Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żel pod prysznic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żel pod prysznic. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 września 2014

Żel pod prysznic Abendrot (BALEA)- otulający zapach na jesień

Cześć Dziewczyny!

Ostatnio przybyło mi kilka kosmetyków do kąpieli, ale bardzo się z tego powodu cieszę, bo ciekawe zapachy tego typu produktów potrafią poprawić humor :) Ostatnio pisałam Wam o dość niespotykanym kosmetyku czyli piance do kąpieli firmy Organique (KLIK), a dziś przedstawię Wam zwyczajny żel pod prysznic, który doskonale spisze się jesienią. Jeżeli jesteście ciekawe co to za produkt, zapraszam do czytania :)

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Kojący zmysły amarantus- nawilżający żel pod prysznic tołpa.

Cześć Dziewczyny!

Żel pod prysznic to kosmetyk, w który nie inwestuję większych pieniędzy. Wymagam od niego tylko tego, by dobrze się pienił i miał ładny zapach. Dlatego też na żel od Tołpy pewnie sama nie zwróciłabym w drogerii uwagi (200 ml kosztuje ok. 15 zł). Bardzo ucieszyłam się więc, gdy na spotkaniu blogerek jednym z podarunków tej firmy był właśnie żel pod prysznic z serii białe kwiaty, amarantus.


piątek, 18 lipca 2014

Nawilżający, tani, w dużej butli- żel pod prysznic Corine de Farme

Cześć Dziewczyny!

Żele pod prysznic to kosmetyki od których większość z nas nie wymaga zbyt wiele. Podstawowe kryteria do wyboru idealnego żelu to najczęściej wyłącznie intensywność pienienia się, wydajność oraz ładny zapach. Dziś przedstawię Wam żel, który robi więcej- nawilża skórę.


piątek, 30 maja 2014

sobota, 5 kwietnia 2014

Denko #4 (marzec 2014)

Cześć Dziewczyny!

Dziś przychodzę do Was ze zużyciami ostatniego miesiąca czyli tzw. projektem denko. W ostatnim denku wspominałam o tym, że mam problemy z wykańczaniem produktów. Często kupuję nowe kosmetyki, nie zużywając do końca starych. Postanowiłam to zmienić i powoli kończę wszystkie zalegające w szafkach "resztki". W marcu nawet całkiem nieźle mi poszło ;)


A oto, co "zdenkowałam" w ubiegłym miesiącu:


1. Płyn do kąpieli czekolada&mięta (OS). Cudowny zapach miętowych czekoladek umilał mi kąpiele. Płyn jest dosyć gęsty i świetnie się pieni. Więcej o nim --> KLIK

Czy kupię ponownie? TAK

2. Żel do mycia ciała-owoce tropikalne (BALEA)-edycja limitowana. Bardzo spodobała mi się forma tego produktu. Nigdy wcześniej nie miałam żelu pod prysznic w formie pianki. Wystarczyło raz lub dwa razy nacisnąć dozownik, by umyć całe ciało. Na początku myślałam, że produkt będzie w związku z tym wydajny, niestety nic bardziej mylnego- żel wystarczył mi nie niecałe 2 tygodnie. Do tego zamiast zapachu owoców tropikalnych wyczuwałam zapach gazu(jak w dezodorantach). 

Czy kupię ponownie? NIE


3. Peeling cukrowy- róża piżmowa i zielona herbata (Green Pharmacy). Tego pana nie mogłam skończyć od kilku miesięcy. Znalazłam go w czerwcowym Shinyboxie i niestety nie polubiłam się z nim. Zostawiał na mojej skórze okropnie tłusty film. Do tego intensywny zapach róży, którego w kosmetykach nie znoszę powodował u mnie wręcz ból głowy :D Wykończyłam go więc jako peeling do stóp. Więcej o nim -->KLIK

Czy kupię ponownie?  NIE

4. Krem do rąk i paznokci- kozie mleko (Ziaja). Naczytałam się o nim wiele dobrego, ale sama mam na jego temat nieco inne zdanie. Zimą kompletnie nie poradził sobie z suchą skórą moich dłoni, dodatkowo jest dość "wodnisty"czego w kremach do rąk bardzo nie lubię. Urzekł mnie za to jego zapach- typowo kremowy, ale ma w sobie coś co powodowało, że miałam ochotę używać tego kosmetyku mimo, że niezbyt dobrze nawilżał ;)

Czy kupię ponownie? NIE WIEM


5. Masełko do ust-caramel cream (NIVEA). Nie rozumiem zachwytów tym produktem, bo u mnie spisał się średnio. Niezbyt dobrze nawilżał moje usta. Nie odpowiada mi również forma opakowania, która nie jest zbyt higieniczna. Więcej o nim ---> KLIK

Czy kupię ponownie? NIE

6. Mentolowa pomadka ochronna do ust (Lovely). Dla mnie to tańszy (2,99zł) odpowiednik Carmexu. Pomadka całkiem dobrze nawilża i daje na ustach podobny efekt "mrowienia" co Carmex. 

Czy kupię ponownie? TAK


7. Żel pod prysznic- kalina i melisa (Biały Jeleń). Piękny zapach melisy powoduje, że można się bardzo dobrze zrelaksować podczas kąpieli. Żel nie wysusza skóry. Więcej o nim -->KLIK

Czy kupię ponownie? TAK (inne wersje zapachowe)

8. Zmywacz do paznokci (Delia)- okropny śmierdziel. Średnio radził sobie ze zmywaniem lakieru. O zmyciu "piasku" nie było mowy.

Czy kupię ponownie? NIE


9.  Antybakteryjny żel do mycia rąk (Oriflame). Kompletnie o nim zapomniałam, bo mam kilka produktów tego typu. Ten leżał sobie w torebce, którą rzadką noszę. Właściwie nie wiem czy można go jeszcze kupić. Oczywiście jak każdy żel antybakteryjny śmierdzi niemiłosiernie alkoholem, ale po chwili jego zapach zmienia się w zapach cytrusów, co bardzo mi się spodobało. 

