Pokazywanie postów oznaczonych etykietą składniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą składniki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Kojący zmysły amarantus- nawilżający żel pod prysznic tołpa.

Cześć Dziewczyny!

Żel pod prysznic to kosmetyk, w który nie inwestuję większych pieniędzy. Wymagam od niego tylko tego, by dobrze się pienił i miał ładny zapach. Dlatego też na żel od Tołpy pewnie sama nie zwróciłabym w drogerii uwagi (200 ml kosztuje ok. 15 zł). Bardzo ucieszyłam się więc, gdy na spotkaniu blogerek jednym z podarunków tej firmy był właśnie żel pod prysznic z serii białe kwiaty, amarantus.


środa, 11 czerwca 2014

Krem regenerujący do cery naczynkowej PhytoAktiv- ZIAJA

Cześć Dziewczyny!

Dziś przedstawiam Wam mojego ostatniego ulubieńca wśród kremów do twarzy- PhytoAktiv do cery naczynkowej firmy Ziaja. Kosmetyki z Ziaji bardzo lubię, rzadko mnie zawodzą. Z tym kremem nie jest inaczej. 
Zdecydowałam się na niego, ponieważ od pewnego czasu na moich policzkach widoczne są drobne popękane naczynka. Moja cera jest bardzo podatna na wszelkie zmiany temperatur, szybko się czerwieni.


poniedziałek, 25 listopada 2013

Woda różana- Dabur.

Witajcie Kochane,

Pewnie wiele z Was słyszało o cudownych właściwościach wody różanej. Niejednokrotnie była ona polecana przez blogerki i vlogerki kosmetyczne, więc przy okazji robienia zakupów "naturalnych" postanowiłam dodać ją do koszyka. Gdy czekałam na przyjście paczki, w której znajdował się ten produkt, wyczytałam, że firma Dabur zmieniła jej skład. Kiedyś jej jedynymi składnikami była woda oraz ekstrakt z róży, teraz jest tego troszkę więcej. Jak się okazało moja woda ma już nowy, zmieniony skład. Niestety nie mam porównania ze starą wersją, ale nie przeszkadza mi to, bo z tą bardzo się polubiłam.


Woda przychodzi do nas w szklanej przezroczystej butelce o pojemności 250 ml.
Mimo, że nie przepadam za zapachem róży w kosmetykach (zazwyczaj jest bardzo słodki i sztuczny) to zapach tej wody bardzo mi się podoba (pachnie jak róże w ogrodzie <3). Nie będę ukrywać, że wodę kupiłam głównie w celu używania jej zamiast toniku. I w tej roli sprawdza się świetnie. Nie cierpię używać normalnych toników, bo zawsze mam po nich nieprzyjemne uczucie ściągnięcia na twarzy. Woda różana tego uczucia nie powoduje. Ładnie oczyszcza twarz i nadaje jej troszkę świeżości. Nie podrażnia, nie powoduje szczypania twarzy. Łagodzi podrażnienia oczu- działa idealnie jako kompres na zmęczone oczy (szczególnie po długiej pracy przed komputerem). Redukuje zaczerwienienia. Skóra przy regularnym stosowaniu staje się napięta i bardzo elastyczna. Woda radzi sobie dobrze ze zmyciem resztek makijażu.
Dodatkowo wody tej używam jako dodatku do maseczek z glinek (zamiast zwykłej wody).


Z tego co czytałam, wody różanej można używać również jako mgiełkę do spryskiwania twarzy i ciała., a także w kuchni m.in. do przygotowywania napojów, mięsa czy deserów. Używana jest również w perfumach.

Teraz pora na analizę składu. Zaraz przekonamy się, czy skład, który teraz proponuje nam Dabur jest rzeczywiście taki zły.



