Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki naturalne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki naturalne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 września 2014

Mama testuje: Recepty Babci Agafii-Aktywne Odmłodzenie-Serum do twarzy 50+

Cześć Dziewczyny!

Dziś krótka recenzja okiem mojej mamy. Opowiemy Wam o produkcie, który mimo, że przeznaczony jest dla kobiet 50+, sprawdzi się też u znacznie młodszych. Jeżeli jesteście ciekawe co sądzimy o serum Babci Agafii, zapraszam do czytania ;)

sobota, 2 sierpnia 2014

Cudowne właściwości: OGÓREK

Cześć Dziewczyny!

Reaktywuję serię "Cudowne właściwości", ponieważ zauważyłam, że cieszy się ona całkiem sporym zainteresowaniem. Posty z tej serii będą ukazywać się w każdą pierwszą sobotę miesiąca. 

Dziś na tapetę bierzemy ogórek. Pewnie każda z Was próbowała (jak to robią kobiety w filmach ;)) nałożyć plasterki ogórka zielonego na oczy. Tylko po co się to robi? Jakie inne zastosowania w kosmetyce ma ogórek? Tego dowiecie się, czytając dalej.


wtorek, 27 maja 2014

czwartek, 6 marca 2014

Serum-olejek regulujący LEMON- Biochemia Urody

Cześć!

W ostatnim czasie szukałam kosmetyku o właściwościach oczyszczających i regulujących pracę gruczołów łojowych. Zależało mi na czymś niedrogim, a przy tym o dobrym składzie. Tak oto natknęłam się na serum-olejek regulujący LEMON z Biochemii Urody. Dopiero zaczynam je używać, więc na recenzję musicie troszkę poczekać. Dziś jednak chciałabym Wam pokazać jak przygotowuje się to serum. Tak- trzeba je przygotować samemu :) Myślę, że to ciekawa opcja dla osób, które chcą pobawić się w małego chemika. Przygotowanie jest bowiem niesamowicie łatwe. 

W zestawie otrzymujemy następujące półprodukty:



  • baza, którą jest macerat z kocanki (olej słonecznikowy+ekstrakt z kocanki). Ekstrakt sprzyja gojeniu się ran i śladów potrądzikowych, regeneruje. Olej słonecznikowy reguluje pracę gruczołów łojowych, odblokowuje pory i redukuje zaskórniki.
  • olejek eteryczny cytrynowego drzewa herbacianego (1%)- działa łagodząco i przeciwzapalnie.
  • surowy olej z nasion pietruszki- rozjaśnia przebarwienia, działa przeciwzapalnie.
  • kwas salicylowy BHA (2%)- oczyszcza pory, wyrównuje koloryt skóry.
Oraz:
  • plastikowa bagietka,
  • naklejki na buteleczki,
  • szklana butelka z pipetką na gotowe serum.

Przygotowanie:
  1. Do bazy (znajdującej się w białym słoiczku) dodajemy po kolei oleje (z pietruszki i tamanu).
  2. Dokładnie mieszamy całość za pomocą bagietki.
  3. Dodajemy porcjami kwas salicylowy, cały czas mieszając.
  4. Całość mieszamy jeszcze przez około 10 minut.
  5. Na naklejkach wypisujemy datę ważności kosmetyku (ok. 12 miesięcy od daty zakupu) i naklejamy na butelkę z pipetką oraz na biały słoiczek.
  6. Gotowe serum odstawiamy na ok. 24 godziny w ciemne miejsce (temperatura pokojowa).
  7. Po upływie doby przelewamy trochę serum do szklanej butelki z pipetką, a pozostałą resztę znajdującą się w słoiczku wkładamy do lodówki.



Jak widzicie, przygotowanie jest niesamowicie łatwe i zajmuje niewiele czasu :)

Cena zestawu to 23,50 zł.

Używałyście tego serum? Może stosowałyście inny kosmetyk z Biochemii Urody? Jeżeli tak, napiszcie mi w komentarzach :*
Pozdrawiam :*

piątek, 21 lutego 2014

Post nr 100- naturalna współpraca z Laboratorium Biooil

Cześć!

Ostatni czas jest dla mnie bardzo owocny we współprace, co oczywiście bardzo mnie cieszy. Tym bardziej jeżeli współprace te są tak ciekawa jak ta, o której napiszę dzisiaj. Mam szczęście do współpracy z firmami, których głównym celem jest stworzenie produktu o jak najwyższej jakości, do tego naturalnego, by w pełni zadowolić swoich klientów. Taką firmą jest właśnie Laboratorium Biooil, które z szczerego serca mogę Wam polecić. 


