Cześć!
Dziś przychodzę do Was z recenzją produktu, który na pewno znacie czyli masełku do ust firmy Nivea. Niejednokrotnie było o nim głośno w blogosferze. Ja kupiłam ten produkt przez przypadek, od razu po wprowadzeniu go na rynek. Muszę przyznać, że na początku byłam nim oczarowana, teraz moja miłość do niego niestety wygasła. Dlaczego? Zapraszam do dalszego czytania :)
(opisuję wersję karmelową)
Informacje producenta:
Zapewnia codzienną pielęgnację i ochronę przed pękaniem wrażliwej skóry ust. Jego natłuszczająca konsystencja zapewnia ochronę przed słońcem, mrozem i wiatrem.
Nawilżająca formuła z Hydra IQ zawierająca masło shea i olejek z migdałów zapewnia intensywne nawilżenie i długotrwałą pielęgnację.
Dostępne cztery wersje zapachowe (masła mają identyczny skład, różnią się tylko aromatem):
- malina,
- wanilia i makadamia,
- karmel,
- Original (wersja bezzapachowa).
źródło: wizaż.pl
Opakowanie:
Masełko znajduje się w aluminiowym okrągłym opakowaniu, podobnie jak "oryginalny" krem Nivea. Pojemność to 19 ml (16,8 g). Szata graficzna zależy od wersji zapachowej (czy też smakowej). Na opakowaniu mojej wersji karmelowej umieszczony jest rysunek ciągnących się "kosteczek" toffi, co wygląda bardzo smakowicie.
Kolor/Konsystencja:
Produkt ma delikatny, bardzo rozbielony żółty kolor. Konsystencja jest zbita, treściwa, tłusta.
Zapach:
Ciężko mi powiedzieć czy tak pachnie karmel. Masełko ma słodki zapach, bardzo przyjemny, ale wydaje mi się, że nie do końca karmelowy :)
Cena:
ok. 10 złotych
Dostępność:
drogerie stacjonarne, internetowe, ostatnio nawet Biedronka
Moja opinia:
Masełko pojawiło się w moim pierwszym poście na blogu czyli ulubieńcach lipca 2013. Polubiłam je za całkiem dobre nawilżenie moich ust, które bardzo często są spierzchnięte. Niestety podczas wakacji zauważyłam jak nieporęczne jest opakowanie masełka. Nie byłam w stanie użyć go np. na plaży, bo od razu całe oblepione było piaskiem. Fakt, że produkt znajduje się w typowym dla kremów Nivea opakowaniu nie wpływa na jego korzyść. "Grzebanie" palcami w produkcie jest wyjątkowo niehigieniczne, tym bardziej jeżeli używamy tego produktu kilka razy dziennie w różnych okolicznościach (gdy nasze dłonie nie zawsze są super czyste). To był pierwszy minus produktu (kiepskie opakowanie). Po przejściach "plażowych" postanowiłam używać go wyłącznie na noc licząc na dobre nawilżenie. Masełko pozostawia na ustach tłustą powłoczkę, więc rano budziłam się z brzydko oblepionymi ustami, ale mimo wszystko nawilżonymi, więc główne założenie było spełnione. Wszystko wskazywało na to, że jest to całkiem fajny produkt do ust, do czasu.. Gdy przyszły niższe temperatury i moje usta były coraz bardziej suche, spierzchnięte, pękające, masełko nie potrafiło już sobie poradzić z tymi problemami. Zbyt słabo nawilżało.
Mam wrażenie, że produkt ten działa tylko powierzchniowo, dając uczucie pozornego nawilżenia. Po zmyciu tłustej warstewki usta momentalnie wracają do stanu poprzedniego. Myślę, że masełko dobrze się spisuje, gdy nie potrzebujemy zbyt mocnego nawilżenia ust (w moim przypadku jest tak właśnie w okresie letnim, stąd też kosmetyk znalazł się w ulubieńcach lipca). Zimą kompletnie nie poradziło sobie ze swoim zadaniem, więc jestem trochę rozczarowana.
Plusem jest obecność w składzie masła shea, oleju ze słodkich migdałów oraz oleju rycynowego.
SKŁAD:
- Cera Microcristallina- wosk mineralny. Spaja wszystie substancje kosmetyku (tzw. lepiszcze). Powoduje wzrost lepkości kosmetyku. Zmiękcza skórę, nadaje połysk.
- Paraffinum Liquidum- biały olej mineralny. Nie przenika przez naskórek. Tworzy na powierzchni skóry tłusty film, zapobiegający nadmiernej utracie wody, dzięki czemu skóra staje się gładka i miękka. Nadaje połysk, wykazuje działanie regenerujące.
- Polyglyceryl-3 Diisostearate- emulgator.
- Butyrospermum Parkii Butter- emolient pochodzenia roślinnego. Masło Shea bogate jest w alantoinę, witaminę E, prowitaminę A. Zawiera lekki, naturalny filtr ochronny (SPF 3-4)- UVB. Natłuszcza, wygładza, nawilża.
- Ricinus Communis Seed Oil- olej rycynowy. Nawilża natłuszcza.
- Prunus Amygdalus Dulcis Oil- olej z migdałów. Natłuszcza, nawilża, chroni skórę.
- Aqua
- Glycerin- substancja nawilżająca.
- Glyceryl Glucoside- nawilża, przywraca skórze odpowiedni stan. Zapewnia odpowiednie napięcie i gładkość
- BHT-Butylated Hydroxytoluene- antyoksydant, zapobiega procesowi szybkiego utleniania lipidów w kosmetyku, co wpływa na przedłużenie jego trwałości. Zabezpiecza przed powstawaniem brzydkiego zapachu kosmetyku i zmiany barwy.
- Linalool-substancja zapachowa, imituje zapach konwalii.
- Aroma- kompozycja zapachowa.
- CI 77891- dwutlenek tytanu. Absorbuje promienie UV. Chroni kosmetyk przed działaniem światła (nie ulega on dzięki temu zniszczeniu).
- CI 77492- wodorotlenek żelaza. Żółty pigment.
A Wy używałyście tego masełka? Jakie jest Wasze zdanie na jego temat? ;)
Pozdrawiam :*

