Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tusz do rzęs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tusz do rzęs. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 września 2014

Hit czy kit? Lash mania reloaded false lash mascara (ESSENCE)

Cześć Dziewczyny! ;)

Długo szukałam idealnego tuszu do rzęs. Jako wierna fanka digitalgirl13 oglądam każdy jej film. Jej test na żywo tuszu Lashmania reloaded z Essence sprawił, że musiałam go kupić. Piękne rzęsy Hani w każdym tuszu wyglądają dobrze, ale ten tusz prezentował się na nich naprawdę pięknie. W dodatku tusz niewiele kosztuje (ok. 10 zł). Niestety podczas każdej wizyty czy to w Hebe czy Superpharm nie mogłam trafić na ten tusz. W końcu szczęście się do mnie uśmiechnęło i na półce czekał ten jeden jedyny. Od razu wzięłam. Czy jestem zadowolona z zakupu? O tym przeczytacie dalej. 

wtorek, 20 maja 2014

Lovely Curling Pump Up Mascara. Czy jestem kolejną osobą zachwyconą tym tuszem?

Cześć Dziewczyny! :)

Na moim blogu najczęściej pojawiają się recenzje kosmetyków pielęgnacyjnych. Pora to zmienić. Bowiem dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kultowego już tuszu do rzęs, a mianowicie Lovely Curling Pump Up Mascara. 



Tusz kupiłam na promocji -40% w Rossmannie (w listopadzie ubiegłego roku). W tamtym okresie był na niego istny szał, pojawiał się na większości blogów. Pomyślałam, że za niecałe 5 zł mogę spróbować, nawet jeśli u mnie się nie sprawdzi, niewiele stracę. 

Początkowe rozczarowanie

Po pierwszym użyciu nie za bardzo rozumiałam zachwyty nad tym tuszem. Był bardzo rzadki, niemiłosiernie sklejał rzęsy, do tego po nałożeniu piekły mnie oczy. Odczekałam około miesiąca, by tusz trochę przesechł. Postanowiłam dać mu jeszcze jedną szansę, jednak podeszłam do niego już z pewną dozą rezerwy. Tym razem na szczęście się nie zawiodłam. Po przeschnięciu tusz idealnie podkreśla moje rzęsy. Co najważniejsze, nie uczula już moich oczu.


Cudowna szczoteczka

Uwielbiam silikonowe szczoteczki w tuszach. A szczoteczka tej mascary urzekła mnie niesamowicie. Jest lekko "podkręcona". Posiada "włoski" krótsze i dłuższe. Jest giętka, w łatwy sposób można dotrzeć za jej pomocą nawet do najkrótszych rzęs w wewnętrznym kąciku oka. 
Szczoteczka nabiera odpowiednią ilość tuszu.



Efekty

Tusz idealnie podkreśla rzęsy. Podkręca je, wydłuża, dobrze rozczesuje, lekko pogrubia. Nadaje im dość mocny czarny kolor.


Wydajność

Tusz jest bardzo wydajny. Używam go od około 3 miesięcy dzień w dzień. Teraz już delikatnie kruszy się w ciągu dnia, więc najwyższa pora go odstawić. Na początku tusz absolutnie się nie kruszył, nie rozmazywał, utrzymywał się na rzęsach w stanie prawie nienaruszonym przez cały dzień. 

Gdzie i za ile można kupić ten produkt?

  • Tusz dostępny jest w Rossmannie (w szafach Lovely).
  • Cena to ok. 9 zł


Odpowiadając więc na pytanie zadane w tytule posta, TAK, jestem zachwycona tym tuszem. Jest to mój ulubiony drogeryjny tusz. I byłabym w stanie wydać na niego nawet 3 razy więcej. Jeżeli jeszcze go nie wypróbowałyście namawiam Was do tego ;) 

A jaki jest Wasz ulubiony drogeryjny tusz? 