Czy kupię ponownie? NIE (prawdopodobnie nie ma go już w ofercie Oriflame)

10. Eyeliner w żelu (Essence). Mój ulubiony liner. W towarzystwie odpowiedniego pędzelka malowanie nim kresek to sama przyjemność. Kolor jest bardzo intensywny, więc nie trzeba poprawiać kreski kilkukrotnie. Niestety jego termin przydatności od otwarcia to tylko 6 miesięcy. Po tym czasie liner jakby wyschnął i nie nadaje się do użytku. 

Czy kupię ponownie? NIE WIEM (wydaje mi się, że został wycofany ze sprzedaży, bo nigdzie nie potrafię go już znaleźć)

11. Lakier do paznokci (Delia No.1) nr 85. Piękny błękitny odcień, który gościł na moich paznokciach przez prawie całe lato 2013. 

Czy kupię ponownie? TAK (jeżeli uda mi się go gdzieś znaleźć)

12. Top coat- Seche Vite. Produkt nie dla mnie. Co prawda daje efekt hybrydowych paznokci, które pięknie się błyszczą. W błyskawicznym tempie wysusza lakier. Niestety spowodował u mnie schodzenie każdego lakieru całymi płatami. Do tego po 2 miesiącach leżenia w szufladzie zgęstniał do tego stopnia, że nie można było go już użyć. Teraz jestem zmuszona wyrzucić niemal pół produktu do kosza. Dla mnie to czysta kpina. Na szczęście miałam małe opakowanie. Duże kosztuje ok. 25 zł+koszt wysyłki, więc na pewno go nie kupię. Więcej o nim --> KLIK 
W recenzji nazwałam go top coatowym ideałem, niestety z czasem musiałam zmienić o nim zdanie :(

Czy kupię ponownie? NIE

13. Podkład Wake me up (Rimmel). Całkiem fajny, lekki i rozświetlający podkład. Jego krycie jest średnie, więc nie będzie pasował osobom, które potrzebują dość dobrego krycia. Dzięki zawartości delikatnych rozświetlających drobinek podkład powoduje, że buzia wygląda promiennie i zdrowo. 

Czy kupię ponownie? TAK

14. Korektor do brwi (Delia). Nad wykończeniem tego produktu ubolewam najbardziej, bo służył mi świetnie od roku. Niestety stacjonarnie nie potrafię go nigdzie dostać. Korektor ten to właściwie żel do brwi, który doskonale utrzymuje brwi na swoim miejscu przez cały dzień. Do tego delikatnie zabarwia je na brązowo. 

Czy kupię ponownie? TAK (jeżeli tylko będę miała taką okazję)


15. Czekoladowa maseczka dotleniająca (Laura Conti). Zdecydowanie nie polecam. Maseczka nie robi z twarzą nic. Nie nawilża, ale pozostawia cerę zaczerwienioną. Więcej o niej --->KLIK

Czy kupię ponownie? NIE

16. Kwadratowe płatki higieniczne (Cleanic). Było to moje pierwsze opakowanie, ale bardzo je polubiłam. Płatki są bardzo duże, więc do pełnego demakijażu wystarczy użyć 2 sztuki. Nie rozdwajają się, są bardzo delikatne. 

Czy kupię ponownie? TAK

A Wy miałyście któryś z w/w kosmetyków? Jeśli tak, podzielcie się swoim zdaniem na jego temat ;)
Pozdrawiam :*

piątek, 7 marca 2014

Hipoalergiczny żel pod prysznic KALINA I MELISA- Biały Jeleń

Cześć Dziewczyny!

Dziś przychodzę do Was z recenzją produktu, który w ostatnim czasie umila mi kąpiele. Mowa tutaj o żelu pod prysznic firmy Biały Jeleń z ekstraktem z kaliny i melisy.


Informacje producenta:

Hipoalergiczny żel pod prysznic Biały Jeleń ekstraktem z kaliny i melisy delikatnie oczyszcza nie podrażniając skóry.
Substancje pielęgnujące:
  • wyciąg z melisy - uspokajający i odświeżający,
  • wyciąg z kaliny - nawilżający i regulujący pH skóry,
  • substancje zmiękczające i natłuszczające skórę pochodzące z oleju kokosowego.
Przebadany dermatologicznie wśród osób z alergiami skórnymi. Nie zawiera alergenów.


Opakowanie:
Plastikowa butelka o pojemności 250 ml. Dobrze wyprofilowana, zwężona na środku, dzięki czemu żel w czasie kąpieli nie wyślizguje się z ręki. Butelka jest przezroczysta, więc możemy bez większego problemu kontrolować zużycie produktu. Naklejka znajdująca się z tyłu butelki posiada na odwrocie obrazek z motywem kwiatowym, co stanowi ładną ozdobę opakowania.


Kolor/Konsystencja:
Żel ma bardzo jaśniutki czerwony kolor. W opakowaniu jest widoczny nieco bardziej, natomiast na ręce jest prawie przezroczysty. Konsystencja dość rzadka (spływa z ręki).


Zapach:
Kosmetyk pachnie według mnie herbatką melisą z dodatkiem jakiegoś cytrusa. Zapach nie jest sztuczny. Bardzo delikatny, wręcz uspokajający. 

Cena:
Na stronie producenta żel kosztuje 6,60 zł. KLIK

Dostępność:
drogerie internetowe oraz stacjonarne, strona producenta.

Moja opinia:
Żel Biały Jeleń kalina i melisa bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Muszę przyznać, że firma ta, znana dotychczas przede wszystkim z szarego mydła, produkuje coraz lepsze kosmetyki. Choć opakowanie wygląda dość tanio i być może nie kusi z półek sklepowych, sam produkt zasługuje na uwagę. Żel jest niesamowicie łagodny, idealny nawet dla osób ze skórą problemową, suchą. Dobrze się pieni i oczyszcza skórę. Nie powoduje wysuszenia skóry. Podczas kąpieli w łazience unosi się delikatny zapach melisy. Jak wiadomo, melisa ma właściwości przede wszystkim uspokajające i szczerze mówiąc zapach ten rzeczywiście niesamowicie mnie uspokaja :)
Jedynym minusem jest według mnie dość rzadka konsystencja, co wiąże się z kiepską wydajnością żelu. Niemniej jednak serdecznie polecam Wam ten kosmetyk. 

