowożółty barwnik.
Słyszałyście o tej masce? Czujecie się skuszone? ;)
Pozdrawiam:*

poniedziałek, 5 maja 2014

Tydzień z Pilomaxem. #1- SZAMPON do włosów farbowanych jasnych (seria PIELĘGNACJA)

Cześć Kochane!

Jak wiecie, podjęłam współpracę z Laboratorium Pilomax (więcej o tej współpracy przeczytacie tutaj ). Od bardzo dawna ciekawiły mnie produkty tej firmy, więc bardzo się ucieszyłam, gdy dostałam od firmy tak wspaniałą paczuszkę.

Po skończeniu całej kuracji mogę wreszcie zabrać się za napisanie rzetelnych recenzji. Postanowiłam stworzyć serię 'Tydzień z Pilomaxem'- przez cały tydzień (codziennie) na moim blogu pojawiać się będą recenzje kosmetyków, które otrzymałam do testów. Ostatniego dnia pojawi się podsumowanie mojej kuracji. 

Dziś zaczynamy od szamponu z serii PIELĘGNACJA (KROK 1). Mój szampon (jak i cała reszta produktów) przeznaczony jest do włosów farbowanych jasnych. 



Informacje producenta:
Szampon do codziennej pielęgnacji włosów farbowanych jasnych.Delikatnie myje włosy i skórę głowy. Nawilża włosy i wygładza ich powierzchnię. Nadaje im połysk, poprawia wygląd włosów.

Opakowanie:
Biała poręczna tubka z zielonymi elementami (seria pielęgnacja posiada zielone elementy na opakowaniu, natomiast seria regeneracja czerwone. Dzięki temu można łatwo rozróżnić produkty). Tubka "stoi na głowie", więc nie ma problemu z wydobyciem produktu. Nawet końcówka szamponu bez problemu wypłynęła z opakowania. Otwarcie typu "klik", szczelne, nie sprawia żadnego problemu w użyciu. Mój szampon to wersja miniaturowa (70 ml). Wersja pełnowymiarowa to 200 ml produktu- opakowanie wizualnie niczym się nie różni. 


Kolor/Konsystencja:
Kolor-przezroczysty. Szampon ma dość rzadką konsystencję. Mimo wszystko łatwo się go nakłada,nie przecieka przez palce, nie spływa z włosów w czasie aplikacji. 


Zapach:
Słodki, lekko waniliowy. 
Cena:
22,20 zł (200 ml)

Dostępność:
strona internetowa Laboratorium Pilomax (KLIK), apteki

Moja opinia:
Szampon jest dość rzadki, ale nie sprawia to kłopotu w aplikowaniu go na włosy. Świetnie się pieni. Mimo iż moje włosy są bardzo długie, wystarczy odrobina produktu, by dobrze je umyć. Produkt ten doskonale oczyszcza włosy, radzi sobie nawet ze zmyciem olejów. Nie podrażnia skóry głowy. Nie wywołuje łupieżu. Zostawia na włosach śliczny waniliowy zapach.
Nie zawiera SLS'u, SLES'u i innych silnych detergentów. 
Szampon stosowałam zarówno z odżywką z tej samej serii jak i bez niej. Niestety bez użycia odżywki włosy są mocno splątane, ciężko je rozczesać. Nie sprawdza się też obietnica producenta o nawilżeniu i zdrowym połysku. Moje włosy po użyciu tego produktu są niestety matowe. 
Nie jestem w stanie powiedzieć jak wygląda sytuacja przy włosach farbowanych (dla których przeznaczony jest szampon), gdyż mój kolor jest naturalny. 
Produkt jest bardzo wydajny (na początku może wylewać się z opakowania, ale przy umiejętnym stosowaniu nie zmarnujemy ani kropelki:)). 