Pozdrawiam :*

poniedziałek, 19 maja 2014

Malutki haul kosmetyczny

Cześć Dziewczyny! :)

Dawno nie pokazywałam Wam żadnych nowości. To dlatego, że póki co staram się nie kupować kosmetyków, a wykończyć to co mam w domu. 
Jeżeli coś kupię, zdjęcia zazwyczaj wrzucam na Instagrama. Dlatego też tutaj nie pokazuję każdej rzeczy, która się u mnie pojawia. Dziś też nie wszystko pokażę, bo niektóre rzeczy są już dawno otwarte. Haul był tak dawno, że nawet już nie pamiętam co od tamtego czasu kupiłam. Pokażę Wam więc tylko ostatnie łupy z rossmannowskiej promocji oraz z Ziaji. 


Rossmann

W Rossmannie skusiłam się na 4 lakiery. Lakierów mam od groma, ale ze zniżką -49% aż żal było nie wziąć.

Potrzebowałam czarny lakier. Słyszałam wiele pochlebnych opinii na temat tego z Miss Sporty, dlatego postanowiłam go wypróbować. 

Oprócz tego do koszyka wpadł lakier nude (Wibo), który bardzo ładnie wygląda na paznokciach. 

I 2 letnie kolorki: neonowy lakier strukturalny nr 3 IBIZA (Lovely) oraz żółty lakier z kolekcji I love summer (Lovely). 

Żółć na paznokciach do tej pory do mnie nie przemawiała, ale ten lakier tak cudownie błyszczy.. mam nadzieję, że ładnie będzie się komponował z opalenizną ;)




Na usta zazwyczaj nakładam Carmex, bądź pomadkę z Golden Rose velvet matte. Musiałam więc kupić na zapas słoiczek Carmex'u w promocji za 6,50 zł.


Dodatkowo skusiłam się na pomadkę w kredce- nowość od Lovely. Chyba każda firma ma już tego typu produkt w swoim asortymencie ;) Mój kolorek to nr 3- piękny róż. 

Do tego dobrałam błyszczyk Lip Sensation od Wibo (nr 2). Ładnie wygląda zarówno solo jak i nałożony na pomadkę w kredce.

Na promocji "na oczy" kupiłam tylko (na pół z mamą) tusz 2000 calorie Volume&Curl (Max Factor).



Ziaja

Ostatnio skończyły mi się wszelkie produkty do demakijażu. W sklepie firmowym Ziaji dorwałam super okazję. Za 9,90 kupiłam mleczko micelarne łagodząco-wyciszające. 


Gratis dołączono szałwiowy bio-żel pod oczy i na powieki zmniejszający obrzęki. Promocja ta trwa nadal. Istnieje kilka zestawów do wyboru :)


Uwielbiam glinki z Ziaji, więc tym razem postanowiłam wypróbować glinkę różową do cery wrażliwej. Otrzymałam też 2 próbeczki kremów.



To już wszystko co kupiłam w ostatnim miesiącu. Dość tego mało, ale przede mną ogromne zakupy, których już nie mogę się doczekać ;) 

A co Wy kupiłyście w ostatnim czasie? Napiszcie mi w komentarzach ;)
Pozdrawiam :*

niedziela, 5 stycznia 2014

Wydłużone rzęsy za 8 zł czyli Sensique Lash Extension Mascara

Cześć!

Dawno nie było na moim blogu żadnej recenzji tuszu do rzęs, więc pora to zmienić. Dziś pokażę Wam mascarę firmy Sensique. Jest to firma produkująca kosmetyki specjalnie dla drogerii Natura. Oferują wiele tanich i całkiem dobrych jakościowo produktów. Mascara Lash Extension również do takich należy.


Mascara znajduje się w błyszczącym grafitowym, dość wąskim jak na mascarę opakowaniu ze srebrnymi napisami, które nie ścierają się (nawet, gdy potrzemy je palcem ;P). Pojemność to 8 ml- czyli w sam raz, by móc do końca zużyć tusz zanim wyschnie. Opakowanie jest według mnie troszkę nieprzemyślane- przez to, że jest bardzo wąskie, tusz podczas nabierania "osadza się" na wejściu i troszkę go przez to marnujemy. 