Żel możecie dostać w wielu wersjach zapachowych (m.in. z dziewanną i rokitnikiem, rozmarynem i aronią, babką lancetowatą, łopianem i jagodą, kozim mlekiem).


SKŁAD:

  • Aqua
  • Sodium Laureth Sulfate-SLES. To substancja powierzchniowo czynna, myjąca. Tworzy pianę. 
  • Cocamide DEA- substancja myjąca. Usuwa zanieczyszczenia ze skóry oraz włosów.
  • Cocamidopropyl Betaine- substancja myjąca, usuwa zanieczyszczenia. Bardzo łagodna. Tworzy pianę. 
  • Glycerin-substancja nawilżająca.
  • PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides- substancja myjąca.
  • PEG-7 Glyceryl Cocoate- substancja renatłuszczająca. Powoduje odbudowę naturalnej bariery lipidowej po myciu ciała. Stabilizator piany. 
  • PEG/PPG-120/10 Trimethylopropane Trioleate and Laureth-2-polimer tlenku etylenu. Substancja wiążąca wodę, stabilizująca, zwiększa lepkość kosmetyku. ORAZ emulgator, stabilizator, substancja pianotwórcza. Ułatwia usuwanie zanieczyszczeń ze skóry i włosów. 
  • Propylene Glycol-nawilża skórę. Ułatwia transport innych substancji w głąb skóry (ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka). Zapobiega krystalizacji produktu przy ujściu butelki (lub innego rodzaju opakowania). Bezpieczny do stosowania nawet w 50% stężeniu. 
  • Melissa Officinalis Extract- ekstrakt z melisy lekarskiej. Działa łagodząco, antybakteryjnie.
  • Viburnum Prunifolium Extract- ekstrakt z kaliny śliwolistnej. Regeneruje skórę, ściąga pory. 
  • C12-13 Alkyl Lactate- emolient. Może działać złuszczająco.
  • Sodium Tallowate- mydło sodowe z łoju wołowego. Substancja myjąca.
  • Sodium Cocoate- sól sodowa oleju kokosowego.
  • Tetrasodium EDTA-zwiększa trwałość kosmetyku, zapobiega zmianom barwy oraz konsystencji. Stabilizator.
  • Citric Acid- regulator pH kosmetyku.
  • DMDM Hydantoin- konserwant.
  • Methylchloroisothiazolinone- konserwant.
  • Methylisothiazolinone- konserwant.
  • Parfum- kompozycja zapachowa.
  • CI 19140-cytrynowożółty barwnik. Mocno alergizujący. Szczególnie nie polecany dla osób nie tolerujących aspiryny.
  • CI 14720- azorubina. Czerwony barwnik.
  • CI 42090- błękit brylantowy. Niebieski barwnik. 
Żel otrzymałam na rybnickim spotkaniu blogerek. Dziękuję firmie Biały Jeleń za możliwość przetestowania tego kosmetyku. Fakt, że otrzymałam produkt za darmo do testów nie wpłynął na moją opinię.

Miałyście jakiś żel z tej serii? Lubicie kosmetyki Biały Jeleń? ;)

Pozdrawiam :*

sobota, 1 lutego 2014

Orzeźwiająca kąpiel z żelem Original Source MANGO&MACADAMIA

Cześć!

Dziś chciałabym Wam przedstawić kolejny produkt, który otrzymałam na spotkaniu rybnickich blogerek, a mianowicie żel pod prysznic firmy Original Source. Na wstępie powiem, że lubię żele tej firmy, szczególnie za świetne zapachy. 


Opakowania żelu chyba opisywać nie trzeba. Każdy kojarzy te charakterystyczne "trapezy". Pojemność żelu to 250 ml. Dużym plusem jest to, że opakowanie jest wykonane z chropowatego tworzywa, dzięki czemu nie wyślizguje się nam z ręki podczas kąpieli. Samo w sobie nie jest zbyt urodziwe, ale ma coś co przyciąga wzrok :) Ma bardzo fajny dozownik, przez który wypływa odpowiednia ilość produktu. Przede wszystkim podobają mi się opisy producenta, po których aż chce się taki produkt wypróbować. 



Zapach mango i macadamia jest niezwykle orzeźwiający, owocowy, intensywny. Rzeczywiście wyczuwam tam zapach prawdziwego mango! Po męczącym dniu zdecydowanie "stawia na nogi". Na skórze nie utrzymuje się zbyt długo, ale łazienka pachnie po kąpieli jeszcze sporo czasu ;)


Kolor jasnożółty. Konsystencja jest dość rzadka, przez co niestety z wydajnością jest dość kiepsko- mnie żel ten wystarczył na około 2 tygodnie codziennego używania, co jest dość kiepskim wynikiem jak na żel za ok. 10 zł ;) Bądź co bądź 10 zł za żel pod prysznic to wcale nie tak mało. 

Jeżeli chodzi o działanie na skórę, żel nie wysusza jej, nie podrażnia, delikatnie nawilża. Dobrze oczyszcza i odświeża. Producent pisze "możesz pokochać albo znienawidzić". Ja ani miłością ani nienawiścią nie pałam do tego produktu. Kąpiele z jego udziałem były bardzo przyjemne, ale potrafię się obejść bez niego. Jeżeli trafię na jakąś promocję tych żeli to na pewno się skuszę na inny zapach, w cenie regularnej nie kupię.


Dostępność: drogerie np. Rossmann, Hebe
Cena: ok. 10 zł (Rossmann- 8,69 zł)

Podsumowując:

PLUSY:
+ opakowanie, które nie wyślizguje się z ręki w czasie kąpieli,
+ ciekawy dozownik,
+ cudowny orzeźwiający zapach,

MINUSY:
- zbyt rzadka konsystencja (co wiąże się z kiepską wydajnością),
- dość wysoka cena. 

