Pokazywanie postów oznaczonych etykietą original source. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą original source. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 grudnia 2014

Powiew świeżości z miętowym peelingiem Original Source

Cześć Dziewczyny!

Jesień i zima to czas, kiedy większość z nas wybiera kosmetyki o słodkim, korzennym, rozgrzewającym zapachu. Ja również preferuję takie zapachy o tej porze roku, jednak czasem zdarzają się dni, kiedy mam ochotę użyć czegoś orzeźwiającego. Sięgam wtedy po peeling firmy Original Source o cudownym miętowym zapachu. Jeżeli jesteście ciekawe co myślę na jego temat, zapraszam do czytania dalej.

sobota, 5 kwietnia 2014

Denko #4 (marzec 2014)

Cześć Dziewczyny!

Dziś przychodzę do Was ze zużyciami ostatniego miesiąca czyli tzw. projektem denko. W ostatnim denku wspominałam o tym, że mam problemy z wykańczaniem produktów. Często kupuję nowe kosmetyki, nie zużywając do końca starych. Postanowiłam to zmienić i powoli kończę wszystkie zalegające w szafkach "resztki". W marcu nawet całkiem nieźle mi poszło ;)


A oto, co "zdenkowałam" w ubiegłym miesiącu:


1. Płyn do kąpieli czekolada&mięta (OS). Cudowny zapach miętowych czekoladek umilał mi kąpiele. Płyn jest dosyć gęsty i świetnie się pieni. Więcej o nim --> KLIK

Czy kupię ponownie? TAK

2. Żel do mycia ciała-owoce tropikalne (BALEA)-edycja limitowana. Bardzo spodobała mi się forma tego produktu. Nigdy wcześniej nie miałam żelu pod prysznic w formie pianki. Wystarczyło raz lub dwa razy nacisnąć dozownik, by umyć całe ciało. Na początku myślałam, że produkt będzie w związku z tym wydajny, niestety nic bardziej mylnego- żel wystarczył mi nie niecałe 2 tygodnie. Do tego zamiast zapachu owoców tropikalnych wyczuwałam zapach gazu(jak w dezodorantach). 

Czy kupię ponownie? NIE


3. Peeling cukrowy- róża piżmowa i zielona herbata (Green Pharmacy). Tego pana nie mogłam skończyć od kilku miesięcy. Znalazłam go w czerwcowym Shinyboxie i niestety nie polubiłam się z nim. Zostawiał na mojej skórze okropnie tłusty film. Do tego intensywny zapach róży, którego w kosmetykach nie znoszę powodował u mnie wręcz ból głowy :D Wykończyłam go więc jako peeling do stóp. Więcej o nim -->KLIK

Czy kupię ponownie?  NIE

4. Krem do rąk i paznokci- kozie mleko (Ziaja). Naczytałam się o nim wiele dobrego, ale sama mam na jego temat nieco inne zdanie. Zimą kompletnie nie poradził sobie z suchą skórą moich dłoni, dodatkowo jest dość "wodnisty"czego w kremach do rąk bardzo nie lubię. Urzekł mnie za to jego zapach- typowo kremowy, ale ma w sobie coś co powodowało, że miałam ochotę używać tego kosmetyku mimo, że niezbyt dobrze nawilżał ;)

Czy kupię ponownie? NIE WIEM


5. Masełko do ust-caramel cream (NIVEA). Nie rozumiem zachwytów tym produktem, bo u mnie spisał się średnio. Niezbyt dobrze nawilżał moje usta. Nie odpowiada mi również forma opakowania, która nie jest zbyt higieniczna. Więcej o nim ---> KLIK

Czy kupię ponownie? NIE

6. Mentolowa pomadka ochronna do ust (Lovely). Dla mnie to tańszy (2,99zł) odpowiednik Carmexu. Pomadka całkiem dobrze nawilża i daje na ustach podobny efekt "mrowienia" co Carmex. 

Czy kupię ponownie? TAK


7. Żel pod prysznic- kalina i melisa (Biały Jeleń). Piękny zapach melisy powoduje, że można się bardzo dobrze zrelaksować podczas kąpieli. Żel nie wysusza skóry. Więcej o nim -->KLIK

Czy kupię ponownie? TAK (inne wersje zapachowe)

8. Zmywacz do paznokci (Delia)- okropny śmierdziel. Średnio radził sobie ze zmywaniem lakieru. O zmyciu "piasku" nie było mowy.

