Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nivea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nivea. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 kwietnia 2014

Denko #4 (marzec 2014)

Cześć Dziewczyny!

Dziś przychodzę do Was ze zużyciami ostatniego miesiąca czyli tzw. projektem denko. W ostatnim denku wspominałam o tym, że mam problemy z wykańczaniem produktów. Często kupuję nowe kosmetyki, nie zużywając do końca starych. Postanowiłam to zmienić i powoli kończę wszystkie zalegające w szafkach "resztki". W marcu nawet całkiem nieźle mi poszło ;)


A oto, co "zdenkowałam" w ubiegłym miesiącu:


1. Płyn do kąpieli czekolada&mięta (OS). Cudowny zapach miętowych czekoladek umilał mi kąpiele. Płyn jest dosyć gęsty i świetnie się pieni. Więcej o nim --> KLIK

Czy kupię ponownie? TAK

2. Żel do mycia ciała-owoce tropikalne (BALEA)-edycja limitowana. Bardzo spodobała mi się forma tego produktu. Nigdy wcześniej nie miałam żelu pod prysznic w formie pianki. Wystarczyło raz lub dwa razy nacisnąć dozownik, by umyć całe ciało. Na początku myślałam, że produkt będzie w związku z tym wydajny, niestety nic bardziej mylnego- żel wystarczył mi nie niecałe 2 tygodnie. Do tego zamiast zapachu owoców tropikalnych wyczuwałam zapach gazu(jak w dezodorantach). 

Czy kupię ponownie? NIE


3. Peeling cukrowy- róża piżmowa i zielona herbata (Green Pharmacy). Tego pana nie mogłam skończyć od kilku miesięcy. Znalazłam go w czerwcowym Shinyboxie i niestety nie polubiłam się z nim. Zostawiał na mojej skórze okropnie tłusty film. Do tego intensywny zapach róży, którego w kosmetykach nie znoszę powodował u mnie wręcz ból głowy :D Wykończyłam go więc jako peeling do stóp. Więcej o nim -->KLIK

Czy kupię ponownie?  NIE

4. Krem do rąk i paznokci- kozie mleko (Ziaja). Naczytałam się o nim wiele dobrego, ale sama mam na jego temat nieco inne zdanie. Zimą kompletnie nie poradził sobie z suchą skórą moich dłoni, dodatkowo jest dość "wodnisty"czego w kremach do rąk bardzo nie lubię. Urzekł mnie za to jego zapach- typowo kremowy, ale ma w sobie coś co powodowało, że miałam ochotę używać tego kosmetyku mimo, że niezbyt dobrze nawilżał ;)

Czy kupię ponownie? NIE WIEM


5. Masełko do ust-caramel cream (NIVEA). Nie rozumiem zachwytów tym produktem, bo u mnie spisał się średnio. Niezbyt dobrze nawilżał moje usta. Nie odpowiada mi również forma opakowania, która nie jest zbyt higieniczna. Więcej o nim ---> KLIK

Czy kupię ponownie? NIE

6. Mentolowa pomadka ochronna do ust (Lovely). Dla mnie to tańszy (2,99zł) odpowiednik Carmexu. Pomadka całkiem dobrze nawilża i daje na ustach podobny efekt "mrowienia" co Carmex. 

Czy kupię ponownie? TAK


7. Żel pod prysznic- kalina i melisa (Biały Jeleń). Piękny zapach melisy powoduje, że można się bardzo dobrze zrelaksować podczas kąpieli. Żel nie wysusza skóry. Więcej o nim -->KLIK

Czy kupię ponownie? TAK (inne wersje zapachowe)

8. Zmywacz do paznokci (Delia)- okropny śmierdziel. Średnio radził sobie ze zmywaniem lakieru. O zmyciu "piasku" nie było mowy.

Czy kupię ponownie? NIE


9.  Antybakteryjny żel do mycia rąk (Oriflame). Kompletnie o nim zapomniałam, bo mam kilka produktów tego typu. Ten leżał sobie w torebce, którą rzadką noszę. Właściwie nie wiem czy można go jeszcze kupić. Oczywiście jak każdy żel antybakteryjny śmierdzi niemiłosiernie alkoholem, ale po chwili jego zapach zmienia się w zapach cytrusów, co bardzo mi się spodobało. 

Czy kupię ponownie? NIE (prawdopodobnie nie ma go już w ofercie Oriflame)

10. Eyeliner w żelu (Essence). Mój ulubiony liner. W towarzystwie odpowiedniego pędzelka malowanie nim kresek to sama przyjemność. Kolor jest bardzo intensywny, więc nie trzeba poprawiać kreski kilkukrotnie. Niestety jego termin przydatności od otwarcia to tylko 6 miesięcy. Po tym czasie liner jakby wyschnął i nie nadaje się do użytku. 

Czy kupię ponownie? NIE WIEM (wydaje mi się, że został wycofany ze sprzedaży, bo nigdzie nie potrafię go już znaleźć)

11. Lakier do paznokci (Delia No.1) nr 85. Piękny błękitny odcień, który gościł na moich paznokciach przez prawie całe lato 2013. 

Czy kupię ponownie? TAK (jeżeli uda mi się go gdzieś znaleźć)

12. Top coat- Seche Vite. Produkt nie dla mnie. Co prawda daje efekt hybrydowych paznokci, które pięknie się błyszczą. W błyskawicznym tempie wysusza lakier. Niestety spowodował u mnie schodzenie każdego lakieru całymi płatami. Do tego po 2 miesiącach leżenia w szufladzie zgęstniał do tego stopnia, że nie można było go już użyć. Teraz jestem zmuszona wyrzucić niemal pół produktu do kosza. Dla mnie to czysta kpina. Na szczęście miałam małe opakowanie. Duże kosztuje ok. 25 zł+koszt wysyłki, więc na pewno go nie kupię. Więcej o nim --> KLIK 
W recenzji nazwałam go top coatowym ideałem, niestety z czasem musiałam zmienić o nim zdanie :(

Czy kupię ponownie? NIE

13. Podkład Wake me up (Rimmel). Całkiem fajny, lekki i rozświetlający podkład. Jego krycie jest średnie, więc nie będzie pasował osobom, które potrzebują dość dobrego krycia. Dzięki zawartości delikatnych rozświetlających drobinek podkład powoduje, że buzia wygląda promiennie i zdrowo. 

Czy kupię ponownie? TAK

14. Korektor do brwi (Delia). Nad wykończeniem tego produktu ubolewam najbardziej, bo służył mi świetnie od roku. Niestety stacjonarnie nie potrafię go nigdzie dostać. Korektor ten to właściwie żel do brwi, który doskonale utrzymuje brwi na swoim miejscu przez cały dzień. Do tego delikatnie zabarwia je na brązowo. 

Czy kupię ponownie? TAK (jeżeli tylko będę miała taką okazję)


15. Czekoladowa maseczka dotleniająca (Laura Conti). Zdecydowanie nie polecam. Maseczka nie robi z twarzą nic. Nie nawilża, ale pozostawia cerę zaczerwienioną. Więcej o niej --->KLIK

Czy kupię ponownie? NIE

16. Kwadratowe płatki higieniczne (Cleanic). Było to moje pierwsze opakowanie, ale bardzo je polubiłam. Płatki są bardzo duże, więc do pełnego demakijażu wystarczy użyć 2 sztuki. Nie rozdwajają się, są bardzo delikatne. 