Laboratorium Biooil to firma specjalizująca się w produkcji olejów spożywczych o bardzo dobrej jakości. Oleje są tłoczone na zimno, w temperaturze nie przekraczającej 40 st. Celsjusza. Dzięki utrzymaniu tak niskich temperatur ziarna, z których powstaje olej nie tracą swoich naturalnych właściwości. Oleje nie są rafinowane, co oczywiście wpływa na ich korzyść. Dlaczego? Otóż oleje nierafinowane (nieoczyszczone) nie tracą witaminy E zawartej w ziarnach, która jest naturalnym konserwantem. Do tego zwalcza ona wolne rodniki. Oprócz tego taki olej zawiera NNKT (Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe). Są one niezbędne do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu- są substancjami budującymi komórki, umożliwiają transport tłuszczów we krwi, zapobiegają nadciśnieniu tętniczemu krwi. Ważne jest jednak, by razem z NNKT przyjąć witaminę E, która zapobiega ich utlenianiu. Dlatego też spożywanie olejów nierafinowanych jest bardzo korzystne, ponieważ zawierają wszystko to, czego należy dostarczyć naszemu organizmowi, by prawidłowo funkcjonował. 
Produkty pakowane są w szklane  butelki z ciemnego szkła, dzięki czemu są odporne na szkodliwe działanie promieni UV. 
Firma stale bada surowce i odrzuca wszystko to, co nie nadaje się do stworzenia oleju wysokiej jakości. Pragnie oferować swoim klientom oleje o jak najwyższej jakości i do tego muszę stwierdzić, że w bardzo dobrych cenach. 
Bardzo istotny jest też fakt, że firma posiada certyfikat w zakresie produkcji ekologicznej i jest pod stałym nadzorem Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji (jednostka upoważniona przez Ministerstwo Rolnictwa).

Firma posiada w swojej ofercie 2 rodzaje olejów:

  • tłoczone na zimno (z pestek dyni, słonecznikowy, lniany budwigowy, rzepakowy, sezamowy, z wiesiołka, kokosowy oraz z ostropestu)

  • tłoczone na zimno ekologiczne (rzepakowy, słonecznikowy, z arganu)

Oleje ekologiczne to te, podczas których całego procesu wytwarzania (od pola uprawnego aż do zakładu produkcyjnego) nie użyto nawozów sztucznych czy chemicznych środków ochrony roślin.


Dlaczego prowadząc blog o tematyce kosmetycznej podjęłam współpracę z firmą produkującą oleje spożywcze? Odpowiedź jest prosta: jesteśmy tym co jemy, to co jemy wpływa także na nasz wygląd. Picie oleju o tak wysokiej jakości doskonale wpływa na nasz wygląd, poprawia stan cery, włosów, paznokci. Do tego takie oleje można stosować z powodzeniem także zewnętrznie- bezpośrednio na skórę lub po wymieszaniu z kremem. Często oleje takie pobudzają wzrost włosów, więc można ich używać na brwi czy rzęsy, gdy są one w niezbyt dobrym stanie. Istnieje wiele kombinacji, w których możemy zastosować olej w celach kosmetycznych, a nie spożywczych. 

Do testów, dzięki bardzo miłej Pani Ani, mogłam samodzielnie wybrać olej. Wybór padł na olej z nasion wiesiołka. Od dawna chciałam go wypróbować, szczególnie po tym, gdy dowiedziałam się, że świetnie nadaje się do cery mieszanej i tłustej, nie powodując powstawania zaskórników. Nie ukrywam, że chętnie będę też stosować ten olej jako suplement diety. Przesyłka dotarła błyskawicznie, bo już po jednym dniu od jej nadania.
Pokażę Wam jak wygląda mój olej, natomiast więcej o nim przeczytacie w kolejnej notce. Bo jest o czym pisać :)




Bardzo dziękuję Laboratorium Biooil za zaufanie.

Zapraszam Was serdecznie na stronę Laboratorium Biooil, gdzie możecie nieco więcej poczytać o sposobie produkcji olejów i właściwościach każdego z nich.


Zachęcam również do przejrzenia oferty sklepu, w którym znajdziecie wszystkie dostępne oleje w bardzo przystępnych cenach:

Lubicie stosować oleje w celach kosmetycznych? Jaki olej jest Waszym ulubionym?
Pozdrawiam :*

czwartek, 9 stycznia 2014

Odkrycia roku 2013!

Cześć dziewczyny!