Czy kupię ponownie? NIE


9.  Antybakteryjny żel do mycia rąk (Oriflame). Kompletnie o nim zapomniałam, bo mam kilka produktów tego typu. Ten leżał sobie w torebce, którą rzadką noszę. Właściwie nie wiem czy można go jeszcze kupić. Oczywiście jak każdy żel antybakteryjny śmierdzi niemiłosiernie alkoholem, ale po chwili jego zapach zmienia się w zapach cytrusów, co bardzo mi się spodobało. 

Czy kupię ponownie? NIE (prawdopodobnie nie ma go już w ofercie Oriflame)

10. Eyeliner w żelu (Essence). Mój ulubiony liner. W towarzystwie odpowiedniego pędzelka malowanie nim kresek to sama przyjemność. Kolor jest bardzo intensywny, więc nie trzeba poprawiać kreski kilkukrotnie. Niestety jego termin przydatności od otwarcia to tylko 6 miesięcy. Po tym czasie liner jakby wyschnął i nie nadaje się do użytku. 

Czy kupię ponownie? NIE WIEM (wydaje mi się, że został wycofany ze sprzedaży, bo nigdzie nie potrafię go już znaleźć)

11. Lakier do paznokci (Delia No.1) nr 85. Piękny błękitny odcień, który gościł na moich paznokciach przez prawie całe lato 2013. 

Czy kupię ponownie? TAK (jeżeli uda mi się go gdzieś znaleźć)

12. Top coat- Seche Vite. Produkt nie dla mnie. Co prawda daje efekt hybrydowych paznokci, które pięknie się błyszczą. W błyskawicznym tempie wysusza lakier. Niestety spowodował u mnie schodzenie każdego lakieru całymi płatami. Do tego po 2 miesiącach leżenia w szufladzie zgęstniał do tego stopnia, że nie można było go już użyć. Teraz jestem zmuszona wyrzucić niemal pół produktu do kosza. Dla mnie to czysta kpina. Na szczęście miałam małe opakowanie. Duże kosztuje ok. 25 zł+koszt wysyłki, więc na pewno go nie kupię. Więcej o nim --> KLIK 
W recenzji nazwałam go top coatowym ideałem, niestety z czasem musiałam zmienić o nim zdanie :(

Czy kupię ponownie? NIE

13. Podkład Wake me up (Rimmel). Całkiem fajny, lekki i rozświetlający podkład. Jego krycie jest średnie, więc nie będzie pasował osobom, które potrzebują dość dobrego krycia. Dzięki zawartości delikatnych rozświetlających drobinek podkład powoduje, że buzia wygląda promiennie i zdrowo. 

Czy kupię ponownie? TAK

14. Korektor do brwi (Delia). Nad wykończeniem tego produktu ubolewam najbardziej, bo służył mi świetnie od roku. Niestety stacjonarnie nie potrafię go nigdzie dostać. Korektor ten to właściwie żel do brwi, który doskonale utrzymuje brwi na swoim miejscu przez cały dzień. Do tego delikatnie zabarwia je na brązowo. 

Czy kupię ponownie? TAK (jeżeli tylko będę miała taką okazję)


15. Czekoladowa maseczka dotleniająca (Laura Conti). Zdecydowanie nie polecam. Maseczka nie robi z twarzą nic. Nie nawilża, ale pozostawia cerę zaczerwienioną. Więcej o niej --->KLIK

Czy kupię ponownie? NIE

16. Kwadratowe płatki higieniczne (Cleanic). Było to moje pierwsze opakowanie, ale bardzo je polubiłam. Płatki są bardzo duże, więc do pełnego demakijażu wystarczy użyć 2 sztuki. Nie rozdwajają się, są bardzo delikatne. 

Czy kupię ponownie? TAK

A Wy miałyście któryś z w/w kosmetyków? Jeśli tak, podzielcie się swoim zdaniem na jego temat ;)
Pozdrawiam :*

sobota, 29 marca 2014

Pachnieć miętową czekoladką :)

Cześć Dziewczyny!

Dziś przychodzę do Was z recenzją płynu do kąpieli Original Source Chocolate&Mint, który dostałam do przetestowania na I rybnickim spotkaniu blogerek.