Czy kupię ponownie? TAK

A Wy miałyście któryś z w/w kosmetyków? Jeśli tak, podzielcie się swoim zdaniem na jego temat ;)
Pozdrawiam :*

wtorek, 11 marca 2014

Stara miłość jednak czasem rdzewieje czyli kilka słów o masełku do ust z Nivei

Cześć!

Dziś przychodzę do Was z recenzją produktu, który na pewno znacie czyli masełku do ust firmy Nivea. Niejednokrotnie było o nim głośno w blogosferze. Ja kupiłam ten produkt przez przypadek, od razu po wprowadzeniu go na rynek. Muszę przyznać, że na początku byłam nim oczarowana, teraz moja miłość do niego niestety wygasła. Dlaczego? Zapraszam do dalszego czytania :)
(opisuję wersję karmelową)


Informacje producenta:
Zapewnia codzienną pielęgnację i ochronę przed pękaniem wrażliwej skóry ust. Jego natłuszczająca konsystencja zapewnia ochronę przed słońcem, mrozem i wiatrem.

Nawilżająca formuła z Hydra IQ zawierająca masło shea i olejek z migdałów zapewnia intensywne nawilżenie i długotrwałą pielęgnację.

Dostępne cztery wersje zapachowe (masła mają identyczny skład, różnią się tylko aromatem):
- malina,
- wanilia i makadamia,
- karmel,
- Original (wersja bezzapachowa).


źródło: wizaż.pl

Opakowanie:
Masełko znajduje się w aluminiowym okrągłym opakowaniu, podobnie jak "oryginalny" krem Nivea. Pojemność to 19 ml (16,8 g). Szata graficzna zależy od wersji zapachowej (czy też smakowej). Na opakowaniu mojej wersji karmelowej umieszczony jest rysunek ciągnących się "kosteczek" toffi, co wygląda bardzo smakowicie. 

Kolor/Konsystencja:
Produkt ma delikatny, bardzo rozbielony żółty kolor. Konsystencja jest zbita, treściwa, tłusta. 


Zapach:
Ciężko mi powiedzieć czy tak pachnie karmel. Masełko ma słodki zapach, bardzo przyjemny, ale wydaje mi się, że nie do końca karmelowy :)

Cena:
ok. 10 złotych

Dostępność:
drogerie stacjonarne, internetowe, ostatnio nawet Biedronka

Moja opinia:
Masełko pojawiło się w  moim pierwszym poście na blogu czyli ulubieńcach lipca 2013. Polubiłam je za całkiem dobre nawilżenie moich ust, które bardzo często są spierzchnięte. Niestety podczas wakacji zauważyłam jak nieporęczne jest opakowanie masełka. Nie byłam w stanie użyć go np. na plaży, bo od razu całe oblepione było piaskiem. Fakt, że produkt znajduje się w typowym dla kremów Nivea opakowaniu nie wpływa na jego korzyść. "Grzebanie" palcami w produkcie jest wyjątkowo niehigieniczne, tym bardziej jeżeli używamy tego produktu kilka razy dziennie w różnych okolicznościach (gdy nasze dłonie nie zawsze są super czyste). To był pierwszy minus produktu (kiepskie opakowanie).  Po przejściach "plażowych" postanowiłam używać go wyłącznie na noc licząc na dobre nawilżenie. Masełko pozostawia na ustach tłustą powłoczkę, więc rano budziłam się z brzydko oblepionymi ustami, ale mimo wszystko nawilżonymi, więc główne założenie było spełnione. Wszystko wskazywało na to, że jest to całkiem fajny produkt do ust, do czasu.. Gdy przyszły niższe temperatury i moje usta były coraz bardziej suche, spierzchnięte, pękające, masełko nie potrafiło już sobie poradzić z tymi problemami. Zbyt słabo nawilżało. 
Mam wrażenie, że produkt ten działa tylko powierzchniowo, dając uczucie pozornego nawilżenia. Po zmyciu tłustej warstewki usta momentalnie wracają do stanu poprzedniego. Myślę, że masełko dobrze się spisuje, gdy nie potrzebujemy zbyt mocnego nawilżenia ust (w moim przypadku jest tak właśnie w okresie letnim, stąd też kosmetyk znalazł się w ulubieńcach lipca). Zimą kompletnie nie poradziło sobie ze swoim zadaniem, więc jestem trochę rozczarowana.
Plusem jest obecność w składzie masła shea, oleju ze słodkich migdałów oraz oleju rycynowego. 


SKŁAD:
  • Cera Microcristallina- wosk mineralny. Spaja wszystie substancje kosmetyku (tzw. lepiszcze). Powoduje wzrost lepkości kosmetyku. Zmiękcza skórę, nadaje połysk.
  • Paraffinum Liquidum- biały olej mineralny. Nie przenika przez naskórek. Tworzy na powierzchni skóry tłusty film, zapobiegający nadmiernej utracie wody, dzięki czemu skóra staje się gładka i miękka. Nadaje połysk, wykazuje działanie regenerujące. 
  • Polyglyceryl-3 Diisostearate- emulgator. 
  • Butyrospermum Parkii Butter- emolient pochodzenia roślinnego. Masło Shea bogate jest w alantoinę, witaminę E, prowitaminę A. Zawiera lekki, naturalny filtr ochronny (SPF 3-4)- UVB. Natłuszcza, wygładza, nawilża.
  • Ricinus Communis Seed Oil- olej rycynowy. Nawilża natłuszcza. 
  • Prunus Amygdalus Dulcis Oil- olej z migdałów. Natłuszcza, nawilża, chroni skórę. 
  • Aqua
  • Glycerin- substancja nawilżająca.
  • Glyceryl Glucoside- nawilża, przywraca skórze odpowiedni stan. Zapewnia odpowiednie napięcie i gładkość
  • BHT-Butylated Hydroxytoluene- antyoksydant, zapobiega procesowi szybkiego utleniania lipidów w kosmetyku, co wpływa na przedłużenie jego trwałości. Zabezpiecza przed powstawaniem brzydkiego zapachu kosmetyku i zmiany barwy. 
  • Linalool-substancja zapachowa, imituje zapach konwalii.
  • Aroma- kompozycja zapachowa.
  • CI 77891- dwutlenek tytanu. Absorbuje promienie UV. Chroni kosmetyk przed działaniem światła (nie ulega on dzięki temu zniszczeniu)
  • CI 77492- wodorotlenek żelaza. Żółty pigment. 

A Wy używałyście tego masełka? Jakie jest Wasze zdanie na jego temat? ;)

Pozdrawiam :*

wtorek, 4 marca 2014

Denko #3

Cześć Dziewczyny!

Jak już niejednokrotnie pisałam, denkowanie idzie mi bardzo opornie. Mimo, że chciałam się poprawić w tej kwestii, wyszło jak zwykle i w ciągu ostatnich dwóch miesięcy nazbierałam bardzo mało pustych opakowań. W szafkach łazienkowych stoi multum kosmetyków, które prawie sięgają dna, ale jakoś nigdy nie pomyślę o tym, żeby je zużyć. Stąd też postanowiłam, że miesiąc marzec będzie miesiącem, w którym powykańczam te wszystkie kosmetyki. Może i Wy przyłączycie się do tej małej akcji denkowania? ;)
To tyle tytułem wstępu, przejdźmy zatem do zużyć ostatnich dwóch miesięcy:



1. Żel pod prysznic Mango&Macadamia (OS). Bardzo ładny zapach, żel dobrze się pienił. Niestety wydajnością i ceną nie powala na kolana. Więcej o nim --> KLIK

Czy kupię ponownie? TAK (jeżeli nadarzy się na niego jakaś promocja to chętnie wypróbuję inne zapachy).