Szczoteczka jest wykonana ze standardowego włosia (nie jest silikonowa) i ma całkiem przyjemny kształt. Malowanie rzęs utrudnia jednak długość szczoteczki. Dla mnie jest ona zdecydowanie za długa i przy każdym malowaniu muszę bardzo uważać, żeby przez przypadek nie dźgnąć sobie nią oka. 


Tusz jest koloru czarnego- czerń ta nie jest bardzo intensywna, nie daje efektu "smoky eye", dlatego też mascara ta idealnie nadaje się do codziennego użytkowania. Nowością dla mnie jeśli chodzi o tusze jest fakt, że w tej mascarze "zatopione" są malutkie włoski (co zobaczyć można na zdjęciu). Podejrzewam, że służą one właśnie wydłużeniu rzęs (poprzez przyczepienie się do rzęs naturalnych). 


Jeśli chodzi o samo działanie- na początku nie byłam zadowolona- tusz był niesamowicie rzadki (co prawda większość tuszy jest taka bezpośrednio po otwarciu), brudziłam się nim, nie potrafiłam poradzić sobie z dość długą szczotką. Po czasie nawet się z nim polubiłam- stał się bardziej gęsty, więc łatwiej się z nim pracuje. Tusz nadaje rzęsom ładny czarny kolor, rzeczywiście je wydłuża- więc obietnice producenta zostają spełnione. Przed użyciem tuszu muszę podkręcić swoje rzęsy zalotką, bo niestety tusz ten rzęs nie podkręca ani też ich nie pogrubia. Dla mnie to nie stanowi problemu, bo praktycznie do każdego tuszu używam zalotki. 



Ciężko mi ocenić czy ten tusz skleja rzęsy czy też nie- powiem szczerze, że zawsze mam z tym problem, bo moje rzęsy z natury są ze sobą sklejone- wiem, to dziwne, ale rzeczywiście tak jest. Kilka rzęs wyrasta jakby z jednego miejsca, przez co siłą rzeczy pomalowanie ich powoduje także ich sklejenie ;) Zauważyłam jednak, że ten tusz nie skleja ich ze sobą aż tak mocno jak robią to inne tusze. 
Mascara utrzymuje się na rzęsach bez problemu cały dzień. Nie osypuje się, co także jest jest wielkim plusem. 


Producent podaje, że tusz ten zawiera witaminę E, prowitaminę B oraz jedwabne proteiny. Składniki te działają na rzęsy regenerująco, odbudowują ich strukturę i odżywiają je.

Składniki (INCI): Aqua, Beeswax/Cera Alba, CI 77499, Alcohol Denat., Stearic Acid, Lanolin, Polyvinyl Alcohol, VP/Eicosene Copolymer, Copernicia Cerifera(Carnauba)Wax, Triethanolamine, Ricinus Communis(Castor)Seed Oil, Cetyl Alcohol, Glyceryl Abietate, Rayon, Methylparaben, Hydrolyzed Silk, Tocopheryl Acetate

Dostępność: Drogerie Natura (wszystkie adresy sklepów, w których dostępna jest marka Sensique znajdziecie tutaj)
Cena: 7,99 zł

Efekt na rzęsach:



Ogólnie: Mascara Lash Extension od Sensique to tusz, który mogę polecić osobom nie wymagającym efektu "WOW" na swoich rzęsach. Ten tusz to typowy "dzienniak"- idealny do delikatnych makijaży do szkoły czy też pracy. Nie osypuje się i potrafi utrzymać się na rzęsach naprawdę wiele godzin. Nadaje rzęsom czarny kolor- jednak nie jest on bardzo intensywny i nienaturalny. Tusz zawiera malutkie włoski, które przyczepiają się do naturalnych rzęs (przynajmniej powinny to robić). Ładnie wydłuża rzęsy, ale nie podkręca ich i nie pogrubia.

Dziękuję firmie Sensique za możliwość przetestowania tego produktu. Fakt, że otrzymałam ten produkt za darmo do testów nie wpłynął na moją ocenę.