  • Aqua,
  • Propylene Glycol- nawilża skórę. Ułatwia transport innych substancji w głąb skóry (ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka). Zapobiega krystalizacji produktu przy ujściu butelki (lub innego rodzaju opakowania). Bezpieczny do stosowania nawet w 50% stężeniu. 
  • Potassium Sorbate- substancja konserwująca, zapobiega rozwojowi mikroorganizmów w kosmetyku. Dozwolony do stosowania w ograniczonym stężeniu- max. 0,6%.
  • Rose Extract- w połączeniu z wodą wykazuje działanie tonizujące. Oczyszcza i odżywia skórę, niweluje przebarwienia, koi, nawilża. Idealny składnik do pielęgnacji każdego typu cery, nawet bardzo wrażliwej. Łagodzi zmiany trądzikowe, przywraca blask skórze zmęczonej, szarej. Doskonały składnik płukanek do włosów, mgiełek do ciała, perfum i wielu innych.
  • Citric Acid- substancja występująca naturalnie w przyrodzie i w organizmach zwierzęcych. Działa złuszczająco, usuwa przebarwienia.
  • Geraniol- składnik kompozycji zapachowej, główny składnik olejków eterycznych: różanego, cytrynowego, pelargoniowego. Potencjalny alergen. 
Moim zdaniem skład tej wody nadal jest bardzo dobry. Kwas cytrynowy wykazuje działanie złuszczające, więc woda działa dodatkowo lekko peelingująco. Geraniol jest już składnikiem kompletnie niepotrzebnym- nadaje tylko zapach róży (swoją drogą bardzo naturalny), ale dla alergików może stanowić problem (powoduje alergię). Potassium Sorbate to bardzo łagodny konserwant. Moim zdaniem nie ma nic złego w stosowaniu konserwantów- dzięki temu kosmetyki są dłużej ważne i dodatkowo podczas codziennego stosowania nie narażamy ich na "zakażenie" drobnoustrojami. Dlatego nie ma sensu skreślać tej wody ze względu na dodanie do niej kilku składników, które wcale nie wykazują złego działania.
Tak jak pisałam, nie używałam starej wersji wody, z "okrojonym" składem. Wiadomo, że Aqua+Rose Extract to lepszy skład niż ten teraźniejszy z odrobiną chemii, ale mimo wszystko nie jest źle.


Dostępność: sklepy internetowe z kosmetykami naturalnymi oraz ze zdrową żywnością/ mydlarnie (ja kupiłam wodę na www.triny.pl)
Cena: ok. 12 zł
Jeżeli szukacie toniku do twarzy, który nie spowoduje uczucia ściągnięcia, oczyści i nawilży twarz, a przy tym przyjemnie pachnie to jest to produkt dla Was :)
Używałyście wody różanej ze starym składem? Czy według Was jest lepsza od tej wersji? Napiszcie mi w komentarzach :)

Pozdrawiam ;*

sobota, 2 listopada 2013

Jak czytać skład kosmetyków+symbole znajdujące się na opakowaniach kosmetyków, które warto znać!

Cześć!

Dziś będzie mała pogadanka na temat analizy składu kosmetyków oraz innych rzeczy ważnych przy wyborze kosmetyku. Jak wiecie (przynajmniej te z Was, które od dawna mnie obserwują), staram się analizować skład prawie każdego produktu, który recenzuję na blogu. Ostatnio przeczytałam na jednym blogu, że właściwie taka analiza nie ma sensu, bo i tak wszystko tkwi w technice robienia tego kosmetyku oraz oczywiście w stężeniu (a raczej ilości, bo przecież stężenie to nic innego jak ilość moli danego składnika znajdująca się w jednym litrze całego preparatu). Oczywiście zgodzę się z tym, że to bardzo ważne czynniki, wpływające na jakość kosmetyku, ale nie zgodzę się do końca z twierdzeniem, że nie warto analizować składu. Przecież warto wiedzieć jakie składniki znajdują się w kosmetyku, który chcemy kupić i jakie mają one działanie ( niezależnie jaka jest ich ilość w danym produkcie, bo oczywistym jest, że niektórych może uczulić już bardzo niewielka dawka jakiegoś składnika, na innych zaś nie działają negatywnie nawet duże ilości tego samego składnika). Dlatego też analizuję skład- dla siebie i dla Was. Co to daje? A no, przede wszystkim wiem co mogło potencjalnie wywołać u mnie alergię czy spowodować pogorszenie/polepszenie stanu mojej skóry. Czego mam unikać, a za czym się szczególnie rozglądać.
Mimo, że słyszę krytyczne głosy na temat takiej "powierzchownej" analizy, ja nadal będę ją robić. A teraz krótki przewodnik dla Was: jak analizować składy?


Oczywiście pierwszą główną rzeczą jest wytłumaczenie terminu INCI- International Nomenclature of Cosmetics Ingredients czyli Międzynarodowe Nazewnictwo Składników Kosmetycznych. Według prawa Unii Europejskiej skład kosmetyków musi zostać umieszczony na opakowaniu lub na ulotce dołączonej do opakowania. Składniki muszą zostać umieszczone w kolejności ilościowo malejącej (czyli te składniki, których mamy najmniej w kosmetyku znajdują się na końcu listy). Te substancje, które są obecne w kosmetyku w mniej niż 1 % mogą zostać wypisane na końcu w nieuporządkowanej kolejności. 
Wymagane jest, by nazwy były podane w języku angielskim, zaś nazwy substancji roślinnych po łacinie. 
Skład kosmetyków regulowany jest przez następujące listy:
  • listę substancji niedozwolonych do stosowania w kosmetykach
  • listy substancji dozwolonych z ograniczeniami, w tym listy: barwników, konserwantów i filtrów UV.