2. Płyn micelarny Białe Kwiaty (Tołpa botanic). Płyn średnio radził sobie ze zmyciem makijażu. Po jego użyciu na twarzy pozostawała lepka nieprzyjemna warstwa. Do tego męczył mnie jego mocno kwiatowy zapach. Więcej o nim --> KLIK

Czy kupię ponownie? NIE


3. Płyn do higieny intymnej z ekstraktem z avacado i rumianku (Facelle). Bardzo dobry, łagodny płyn. Nie podrażnia. Jest kosmetykiem uniwersalnym, w czasie wyjazdu może służyć także jako żel pod prysznic czy nawet szampon do włosów (co ciekawe, nie plącze mi włosów). 

Czy kupię ponownie? TAK

4. Maska wzmacniająca korzenie włosów-zsiadłe mleko i chleb żytni (Receptury Babuszki Agafii).
Produkt bardzo średni. Nie obciąża włosów, sprawia, że są one sypkie i łatwo się rozczesują. Wzmocnienia nie zauważyłam. Maska jest bardzo rzadka, przez co niewydajna. Więcej o niej -->KLIK
Czy kupię ponownie? NIE


5. Antyperspirant w kremie Ziaja soft. To już moje trzecie opakowanie. Produkt ma bardzo subtelny, kremowy zapach. Ogranicza potliwość. Nie podrażnia (nawet po goleniu). Do tego niewiele kosztuje.

Czy kupię ponownie? TAK

6. Pianka do golenia Sensitiv (Isana). Ładnie pachnie, ułatwia poślizg maszynki, ale dla mnie jest niewydajna. Zdecydowanie bardziej lubię pianki Venus.

Czy kupię ponownie? NIE WIEM


7. Czekoladowo-pomarańczowy budyń do ciała (Skarb Matki). Najlepszy produkt do nawilżenia ciała, który miałam okazję używać w minionym roku. Świetnie natłuszcza skórę, szybko się wchłania i pachnie tak, że chce się go zjeść. Więcej o nim --> KLIK

Czy kupię ponownie? TAK

8. Odświeżający krem nawilżający na dzień (Nivea Aqua Effect). Lekki krem, idealny pod makijaż, nie "zapycha". Ładnie pachnie (jak tradycyjny krem Nivea). Niestety po przygodzie z jego "bratem" na noc zraziłam się do tej serii. Było to moje drugie opakowanie, które właściwie w połowie zużyłam tylko na szyję.  Więcej o nim -->KLIK

Czy kupię ponownie? NIE


9. Szampon do włosów suchych, zniszczonych i koloryzowanych (Deba). Kupiony za grosze w Biedronce. Dobrze oczyszcza włosy, ale niestety po jego użyciu są one splątane i suche. Drażnił mnie jego chemiczny cytrusowy zapach. 

Czy kupię ponownie?  NIE

10. Serum nabłyszczające do włosów (Toni&Guy). Najlepsze serum do włosów jakie do tej pory miałam. Nadaje włosom zdrowego blasku. Ułatwia rozczesywanie. Pięknie pachnie. Jedynym minusem jest cena (ok. 30 zł). Więcej o nim -->KLIK

Czy kupię ponownie? NIE WIEM


11. Woda różana (Dabur). Świetnie tonizuje skórę. Idealna także jako dodatek do maseczek. Ładnie pachnie. Jest produktem "naturalnym" o świetnym działaniu. Więcej o niej -->KLIK

Czy kupię ponownie? TAK (choć na razie zamierzam wypróbować inne hydrolaty :))

12. Sole do kąpieli fiołek i czerwona koniczyna oraz mak i kwiat pomarańczy (Wellness Beauty). Żałuję, że nie można dostać ich w większych opakowaniach, bo są świetne. Pachną intensywnie, ale bardzo ładnie. Zapachy te zdecydowanie odprężają po męczącym dniu. Barwią wodę (szczególnie sól pomarańczowa). Są bardzo drobno zmielone, nie przypominają tradycyjnych soli.

Czy kupię ponownie? TAK


13. SASZETKI (od lewej):
  • maseczka truskawka&wanilia (Rival de Loop). Jedna z moich ulubionych maseczek, bardzo dobrze nawilża i pachnie truskawkową Jogobellą! :) Kosztuje niecałe 2 złote, a opakowanie starcza mi na 6 użyć. Czy kupię ponownie? TAK
  • intensywnie regenerująca maseczka- naturalne oleje (L'biotica Biovax). Mimo wielu dobrych opinii, mnie ta maska nie powaliła na kolana. Właściwie po jej użyciu nie zauważyłam żadnych efektów. Czy kupię ponownie? NIE
  • maseczka anty-stres (Lirene). Kolejna maska, którą kupuję od bardzo dawna. Cudownie nawilża, łagodzi wszelkie podrażnienia. Czy kupię ponownie? TAK
14. Płatki kosmetyczne (Carea prążkowane, Carea gładkie oraz Lilibe Cosmetics z Rossmana, które niesamowicie się rozdwajają) + patyczki do makijażu oczu (mają płaską i spiczastą końcówkę, idealnie spisują się do czyszczenia okolic oczu np. kiedy źle nałożymy liner czy zrobimy sobie kropki tuszem do rzęs). 

To już wszystkie moje zużycia. Tak jak pisałam na początku, nie jest tego dużo. Jak jednak mogłyście zauważyć, z większością produktów bardzo się polubiłam i chętnie do nich wrócę. 

Miałyście któryś z tych kosmetyków? Jeżeli tak to napiszcie mi swoje opinie na ich temat :)

Pozdrawiam :*


poniedziałek, 30 grudnia 2013

Buble kosmetyczne roku 2013!

Witajcie Kochane!

Wczoraj pokazałam Wam moich ulubieńców roku 2013- jak zauważyłyście, było ich całkiem sporo. Właściwie mogłabym wybrać jeszcze więcej kosmetyków, które bardzo polubiłam, ale w końcu postawiłam na te 21 produktów. Niestety, jak to w życiu bywa, nie zawsze jest kolorowo i oprócz tak sporej liczby ulubieńców w tym roku trafiłam na kilka bubli. Wszyscy piszą o swoich hitach kosmetycznych roku, ale warto pokazać także te produkty, które wcale się nie sprawdziły- być może będzie to przestroga dla innych przed kupnem takiego produktu ;)
Jeżeli chcecie zobaczyć jakie kosmetyki okazały się dla mnie totalnym niewypałem to zapraszam do dalszej lektury ;) 



Przejdźmy zatem do kosmetyków, które się u mnie nie sprawdziły i raczej ich nie polecam. A są to:




1. PEELING CUKROWY Green Pharmacy o zapachu róży piżmowej i zielonej herbaty. Ten produkt pozostawia na mojej skórze niesamowicie tłusty film. Do tego po kilkukrotnym użyciu wyskoczyły mi na udach zaskórniki, co nigdy wcześniej mi się nie zdarzyło. Nie podoba mi się również jego zapach. Więcej o nim --->KLIK
2. MASKA DO WŁOSÓW Argan+Keratin (arganowa maska do włosów)- Eveline. W serii arganowej z Eveline pokładałam spore nadzieje. Kusząca jest na pewno obecność olejku arganowego już na 3 miejscu w składzie. Niestety, nie wiadomo dlaczego produkty z tej serii kompletnie mi nie "podpasowały". 
Ten produkt bardzo ładnie pachnie, jest wydajny (dzięki bardzo gęstej konsystencji). I to by było na tyle plusów, bo maska nie robi z moimi włosami kompletnie nic- nie wygładza ich, nie odżywia, nie dodaje blasku. Włosy są po niej "tępe", wręcz suche. Jak dla mnie szkoda pieniędzy na ten kosmetyk. 
3.SZAMPON DO WŁOSÓW Argan+Keratin (arganowy szampon do włosów). Ma bardzo ładne opakowanie, niesamowicie gęstą, wręcz galaretowaną konsystencję i przyjemny zapach. Pojemność dość mała- 150 ml (przy cenie ok. 15 zł to dość mało). Po umyciu włosy są niesamowicie suche, splątane, każdy sterczy w inną stronę i niesamowicie się puszą. Zapewnienia producenta o nawilżeniu i wygładzeniu, ułatwieniu rozczesywania itp. to według mnie jedna wielka bzdura. Nawet po użyciu maski włosy nadal są splątane. Zdecydowanie nie polecam tej serii.


4. REGENERUJĄCY KREM NA NOC- Nivea Aqua Effect. Strasznie tłusty krem, dobrze nawilża, ale niestety spowodował na mojej skórze ogromny wysyp. Więcej o nim --->KLIK
5. KREM POD OCZY- Dermedic Hydrain 3 Hialuro. To krem przeznaczony do skóry suchej i odwodnionej. Bardzo dobrze nawilża skórę wokół oczu. Niestety w czasie jego stosowania odczuwałam spory dyskomfort. Oczy bardzo mnie szczypały, rano budziłam się z opuchlizną pod oczami. Ciągle zastanawiałam się skąd bierze się u mnie ta opuchlizna, aż w końcu znalazłam winowajcę, czyli ten krem. Po jego odstawieniu poczułam dużą ulgę. Gdyby nie fakt, że krem bardzo mnie uczulił, na pewno nie znalazłby się wśród bubli, bo całkiem dobrze spełnia swoją rolę (nawilżenie).
6. SUCHY OLEJEK DO CIAŁA Argan Oil- Eveline. I kolejny produkt z serii arganowej Eveline, którego niestety nie polubiłam. Po pierwsze bardzo przeszkadza mi opakowanie z atomizerem, który się zacina. By użyć tego produktu potrzebuję drugiej osoby, która mnie nim spryska, bo sama nie daję rady- ręce są tłuste, więc tym bardziej nie potrafię ogarnąć tego zacinającego się "pstryczka".  Do tego olejek ten niezbyt dobrze nawilża skórę- efekt nawilżenia jest bardzo krótkotrwały. Produkt słabo się wchłania. Choćbym chciała, nie potrafię się do niego przekonać.


7. MASECZKA NAWILŻAJĄCA- Rival de Loop. Mimo, że jest to maseczka nawilżająca, niestety nawilżenia skóry na pewno nie zapewnia. Nie robi z twarzą nic, poza potwornym szczypaniem. Po jej zmyciu twarz jest czerwona jak burak. Więcej o niej --->KLIK
8. MASECZKA RUMIANKOWA Reipinol'a- kolejny maseczkowy bubel. Zachowuje się na twarzy podobnie jak ta z Rival de Loop- powoduje straszne szczypanie i zaczerwienienie. Skóra jest po niej niesamowicie lepka. Zapach bardzo drażniący. Więcej o niej --->KLIK
9. KWAS GLIKOLOWY 70% - BioCosmetics. To produkt otrzymany w ramach współpracy z tą firmą, ale niestety muszę go skrytykować. Po pierwsze nie podoba mi się to, że producent podaje złe informacje na temat rozcieńczania tego kwasu. Nie wiem skąd wzięły się niektóre objętości, ale już mniejsza o to. Przygotowałam kwas o niskim stężeniu (ok. 10%)- czyli takim jakie powinno się stosować na samym początku przygody z kwasami. Po nałożeniu na buzię nic mnie nie szczypało. Przy cotygodniowym stosowaniu na twarzy zaczęło się pojawiać sporo podskórnych grudek- pomyślałam, że to normalne przy oczyszczaniu twarzy. Niestety grudki pozostały a do tego pory na nosie i na policzkach strasznie mi się rozszerzyły (wręcz zrobiły się małe "dziury" w twarzy, mimo, że po kwasie używałam maseczki ściągającej z glinki). Jestem bardzo rozczarowana, bo w tym kwasie pokładałam naprawdę spore nadzieje. 


To już wszystkie produkty, z którymi się nie polubiłam. Na szczęście jest ich znacznie mniej niż moich ulubieńców. Być może moje buble Was zdziwią- przypominam, że ja wyrażam tylko moje subiektywne zdanie na temat tych kosmetyków. Jeżeli Wy lubicie któryś z tych produktów to bardzo się cieszę ;)
Jak pewnie zauważyłyście, ten rok upłynął mi pod znakiem walki z moją cerą- raz mnie wysypało, po "wyleczeniu" się znów trafiłam na inny produkt, który spowodował u mnie powstanie zaskórników i tak w kółko. W nowym roku na pewno nie będę już tak eksperymentować z produktami do pielęgnacji twarzy. Na razie walczę z drobnymi bliznami, których nabawiłam się przy stosowaniu kwasu glikolowego. Na szczęście nie jest już tak źle jak jeszcze miesiąc temu ;)

A jakie produkty u Was w tym roku się nie sprawdziły? Napiszcie mi w komentarzach lub podajcie linka do swoich postów na ten temat ;)
Pozdrawiam ;*

poniedziałek, 23 września 2013

Ulubieńcy lata 2013

Cześć!

Dziś mamy pierwszy dzień kalendarzowej jesieni, więc pora na ulubieńców minionego lata. Będzie to kilka  (a raczej kilkanaście) produktów, z którymi bardzo się polubiłam i były moimi niezbędnikami w tym ciepłym okresie. Nie przedłużając, zaczynajmy.