A Wy miałyście ten tusz? Jaki tusz (z niższej półki cenowej) najbardziej polecacie?

Pozdrawiam :*

sobota, 23 listopada 2013

Zakupy poczynione na promocji -40% w Rossmannie.

Witajcie dziewczyny!

Blogosfera od pewnego czasu wrze- na większości blogów od dawna znaleźć można było informacje na temat kolejnej już promocji -40% w Rossmannie na kosmetyki kolorowe. Od tygodnia bardzo "modne" było pisanie list produktów, które dziewczyny miały zamiar kupić, a dziś pojawiają się już pierwsze posty, w których pokazywane są "rossmannowskie łupy". 
Wiem, że dla niektórych z Was może to już być nudne, ale pomyślałam, że też chętnie pokażę Wam co kupiłam- być może coś Wam wpadnie w oko i same się skusicie ;)

Do Rossmanna poszłam z koleżanką już z samego rana, przed zajęciami na uczelni. Mimo, że byłam w galerii jeszcze przed jej otwarciem, przed wejściem czekało już kilka, a może kilkanaście kobiet, które oczywiście od razu popędziły do Rossmanna. Na szczęście nie było żadnych przepychanek (tak jak po południu), ale ruch był rzeczywiście "wzmożony". Już wczoraj byłyśmy oglądać co chcemy kupić, więc dziś zakupy były łatwiejsze- zrobiłam listę dla siebie i mamy. Niestety nie kupiłam wszystkiego, co chciałam. Bardzo zależało mi, by kupić pomadkę Wibo Eliksir w kolorze 01 (dla mnie) i 09 (dla mamy)- niestety "dziewiątki" już nie było, a wszystkie dostępne "jedynki" były tak obmacane, stopione, ułamane i nie wiem co jeszcze, że niestety nie kupiłam żadnej. I tutaj mój apel do wszystkich Pań, które nie wiedzą co to tester: testery są po to by sprawdzić jak wygląda produkt, wara od produktów przeznaczonych do sprzedaży!  Czy to tak ciężko zrozumieć, że nie należy próbować czegoś, co może zostać przez kogoś kupione? Człowiek płaci, a w domu się orientuje, że produkt jest uszkodzony. A swoją drogą Rossmann mógł by się postarać o więcej testerów i lepsze zabezpieczanie produktów...
Na mojej liście była także idealna cielista kredka Max Factor kohl pencil w kolorze 090-natural glaze.. niestety jej także nie było. No trudno.. przynajmniej troszkę mniej wydałam ;)
Oprócz zakupów dla siebie zrobiłam też zakupy mamie, które także Wam pokażę :)


Moje zdobycze:


  •  Lovely- lip loss matowy do ust z formułą długotrwałą nr 1. 5,19 zł.
  •  Lovely- mascara podkręcająca i unosząca rzęsy- Curling Pump Up Mascara. 5,39 zł.


  •  Bourjois- korektor healthy mix nr 51- light radiance. 24,59 zł.
  •  Bourjois- puder sypki nr 01-peach. 35,99 zł .

  • Rimmel- podkład Wake me up nr 100- Ivory. 25,19 zł.
Zakupy dla mamy:


  •  Lovely- Classic Nail Polish nr 346. 3,39 zł.
  •  Wibo- Extreme Nails nr 180. Tutaj niestety zniżka nie została naliczona. Pytałam panią w kasie dlaczego tak się stało, lecz ona sama nie wiedziała.. powiedziała, że "tak wskakuje i już" .. Ale i tak ten lakier nie jest drogi. Kosztuje 5,99 zł.


  •  Eveline- pomadka Aqua Platinum nr 437 (brąz). 5,99 zł.
  •  Miss Sporty- pomadka nr 174- Seduction (śliwka). 5,99 zł.



  •  Lovely- mascara podkręcająca i unosząca rzęsy- Curling Pump Up Mascara. 5,39 zł.
  • Maybelline- podkład Affinitone nr 03- light sand beige. 16,29 zł.