SKŁAD:
  • Aqua (Water)
  • TEA-Lauryl Sulphate- środek powierzchniowo czynny, myjący. Silnie pianotwórczy.
  • Propylene Glycol- nawilża skórę i włosy. 
  • Lauryl Betain- substancja łagodząca drażniące działanie detergentów. Usuwa zanieczyszczenia z powierzchni włosów. Zapobiega elektryzowaniu się włosów. 
  • Cocamide DEA- substancja myjąca. Usuwa zanieczyszczenia ze skóry oraz włosów.
  • Sodium Chloride- zagęszczacz. 
  • Glycerin- substancja nawilżająca. 
  • Parfum (Fragrance)- kompozycja zapachowa.
  • Benzyl Alcohol- otrzymywany z ropy naftowej. Składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach jaśminu. Potencjalny alergen. Konserwant. Rozpuszczalnik dla innych substancji. Rozrzedza kosmetyki.
  • Methylisothiazoline- konserwant.
  • Methylchloroisothiazoline- konserwant.
  • Magnesium Nitrate- konserwant. 
  • Magnesium Chloride- środek zwiększający lepkość.
  • CI 15985 (Yellow 6)- żółty barwnik tzw. żółcień pomarańczowa.

Szampon ten jest przeciętny. Na pewno sprawdzi się u osób, które mają wrażliwy skalp. Osoby stosujące oleje na włosy także powinny polubić się z tym szamponem, gdyż zmycie oleju nie sprawia mu żadnego problemu. Jeżeli szukacie bardzo delikatnego szamponu, bez drażniących substancji do codziennego użytku to na pewno ten szampon się u Was sprawdzi. Pamiętajcie jednak, by po jego zastosowaniu nałożyć na włosy jakąś odżywkę. W innym wypadku włosy będą matowe i szorstkie. 


niedziela, 13 kwietnia 2014

Moja poranna rutyna-PIELĘGNACJA

Cześć Dziewczyny!

Na moim blogu pojawił się już kiedyś post na temat mojej porannej rutyny makijażowej. Niedługo zrobię jego aktualizację, ponieważ co nieco się pozmieniało. Dziś jednak chciałam Wam pokazać moją poranną rutynę pielęgnacyjną.
Jestem śpiochem, więc rano staram się ograniczyć swoje zabiegi pielęgnacyjne do minimum.



KROK 1- Oczyszczenie.

W tym celu używam naprzemiennie dwóch produktów:


  • pianka do twarzy Sweet Touch (Synergen)- mój ulubiony produkt do mycia buzi. Nie wysusza, nie podrażnia, jest niesamowicie delikatna. Dobrze oczyszcza twarz. Pianka zawiera pantenol, dzięki któremu łagodzi wszelkie podrażnienia. Piękny słodki zapach maliny i marakui budzi mnie do życia :D 
  • gdy potrzebuję głębszego oczyszczenia i dobrego nawilżenia sięgam po micelarny żel nawilżający (bebeauty). Jest on przeznaczony do skóry normalnej, suchej i wrażliwej, jednak przy mojej mieszanej również świetnie się spisuje. Ten żel nadaje się nawet do usunięcia resztek makijażu (przy wieczornej pielęgnacji). Nie szczypie w oczy, nie wywołuje podrażnień. Podobnie jak pianka Sweet Touch, żel zawiera pantenol. Produkt ten prawie wcale się nie pieni przy kontakcie z wodą, ale mimo wszystko jest bardzo wydajny. Zapachem przypomina kosmetyki dla mężczyzn :)
KROK 2- Tonizacja.


Tonik, którego obecnie używam to witaminizowany, bezalkoholowy tonik z Bourjois. Jego głównym plusem jest fakt, że nie zawiera alkoholu, natomiast zawiera pochodne witaminy C (witamina C w kosmetykach wykazuje działanie przeciwrodnikowe, ochronne przed promieniami UV, wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych, przyspiesza gojenie się ran etc.). Po jego użyciu skóra nie "lepi" się, znika uczucie ściągnięcia, które pojawia się u mnie po umyciu buzi. Zapach toniku jest identyczny jak zapach produktów z serii Healthy Mix od Bourjois- delikatnie brzoskwiniowy. 

KROK 3- Nawilżenie, przygotowanie cery pod makijaż.