ULUBIONE ZAPACHY:
  • Woda toaletowa ZARA WHITE- to cudowny kobiecy kwiatowy zapach. Zawiera aromaty frezji, magnolii, jaśminu i ambry. Woda ta trzyma się na skórze ok. 5 godzin, natomiast na ubraniu nawet kilka dni.  Pojemność to 50 ml, a cena 34,90 zł. 
  • Antyperspirant w kremie ZIAJA SOFT- bardzo przyjemny, delikatny, kremowy zapach. Antyperspirant to produkt obowiązkowy na lato, gdy jesteśmy jeszcze bardziej "narażeni" na pocenie się. Ten sprawdza się w tej roli doskonale- niweluje brzydkie zapachy, nie podrażnia (nawet gdy zastosujemy go bezpośrednio po goleniu). Jest bardzo wydajny i kosztuje ok. 7 zł. 
ULUBIEŃCY DO OPALANIA:
  • Balsam do opalania 50+ dla dzieci (SORAYA)- jako typowy bladziuch potrzebuję aż tak wysokiej ochrony przed promieniami słonecznymi. Zazwyczaj wybieram balsamy o SPF 50,a w tym wypadku nawet +50 (przed promieniowaniem UVB). Balsam ten posiada też filtry UVA- SPF 30. Jest to balsam dla dzieci (nie zauważyłam tego przy kupnie, bo wersja "dla dorosłych" jest w prawie identycznym opakowaniu. Fakt ten jednak zupełnie mi nie przeszkadza, bo produkt ten dzięki temu, że jest przeznaczony dla dzieci jest w moim ukochanym różowym kolorze i do tego bardzo przyjemnie pachnie :D Mimo dość tłustej konsystencji balsam wchłaniał się bardzo szybko. Dzięki niemu mimo przebywania na bardzo ostrym słońcu nie poparzyłam sobie ciała, ale też nie pozostałam całkiem blada. Na pewno za rok do niego wrócę. Pojemność to 100 ml. Cena to ok. 25 zł. 
  • Przyspieszacz opalania (KOLASTYNA)- do tego typu produktów podchodzę zazwyczaj bardzo sceptycznie, nie wierzę w ich cudowne działanie, więc ich po prostu nie kupuję. Ten był jednak dołączony do kremu do opalania SPF 10 od mojego chłopaka, więc postanowiłam go wypróbować. Okazało się, że po nałożeniu go pod balsam do opalania skóra rzeczywiście troszkę szybciej się opalała, a jej kolor był od razu bardzo ładny-brązowy. Bardzo szybko się wchłania i jest wydajny. Nie wiem czy jest on w ogólne dostępny w oddzielnej sprzedaży, więc ceny Wam niestety nie podam. 
  • SOS Skin- kojący żel po opalaniu (SORAYA)- ten żel był moim zbawienie podczas urlopu. Niestety krem do opalania do twarzy z Dax Cosmetics nie ochronił dobrze mojej twarzy i po pierwszym dniu przebywania na słońcu poparzyłam sobie twarz. Na szczęście w kosmetyczce miałam ten żel (zawsze jestem przygotowana na wszelką ewentualność :D) i posmarowałam nim poparzone miejsca na noc. Na drugi dzień twarz mnie już nie szczypała i zaczerwienienie się bardzo zmniejszyło. Opakowanie to 2 saszetki połączone ze sobą- jedna starczyła mi na 2 użycia na twarz. Cena to ok. 3 zł.
ULUBIEŃCY DO PIELĘGNACJI:
  • Pianka do golenia VENUS- tutaj nie będę się już rozpisywać, bo wspominałam już o niej kilka razy na blogu. To mój absolutny hit. Nie powoduje podrażnień, jest wydajna i tania- ok. 5,50 zł.
  • Pianka do mycia twarzy (SYNERGEN)- doskonały produkt do mycia twarzy. Jest bardzo delikatna i przyjemnie pachnie. Wystarczy jedna pompka na umycie całej twarzy. Dobrze oczyszcza, potrafi nawet zmyć makijaż (oczywiście nie poradzi sobie z tym wodoodpornym). Cena to ok. 10 zł.
  • Maszynki do golenia (BeBeauty)- moje ulubione "jednorazówki"- chociaż tak naprawdę starczają na więcej niż jedno użycie. Doskonale golą, nie powodują podrażnień. Cena to ok. 6 zł za 10 sztuk. 
  • Mleczko do ciała (ZIAJA)- to produkt przeznaczony do skóry bardzo suchej i podrażnionej z bio olejkiem arganowym. Mimo, że nie za bardzo lubię się balsamować to używanie tego produktu było dla mnie prawdziwą przyjemnością. Doskonale nawilżył moją przesuszoną od słońca skórę i ma bardzo przyjemny, nie chemiczny zapach. Dodatkowo jest bardzo łatwy w użyciu- posiada pompkę, więc nie trzeba się "babrać". Pojemność to 400 ml, a cena ok. 10 zł.
  • Krem do stóp (ORGANIQUE)- recenzja tutaj.
  • Mgiełka chłodząca do ciała (Beauty Formula)- jej recenzja pojawi się na blogu jeszcze w tym tygodniu, więc jeżeli jesteście zainteresowane tym produktem do śledźcie mnie na bieżąco ;)
  • Płyn micelarny do skóry wrażliwej (BeBeauty)- kolejny ciekawy produkt z Biedronki, chyba wszystkim bardzo dobrze znany. O nim też niedługo napiszę troszkę więcej, ale póki co powiem tyle, że bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu ;) Cena to ok. 6 zł.
ULUBIEŃCY DO WŁOSÓW:
Tutaj pojawił się tylko jeden produkt, bo jak wiecie, większość produktów do włosów mi po prostu nie odpowiada i nadal szukam swojego ulubieńca jeżeli chodzi o odżywkę czy szampon. A moim jedynym ulubionym produktem w kategorii "włosy" jest:

  • Suchy szampon Schauma- recenzja tutaj
ULUBIEŃCY DO PAZNOKCI:

Od lewej:
  • Coral Prosilk Nail Enamel (Delia Cosmetics)- nr 87. To bardzo delikatny mleczny kolor. Do  całkowitego krycia potrzeba 2 warstwy. Na paznokciach trzyma się ok. 4 dni. Cena to ok. 5 zł. Pojemność- 10 ml.
  • Delia No.1 (Delia Cosmetics)-nr 85. To kolor, którego szukałam od dawna- piękny błękit. Podoba mi się to, że ma małą pojemność- 5 ml, dzięki czemu można go zużyć do końca (większość lakierów z powodu dużej pojemności gęstnieje i muszę je po prostu wyrzucić). Dobre krycie-po 2 warstwach. Co ważne, utrzymał się na moich paznokciach przez cały tygodniowy urlop i właściwie nawet końcówki nie były zbyt zdarte. Cena to ok. 3 zł.
  • Rimmel 60 seconds- nr 315- Ready, Aim, Paint!- mój ulubiony czerwony lakier do paznokci, który gościł przez cały letni okres na moich stopach (zresztą prawie przez cały rok maluję paznokcie u stóp na czerwono). Trzyma się ok. 2 tygodnie (naprawdę!). Wiadomo, że na dłoniach trzyma się krócej- ok. 5-6 dni. Dobrze kryje (wystarczy jedna warstwa). Pojemność to 8 ml. Cena- ok. 10 zł. Więcej na temat lakierów z tej serii tutaj <--- to recenzja innego koloru, ale krycie, trwałość itp. są identyczne. 
  • Classic Nail Polish (Lovely)- nr 25- białego lakieru do paznokci też szukałam bardzo długo, aż w końcu trafiłam na ten z Lovely i się zakochałam. Ma idealny, naprawdę biały kolor (spotkałam się z lakierami, które żółkną- ten tak się nie zachowuje). Do dobrego krycia potrzebujemy 2 warstwy. Na paznokciach pozostaje w nienaruszonym stanie ok. 4-5 dni. Pojemność to 8 ml, a cena- ok. 6 zł.
  • Odżywka do paznokci 8 w 1 Total Action (EVELINE)- znana wszystkim odżywka do paznokci, która wywołała nie małe poruszenie w blogosferze. Ja należę do jej zwolenników- poprawiła stan moich paznokci. Obecnie stosuję ją jako bazę pod lakier i jestem bardzo zadowolona z jej działania. Jeżeli chcecie, mogę napisać osobny post na temat tego co o niej dokładnie sądzę. Pojemność to 12 ml, a cena ok. 12 zł.
ULUBIEŃCY DO MAKIJAŻU:
  • Multifunkcyjny antybakteryjny krem BB (Under Twenty)- mój ulubiony krem BB. Mimo, że latem staram się nie wykonywać często makijażu, dać swojej skórze troszkę odpocząć to jednak czasem muszę użyć podkładu, by zakryć niedoskonałości. Ten krem BB idealnie zastąpił mi podkład. Jest lekki, nie zapycha porów, ma idealny kolor- wpada w żółte tony (naturalny-02). Dobrze wyrównuje koloryt cery, ale konieczne jest jego przypudrowanie- bo mimo obietnic producenta, nie daje on matowego wykończenia. Jego pojemność to aż 75 ml, a kosztuje mniej niż 15 zł. 
  • Korektor do brwi ( Delia Cosmetics)- kolor brązowy. Swego czasu było o nim dość głośno na Youtube, dlatego postanowiłam go wypróbować. Niestety okazało się, że bardzo ciężko go dostać stacjonarnie (ja swój kupiłam na stronie butiqueuk za ok. 8 zł). Jest to bardzo dobry produkt. "Rozczesuje" brwi, nadaje im lekko brązowy kolor (ale wygląda to bardzo naturalnie) i utrwala je- trzymają się na swoim miejscu cały dzień. 
  • Kredka konturowa do oczu (Lovely)- poprosiłam chłopaka,by kupił mi czarną kredką z Wibo, ale poślij chłopa do sklepu.. Przyniósł mi ten oto produkt (o którym nie wiedziałam nic i byłam trochę zła). Okazało się, że ta kredka jest jednak dużo lepsza od tych zwykłych ołówków z Wibo. Po pierwsze- jest to produkt wysuwany, co bardzo mi się spodobało. Po drugie- jest bardzo miękka i łatwo narysować nią kreskę na powiece. Po trzecie- ma bardzo intensywny czarny kolor. Uwielbiam ją! Cena to ok. 6 zł. 
  • Duo róż+bronzer (ELF) w kolorze St. Lucia- bardzo fajne rozwiązanie, szczególnie na wyjazdy- w jednym poręcznym opakowaniu mamy ładnie napigmentowany róż i bronzer (niestety zawiera on lekkie drobinki, więc rzadko go używam, wolę matowe bronzery) oraz lusterko. Cena to ok. 19 zł ( również na stronie butiqueuk).
  • Pędzel Hakuro H13- to dla mnie pędzel idealny. Można nim nałożyć zarówno róż jak i bronzer. Jak się uprzemy to nałożymy także puder czy rozświetlacz, więc jednym pędzlem wykonamy na szybko cały makijaż ( w sytuacji kryzysowej). Jest bardzo przyjemny w dotyku, włosy nie wypadają. Wykonany jest z naturalnego włosia. Cena to ok. 25 zł (na stronie cocolita).
ULUBIEŃCY DO UST:
  • Essential Lipstick (ELF) w kolorze Sociable- moja ulubiona pomadka ożywiająca każdą stylizację. Nadaje ustom piękny fuksjowy kolor (taki jak na zdjęciu) i nie podkreśla suchych skórek. Cena to 5,90 zł (na stronie butiqueuk). 
  • Karmelowe masełko do ust (Nivea)- to produkt, którego nikomu przedstawiać nie muszę. Mój ratunek na spierzchnięte usta. Cudownie je nawilża a do tego pięknie pachnie, aż chce się go zjeść. Stosuję go zazwyczaj na noc. Cena to ok. 10 zł. 
  • Natural Lip Stick (Lovely)- to pomadka ochronna z wyciągiem aloesu oraz mentolem. Daje ukojenie spierzchniętym ustom. Mentol powoduje przyjemne mrowienie. Dobrze nawilża i nadaje się też do stosowania pod pomadkę. Zawiera filtry UVA i UVB. Cena to ok. 4 zł. 

Ufff... i to już wszyscy moi ulubieńcy minionego lata. Mam nadzieję, że mimo tak długiego posta, jakoś dobrnęłyście do końca. 
Zainteresował Was jakiś produkt? Może któryś z tych kosmetyków miałyście? Jacy są Wasi ulubieńcy minionego lata? Czekam na Wasze odpowiedzi w komentarzach ;)
Pozdrawiam ;)

czwartek, 19 września 2013

Moja opinia: Nivea Aqua Effect na dzień i na noc

Cześć dziewczyny!

Dziś przychodzę do Was z recenzją aż dwóch produktów, więc będzie też duuużo tekstu. Bardzo Was proszę, żebyście doceniły mój wkład pracy w pisanie analiz i starały się jednak ich nie omijać, bo przecież piszę je właśnie dla Was :) 
Recenzja dotyczy kremu do twarzy dla cery normalnej i mieszanej Nivea Aqua Effect:

  1. odświeżający krem nawilżający na dzień
  2. regenerujący krem na noc

Zacznijmy od kremu na dzień. Jest to już moje drugie opakowanie. Pierwszy raz zdecydowałam się na ten krem, bo nie mogłam nigdzie znaleźć mojej ukochanej Ziaji (recenzja tutaj). Okazało się, że jest to całkiem przyjemny krem, w niewygórowanej cenie.
Krem zapakowany jest w kartonik (który już niestety dawno wylądował w koszu), na którym umieszczone są podstawowe informacje- dla kogo jest przeznaczony, jak działa i jaki ma skład. W kartoniku znajdziemy biały szklany słoiczek o pojemności 50 ml z błękitną zakrętką. Znów ta niehigieniczna forma kremu, którą mimo wszystko lubię.  


Krem ten jest niesamowicie lekki, bardzo szybko się wchłania. Idealnie nadaje się pod makijaż- nie powoduje "zrolowania" podkładu. Zapach bardzo podobny do tradycyjnych kremów Nivea, całkiem przyjemny, kremowy, aczkolwiek lekko wyczuwalny jest alkohol. 
Produkt ten nie spowodował u mnie zatkania porów ani nie uczulił mnie. Fajnie nawilża twarz, ale nie wygląda ona przy tym na tłustą. Skóra staje się po jego użyciu miękka w dotyku. Plusem jest także obecność filtra UV.


Po zużyciu pierwszego opakowania zdecydowałam się kupić w promocji w intermarche ten kremik+krem na noc z tej samej serii i tu zaczęły się problemy. Ale najpierw krótko opiszę krem na noc, a później powiem Wam co takiego się stało.

Regenerujący krem na noc dostaniemy w takim samym kartoniku, w którym mamy słoiczek, tym razem granatowy, z granatową nakrętką (pojemność to również 50 ml). 


Krem ma bardzo tłustą konsystencję. Po jego nałożeniu twarz dość mocno się świeci (na szczęście to tylko krem na noc, więc nie jest to dla mnie wielkim problemem), a krem nie wchłania się zbyt dobrze. Zapach podobny do kremu na dzień, ale nieco bardziej delikatny (brak alkoholu). Cera jest po nim dość dobrze nawilżona, ale to chyba wszystkie plusy, które zauważyłam. 