Mamy już 9 dzień nowego 2014 roku, więc pora na ostatni post podsumowujący rok poprzedni. Dziś pokażę Wam moje odkrycia. Oczywiście dla wielu z Was (o ile nie wszystkich) produkty, które tutaj zaraz pokażę nie są żadną nowością i wiedziałyście już o nich dawno temu. Ja z racji tego, że właśnie w ubiegłym roku założyłam bloga, poznałam sporo produktów, o których jako "szary nieblogowy człowiek" nie miałam wcześniej pojęcia.  Chciałam zaznaczyć, że te produkty to nie są moi ulubieńcy, a jedynie kosmetyki, o których w ubiegłym roku pierwszy raz usłyszałam.

A oto, co "odkryłam" w 2013 roku:



1. Baza pod cienie- zanim ją odkryłam miałam problem ze zbieraniem się cieni w załamaniu mojej tłustej powieki. Pierwszą bazę (z FM Group) wygrałam w rozdaniu i już po pierwszym użyciu mnie zachwyciła. Potem użyłam jej na wesele- jeszcze nigdy mój makijaż oka nie trzymał się tyle godzin w tak dobrym stanie. Oprócz przedłużenia trwałości cieni baza świetnie "podbija" ich kolor, dzięki czemu są bardziej wyraziste na oku. Teraz nie robię makijażu oka bez użycia bazy. Obecnie używam tej z Quiz Cosmetics, która mimo niskiej ceny jest całkiem dobra.
2. Baza pod makijaż- o tym produkcie też dowiedziałam się całkiem niedawno. Nie sądzę, by był to kosmetyk do codziennego użytku- na co dzień wolę nie nakładać tylu kosmetyków na swoją twarz. Na większe wyjścia nadaje się jednak znakomicie. Przedłuża trwałość podkładu, wygładza wszelkie zmarszczki i pory. 


3. Puder sypki. Powiem szczerze, że zawsze do wykończenia makijażu używałam pudru w kamieniu. Zapragnęłam jednak posiadać chwalony przez wszystkich puder transparentny- nie wyobrażałam sobie jak to jest, że biały puder dostosowuje się do koloru twarzy. Kupiłam więc puder essence all about matt!, który jest pudrem sypkim transparentnym. I okazało się, że rzeczywiście bieli na twarzy nie widać. Bardziej zachwyciła mnie jednak forma tego pudru- jest znacznie łatwiejszy w użyciu niż ten w kamieniu. Do tego wydaje mi się, że matuje na dłużej. Ostatnio przeczytałam też, że to właśnie puder sypki jest idealny do wykończenia makijażu. Puder w kamieniu nadaje się zaś do poprawek makijażu w ciągu dnia. Z tą opinią mogę zgodzić się w 100%.
4. Suchy szampon. Kto by pomyślał, że można umyć włosy bez użycia wody? A no, można! I to całkiem dobrze. Suchy szampon ratuje nas w kryzysowych sytuacjach- gdy musimy gdzieś wyjść, a nasze włosy nie są do końca świeże. Nie może on oczywiście zastąpić tradycyjnego mycia, ale od czasu do  czasu na pewno nam pomoże ;) Moim ulubieńcem jak do tej pory jest szampon Schauma Świeżość Bawełny, o którym więcej przeczytacie tutaj. Niestety szampon z Isany kompletnie się u mnie nie sprawdził.


5. Kosmetyki rosyjskie. Wiele się o nich naczytałam i zapragnęłam je mieć. Moja przygoda z nimi zaczęła się, gdy dostałam od chłopaka maskę do włosów Babuszki Agafii ( której recenzja pojawi się niedługo) i czarną glinkę z Morza Martwego, o której więcej możecie dowiedzieć się tutaj. Teraz mam w swojej kolekcji nieco więcej rosyjskich kosmetyków- m.in. glinki, kremy do twarzy, szampony. Niektóre zachwycają, inne nie (np. szampony Baikal Herbals). Szczerze mówiąc nie rozumiem całego szumu wokół nich.
6. Kosmetyki naturalne- powoli je odkrywam i coraz bardziej lubię. Szczególnie oleje, które mają niesamowicie dobre działanie na naszą skórę, włosy, paznokcie. Woda różana okazała się jednym z najlepszych kosmetyków, które miałam okazję przetestować w 2013 roku. Więcej o niej możecie przeczytać tutaj