Skład:

  • Aqua
  • Sodium Laureth Sulfate- SLES. To substancja powierzchniowo czynna, myjąca. Tworzy pianę.
  • Cocamidopropyl Betaine- substancja myjąca, usuwa zanieczyszczenia. Bardzo łagodna. Tworzy pianę. 
  • Sodium Chloride- chlorek sodu czyli sól kuchenna. Stosowany jest do zagęszczenia kosmetyku.
  • Parfum- kompozycja zapachowa.
  • PEG/PPG-120/10 Trimethylopropane Trioleate-polimer tlenku etylenu. Substancja wiążąca wodę, stabilizująca, zwiększa lepkość kosmetyku.
  • Laureth-2- emulgator, stabilizator, substancja pianotwórcza. Ułatwia usuwanie zanieczyszczeń ze skóry.
  • Mangifera Indica- masło mango. Nawilża i zmiękcza skórę. Ma właściwości ujędrniające. Uelastycznia. 
  • Macadamia Integrifolia Seed Oil- olej z nasion makadamii. Nawilża skórę wygładza ją.
  • Lactid Acid- kwas mlekowy. Działa nawilżająco, przeciwrodnikowo, złuszczająco. Regulator pH.
  • Propylene Glycol- - nawilża skórę.
  • PEG-40 Hydrogenated Castor Oil- emulgator i solubilizator ( umożliwia wprowadzenie do roztworu wodnego substancji nierozpuszczalnych lub trudno rozpuszczalnych w wodzie np. substancji  zapachowych czy wyciągów roślinnych). Substancja odtłuszczająca.
  • Sodium Benzoate- konserwant. Zapobiega rozwojowi mikroorganizmów w kosmetyku. 
  • Styrene/Acrylates Copolymer- składnik dobrze tolerowany przez skórę. Tworzy powłokę ochronną na skórze.
  • Ethylhexyl Methoxycinnamate- filtr UV. Chroni kosmetyk przed zniszczeniem pod wpływem działania światła.
  • Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate- kolejny filtr UV. Działanie- jak wyżej.
  • Tetrasodium Glutamate Diacetate- konserwant, stabilizator, regulator lepkości.
  • Limonene- składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach skórki cytryny. Potencjalny alergen.
  • Linalool- substancja zapachowa, imituje zapach konwalii.  Potencjalny alergen. 
  • Butylphenyl Methylpropional- składnik kompozycji zapachowej.
  • CI 19140- cytrynowożółty barwnik. Mocno alergizujący. Szczególnie nie polecany dla osób nie tolerujących aspiryny. 
  • CI 15985-  żółtopomarańczowy barwnik tzw. żółcień pomarańczowa FCF.


Dziękuję firmie Original Source za możliwość przetestowania tego produktu. Fakt, że otrzymałam go za darmo do testów nie wpłynął na moją ocenę.


A Wy lubicie żele Original Source? Który zapach najbardziej przypadł Wam do gustu? ;)
Pozdrawiam :*

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Czekoladowa euforia z pikantną nutą czyli czekoladowy żel pod prysznic Soraya So fresh!

Cześć!

Serie kosmetyków Sorayi So pretty! i So fresh! zawładnęły sercem wielu kobiet. Nic dziwnego, bo zapach tych kosmetyków jest cudowny. Wśród gamy zapachowej każdy znajdzie coś dla siebie-Soraya ma nam do zaoferowania kosmetyki o bardzo świeżym zapachu jak i nieco cięższym, słodkim- jak żel, który dziś Wam zaprezentuję. 


Czekoladowy żel pod prysznic pochodzi z serii So fresh!- piękne ciało. Żele te dostępne są w 4 wersjach zapachowych: Chocolate Kiss, Lemon Twist, Milkberry, Sunny Peach. Na spotkaniu blogerek miałam okazję zapoznać się ze wszystkimi wersjami i nie ukrywam, że najbardziej spodobała mi się wersja malinowa. Niestety kompletnie "nie przemówiła" do mnie wersja cytrynowa, która według mnie pachnie, co tu dużo ukrywać, jak kostka toaletowa ;) 
Mnie trafił się jednak żel czekoladowy, więc dziś czas na jego recenzję.


Już sama jego nazwa "czekoladowy pocałunek" bardzo kusi. Jeszcze bardziej kusi  jego zapach. Słodki, ale nie przesadnie. Mnie na początku się nie spodobał- wydawał się chemiczny, ciężki. Z biegiem czasu nawet się z nim polubiłam-jest intrygujący.  Mimo wszystko nie jest to żel, którym mam ochotę myć się codziennie :)


Żel zamknięty jest w bardzo ładnym opakowaniu w kolorze różowym- czym u mnie już na wstępie zaplusował. Opakowanie to jest niezwykle dziewczęce, posiada przyjemną dla oka szatę graficzną. Producent zadbał też o ciekawy, zachęcający do kupna tego żelu tekst. Pojemność to 300 ml. Butelka jest odpowiednia wyprofilowana, co ułatwia korzystanie z żelu- podczas kąpieli nie wyślizguje się z ręki.
Żel ma otwarcie typu "klik", przez które wypływa odpowiednia ilość produktu. 



Konsystencja żelu jest dość gęsta, przez co jest on wydajny. Dobrze rozprowadza się na ciele, nie spływa w czasie aplikacji. Troszkę zdziwił mnie kolor żelu- jest beżowy. Przy pierwszym użyciu spodziewałam się, że z opakowania wypłynie mi żel koloru ciemnej czekolady- bez wątpienia to jeszcze bardziej uatrakcyjniło by ten produkt ;) Jak już pisałam, najważniejszy w całej tej serii jest zapach. Tutaj nie jest to typowy zapach mlecznej czekolady. Tak jak pisze producent, w żelu wyczuwalna jest "pikantna nuta". Dla mnie ten zapach jest jakby nieco "kwaskowaty", trochę chemiczny, ale na szczęście nie mdły. W łazience  unosi się jeszcze długo po kąpieli, z ciała znika bardzo szybko.