Przez pierwsze dwa tygodnie używania tej pary wszystko było w porządku. Skóra była ładnie nawilżona i elastyczna. Po pewnym czasie zaczęłam zauważać coraz więcej zaskórników na twarzy i szyi (szczególnie zdziwiły mnie te na szyi, bo nigdy w życiu nie miałam w tym miejscu zaskórników). Winowajcą tego jest oczywiście krem na noc (tak jak pisałam, krem na dzień używałam już wcześniej i taki problem nie wystąpił). Odstawiłam go i teraz moja skóra na twarzy i szyi jest już w coraz lepszym stanie, niestety nadal borykam się z dość sporą liczbą zaskórników. 



KREM NA DZIEŃ- ANALIZA SKŁADU:
  • Aqua
  • Glycerinsubstancja nawilżająca. Przenika przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu ułatwia transport innych substancji w głąb skóry. Sprawia, że skóra jest miękka i gładka. Zapobiega wysychaniu kosmetyku przy ujściu butelki ( czy innego opakowania). Może działać negatywnie: przy niedostatecznej wilgotności powietrza odciąga wodę ze skóry, powodując przesuszenie naskórka (jest silnie higroskopijna).
  • Alcohol Denat.- środek rozpuszczający dla innych substancji. Skoncentrowany jest trujący. Działa tonizująco, odświeżająco i oczyszczająco
  • Glyceryl Glucoside- nawilża, przywraca skórze odpowiedni stan. Zapewnia odpowiednie napięcie i gładkość
  • Methylpropanediol- środek rozpuszczający. 
  • Cetearyl Alcohol- tłusty emolient, może spowodować powstawanie zaskórników.Tworzy na powierzchni skóry film, dzięki czemu zmiękcza i wygładza skórę i włosy.
  • Octocrylene- filtr UVB.
  • Cyclomethicone- rozpuszczalnik. Ma działanie wygładzające i pozostawia skórę jedwabistą w dotyku.  Nie wchłania się do skóry, działa na jej powierzchni. 
  • Ethylhexyl Salicylate- filtr UV. Chroni kosmetyk przed zniszczeniem przez promienie słoneczne. Dozwolony do stosowania w ograniczonym stężeniu- max. 5%.
  • Tapioca Starch- skrobia tapiokowa. Stosowana głównie w kosmetykach do makijażu dla ułatwienia rozprowadzania i uzyskania jedwabistej konsystencji. 
  • Dimethicone- ułatwia rozprowadzanie kosmetyku, wygładza skórę. 
  • Glyceryl Stearate Citrate- kładnik umożliwiający powstanie emulsji. Substancja stabilizująca i poprawiająca jakość piany. Emulgator pochodzenia roślinnegoZmiękcza skórę, pomaga zachować odpowiedni stopień nawilżenia.
  • Caprylic/Capric Triglyceride-tłusty emolient, może być komedogenny. Mieszanina roślinnych kwasów tłuszczowych (kokosowego, palmowego) zestryfikowanych z gliceryną. Natłuszcza, wygładza. Sprawia, że skóra jest elastyczna i gładka. Powoduje wzrost lepkości kosmetyku. 
  • Octyldodecanol- emolient. Tworzy na powierzchni skóry film, zapobiegający nadmiernej utracie wody. Ułatwia rozprowadzanie kosmetyku na skórze i włosach. 
  • Myristyl Myristate- tłusty emolient, może spowodować powstawanie zaskórników. Nawilża, natłuszcza, chroni skórę. Powoduje, że skóra jest gładka i elastyczna. Poprawia właściwości aplikacyjne kosmetyku. 
  • Tocopheryl Acetatehamuje zapalenia, działa leczniczo. Posiada naturalny filtr słoneczny (SPF 1,5-2). Przedłuża ważność emulsji i olejków. 
  • Nelumbium Speciosum Flower Extract- ekstrakt z kwiatu lotosu. Działa nawilżająco, ściągająco, antyseptycznie. Przyspiesza gojenie ran. 
  • Panthenolsubstancja nawilżająca. Po przeniknięciu przez skórę przekształca się w kwas pantotenowy. Działa przeciwzapalnie. Pomaga zregenerować naskórek. Nadaje skórze uczucie gładkości
  • Propylene Glycolnawilża skórę. Ułatwia transport innych substancji w głąb skóry (ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka). Zapobiega krystalizacji produktu przy ujściu butelki (lub innego rodzaju opakowania). Bezpieczny do stosowania nawet w 50% stężeniu. 
  • Butyl Methoxydibenzoylmethane- filtr UVA. Chroni skórę przed przedwczesnym starzeniem. Może wywołać reakcje fotouczulające pod wpływem światła słonecznego. Dozwolony do stosowania w ograniczonym stężeniu- max. 5%. 
  • Ammonium Acryloyldimethyltaurate/ VP Copolymer- sabilizator, chroni przed rozwarstwieniem produktu. Zwiększa lepkość. Przedłuża trwałość kosmetyku. 
  • Sodium Carbomer- substancja konsystencjotwórcza. Tworzy na powierzchni skóry film. Reguluje lepkość kosmetyku. 
  • Phenoxyethanol- substancja konserwująca, zapobiegająca rozwojowi mikroorganizmów w produkcie. Składnik dozwolony w ograniczonym stężeniu- 1%.
  • Methylparaben- substancja konserwująca, zapobiega rozwojowi mikroorganizmów w produkcie. Dozwolona do stosowania w ograniczonym stężeniu- max. 0,8%.
  • Trisodium EDTAzwiększa trwałość kosmetyku, zapobiega zmianom barwy oraz konsystencji. Stabilizator. 
  • Limonene- składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach skórki cytryny. Potencjalny alergen. Dozwolony w ograniczonym stężeniu: max. 0,001% w produkcie niespłukiwanym oraz max.0,01% w produkcie spłukiwanym. Może podrażniać skórę i oczy. 
  • Linalool- substancja zapachowa, imituje zapach konwalii.  Potencjalny alergen. Dozwolony do stosowania w ograniczonym stężeniu- max. 0,001 % w produkcie niespłukiwanym oraz 0,01% w produkcie spłukiwanym. 
  • Benzyl Alcohol- otrzymywany z ropy naftowej. Składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach jaśminu. Potencjalny alergen. Konserwant. Rozpuszczalnik dla innych substancji. Rozrzedza kosmetyki. 
  • Citronellol- składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach róży i geranium. Potencjalny alergen. Dozwolony w ograniczonym stężeniu- max.0,001% w produkcie niespłukiwanym oraz max. 0,01% w produkcie spłukiwanym. 
  • Geraniol- składnik kompozycji zapachowej, główny składnik olejków eterycznych: różanego, cytrynowego, pelargoniowego. Potencjalny alergen. 
  • Alpha-Isomethyl Ionone- składnik kompozycji zapachowej. Potencjalny alergen. Dozwolony w ograniczonym stężeniu- max.0,001% w produkcie niespłukiwanym oraz max. 0,01% w produkcie spłukiwanym.
  • BHT- Butylated Hydroxytoluene- antyoksydant, zapobiega procesowi szybkiego utleniania lipidów w kosmetyku, co wpływa na przedłużenie jego trwałości. Zabezpiecza przed powstawaniem brzydkiego zapachu kosmetyku i zmiany barwy. 
  • Buthylphenyl Methylpropional- składnik kompozycji zapachowej. Dozwolony do stosowania w ograniczonym stężeniu- max. 0,001 % w produkcie niespłukiwanym oraz max. 0,01% w produkcie spłukiwanym. 
