Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy miesiąca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy miesiąca. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 sierpnia 2015

ULUBIEŃCY KOSMETYCZNI. LIPIEC 2015. ALTERRA | DOVE | ESSENCE | MAC | MAYBELLINE | SEPHORA | URIAGE

Cześć! 

Mamy już  prawie połowę sierpnia, a ja piszę posta na temat ulubieńców minionego miesiąca. Zbierałam się do tego już od dawna, ale ostatnie upały zniechęcały mnie do robienia czegokolwiek poza leżeniem do góry brzuchem, czytaniem książki i popijaniem czegoś zimnego. Niemniej jednak postanowiłam w końcu naskrobać parę słów na temat produktów, które chciałabym Wam polecić. Jeżeli jesteście ciekawe jakie kosmetyki ostatnio szczególnie sobie upodobałam to zapraszam do czytania dalej :)


czwartek, 2 października 2014

7 wspaniałych: ulubieńcy września 2014

Cześć Kochane!

Wrzesień już za nami, więc standardowo pora na ulubieńców. Jak zwykle wybrałam 7 produktów, które chętnie używałam w minionym miesiącu. Jeżeli jesteście ciekawe jakie produkty tym razem zyskały miano ulubionych, zapraszam do czytania :)

piątek, 30 maja 2014

sobota, 3 maja 2014

Ulubieńcy marzec/kwiecień 2014

Cześć :)

Na moim blogu bardzo rzadko pojawiają się ulubieńcy miesiąca. To dlatego, że nie często zmieniam produkty. W ostatnim czasie pojawiło się w moich zbiorach kilka produktów godnych uwagi, więc dziś chciałabym Wam je przedstawić. 



  1. OLEJ KOKOSOWY
    Mój olej kupiłam już kilka miesięcy temu, ale nie miałam pomysłu w jaki sposób go używać. Teraz jednak na dobre zawitał w mojej pielęgnacji. Od niedawna stosuję go wieczorem na całą twarz. Mimo tego, że moja cera jest mieszana, olej ten doskonale się z nią "zgrywa". Nawilża, delikatnie napina skórę, nie powoduje powstawania zaskórników, wręcz wysusza drobne krostki. Idealny do pielęgnacji całego ciała- pomógł moim suchym łokciom i kolanom. Używam go też do produkcji kul do kąpieli. Minusem jest to, że jest to olej rafinowany (lepsze są oleje nierafinowane o czym pisałam tutaj). Jest bezzapachowy, łagodzi wszelkie podrażnienia. Cena to ok. 10 zł/100 ml

  2. CZARNE MYDŁO SAVON NOIR (L'ORIENT)
    Savon Noir czyli mydło ze zmiażdżonych oliwek. Ma dość specyficzny zapach, który mnie osobiście nie przeszkadza. Mydło ma postać bardzo gęstej, ciągnącej się pasty. Jego nałożenie na twarz jest dość ciężkie, ale można sobie "wypracować" odpowiedni sposób :) Mydła można używać na 2 sposoby: tradycyjnie myć nim twarz, bądź stosować jak peeling enzymatyczny. Ja wybrałam ten drugi sposób. Nakładam produkt na twarz na ok. 5-10 minut, a następnie zmywam ręcznikiem zamoczonym w ciepłej wodzie. Po takim "zabiegu" moja cera jest niesamowicie gładka, pory są zwężone i oczyszczone. Cena mydła to 39 zł/200 g. Dostępne w Mydlarni u Franciszka.


  3. BALSAM DO CIAŁA Cocos&Sheanuss (BALEA)
    Balsam o cudownym zapachu kokosa. Dobrze natłuszcza i nawilża skórę. Radzi sobie z nawilżeniem nawet bardzo suchych miejsc. Produkt wsmarowany od razu po kąpieli pozostawia na skórze białe ślady, ale po ok. 3-5 minutach wszystko ładnie się wchłania. Jest gęsty i bardzo wydajny. Cena to 39.90 CZK (koron czeskich) czyli ok. 7 zł/400 ml.