Żel całkiem dobrze się pieni. Nie wysusza skóry, ale też jej nie nawilża. Warto po kąpieli nasmarować ciało jakimś balsamem.
Według mnie nie jest to żel do codziennego stosowania- nie codziennie mam ochotę na takie słodkie kąpiele. Zazwyczaj wolę używać czegoś bardziej orzeźwiającego. 


 SKŁAD:
  • Aqua
  • Sodium Laureth Sulfate- SLES. To substancja powierzchniowo czynna, myjąca. Tworzy pianę. Zrobiło się sporo szumu wokół tego składnika, większość z Was unika go jak ognia. Okazuje się jednak, że bezpieczeństwo SLES nie budzi żadnych wątpliwości instytucji ds. ochrony zdrowia. Jest nietoksyczny. Nie jest też kacerogenny, jak powszechnie się przyjęło. 
  • Cocamidopropyl Betaine- substancja myjąca, usuwa zanieczyszczenia. Bardzo łagodna. Tworzy pianę. 
  • Coco-Glucoside- substancja myjąca, pianotwórcza. Łagodzi podrażnienia. Emulgator. 
  • Sodium Chloride- chlorek sodu czyli sól kuchenna. Stosowana jest do zagęszczenia kosmetyku. Składnik bezpieczny. 
  • Glycerin- substancja nawilżająca. Sprawia, że skóra jest miękka i gładka. Zapobiega wysychaniu kosmetyku przy ujściu butelki.
  • Parfum- kompozycja zapachowa.
  • Sodium Benzoate- konserwant. Zapobiega rozwojowi mikroorganizmów w kosmetyku. 
  • Citric Acid- substancja występująca naturalnie w przyrodzie i w organizmach zwierzęcych. Działa złuszczająco, usuwa przebarwienia. Regulator pH.
  • Styrene/Acrylates Copolymer- powoduje wzrost lepkości kosmetyku. Stabilizator. 
  • Disodium EDTA- zwiększa trwałość kosmetyku, zapobiega zmianom barwy oraz konsystencji. Stabilizator. 
  • Butylene Glycol- substancja odpowiedzialna za odpowiednie nawilżenie skóry. Zmiękcza i wygładza. Powoduje spadek lepkości preparatów. 
  • Aframomum Melegueta Seed Extract- ekstrakt z nasion aframonu madagaskarskiego. Poprawia stopień nawilżenia skóry. Nadaje skórze blasku, niweluje oznaki zmęczenia. Wyrównuje koloryt skóry.
  • CI 16255- czerwony barwnik.
  • CI 19140- cytrynowożółty barwnik. Mocno alergizujący. Szczególnie nie polecany dla osób nie tolerujących aspiryny. 
  • CI 42090- błękit brylantowy. Niebieski barwnik. 



Dostępność: drogerie np.Rossmann
Cena: ok. 11 zł


Ogólnie: Żel pod prysznic Soraya So fresh! Chocolate Kiss jest bardzo ciekawym produktem, głównie ze względu na zapach- połączenie czekolady z czymś kwaśnym, co trudno mi opisać słowami. Zapach ten nie jest mdły. Produkt jest dość gęsty i wydajny. Umila kąpiel, poprawia nastrój w gorsze dni. Opakowanie bardzo dziewczęce, cieszące oko i zachęcające do kupna. Myślę, że warto zaopatrzyć się w którąś z wersji tego żelu, choćby dla uprzyjemnienia sobie kąpieli :)

A tutaj wszystkie wersje zapachowe tego żelu:



Dziękuję firmie Soraya za możliwość przetestowania tego żelu. Fakt, że otrzymałam ten produkt za darmo do testów nie wpłynął na moją opinię.


Miałyście styczność z tymi żelami? Lubicie takie słodkie kosmetyki? :)

Pozdrawiam ;*

czwartek, 5 grudnia 2013

Uniwersalny żel Biały Jeleń- jak się sprawdza?

Cześć!

Około miesiąc temu otrzymałam przesyłkę od firmy Biały Jeleń, w której znalazłam żel do mycia ciała, twarzy i włosów oraz kilka próbek nowości tej firmy. Dziś przychodzę do Was z recenzją żelu i króciutkim opisem próbek (moje pierwsze wrażenie na temat "próbkowych" produktów). 
Żel już prawie mi się skończył, więc mogę napisać w pełni rzetelną recenzję.



Opis producenta:

Hipoalergiczny żel do mycia ciała, włosów i twarzy Biały Jeleń 3 w 1 dla kobiet
prowadzących aktywny tryb życia to produkt intensywnie odświeżający i pielęgnujący skórę.
Specjalnie opracowana formuła dokładnie oczyszcza, wzmacnia i odżywia skórę oraz
nadaje zdrowy wygląd włosom. Żel przeznaczony jest do mycia ciała, twarzy i włosów.
Dzięki minerałom pochodzenia morskiego skóra odzyskuje optymalny poziom
nawilżenia, nawet po długotrwałym wysiłku fizycznym.

Przebadany dermatologicznie wśród osób ze skórą szczególnie wrażliwą, skłonną do alergii i atopii.
Nie zawiera alergenów, parabenów, sztucznych barwników, SLES-u.


Producent "dedykuje" ten żel kobietom aktywnym.  Jest to produkt typu 3 w 1 (do ciała, twarzy i włosów). Szczerze mówiąc zazwyczaj staram się unikać takich produktów "do wszystkiego", ale ten mnie pozytywnie zaskoczył.
Żel znajduje się w tubce stojącej "na głowie". Tubka jest przezroczysta, więc możemy bez problemu zobaczyć stopień zużycia produktu. Pojemność to 200 ml.