  • Parfum- kompozycja zapachowa.
KREM NA NOC- ANALIZA SKŁADU:
  • Aqua
  • Glycerin- substancja nawilżająca. Przenika przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu ułatwia transport innych substancji w głąb skóry. Sprawia, że skóra jest miękka i gładka. Zapobiega wysychaniu kosmetyku przy ujściu butelki ( czy innego opakowania). Może działać negatywnie: przy niedostatecznej wilgotności powietrza odciąga wodę ze skóry, powodując przesuszenie naskórka (jest silnie higroskopijna).
  • Butyrospermum Parkii Butteremolient pochodzenia roślinnego. Masło Shea bogate jest w alantoinę, witaminę E, prowitaminę A. Zawiera lekki, naturalny filtr ochronny (SPF 3-4)- UVB. Natłuszcza, wygładza, nawilża. Uelastycznia skórę. Nawilża i natłuszcza skórę, opóźnia procesy starzenia skóry, przywraca elastyczność. 
  • Triisostearin- tłusty emolient, może spowodować powstawanie zaskórników. Nawilża skórę, dzięki utworzeniu na jej powierzchni filmu, co zapobiega nadmiernej utracie wody. Zmiękcza i wygładza skórę i włosy. Rozpuszczalnik dla substancji tłuszczowych. Wpływa na konsystencję. 
  • Cetearyl Alcohol- tłusty emolient, może spowodować powstawanie zaskórników.Tworzy na powierzchni skóry film, dzięki czemu zmiękcza i wygładza skórę i włosy.
  • Isopropyl Palmitate- substancja kondycjonująca i nawilżająca. Może być komedogenny. Tworzy na powierzchni skóry film. Ułatwia aplikację kosmetyku- zapewnia odpowiedni poślizg. 
  • Glyceryl Glucoside- - nawilża, przywraca skórze odpowiedni stan. Zapewnia odpowiednie napięcie i gładkość
  • Hydrogenated Coco-Glycerides- emolient, składnik konsystencjotwórczy. 
  • Methylpropanediol- środek rozpuszczający.
  • C 12-15 Alkyl Benzoate- działa konserwująco, nawilżająco i wygładzająco. Powoduje, że skóra staje się elastyczna i gładka. 
  • Synthetic Beeswax- substancja wiążąca, zwiększa trwałość kosmetyku. Poprawia konsystencję. 
  • Glyceryl Stearate Citrate- kładnik umożliwiający powstanie emulsji. Substancja stabilizująca i poprawiająca jakość piany. Emulgator pochodzenia roślinnegoZmiękcza skórę, pomaga zachować odpowiedni stopień nawilżenia.
  • Panthenol- substancja nawilżająca. Po przeniknięciu przez skórę przekształca się w kwas pantotenowy. Działa przeciwzapalnie. Pomaga zregenerować naskórek. Nadaje skórze uczucie gładkości
  • Tocopheryl Acetate- hamuje zapalenia, działa leczniczo. Posiada naturalny filtr słoneczny (SPF 1,5-2). Przedłuża ważność emulsji i olejków. 
  • Nelumbium Speciosum Flower Extract- ekstrakt z kwiatu lotosu. Działa nawilżająco, ściągająco, antyseptycznie. Przyspiesza gojenie ran. 
  • Propylene Glycol- nawilża skórę. Ułatwia transport innych substancji w głąb skóry (ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka). Zapobiega krystalizacji produktu przy ujściu butelki (lub innego rodzaju opakowania). Bezpieczny do stosowania nawet w 50% stężeniu. 
  • Sodium Carbomer- substancja konsystencjotwórcza. Tworzy na powierzchni skóry film. Reguluje lepkość kosmetyku. 
  • Ethylhexylglycerin- nawilża i natłuszcza skórę. 
  • Phenoxyethanol- substancja konserwująca, zapobiegająca rozwojowi mikroorganizmów w produkcie. Składnik dozwolony w ograniczonym stężeniu- 1%.
  • Methylparaben- substancja konserwująca, zapobiega rozwojowi mikroorganizmów w produkcie. Dozwolona do stosowania w ograniczonym stężeniu- max. 0,8%.
  • Trisodium EDTAzwiększa trwałość kosmetyku, zapobiega zmianom barwy oraz konsystencji. Stabilizator. 
  • Benzoic Acid- konserwant. Dozwolony do stosowania w ograniczonym stężeniu: max. 0,5% w produktach niespłukiwanych, max. 1,7% w produktach do jamy ustnej, max. 2,5% w produktach spłukiwanych. 
  • Butylphenyl Methylpropional- składnik kompozycji zapachowej. Dozwolony do stosowania w ograniczonym stężeniu- max. 0,001 % w produkcie niespłukiwanym oraz max. 0,01% w produkcie spłukiwanym. 
  • Linalool- substancja zapachowa, imituje zapach konwalii.  Potencjalny alergen. Dozwolony do stosowania w ograniczonym stężeniu- max. 0,001 % w produkcie niespłukiwanym oraz max. 0,01% w produkcie spłukiwanym. 
  • Limonene- składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach skórki cytryny. Potencjalny alergen. Dozwolony w ograniczonym stężeniu: max. 0,001% w produkcie niespłukiwanym oraz max.0,01% w produkcie spłukiwanym. Może podrażniać skórę i oczy. 
  • Geraniol- składnik kompozycji zapachowej, główny składnik olejków eterycznych: różanego, cytrynowego, pelargoniowego. Potencjalny alergen. 
  • Benzyl Alcohol- otrzymywany z ropy naftowej. Składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach jaśminu. Potencjalny alergen. KonserwantRozpuszczalnik dla innych substancji. Rozrzedza kosmetyki. 
  • Citronellol- składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach róży i geranium. Potencjalny alergen. Dozwolony w ograniczonym stężeniu- max.0,001% w produkcie niespłukiwanym oraz max. 0,01% w produkcie spłukiwanym.
  • Alpha-Isomethyl Ionone- składnik kompozycji zapachowej. Potencjalny alergen. Dozwolony w ograniczonym stężeniu- max.0,001% w produkcie niespłukiwanym oraz max. 0,01% w produkcie spłukiwanym.
  • BHTButylated Hydroxytolueneantyoksydant, zapobiega procesowi szybkiego utleniania lipidów w kosmetyku, co wpływa na przedłużenie jego trwałości. Zabezpiecza przed powstawaniem brzydkiego zapachu kosmetyku i zmiany barwy. 
  • Parfum- kompozycja zapachowa.
Jak widzicie, w kremie znajduje się wiele konserwantów i substancji, które mogą spowodować powstanie zaskórników. Do tego całkiem sporo substancji zapachowych, które mogą wywołać alergie. Plusem jest obecność w kremach naturalnych filtrów słonecznych. 
Cena kremów to ok. 15 zł. Bardzo często znaleźć je można w promocji już za ok.10 zł.
Dostępność: prawie każda drogeria, supermarkety. 


Podsumowując: Z tej dwójki mogę Wam polecić tylko krem na dzień. Bardzo przyjemny, lekki produkt, nadający się do stosowania pod makijaż, szybko się wchłania i nie zatyka porów. Do tego wszystkiego zawiera filtr UV. Krem na noc to dla mnie absolutny bubel. Ma zbyt tłustą konsystencję, spowodował u mnie wysyp zaskórników.

Miałyście te kremy? Czy u Was sprawdziły się tak jak u mnie? Napiszcie mi w komentarzach swoje opinie :)
Pozdrawiam :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...