  4. KREM BB (Under 20)
    Pojawił się już w ulubieńcach lata 2013. Postanowiłam do niego wrócić, ale tym razem wybrałam kolor najjaśniejszy czyli 01-jasny beżowy. Krem zastępuje mi na co dzień podkład. Jego krycie jest całkiem przyzwoite, do tego nie jest konieczne używanie pod niego kremu, gdyż sam w sobie świetnie nawilża. Nie "zapycha", zawiera filtry UV. Konieczne jest jednak przypudrowanie go- jest dość "tłusty" i skóra po nałożeniu go delikatnie się świeci. Cena to ok.14 zł/75 ml.

  5. POMADKA OCHRONNA w postaci błyszczyku (ISANA)
    Zawiera m.in. olejek z migdałów dzięki czemu bardzo dobrze nawilża usta. Daje ulgę nawet spierzchniętym wargom. Pięknie pachnie owocami. Dodatkowo pozostawia na ustach delikatny błysk. Cena to 3,99 zł.

  6. PUDER BRĄZUJĄCY Sun Kissed (MIYO)
    Bardzo przyzwoity puder brązujący. Używam go zarówno na kości policzkowe zamiast różu jak i do konturowania twarzy (częściej do konturowania). Jego kolor idealnie zgrywa się z moją karnacją, ale niestety delikatnie wpada w pomarańcz. Bronzer utrzymuje się na twarzy bardzo długo. Pięknie pachnie. Jest łatwy w nakładaniu, nie robi plam.

  7. LAKIER DO PAZNOKCI (Life) nr 13
    Idealny pastelowy fiolet. Pojemność to 5,5 ml co bardzo mi pasuje- jestem w stanie zużyć lakier do końca, zanim zgęstnieje. Bardzo wygodny pędzelek. Krycie już po pierwszej warstwie (choć z przyzwyczajenia zazwyczaj nakładam dwie). Utrzymuje się na moich paznokciach ok. 5 dni. Cena to ok. 5 zł.



A jacy są Wasi ulubieńcy ostatniego czasu? Koniecznie pochwalcie się swoimi odkryciami kosmetycznymi w komentarzach! ;)
Pozdrawiam :*

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

(bardzo) Spóźnieni ulubieńcy lipca

Już 1/3 sierpnia za nami, a ja dopiero dziś przychodzę do Was ze swoimi ulubieńcami minionego miesiąca. Jako, że jest to mój pierwszy post kosmetyczny, pojawiły się niewielkie problemy natury technicznej, które spowodowały opóźnienie mojego debiutu. Mam jednak nadzieję, że od dziś uda mi się wstawiać posty regularnie.
Lipiec to miesiąc, który upłynął mi pod znakiem błogiego lenistwa i długo wyczekiwanych wakacji. Z powodu wysokiej temperatury, na mojej twarzy rzadko pojawiał się makijaż, dlatego też większość z przedstawionych poniżej rzeczy (których jest swoją drogą i tak niewiele) to kosmetyki pielęgnacyjne.
Ale dosyć już wstępu, przejdźmy do rzeczy.


                                                    























Tylko (albo aż) 7 kosmetyków zasłużyło na miano ulubieńców minionego miesiąca. Pierwszym z nich jest dobrze znana i lubiana Maybelline the Colossal Volum' Express Mascara. Znalazłam ją na 50% promocji podczas likwidacji jednej z moich ulubionych okolicznych drogerii. Okazało się, że jej zakup był strzałem w dziesiątkę. Mascara ta ma intensywny czarny kolor, doskonale podkręca rzęsy, rozczesuje je i lekko pogrubia. Łatwo się zmywa (nie jest wodoodporna), co mnie osobiście cieszy. Świetnie radzi sobie jako tusz na co dzień. Dla mnie jest produktem, który mogę polecić Wam z czystym sumieniem. Cena w regularnej sprzedaży to ok. 30 zł. Posiadaczki karty LifeStyle z Superpharm mogą kupić ją teraz w promocji za 17,99 zł.

Następną rzeczą jest rękawica do peelingu zakupiona na wakacjach w Turcji za "śmieszne pieniądze"-ok.4 zł. Okazała się ona najlepszą myjką/rękawicą jaką w życiu miałam (pobija nawet moją do niedawna ukochaną rękawicę sizalową). Delikatnie peelinguje ciało, pozostawiając skórę gładką i przyjemną w dotyku. Używam jej codziennie i nie wyobrażam sobie już kąpieli bez tego "gadżetu". Wykonana w 100% z bawełny. Żałuję, że kupiłam tylko jedną. Jak można zauważyć na opakowaniu, jest to rękawica do tzw. hamamu (łaźnia turecka). Używanie jej pobudza krążenie krwi w organizmie, ułatwia walkę z cellulitem itp.