  • Ostatnio w Biedronce wpadł mi w ręce zestaw do manicure. Bardzo byłam ciekawa tego urządzonka, więc chłopak powiedział, że mam sobie wziąć. Powiem szczerze, że na razie jestem pod wrażeniem z jaką łatwością radzi sobie z piłowaniem paznokci, usuwanie skórek itp. Ma 6 wymiennych końcówek, które pozwalają nam na wykonanie pełnego manicure. Moją mamę tak zachwycił ten produkt, że dziś kupiła sobie taki sam :D Widziałyście to urządzenie? A może macie? Jeśli tak to napiszcie jak się u Was sprawdza ;) Cena to ok. 15 zł.


    A co Wy upolowałyście na promocji -40% (w Rossmannie, Superpharm oraz Hebe)? Napiszcie mi w komentarzu :)
    Pozdrawiam :*

    wtorek, 1 października 2013

    Test na żywo: CLINIQUE high impact mascara

    Hej! 

    Jak Wam minął pierwszy dzień na uczelni? Mnie zmienił się wykładowca z fizyki na o wiele lepszego, więc póki co ten semestr zapowiada się korzystnie :D 
    Dziś przychodzę do Was z testem na żywo- to pierwszy post tego typu na moim blogu, więc dajcie znać czy chcecie ich więcej. Do testów przystępuje następujący kosmetyk:
    CLINIQUE high impact mascara


    Mój egzemplarz to wersja miniaturowa, którą dostałam podczas niedawno odbywającej się akcji w Douglasie- wymieniłam zużyte opakowanie mojego tuszu z Maybelline na ten produkt. 


    Tusz zamknięty jest w czarnym błyszczącym opakowaniu ze srebrną nakrętką- według mnie wygląda bardzo elegancko. Napisy nie ścierają się (próbowałam nawet zdrapać paznokciem i nic nie schodzi :D). W moim opakowaniu znajduje się 3,5 ml, natomiast w wersji pełnowymiarowej 8 ml. Kolor tuszu to oczywiście 01 BLACK (można go dostać jeszcze w kolorze 02 BLACK/BROWN). Jest to tusz niewodoodporny, ale ja takie wolę- dzięki temu bardzo łatwo go zmyć. 


    Według producenta mascara ta daje efekt zwiększający objętość i długotrwale podkreślający. Ja mogę się zgodzić co najwyżej z tym pierwszym zapewnieniem (zwiększenie objętości). Na pewno nie zauważyłam u siebie efektu podkręcenia. Tusz nadaje rzęsom bardzo ładny, intensywny czarny kolor. Nie skleja rzęs, ale też nie rozdziela- raczej zachowuje efekt naturalnych rzęs. Lekko wydłuża i pogrubia rzęsy. 


    Od początku polubiłam w nim to, że nie jest zbyt rzadki, już od pierwszego otwarcia nadaje się do użytkowania (niektóre tusze muszą trochę "odczekać", bo są zbyt mokre jak dla mnie, przez co ciężko się z nimi "współpracuje"). Szczoteczka typowa, lekko zwężona na końcu, ale na pewno takie delikatne zwężenie nie ułatwia malowania rzęs w kącikach. Plusem w niej jest to, że nabiera odpowiednią ilość produktu- nie za mało, nie za dużo.
    Tusz nie kruszy się w ciągu dnia. Nawet po 10 godzinach wygląda prawie jak świeżo nałożony, choć reszta makijażu już dawno spłynęła. Wcześniej nie spotkałam się z tuszem, który utrzyma się na rzęsach cały dzień w tak dobrym stanie.  
    Teraz pokażę Wam jak prezentują się moje rzęsy bez i z tuszem:

    PRZED:

    PO (1 WARSTWA) -ale mi się powiększyła źrenica- to przez lampę błyskową :D :

    PO (2 WARSTWY):