Przyjęta jest ogólna zasada, że substancje które znajdują się po składniku Parfum/ Fragrance (kompozycja zapachowa), występują w produkcie w niewielkiej ilości. Warto zwrócić na to uwagę, bo często zdarza się tak, że producent reklamuje swój kosmetyk jako np. kosmetyk z olejkiem arganowym, a okazuje się, że ten olejek owszem, mamy w składzie, ale właśnie po kompozycji zapachowej, gdzieś na szarym końcu listy składników. Wtedy lepiej nie kupować takiego produktu, bo wiadomo, że to pieniądze wyrzucone w błoto. 

Warto jednak wspomnieć, że pod nazwą Parfum/ Fragrance kryją się różne substancje zapachowe, które mogą być potencjalnie alergenne, ale nie są wymienione w składzie z nazwy, bo nie wymaga tego prawo. Istnieje jedynie 26 substancji zapachowych, które muszą zostać wymienione z nazwy, jeżeli ich ilość przekracza 10 mg/kg w kosmetykach bez spłukiwania oraz 100 mg/kg w kosmetykach spłukiwanych (np. szampony, żele pod prysznic). Te substancje to:




  • Amyl Cinnamal- zapach jaśminu.
  • Benzyl Alcohol- zapach jaśminu.
  • Cinnamyl Alcohol- zapach hiacyntu.
  • Citral- zapach cytryny. 
  • Eugenol- zapach goździków.
  • Hydroxycitronellal- zapach konwalii.
  • Isoeugenol-zapach goździków.
  • Amyl Cinnamyl Alcohol-zapach jaśminu.
  • Benzyl Salicylate- zapach kwiatowy ( nie znalazłam jaki dokładnie).
  • Cinnamal- zapach cynamonu.
  • Cuomarin- zapach wysuszonej trawy.
  • Geraniol- zapach pelargonii.
  • Hydroxymethyl Pentyl Cyclohexene Carboxaldehyde (Lyral)- ?
  • Anisyl Alcohol- zapach lilii, kwiatu jabłoni, jaśminu, cynamonu. 
  • Benzyl Cinnamate- zapach miodu, ananasu, jagody.
  • Farnesol- zapach konwalii.
  • 2-(4-tert-butylbenzyl)propionaldehyde (lilial)- zapach lilii.
  • Linalool- zapach konwalii.
  • Benzyl Benzoate- ? 
  • Citronellol- zapach róży i geranium.
  • Hexyl Cinnamaldehyde- zapach cynamonu.
  • d-Limonene- zapach cytryny. 
  • Methyl Heptine Carbonate- zapach truskawki.
  • 3-Methyl-4-(2,6,6-trimethyl-2-cyclohexen-1-yl)-3-buten-2-one ( Alpha-Isomethyl Ionone)- ?
  • Evernia Prunastri Extract- stosowany m. in. w wodach po goleniu.
  • Evernia Furfuracea Extract- ?
Następna rzecz to barwniki- je oznaczamy jako CI czyli Color-Index +odpowiedni numerek odpowiadający danej barwie.  Barwniki służą oczywiście do "upiększenia" kosmetyku. Jako, że wiele z nich ma zdolności korygujące, odbijające światło itp. są używane przede wszystkim w kosmetykach kolorowych. 

Barwniki dzielimy na:
  • barwniki,
  • pigmenty kolorowe.
Przykładowe barwniki, najczęściej używane:

-        CI 77897 – dwutlenek tytanu;
-        CI 77492 – tlenek żelaza, żółcień;
-        CI 77491 – tlenek żelaza, czerwień;
-        CI 77499 – tlenek żelaza, czerń;
-        CI 77288 – tlenek chromu, zieleń;
-        CI 77289 – wodorotlenek chromu, zieleń;
-        CI 77742 – fiolet manganowy;
-        CI 77510 – błękit pruski;
-        CI 77007 – ultramaryna.     

Ogólnie przyjęło się też, że im skład krótszy tym lepszy. Ta reguła nie zawsze jest prawdą, bo czasem skład jest bardzo długi, ale składniki bardzo dobrze ze sobą "współgrają" przez co ich działanie jest znacznie lepsze, niż w przypadku, gdyby zostały użyte samodzielnie. 