Od dawna kusił mnie ten płyn ze względu na cudny zapach, więc tym bardziej ucieszyłam się, gdy mogłam go przetestować.


Informacje producenta:

Po kolacji potrzebujesz czegoś słodkiego i z charakterkiem? 
Mamy coś zdecydowanie bez kalorii i z dużą ilością piany. Zapomnij o rutynie i odpręż się podczas kąpieli z płynem Chocolate & Mint. Intensywna słodycz czekolady wraz z charakterną miętą odnajdą i odbudują niejedną chęć do życia.


Czy ten opis nie zachęca do zakupu? ;) OS wie jak wpłynąć na potencjalnego klienta.


Opakowanie:
Płyn znajduje się w butelce przypominającej mi butelki na mleko czy też śmietankę :D Dość duży otwór ułatwia wlanie płynu do wanny. Butelka jest przezroczysta, więc bez problemu można kontrolować zużycie produktu. Umieszczona na opakowaniu naklejka z informacjami producenta nie odkleja się pod wpływem wody. Pojemność to 500 ml.


Kolor/Konsystencja:
Jak przystało na czekoladowy płyn do kąpieli, jego kolor to kolor mlecznej czekolady. Konsystencja jest dość gęsta. Resztki płynu trudno było wydobyć z butelki.


Zapach:
To coś co najbardziej urzekło mnie w tym produkcie. Pachnie on miętowymi czekoladkami.Zapach nie jest mdły. Przez dość orzeźwiający zapach przebija się nuta słodkości.

Cena:
8,59 zł (Rossmann)

Dostępność:
Rossmann, Hebe, Natura itp.

Moja opinia:
Płyn znajduje się w poręcznej butelce o pojemności 500 ml. Jest dość gęsty, co sprawia, że wystarcza na długo. Używam go na 2 sposoby:

  • Leję prosto do wanny, by zrobić pianę. Płyn świetnie się pieni, więc wystarczy go naprawdę niewiele, by wytworzyć dużo piany. 
  • Myję się nim jak tradycyjnym żelem pod prysznic. 
Płyn świetnie pachnie (miętowymi czekoladkami). Zapach utrzymuje się dość długo na skórze, co dla mnie jest wielkim plusem. Nie przesusza skóry. Nie wywołuje podrażnień. Jedynym minusem jest dla mnie to, że przez ciemny kolor tworzą się czasem zacieki na wannie.

Mogę polecić ten płyn fanom miętowych czekoladek i długich kąpieli :)


SKŁAD:

  • Aqua
  • Sodium Laureth Sulfate- SLES. Substancja powierzchniowo czynna, myjąca. Tworzy pianę. 
  • Cocamidopropyl Betaine- substancja myjąca, usuwa zanieczyszczenia. Bardzo łagodna. Tworzy pianę. 
  • Sodium Chloride- zagęszczacz.
  • Parfum- kompozycja zapachowa.
  • PEG/PPG-120/10 Trimethylopropane Trioleate- polimer tlenku etylenu. Substancja wiążąca wodę, stabilizująca, zwiększa lepkość kosmetyku.
  • Laureth-2-emulgator, stabilizator, substancja pianotwórcza. Ułatwia usuwanie zanieczyszczeń ze skóry  
  • Mentha Piperita Leaf Extract- ekstrakt z liści mięty pieprzowej. Zawiera olejek eteryczny, dający zapach mięty. 
  • Theobroma Cacao Seed Extract- ekstrakt z ziaren kakaowca. Działa nawilżająco, odżywczo.
  • Lactic Acid- działa nawilżająco, delikatnie złuszczająco. Reguluje pH skóry.
  • Glycerin- substancja nawilżająca. 
  • Sodium Benzoate- konserwant.
  • Styrene/Acrylates Copolymer- składnik dobrze tolerowany przez skórę. Tworzy powłokę ochronną na skórze.
  • Ethylhexyl Methoxycinnamate- filtr UV. Chroni kosmetyk przed zniszczeniem pod wpływem działania światła. 
  • Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate- kolejny filtr UV. Chroni kosmetyk przed zniszczeniem pod wpływem działania światła.
  • Tetrasodium Glutamane Diacetate-  konserwant, stabilizator, regulator lepkości.
  • CI 61570- zielony barwnik.
  • CI 19140- cytrynowożółty barwnik. 
  • CI 16255-   czerwony barwnik.
  • CI 16035- czerwony barwnik


A Wy lubicie płyny do kąpieli OS? Jaki zapach jest Waszym ulubionym ? :)

Pozdrawiam :*

wtorek, 4 marca 2014

Denko #3

Cześć Dziewczyny!