    Co sądzicie o takim efekcie? Jak dla mnie nie jest najgorzej- moje rzęsy z natury są długie, więc nie potrzebuję specjalnie wielkiego wydłużenia. Myślę jednak, że posiadaczki krótkich rzęs nie byłyby zadowolone z tej mascary. Po pierwszej warstwie rzęsy wyglądają bardzo naturalnie, choć tusz nadał im ładny czarny kolor. Po drugiej rzęsy są już trochę posklejane- na tym zbliżeniu jest to widoczne, w lustrze tego nie zauważyłam. Mimo wszystko nie jest to jakiś strasznie przesadzony efekt. Nadal wygląda całkiem naturalnie. 
    Mam mieszane uczucia co do tej mascary. Niby sprawdza się całkiem dobrze- nadaje ładny kolor, lekko pogrubia i wydłuża, długo utrzymuje się na rzęsach. Jednak jak na produkt za taką cenę (115 zł) spodziewałam się czegoś lepszego. Zależało mi na większym podkręceniu rzęs. Ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Jestem jednak pewna, że nie sięgnę ponownie po ten tusz- na rynku jest naprawdę bardzo dużo dobrych tuszy za o wiele niższą cenę.
    A co Wy sądzicie o tej mascarze, używałyście? Napiszcie mi w komentarzach ;)
    Pozdrawiam ;)

    P.S. Używam tego tuszu już ponad tydzień. Test na żywo nie oznacza wcale, że użyłam produktu raz i już go pokazuję ;) "Na żywo" -czyli pokazuję Wam jak wygląda produkt w czasie użytkowania ;)

    wtorek, 10 września 2013

    Urodzinowe nowości kosmetyczne

    Cześć dziewczyny!

    Na początku chciałabym Was przeprosić za tak długą nieobecność. Była ona spowodowana wyjazdowym weselem, więc nie miałam możliwości korzystania z komputera. Jako, że w dzień tego wesela miałam też swoje święto- 20 urodziny, chciałabym Wam dziś pokazać kilka prezentów, które otrzymałam z tej okazji, a także parę innych nowości. 

    Jeśli czytaliście post "wielki wakacyjny haul kosmetyczny" (klik) wiecie już, że dawno temu dostałam część prezentu od mojego chłopaka- a mianowicie pędzle Hakuro. Okazało się jednak, że to nie koniec prezentów, czym baaaardzo mnie zaskoczył. Dostałam jeszcze: 

    • płyn Duraline- Inglot
    • okrągły wkład do paletki nr 351- idealny matowy cień, doskonały do stosowania pod łuk brwiowy.
    Powyższe rzeczy wybrałam sobie sama. Musiałam Wam także pokazać torebkę, w którą Pani z Inglota zapakowała zakupy. Czyż ona nie jest przesłodka? :D 
    Myślałam, że to koniec prezentów, kiedy w dzień urodzin dostałam jeszcze jedną niespodziankę, a mianowicie:


    • maska Rosyjska Bania- Wzmacniająca Korzenie Włosów- kefir i razowy czarny chleb
    • glinka czarna z Morza Martwego
    • książka "Chemia Kosmetyków"- Alicja Marzec
    Nie spodziewałam się, że facet potrafi kupić sam z własnej nieprzymuszonej woli takie rzeczy :D Oprócz tego wśród prezentów znalazły się też buty, ale to blog kosmetyczny, więc nie będę ich tutaj pokazywać :).
    Teraz troszkę prywaty: jeszcze raz chciałabym bardzo podziękować mojemu Ukochanemu za tyle cudownych prezentów i za to, że jest moim najwierniejszym czytelnikiem :* 

    Kolejne wrześniowe nowości to moje małe zakupy z Hebe:


    • płyn micelarny dermo face physio (TOŁPA). Idealnie zmywa makijaż, nie podrażnia moich wrażliwych oczu. Niestety podczas wyjazdu weselnego ponad połowa tego płynu wylała mi się w kosmetyczce. Kupiłam go za 13,99 zł. Cena regularna to ok. 25 zł- dość sporo, ale na pewno kiedyś jeszcze po niego sięgnę. 
    • Big&Beautiful Lovely Doll eye opening mascara (ASTOR). Na razie testuję ten produkt, ale jego recenzja na pewno pojawi się na blogu. Cena- 19,99 zł. Cena regularna- ok. 30 zł.
    • Stay with me- błyszczyk (ESSENCE) w kolorze 07- kiss kiss kiss. Piękna wyrazista czerwień, długo utrzymująca się na ustach. Kupiony za 3,99 zł. Cena regularna to ok. 10 zł.
    Ostatnie nowe kosmetyki to wygrana w rozdaniu na blogu u Wercia Kurka: 