Tutaj pojawią się 2 produkty, a mianowicie:

  • matujący krem na dzień z Baikal Herbals. To chyba krem o najlżejszej konsystencji  z jaką miałam do czynienia. Wchłania się w dosłownie w kilka sekund. Na początku daje efekt matowej skóry,jednak już po godzinie moja buzia zaczyna się świecić,gdy mam na twarzy tylko ten krem. Mimo wszystko bardzo go lubię. Jest moją idealną bazą pod makijaż. Podkład wygląda na nim nieskazitelnie, nie roluje się. Krem pachnie intensywnie jaśminem. Wielkim plusem jest opakowanie  pompką- dla mnie to najlepsze i najbardziej higieniczne rozwiązanie.
  • nowość w mojej kosmetyczce czyli przeciwzmarszczkowe serum rozświetlające z serii Metamorphose (Soraya). To produkt typu 3 w 1: rozświetlacz, baza, krem.Serum stosuję w okolice oczu, na czoło i grzbiet nosa. Zostawia na skórze piękną poświatę. Doskonale odbija światło i sprawia, że nawet po nieprzespanej nocy skóra wygląda na zdrową, świeżą. Dobrze nawilża i szybciutko się wchłania. 
KROK 4-Włosy.


Zazwyczaj stawiam na rozpuszczone włosy- w takich najlepiej się czuję. Z włosami nie "bawię" się zbyt długo. Najczęściej w celu ich łatwego rozczesania używam odżywki bez spłukiwania z serii Regeneracja firmy Pilomax. Odżywka nie obciąża włosów, sprawia, że łatwiej się je rozczesuje oraz niweluje puszenie. 
Dodatkowo końcówki zabezpieczam jedwabiem. Najczęściej używam tego z Biosilk. 


Niezbędnym narzędziem do pielęgnacji włosów jest oczywiście szczotka Tangle Teezer. Na początku nie byłam do niej przekonana, nawet żałowałam, że wydałam na nią tyle pieniędzy. Z czasem jednak coraz bardziej się do niej przekonuję :) 



To już cała moja pielęgnacyjna rutyna. A jak wygląda Wasza? :)  Napiszcie mi w komentarzach. 
Pozdrawiam :*

wtorek, 11 marca 2014

Stara miłość jednak czasem rdzewieje czyli kilka słów o masełku do ust z Nivei

Cześć!

Dziś przychodzę do Was z recenzją produktu, który na pewno znacie czyli masełku do ust firmy Nivea. Niejednokrotnie było o nim głośno w blogosferze. Ja kupiłam ten produkt przez przypadek, od razu po wprowadzeniu go na rynek. Muszę przyznać, że na początku byłam nim oczarowana, teraz moja miłość do niego niestety wygasła. Dlaczego? Zapraszam do dalszego czytania :)
(opisuję wersję karmelową)


Informacje producenta:
Zapewnia codzienną pielęgnację i ochronę przed pękaniem wrażliwej skóry ust. Jego natłuszczająca konsystencja zapewnia ochronę przed słońcem, mrozem i wiatrem.

Nawilżająca formuła z Hydra IQ zawierająca masło shea i olejek z migdałów zapewnia intensywne nawilżenie i długotrwałą pielęgnację.

Dostępne cztery wersje zapachowe (masła mają identyczny skład, różnią się tylko aromatem):
- malina,
- wanilia i makadamia,
- karmel,
- Original (wersja bezzapachowa).


źródło: wizaż.pl

Opakowanie:
Masełko znajduje się w aluminiowym okrągłym opakowaniu, podobnie jak "oryginalny" krem Nivea. Pojemność to 19 ml (16,8 g). Szata graficzna zależy od wersji zapachowej (czy też smakowej). Na opakowaniu mojej wersji karmelowej umieszczony jest rysunek ciągnących się "kosteczek" toffi, co wygląda bardzo smakowicie. 

Kolor/Konsystencja:
Produkt ma delikatny, bardzo rozbielony żółty kolor. Konsystencja jest zbita, treściwa, tłusta. 