Jak już niejednokrotnie pisałam, denkowanie idzie mi bardzo opornie. Mimo, że chciałam się poprawić w tej kwestii, wyszło jak zwykle i w ciągu ostatnich dwóch miesięcy nazbierałam bardzo mało pustych opakowań. W szafkach łazienkowych stoi multum kosmetyków, które prawie sięgają dna, ale jakoś nigdy nie pomyślę o tym, żeby je zużyć. Stąd też postanowiłam, że miesiąc marzec będzie miesiącem, w którym powykańczam te wszystkie kosmetyki. Może i Wy przyłączycie się do tej małej akcji denkowania? ;)
To tyle tytułem wstępu, przejdźmy zatem do zużyć ostatnich dwóch miesięcy:



1. Żel pod prysznic Mango&Macadamia (OS). Bardzo ładny zapach, żel dobrze się pienił. Niestety wydajnością i ceną nie powala na kolana. Więcej o nim --> KLIK

Czy kupię ponownie? TAK (jeżeli nadarzy się na niego jakaś promocja to chętnie wypróbuję inne zapachy).

2. Płyn micelarny Białe Kwiaty (Tołpa botanic). Płyn średnio radził sobie ze zmyciem makijażu. Po jego użyciu na twarzy pozostawała lepka nieprzyjemna warstwa. Do tego męczył mnie jego mocno kwiatowy zapach. Więcej o nim --> KLIK

Czy kupię ponownie? NIE


3. Płyn do higieny intymnej z ekstraktem z avacado i rumianku (Facelle). Bardzo dobry, łagodny płyn. Nie podrażnia. Jest kosmetykiem uniwersalnym, w czasie wyjazdu może służyć także jako żel pod prysznic czy nawet szampon do włosów (co ciekawe, nie plącze mi włosów). 

Czy kupię ponownie? TAK

4. Maska wzmacniająca korzenie włosów-zsiadłe mleko i chleb żytni (Receptury Babuszki Agafii).
Produkt bardzo średni. Nie obciąża włosów, sprawia, że są one sypkie i łatwo się rozczesują. Wzmocnienia nie zauważyłam. Maska jest bardzo rzadka, przez co niewydajna. Więcej o niej -->KLIK
Czy kupię ponownie? NIE


5. Antyperspirant w kremie Ziaja soft. To już moje trzecie opakowanie. Produkt ma bardzo subtelny, kremowy zapach. Ogranicza potliwość. Nie podrażnia (nawet po goleniu). Do tego niewiele kosztuje.

Czy kupię ponownie? TAK

6. Pianka do golenia Sensitiv (Isana). Ładnie pachnie, ułatwia poślizg maszynki, ale dla mnie jest niewydajna. Zdecydowanie bardziej lubię pianki Venus.

Czy kupię ponownie? NIE WIEM


7. Czekoladowo-pomarańczowy budyń do ciała (Skarb Matki). Najlepszy produkt do nawilżenia ciała, który miałam okazję używać w minionym roku. Świetnie natłuszcza skórę, szybko się wchłania i pachnie tak, że chce się go zjeść. Więcej o nim --> KLIK

Czy kupię ponownie? TAK

8. Odświeżający krem nawilżający na dzień (Nivea Aqua Effect). Lekki krem, idealny pod makijaż, nie "zapycha". Ładnie pachnie (jak tradycyjny krem Nivea). Niestety po przygodzie z jego "bratem" na noc zraziłam się do tej serii. Było to moje drugie opakowanie, które właściwie w połowie zużyłam tylko na szyję.  Więcej o nim -->KLIK

Czy kupię ponownie? NIE


9. Szampon do włosów suchych, zniszczonych i koloryzowanych (Deba). Kupiony za grosze w Biedronce. Dobrze oczyszcza włosy, ale niestety po jego użyciu są one splątane i suche. Drażnił mnie jego chemiczny cytrusowy zapach. 