 Do tej pory używałam żel do mycia twarzy, mydło w płynie i tradycyjne szare mydło Biały Jeleń i zapach tych produktów jest, nie będę ukrywać- średni (każda z Was wie chyba jak pachnie tradycyjne "szare mydło"). Ten żel, w przeciwieństwie do innych produktów, które używałam, pachnie bardzo przyjemnie, orzeźwiająco (zapach ten kojarzy mi się trochę z wodą po goleniu ;)). 


 Jest koloru przezroczystego i ma "galaretowatą", bardzo gęstą konsystencję. Mimo, że nie zawiera popularnych detergentów pianotwórczych (SLS, SLES) to całkiem dobrze radzi sobie z wytworzeniem piany. Dobrze oczyszcza skórę, nie nawilża jej, ale też nie wysusza. 


Z myciem twarzy radzi już sobie gorzej-na pewno nie jest to produkt do zmywania makijażu. Powoduje szczypanie oczu. Moja twarz po jego użyciu jest trochę ściągnięta. Włosy myje całkiem dobrze-oczyszcza je, usuwa nadmiar sebum. Lekko je splątuje (na szczęście nie tak bardzo jak robią to szampony ziołowe), ale użycie odżywki jest konieczne, by ułatwić rozczesywanie. 


Uważam, że produkt ten rzeczywiście bardzo dobrze sprawdzi się u osób aktywnych- idealnie sprawdzi się na siłowni, gdy chcemy wziąć szybki prysznic (ze względu na jego uniwersalność nie musimy zabierać ze sobą kilku różnych produktów). Można zabrać go też na jakiś krótki niespodziewany wyjazd, by nie pakować zbyt dużo produktów do kosmetyczki. Do codziennego stosowania polecam używać go wyłącznie jako żelu pod prysznic. Do twarzy i włosów lepiej używać produktów specjalnie do tego przeznaczonych.


ANALIZA SKŁADU:

  • Aqua
  • Cocamidopropyl Betaine- substancja myjąca, usuwa zanieczyszczenia. Bardzo łagodna. Tworzy pianę. 
  • Sodium C14-16 Olefin Sulfonate- substancja powierzchniowo czynna, oczyszczająca, myjąca. Tworzu pianę. Stosowana w kosmetykach naturalnych. 
  • Sodium Lauroyl Sarcosinate-detergent. Łagodzi działanie SLS i SLES. Nie jest toksyczny. Przyjazny dla skóry.
  • Decyl Glucoside- substancja powierzchniowo czynna, bardzo łagodna. Tworzy pianę. Nie powoduje podrażnień, dlatego często stosowany jest w kosmetykach dla dzieci oraz kosmetykach ekologicznych. Pozyskiwany z roślin. 
  • Glycerin- substancja nawilżająca. Przenika przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu ułatwia transport innych substancji w głąb skóry. Sprawia, że skóra jest miękka i gładka. Zapobiega wysychaniu kosmetyku przy ujściu butelki ( czy innego opakowania). Może działać negatywnie: przy niedostatecznej wilgotności powietrza odciąga wodę ze skóry, powodując przesuszenie naskórka (jest silnie higroskopijna).
  • PEG-7 Glyceryl Cocoate- substancja renatłuszczająca. Powoduje odbudowę naturalnej bariery lipidowej po myciu ciała. Stabilizator piany. 
  • Propylene Glycol- nawilża skórę. Ułatwia transport innych substancji w głąb skóry (ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka). Zapobiega krystalizacji produktu przy ujściu butelki (lub innego rodzaju opakowania). Bezpieczny do stosowania nawet w 50% stężeniu. 
  • Maris Limus Extract- błoto suche z Morza Martwego. Działanie na twarz: wygładza cerę, łagodzi zmiany trądzikowe i atopowe. Działanie na włosy: leczy trądzik, zmniejsza wydzielanie sebum (zmniejsza przetłuszczanie się włosów).
  • Ostrea Shell Extract- wyciąg z muszli ostrygi. Poprawia metabolizm komórkowy, poprawia napięcie skóry. Nawilża, odbudowuje naskórek. Jest bogaty w substancje mineralne, enzymy oraz witaminy.
  • Coco-Glucoside- substancja myjąca, pianotwórcza. Łagodzi podrażnienia. Emulgator. 
  • Glyceryl Oleate-naturalny emulgator na bazie oliwy z oliwek. Nawilża skórę. Tworzy na powierzchni skóry film. Ułatwia usuwanie zanieczyszczeń. 
  • Parfum- kompozycja zapachowa.
  • Citric Acid- substancja występująca naturalnie w przyrodzie i w organizmach zwierzęcych. Działa złuszczająco, usuwa przebarwienia.
  • Polyquaternium-10- zmniejsza elektryzowanie się włosów, ułatwia rozczesywanie. 
  • Sodium Benzoate- konserwant. Zapobiega rozwojowi mikroorganizmów w kosmetyku.
  • PEG/PPG-120/10 Trimethylopropane Trioleate- polimer tlenku etylenu. Substancja wiążąca wodę, stabilizująca, zwiększa lepkość kosmetyku. 
  • Laureth-2- emulgator, stabilizator, substancja pianotwórcza. Ułatwia usuwanie zanieczyszczeń ze skóry i włosów. 
  • Tetrasodium EDTA- zwiększa trwałość kosmetyku, zapobiega zmianom barwy oraz konsystencji. Stabilizator. 

Żel dostępny jest też w wersji dla aktywnych mężczyzn. 
Cena to ok. 10 zł
Możecie go kupić m.in. tutaj

Ogólnie:
Żel do mycia twarzy, ciała i włosów Biały Jeleń dla aktywnych kobiet (a także wersja dla aktywnych mężczyzn) to produkt, który doskonale sprawdzi się w sytuacjach "kryzysowych" (np. szybki wyjazd- nie musimy wówczas zabierać ze sobą całego arsenału kosmetyków- wystarczy ten żel, by wziąć "pełną" kąpiel). Ładnie pachnie, orzeźwia, dobrze oczyszcza ciało i włosy. Osobiście nie polecam go do stosowania na twarz- powoduje jej ściągnięcie i delikatnie szczypanie oczu. 