                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                             Odkryciem minionego miesiąca były 2 rzeczy. Pierwsza z nich to maseczka rozświetlająca Rival de Loop
z ekstraktem z ogórka. Wrzuciłam ją do koszyczka w Rossmannie bez większego namysłu. Potrzebowałam czegoś, co nawilży moją twarz po długotrwałym przebywaniu na słońcu, a cena tej maseczki bardzo mnie skusiła. Opakowanie składa się z 2 oddzielnych saszetek i zapłacić za nie trzeba niecałe 2 zł. Mimo niskiej ceny, maseczka ta naprawdę jest niezła. Dobrze nawilżyła moją cerę. Rozświetlenia nie zauważyłam, ale to nie było dla mnie priorytetem. Maska jest wydajna, mimo, że opakowanie podzielone jest na 2 części, mnie wystarcza na 4 razy-na twarz, szyję i dekolt.
Drugim, również rossmanowskim produktem jest szampon do włosów Alterra Glanz Shampoo Aprikose & Weizen, w którym się wprost zakochałam. Jest to pierwszy szampon, po którego użyciu, nawet bez zastosowania odżywki, moje włosy można bez problemu rozczesać (co jest nie lada wyczynem, przy włosach sięgających prawie pośladków). Szampon ten znakomicie oczyszcza włosy, co jest oczywiście najważniejsze w tego typu produktach. Dodatkowo pachnie on wprost nieziemsko- zapach ten kojarzy mi się z Delicjami, które uwielbiam <3. Cena to ok.10 zł za 200 ml. Ja kupiłam swój w promocji za ok. 6,50 zł.












                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                      Teraz pora na 2 produkty do ust. Jeden z nich to produkt, którego nikomu przedstawiać nie trzeba. Jest to mój ulubieniec nie tylko lipcowy, ale wręcz całoroczny. Mowa tutaj o Nivea Lip Butter o smaku karmelowym. Masełko to doskonale radzi sobie nawet z najbardziej spierzchniętymi ustami, mocno je nawilżając. Ja stosuję je przede wszystkim na noc (nakładam dość grubą warstwę). Rano budzę się z zdrowo wyglądającymi ustami, bez suchych skórek. Jedynym minusem jest opakowanie. Produkt trzeba nakładać palcem, co nie jest zbyt higieniczne. Cena to ok. 10 zł. Masełko to można znaleźć prawie w każdej drogerii- Natura, Superpharm, Rossmann, Hebe
i w innych.

Drugim produktem do ust jest pomadka Elf Essential Lipstick w pięknym fuksjowym kolorze (Flirtatious). Jest to jedna z 4 pomadek z tej serii, które można znaleźć w mojej kosmetyczce. Ta stała się ulubieńcem ze względu na swój idealny kolor, wpisujący się świetnie w letnie klimaty. Fuksja na ustach ożywia całą twarz i "robi" cały makijaż. Mój niezbędnik jeżeli chodzi o wakacyjną "kolorówkę". W dodatku kosztuje tylko 5,90 zł i możecie ją kupić tutaj .















                                                                                                                                             







            Ostatnim ulubieńcem ( raczej ostatnimi ulubieńcami) lipca są pianki do golenia Venus, bez których nie wyobrażam sobie letniej pielęgnacji ciała. Idealnie nawilżają skórę, ułatwiając golenie. Dzięki tym produktom nie musimy zmagać się z nieprzyjemnymi i czasem wręcz bolesnymi podrażnieniami na skórze. Są bardzo wydajne. Koszt to ok. 6 zł. Posiadam oby dwie wersje zapachowe tj. konwalia oraz melon&grejpfrut, ale to ta druga jest moim zdecydowanym faworytem, zapach konwalii bardzo mnie drażnił i cieszyłam się, gdy pianka ta ujrzała dno.

I takim oto sposobem dobrnęłam do końca swojego pierwszego posta. Mam nadzieję, że teraz pójdzie mi tylko lepiej. 
A jacy są Wasi ulubieńcy minionego miesiąca? Piszcie mi w komentarzach ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...