Czy kupię ponownie?  NIE

10. Serum nabłyszczające do włosów (Toni&Guy). Najlepsze serum do włosów jakie do tej pory miałam. Nadaje włosom zdrowego blasku. Ułatwia rozczesywanie. Pięknie pachnie. Jedynym minusem jest cena (ok. 30 zł). Więcej o nim -->KLIK

Czy kupię ponownie? NIE WIEM


11. Woda różana (Dabur). Świetnie tonizuje skórę. Idealna także jako dodatek do maseczek. Ładnie pachnie. Jest produktem "naturalnym" o świetnym działaniu. Więcej o niej -->KLIK

Czy kupię ponownie? TAK (choć na razie zamierzam wypróbować inne hydrolaty :))

12. Sole do kąpieli fiołek i czerwona koniczyna oraz mak i kwiat pomarańczy (Wellness Beauty). Żałuję, że nie można dostać ich w większych opakowaniach, bo są świetne. Pachną intensywnie, ale bardzo ładnie. Zapachy te zdecydowanie odprężają po męczącym dniu. Barwią wodę (szczególnie sól pomarańczowa). Są bardzo drobno zmielone, nie przypominają tradycyjnych soli.

Czy kupię ponownie? TAK


13. SASZETKI (od lewej):
  • maseczka truskawka&wanilia (Rival de Loop). Jedna z moich ulubionych maseczek, bardzo dobrze nawilża i pachnie truskawkową Jogobellą! :) Kosztuje niecałe 2 złote, a opakowanie starcza mi na 6 użyć. Czy kupię ponownie? TAK
  • intensywnie regenerująca maseczka- naturalne oleje (L'biotica Biovax). Mimo wielu dobrych opinii, mnie ta maska nie powaliła na kolana. Właściwie po jej użyciu nie zauważyłam żadnych efektów. Czy kupię ponownie? NIE
  • maseczka anty-stres (Lirene). Kolejna maska, którą kupuję od bardzo dawna. Cudownie nawilża, łagodzi wszelkie podrażnienia. Czy kupię ponownie? TAK
14. Płatki kosmetyczne (Carea prążkowane, Carea gładkie oraz Lilibe Cosmetics z Rossmana, które niesamowicie się rozdwajają) + patyczki do makijażu oczu (mają płaską i spiczastą końcówkę, idealnie spisują się do czyszczenia okolic oczu np. kiedy źle nałożymy liner czy zrobimy sobie kropki tuszem do rzęs). 

To już wszystkie moje zużycia. Tak jak pisałam na początku, nie jest tego dużo. Jak jednak mogłyście zauważyć, z większością produktów bardzo się polubiłam i chętnie do nich wrócę. 

Miałyście któryś z tych kosmetyków? Jeżeli tak to napiszcie mi swoje opinie na ich temat :)

Pozdrawiam :*


sobota, 1 lutego 2014

Orzeźwiająca kąpiel z żelem Original Source MANGO&MACADAMIA

Cześć!

Dziś chciałabym Wam przedstawić kolejny produkt, który otrzymałam na spotkaniu rybnickich blogerek, a mianowicie żel pod prysznic firmy Original Source. Na wstępie powiem, że lubię żele tej firmy, szczególnie za świetne zapachy. 


Opakowania żelu chyba opisywać nie trzeba. Każdy kojarzy te charakterystyczne "trapezy". Pojemność żelu to 250 ml. Dużym plusem jest to, że opakowanie jest wykonane z chropowatego tworzywa, dzięki czemu nie wyślizguje się nam z ręki podczas kąpieli. Samo w sobie nie jest zbyt urodziwe, ale ma coś co przyciąga wzrok :) Ma bardzo fajny dozownik, przez który wypływa odpowiednia ilość produktu. Przede wszystkim podobają mi się opisy producenta, po których aż chce się taki produkt wypróbować. 



Zapach mango i macadamia jest niezwykle orzeźwiający, owocowy, intensywny. Rzeczywiście wyczuwam tam zapach prawdziwego mango! Po męczącym dniu zdecydowanie "stawia na nogi". Na skórze nie utrzymuje się zbyt długo, ale łazienka pachnie po kąpieli jeszcze sporo czasu ;)


Kolor jasnożółty. Konsystencja jest dość rzadka, przez co niestety z wydajnością jest dość kiepsko- mnie żel ten wystarczył na około 2 tygodnie codziennego używania, co jest dość kiepskim wynikiem jak na żel za ok. 10 zł ;) Bądź co bądź 10 zł za żel pod prysznic to wcale nie tak mało. 