Zapach:
Ciężko mi powiedzieć czy tak pachnie karmel. Masełko ma słodki zapach, bardzo przyjemny, ale wydaje mi się, że nie do końca karmelowy :)

Cena:
ok. 10 złotych

Dostępność:
drogerie stacjonarne, internetowe, ostatnio nawet Biedronka

Moja opinia:
Masełko pojawiło się w  moim pierwszym poście na blogu czyli ulubieńcach lipca 2013. Polubiłam je za całkiem dobre nawilżenie moich ust, które bardzo często są spierzchnięte. Niestety podczas wakacji zauważyłam jak nieporęczne jest opakowanie masełka. Nie byłam w stanie użyć go np. na plaży, bo od razu całe oblepione było piaskiem. Fakt, że produkt znajduje się w typowym dla kremów Nivea opakowaniu nie wpływa na jego korzyść. "Grzebanie" palcami w produkcie jest wyjątkowo niehigieniczne, tym bardziej jeżeli używamy tego produktu kilka razy dziennie w różnych okolicznościach (gdy nasze dłonie nie zawsze są super czyste). To był pierwszy minus produktu (kiepskie opakowanie).  Po przejściach "plażowych" postanowiłam używać go wyłącznie na noc licząc na dobre nawilżenie. Masełko pozostawia na ustach tłustą powłoczkę, więc rano budziłam się z brzydko oblepionymi ustami, ale mimo wszystko nawilżonymi, więc główne założenie było spełnione. Wszystko wskazywało na to, że jest to całkiem fajny produkt do ust, do czasu.. Gdy przyszły niższe temperatury i moje usta były coraz bardziej suche, spierzchnięte, pękające, masełko nie potrafiło już sobie poradzić z tymi problemami. Zbyt słabo nawilżało. 
Mam wrażenie, że produkt ten działa tylko powierzchniowo, dając uczucie pozornego nawilżenia. Po zmyciu tłustej warstewki usta momentalnie wracają do stanu poprzedniego. Myślę, że masełko dobrze się spisuje, gdy nie potrzebujemy zbyt mocnego nawilżenia ust (w moim przypadku jest tak właśnie w okresie letnim, stąd też kosmetyk znalazł się w ulubieńcach lipca). Zimą kompletnie nie poradziło sobie ze swoim zadaniem, więc jestem trochę rozczarowana.
Plusem jest obecność w składzie masła shea, oleju ze słodkich migdałów oraz oleju rycynowego. 


SKŁAD:
  • Cera Microcristallina- wosk mineralny. Spaja wszystie substancje kosmetyku (tzw. lepiszcze). Powoduje wzrost lepkości kosmetyku. Zmiękcza skórę, nadaje połysk.
  • Paraffinum Liquidum- biały olej mineralny. Nie przenika przez naskórek. Tworzy na powierzchni skóry tłusty film, zapobiegający nadmiernej utracie wody, dzięki czemu skóra staje się gładka i miękka. Nadaje połysk, wykazuje działanie regenerujące. 
  • Polyglyceryl-3 Diisostearate- emulgator. 
  • Butyrospermum Parkii Butter- emolient pochodzenia roślinnego. Masło Shea bogate jest w alantoinę, witaminę E, prowitaminę A. Zawiera lekki, naturalny filtr ochronny (SPF 3-4)- UVB. Natłuszcza, wygładza, nawilża.
  • Ricinus Communis Seed Oil- olej rycynowy. Nawilża natłuszcza. 
  • Prunus Amygdalus Dulcis Oil- olej z migdałów. Natłuszcza, nawilża, chroni skórę. 
  • Aqua
  • Glycerin- substancja nawilżająca.
  • Glyceryl Glucoside- nawilża, przywraca skórze odpowiedni stan. Zapewnia odpowiednie napięcie i gładkość
  • BHT-Butylated Hydroxytoluene- antyoksydant, zapobiega procesowi szybkiego utleniania lipidów w kosmetyku, co wpływa na przedłużenie jego trwałości. Zabezpiecza przed powstawaniem brzydkiego zapachu kosmetyku i zmiany barwy. 
  • Linalool-substancja zapachowa, imituje zapach konwalii.
  • Aroma- kompozycja zapachowa.
  • CI 77891- dwutlenek tytanu. Absorbuje promienie UV. Chroni kosmetyk przed działaniem światła (nie ulega on dzięki temu zniszczeniu). 
  • CI 77492- wodorotlenek żelaza. Żółty pigment. 

A Wy używałyście tego masełka? Jakie jest Wasze zdanie na jego temat? ;)

Pozdrawiam :*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...