PRÓBKI:
  1. Emulsja do higieny intymnej z jaśminem i macierzanką- complex przeciwzapalny z naturalnym prebiotykiem. Bez alergenów i parabenów. Dla skóry wrażliwej ze skłonnością do alergii. Otrzymałam 2 próbki tego produktu. Emulsja jest koloru lekko mlecznego, jest bardzo rzadka (przez co średnio wydajna). Przyjemnie pachnie (kwiatami). Nie powoduje podrażnień (dzięki zawartości alantoiny i kwasu mlekowego, które wspomagają naturalne mechanizmy obronne ciała przed zewnętrznymi podrażnieniami).
  2. Żel do mycia twarzy z aloesem i ogórkiem- complex ecoderm odświeżający. Dla cery normalnej i mieszanej ze skłonnością do alergii. Ten żel jest zdecydowanie za rzadki. Kolor- przezroczysty. Dobrze radzi sobie z myciem twarzy oraz zmywaniem resztek makijażu. Nie podrażnia oczu, nie powoduje uczucia ściągnięcia twarzy. Zapach- wyczuwalny jest ogórek.
  3. Krem do twarzy- ekstremalne nawilżenie. Bez alergenów, parabenów, silikonów i barwników. Przebadany w kierunku atopii. Bardzo delikatny, lekki krem. Szybko się wchłania, przez co idealnie nadaje się do stosowania pod makijaż. Krem ma bardzo dobry skład (na drugim miejscu olejek migdałowy, szereg substancji działających bardzo łagodnie, nie powodujących podrażnień). Mimo, że jest to krem intensywnie nawilżający, nie pozostawia na twarzy tłustego filmu. Polecam wypróbować, szczególnie osobom o bardzo wrażliwej cerze. 
  4. Balsam do ciała- ekstremalne nawilżenie (ta sama seria co w/w krem do twarzy). Jego skład jest bardzo podobny do kremu do twarzy. Nie zawiera substancji drażniących. Bardzo dobrze nawilża skórę, szybko się wchłania. 
  5.  Szampon do włosów- ocet jabłkowy- oligopeptydy z chleba świętojańskiego, proteiny pszeniczne. Przeznaczony do włosów jasnych, naturalnych i farbowanych. Szampon ten bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Dokładnie usuwa zanieczyszczenia, włosy stają się po jego użyciu niezwykle miękkie, lśniące. Na pewno kupię pełnowymiarowe opakowanie. 

Powyższe produkty otrzymałam w ramach współpracy z firmą Biały Jeleń. Fakt ten nie wpłynął na moją opinię. Ta recenzja to w 100% moje subiektywne zdanie na temat produktów. 

Zapraszam na facebooka firmy: Biały Jeleń

 


wtorek, 3 grudnia 2013

Co tym razem wyląduje w koszu? Projekt denko- październik/listopad.

Cześć dziewczyny!

Dziś przyszła pora na trzecie denko na moim blogu. Posty tego typu nie pojawiają się u mnie co miesiąc, lecz dopiero wtedy, gdy zapełnię moją torbę, w której zbieram puste opakowania. A uwierzcie mi, że zapełnienie tej torby to dla mnie nie lada wyzwanie. Jestem chomikiem- lubię kupować nowe kosmetyki, obiecując sobie za każdym razem, że nie użyję ich dopóki nie skończę poprzednich opakowań- niestety zazwyczaj jestem tak ciekawa nowo zakupionego produktu, że w ostateczności i tak go otwieram i takim oto sposobem w mojej łazience stoi kilka otwartych szamponów do włosów, odżywek, żeli pod prysznic itp. Dlatego też tak rzadko coś "zdenkuję".
Przez ostatnie dwa miesiące zebrałam trochę pustych opakowań, które za chwilę zobaczycie.


A oto co udało mi się zużyć w ostatnim czasie:



  • "Biedronkowe" sole do kąpieli (BEBEAUTY)- ujędrniająca z ekstraktem z lotosu oraz odświeżająca-trawa cytrynowa i bambus. Sole pięknie pachną, dzięki czemu umilają kąpiel. Recenzja- KLIK. Cena tych soli to niecałe 4 zł. 


  • Czy kupię ponownie? TAK

    • żel pod prysznic-rose petal&milk proteins (LUKSJA). Spora objętość-500 ml sprawia, że żel ten jest niesamowicie wydajny. Pachnie bardzo delikatnie, kremowo (róża jest prawie niewyczuwalna). Dodatkowo dobrze nawilża ciało, więc polecam go wszystkim leniuszkom, które nie lubią się już dodatkowo balsamować po kąpieli. Kosztuje ok. 7-8 zł
              Czy kupię ponownie? NIE WIEM

    • regenerujący szampon do włosów zniszczonych (BAIKAL HERBALS). Zachęcona dobrymi opiniami innych bloggerek na temat rosyjskich kosmetyków naturalnych skusiłam się na zakup kilku takich kosmetyków, w tym tego szamponu. Wszystkie kosmetyki bardzo mi się spodobały... poza tym szamponem. Niestety jestem zawiedziona. Jak to się mówi "szału nie ma, dupy nie urywa". Skład jest dość dobry (choć oczywiście nie w pełni naturalny), cena też całkiem w porządku- ok. 13 zł za 280 ml. Jest bardzo wydajny-dzięki swojej bardzo gęstej, wręcz galaretowatej konsystencji. Przyjemnie pachnie (bzem). Niestety poza oczyszczeniem włosów i skóry głowy (w dodatku niezbyt dobrym) nie robi kompletnie nic. Włosy są po nim splątane, "tępe". I o ile tą wersję jeszcze potrafiłam znieść ze względu na przyjemny zapach to wersji do włosów przetłuszczających się nie byłam w stanie znieść. Jego zapach strasznie mnie drażnił. Możliwe, że jestem jakaś wybredna co do zapachów, bo mojej mamie, chłopakowi i Olce z 0jla.blogspot.com się spodobał. Dlatego trafił też w ręce tej ostatniej osoby ;) Mam nadzieje, że u Oli lepiej się spisze ;)