    • podkład- Make Up Advanced Foundation w kolorze Beige Nude,
    • baza pod cienie- testowana na weselu. Utrzymała cienie w doskonałym stanie od godziny 10 do samego rana :)
    • spiekany róż do policzków w kolorze Blooming Rose,
    • peeling solny o zapachu werbeny.
    Jak widzicie wszystkie te kosmetyki to produkty firmy FM Group. Na razie przetestowałam tylko bazę, która jest doskonała, więc tego samego spodziewam się po reszcie kosmetyków ;) 

    To już wszystkie moje nowości. Mam nadzieję, że nie nudzą Was posty tego typu :) Miałyście któryś z tych produktów? Jeśli tak to jak się u Was spisał? Czekam na Wasze odpowiedzi w komentarzach.  Jutro będę starała się przeczytać wszystkie zaległe posty na Waszych blogach :)

    P.S. Jak widzicie, zmieniłam troszkę wygląd bloga. Podoba Wam się taka wersja? :)

    czwartek, 29 sierpnia 2013

    Makijaż: jak wykonałam swoje pierwsze smoky eye

    Cześć dziewczyny!

    Dziś post nieco inny niż zwykle, a mianowicie makijaż. Długo się zastanawiałam czy w ogóle go wrzucić, bo, nie będę ukrywać, robiłam ten makijaż po raz pierwszy i niezbyt mi się udał :D W każdym razie, ostatecznie zdecydowałam się na pokazanie Wam co wyszło z moich pierwszych zmagań ze smoky eye (proszę o wyrozumiałość :D )

    Tak się prezentuje mój pierwszy smoky:



    Do wykonania tego makijażu użyłam następujących kosmetyków:


    * paletka Sleek- Oh so special
    * paletka Technic- Metalix
    * żelowy eyeliner - Essence
    * kredka Oriflame Eye Intensity w kolorze Charcoal Grey
    * Mascara Maybelline- the Falses Volum' Express Black Drama
    * Płyn Duraline- Inglot
    * zalotka

    Wykonanie:


    Jako cienia bazowego użyłam cienia szaro-brązowego (1) z paletki Oh so special

    Dalej nakładałam cienie w następującej kolejności (paletka Technic Metalix)- kierując się od środka w stronę zewnętrznego kącika:


    Czarny cień (4) nałożony w załamanie powieki roztarłam cieniem w kolorze bardzo ciemnej śliwki (?:D) z paletki Oh so special (pierwszy od prawej na górze)- niestety zapomniałam zaznaczyć go numerkiem. Wszystkie granice porozcierałam czystym pędzelkiem.

    Zewnętrzny kącik rozświetliłam srebrzystym cieniem (5). Następnie namalowałam kreskę eyelinerem, a na linię wodną nałożyłam szarą kredką z Oriflame. Dolną powiekę zaznaczyłam czarnym (4) i srebrzystym (5) cieniem i roztarłam wszystko czystym pędzlem. Pod 'jaskółką' zrobioną czarnym linerem nałożyłam srebrną kreskę- cień nr 5 zmieszany z kroplą płynu Duraline. Rzęsy podkręciłam zalotką i wytuszowałam. 

    A oto efekty:





    Jak widać jeszcze baaardzo dużo mi brakuje, by osiągnąć ładny efekt smokey eye, szczególnie kuleje u mnie rozcieranie cieni, ale cóż, trzeba ćwiczyć dalej ;) Mam nadzieję, że jakoś przebrnęłyście przez ten post. Co sądzicie o makijażu smoky eye? Czy same potraficie go wykonać? Czekam na Wasze opinie w komentarzach:)


    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...