Składniki niedozwolone lub dozwolone do stosowania w kosmetykach w ograniczonym stężeniu reguluje rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 12 czerwca 2002 roku. Jej treść znajdziecie tutaj: KLIK
Znajdziecie tam również listę barwników dozwolonych do stosowania w kosmetykach. 

Oprócz składu warto także znać symbole znajdujące się na opakowaniu. Muszę się Wam przyznać, że sama dopiero całkiem niedawno poznałam znaczenie niektórych symboli. Warto jednak wiedzieć co one oznaczają. 
Jakie symbole występują najczęściej na opakowaniach?

  1. Symbol PAO (Period After Opening)- mówi nam o tym przez jak długi okres czasu produkt jest zdatny do użycia od momentu jego pierwszego otwarcia. 
    Ten symbol oznacza, że produkt jest ważny przez 12 miesięcy od momentu otwarcia.

  2. "Nie testowane na zwierzętach"- ten znak nie jest obowiązkowy, bo w ogólnych przepisach Unii Europejskiej, w kosmetykach wytwarzanych w krajach Unii obowiązuje całkowity ZAKAZ testowania produktów na zwierzętach.
  3. "Ręka na książce"- oznacza, że do kosmetyku została dodatkowa ulotka, na której znajdują się ważne dodatkowe informacje producenta, które należy przeczytać przed użyciem produktu. Symbol ten jest obowiązkowy, gdy na "głównym" opakowaniu znajduje się za mało miejsca na umieszczenie wszystkich istotnych informacji.

  4. Oznaczenie materiału- symbol ten mówi nam o tym, z jakiego materiału zostało wykonane opakowanie. Najczęściej na symbolu tym widnieje napis PET (politereflatan etylenu), LDPE (low density polyethylene) lub HDPE (high density polyethylene).

  5. "Dbaj o czystość"- oznacza, że po zużyciu produktu, opakowanie należy wyrzucić do kosza, by nie zaśmiecać środowiska naturalnego. 

  6. Zgodność z obowiązującym ustawodawstwem- obowiązkowo musi zostać umieszczony na aerozolach. Oznacza, że produkt jest zgodny z obowiązującym ustawodawstwem.

     
  7. Produkt łatwopalny- obowiązkowy na aerozolach. Produkty skrajnie łatwopalne oznacza się dodatkowo znakiem "F".


  8. "Odwrócony epsilon"- oznacza butelkę o określonej pojemności.  

  9. Znak "e"- umieszczany na wszystkich produktach paczkowanych. Oznacza, że firma dokonująca paczkowania towaru stosowała system kontroli wewnętrznej ilości towaru paczkowanego.
  10. "Zielony punkt"- oznacza, że producent ma podpisaną umowę z organizacją odzysku. Nie oznacza on możliwości recyclingu opakowania!
  11. "Klepsydra"- nowy znak, obowiązujący od lipca tego roku. Jest to znak terminu przydatności- dla kosmetyków, których termin przydatności jest krótszy niż 30 miesięcy.

Podsumowanie:
Analizując skład warto zwracać uwagę przede wszystkim na pierwsze składniki, bo to ich mamy w produkcie najwięcej. Substancje użyte po kompozycji zapachowej są użyte jedynie w niewielkiej ilości, więc ich działanie jest znikome. Nie dajmy się więc zwodzić producentom, którzy wmawiają nam, że w produkcie znajdują się jakieś wartościowe składniki, podczas gdy one znajdują się na szarym końcu listy. Wtedy ich działanie jest bardzo słabe, o ile w ogóle istnieje. Nie odrzucajmy kosmetyku tylko dlatego, że znajdują się w nim substancje powszechnie uważane jako szkodliwe np. parabeny (bo są to jedne z najłagodniej działających konserwantów, a informacje o ich potencjalnym związku z powstawaniem nowotworu piersi są już uznane za mit). SLS, SLES, gdy znajdują się na końcu składu np. jak w przypadku soli do kąpieli nie są szkodliwe. Nie warto jednak stosować tych substancji codziennie, jeśli znajdują się one np. w szamponie do włosów- może to wywołać przesuszenie skóry głowy, co prowadzi do łupieżu. Mogłabym wymienić bardzo dużo takich substancji, ale pora skończyć ten długaśny post. Mam nadzieję, że czegoś nowego się dowiedziałyście ;)
Jeżeli podobają Wam się takie "pogadanki", bardzo chętnie zrobię taką serię na swoim blogu ;)

Dziś założyłam w końcu fanpage na facebooku. Będzie mi bardzo miło, jeśli zechcecie mnie tam polubić:


Pozdrawiam ;*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...