              Czy kupię ponownie? NIE

    • płyn micelarny do mycia twarzy i oczu dermo face, physio (TOŁPA). Całkiem fajny micel, dobrze zmywa makijaż (nie wiem czy wodoodporny także, bo takiego nie "używam"). Nie podrażnia oczu, co dla mnie jest bardzo ważne. Przyjemnie pachnie i jest wydajny. Minusem jest cena- za 200 ml płacimy prawie 30 zł. Na szczęście można go czasem dostać w promocji. Kupiłam go głównie dlatego, żeby porównać go ze słynnym już w blogosferze płynem micelarnym z Biedronki. Jak wiadomo kosmetyki Tołpa produkuje Torf Corporation- ta sama fabryka, która produkuje także micela z Bebeauty. Porównanie tych dwóch płynów właśnie się szykuje, więc więcej już pisać nie będę ;)
              Czy kupię ponownie? NIE WIEM (ewentualnie w promocji)
              Co w zastępstwie? Płyn micelarny z Bebeauty
    • płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu (BEBEAUTY). Mój ulubieniec do zmywania makijażu oczu. Tak jak już pisałam w poprzednim denku, powoduje u mnie lekkie szczypanie oczu, ale jego cena (ok. 5 zł) rekompensuje wszystkie bóle ;D 
             Czy kupię ponownie? TAK
             Co w zastępstwie? TO SAMO


    • Pianka do golenia do skóry wrażliwej (ISANA)- kupiłam ją zachęcona dobrymi opiniami na blogach, niestety u mnie sprawdziła się średnio. Aplikator bardzo ciężko "chodzi", trudno wycisnąć piankę. Po wyciśnięciu szybko znika (rozpuszcza się). Oczywiście ułatwia golenie- daje dobry poślizg i zapobiega podrażnieniom. Mimo wszystko, po goleniu ciało i tak trzeba nabalsamować, bo ta pianka kompletnie nie nawilża skóry. Pachnie przyjemnie, bardzo delikatnie. Niestety trudno było mi wydobyć resztę pianki- już przy "wychodzeniu" z opakowania nie przypominała pianki, lecz rozpuszczoną bitą śmietanę. Jej cena to ok. 6 zł.

              Czy kupię ponownie? NIE
              Co w zastępstwie? Pianka Venus (mój ulubieniec)

    • Peeling myjący z kiwi- wygładzający (JOANNA-Naturia). Tak jak już pisałam o wersji grejpfrutowej, peeling ten jest bardzo delikatny, posiada niewiele drobinek, które w dodatku nie są ostre. Traktuję go raczej jako żel pod prysznic, aniżeli peeling. Wszystkie wersje zapachowe są świetne, więc na pewno skuszę się na niego jeszcze nie raz- chociażby dla tego cudownego zapachu. Jako, że lubię peelingi ostre, dobrze zdzierające martwy naskórek, ten produkt na pewno nie jest dla mnie peelingiem. Cena to niecałe 4 zł.

             Czy kupię ponownie? TAK
             Co w zastępstwie? Żel peelingujący- mleczko kokosowe (MARION)

    • Szampon przywracający równowagę skóry głowy (Phenome)- najlepszy szampon jaki do tej pory używałam. Nie podrażnia skalpu, włosy są po nim miękkie, dobrze się układają. Niestety jego cena jest dla mnie za wysoka (przynajmniej na razie :D ). Kosztuje 75 zł za 250 ml. Recenzja- KLIK.

              Czy kupię ponownie? NIE WIEM (może kiedyś, jeśli jego cena nie będzie mnie przerażać :))

    • Płatki kosmetyczne- Carea (Biedronka), Cleanic, Lilibe Cosmetics (Rossmann). Płatków zużywam niezliczone ilości i jakoś szczególnie nie obchodzi mnie to z jakiej są firmy, bo według mnie każdy płatek jest taki sam :D No dobrze.. płatki z Rossmanna są w tym momencie moimi ulubieńcami, bo wychodzą najtaniej i nie rozdwajają się ;)
    • Nawilżone chusteczki oczyszczające z aloesem do skóry suchej i wrażliwej (Alterra)- powiem szczerze, że zawsze sceptycznie podchodziłam do tego typu produktów- do demakijażu wolę używać sprawdzonego płynu micelarnego. Te chusteczki wpadły mi do koszyka w Rossmannie, bo były akurat w promocji (choć ich normalna cena też jest niesamowicie niska- ok. 3zł). I muszę przyznać, że bardzo się cieszę, że wypróbowałam ten produkt. Chusteczki bardzo dobrze radzą sobie ze zmywaniem makijażu i w dodatku ich używanie jest bardziej ekonomiczne niż używanie innych specyfików do demakijażu. Ładnie pachną (choć dla niektórych osób zapach ten może wydawać się za mocny).

              Czy kupię ponownie? TAK
              Co w zastępstwie? Malinowe chusteczki do demakijażu (BALEA)

    • Korektor rozświetlający- Dream Lumi Touch (Maybelline). Kupiłam go przypadkiem w promocji, bo miałam już dość moich sińców pod oczami (które mam cały czas, ze względu na bardzo cienką skórę w okolicach oczu). Był to mój pierwszy korektor "pod oczy" i troszkę się nim zawiodłam. Nie kryje zbyt dobrze i po kilku godzinach zbiera się w zmarszczkach pod oczami. Na szczęście ładnie rozświetla i trzyma się na twarzy dość długo. Niestety jego cena jest według mnie za wysoka- ok. 38 zł, bo produkt jest kompletnie niewydajny. 

              Czy kupię ponownie? NIE
              Co w zastępstwie? Korektor rozświetlający (LOVELY)

    • Eyeliner w płynie (INGLOT)- mój ulubiony, intensywnie czarny liner. Kosztuje 20 zł. Trochę więcej na jego temat- KLIK.

              Czy kupię ponownie? TAK
              Co w zastępstwie? TO SAMO



    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...