Jeżeli chodzi o działanie na skórę, żel nie wysusza jej, nie podrażnia, delikatnie nawilża. Dobrze oczyszcza i odświeża. Producent pisze "możesz pokochać albo znienawidzić". Ja ani miłością ani nienawiścią nie pałam do tego produktu. Kąpiele z jego udziałem były bardzo przyjemne, ale potrafię się obejść bez niego. Jeżeli trafię na jakąś promocję tych żeli to na pewno się skuszę na inny zapach, w cenie regularnej nie kupię.


Dostępność: drogerie np. Rossmann, Hebe
Cena: ok. 10 zł (Rossmann- 8,69 zł)

Podsumowując:

PLUSY:
+ opakowanie, które nie wyślizguje się z ręki w czasie kąpieli,
+ ciekawy dozownik,
+ cudowny orzeźwiający zapach,

MINUSY:
- zbyt rzadka konsystencja (co wiąże się z kiepską wydajnością),
- dość wysoka cena. 

Skład:

  • Aqua
  • Sodium Laureth Sulfate- SLES. To substancja powierzchniowo czynna, myjąca. Tworzy pianę.
  • Cocamidopropyl Betaine- substancja myjąca, usuwa zanieczyszczenia. Bardzo łagodna. Tworzy pianę. 
  • Sodium Chloride- chlorek sodu czyli sól kuchenna. Stosowany jest do zagęszczenia kosmetyku.
  • Parfum- kompozycja zapachowa.
  • PEG/PPG-120/10 Trimethylopropane Trioleate-polimer tlenku etylenu. Substancja wiążąca wodę, stabilizująca, zwiększa lepkość kosmetyku.
  • Laureth-2- emulgator, stabilizator, substancja pianotwórcza. Ułatwia usuwanie zanieczyszczeń ze skóry.
  • Mangifera Indica- masło mango. Nawilża i zmiękcza skórę. Ma właściwości ujędrniające. Uelastycznia. 
  • Macadamia Integrifolia Seed Oil- olej z nasion makadamii. Nawilża skórę wygładza ją.
  • Lactid Acid- kwas mlekowy. Działa nawilżająco, przeciwrodnikowo, złuszczająco. Regulator pH.
  • Propylene Glycol- - nawilża skórę.
  • PEG-40 Hydrogenated Castor Oil- emulgator i solubilizator ( umożliwia wprowadzenie do roztworu wodnego substancji nierozpuszczalnych lub trudno rozpuszczalnych w wodzie np. substancji  zapachowych czy wyciągów roślinnych). Substancja odtłuszczająca.
  • Sodium Benzoate- konserwant. Zapobiega rozwojowi mikroorganizmów w kosmetyku. 
  • Styrene/Acrylates Copolymer- składnik dobrze tolerowany przez skórę. Tworzy powłokę ochronną na skórze.
  • Ethylhexyl Methoxycinnamate- filtr UV. Chroni kosmetyk przed zniszczeniem pod wpływem działania światła.
  • Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate- kolejny filtr UV. Działanie- jak wyżej.
  • Tetrasodium Glutamate Diacetate- konserwant, stabilizator, regulator lepkości.
  • Limonene- składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach skórki cytryny. Potencjalny alergen.
  • Linalool- substancja zapachowa, imituje zapach konwalii.  Potencjalny alergen. 
  • Butylphenyl Methylpropional- składnik kompozycji zapachowej.
  • CI 19140- cytrynowożółty barwnik. Mocno alergizujący. Szczególnie nie polecany dla osób nie tolerujących aspiryny. 
  • CI 15985-  żółtopomarańczowy barwnik tzw. żółcień pomarańczowa FCF.


Dziękuję firmie Original Source za możliwość przetestowania tego produktu. Fakt, że otrzymałam go za darmo do testów nie wpłynął na moją ocenę.


A Wy lubicie żele Original Source? Który zapach najbardziej przypadł Wam do gustu? ;)
Pozdrawiam :*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...