7. Krem BB- to według mnie świetna alternatywa dla podkładu- szczególnie fajna dla młodych dziewczyn, które chcą zacząć swoją przygodę z malowaniem. Oprócz tego, że ładnie wyrównują kolor cery, całkiem dobrze nawilżają. Ja zakochałam się w nich latem- gdy nie chciałam "obciążać" swojej twarzy podkładem. Moim ulubieńcem stała się mieszanka kremu BB z Under 20 z BB kremem firmy Astor. Pierwszy z nich dobrze nawilża, drugi ma dość mocne krycie.
8. Płyn micelarny- idealny "zmywacz" makijażu. Wcześniej używałam wyłącznie "dwufazówki" z Ziaji, która podrażniała moje wrażliwe oczy. Podkład zmywałam żelem do mycia twarzy. Płyny micelarne okazały się świetnym rozwiązaniem do zmywania całości makijażu. Najczęściej używam oczywiście kultowego już płynu z Biedronki- ze względu na jego niską cenę. Czasem zdarzy mi się, że podrażni moje oczy, ale jestem w stanie mu to wybaczyć. Bez wątpienia najlepszym płynem micelarnym, który miałam okazję używam była Bioderma. Szkoda tylko, że kosztuje aż tyle.. 

I to już wszystkie moje "odkrycia". Czy któreś z wyżej wymienionych produktów także poznałyście dopiero w ubiegłym roku? Podzielcie się swoimi odkryciami minionego roku w komentarzach :)


Zapraszam na inne posty podsumowujące rok 2013!





Pozdrawiam :*

sobota, 4 stycznia 2014

Cudowne właściwości: KAWA

Cześć dziewczyny!

Dziś chciałabym Wam przedstawić moją nową serię na blogu. W tej serii ukazywać się będą posty głównie na temat zbawiennego wpływu powszechnie stosowanych i łatwo dostępnych produktów na nasze ciało oraz kosmetyki domowej roboty, które możemy stworzyć przy użyciu tych produktów.

źródło: http://www.niam.pl/

Jak widzicie w tytule- ten post dotyczyć będzie kawy. Kawa to nie tylko lubiany napój (niestety ja osobiście za kawą nie przepadam), ale także produkt, dzięki któremu możemy poprawić urodę. Kofeina zawarta w kawie to substancja o właściwościach antyoksydacyjnych- opóźnia procesy starzenia, działa wyszczuplająco, uelastycznia skórę. Jej właściwości drenujące umożliwiają pozbycie się cieni i obrzęków pod oczami. Kwas chlorogenowy obecny w kawie opóźnia procesy fotostarzenia.



Kawa spożywana w formie napoju w większej ilości może wypłukać magnez z organizmu. Dlatego też polecane jest stosowanie kawy w formie maseczek, okładów, peelingu- kofeina przenika przez skórę i działa leczniczo. Oprócz tego cudowny aromat kawy poprawia samopoczucie i działa relaksująco. 
Peeling z kawy jest obecnie jednym z głównych sposobów radzenia sobie z cellulitem. Efekty, które zapewnia są naprawdę świetne. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: kofeina pobudza lipolizę, a więc zapobiega odkładaniu się tłuszczu w tkance podskórnej. Działa przeciw lipogenezie czyli ułatwia likwidację istniejącej już zbędnej tkanki tłuszczowej.

źródło: http://m.dziennik.pl/

ANTYCELLULITOWY PEELING KAWOWY:
  • pół szklanki kawy mielonej
  • niewielka ilość wrzątku 

Kawę należy zalać wodą (tak, by przykryć ziarenka kawy) i zaparzyć. Powstałymi fusami wykonujemy peeling ciała. To jest wersja podstawowa peelingu. Osobiście wolę stosować ten peeling przygotowany w następujący sposób:
  • 5 łyżeczek kawy mielonej
  • 5 łyżeczek soli gruboziarnistej 
  • oliwa z oliwek, bądź inny ulubiony olejek

Kawę mieszam z solą gruboziarnistą. Do całości dodaję oliwę z oliwek. Oliwę można zastąpić ulubionym olejkiem np. z nasion bawełny lub oliwką dla dzieci. Staramy się uzyskać konsystencję gęstej papki. Taką miksturą masujemy ciało, a następnie spłukujemy.
Wersja dla leniuszków:
  • 5 łyżeczek kawy mielonej
  • żel pod prysznic

Kawę mieszamy z żelem pod prysznic. Masujemy ciało, spłukujemy. 

źródło: http://bez-katuszy.blog.pl/

PEELING-OKŁAD KAWOWY:
  • 4 łyżeczki kawy mielonej
  • 2 łyżeczki oliwy z oliwek (lub innego olejku)
  • 3 łyżeczki soku z cytryny

Kawę zalewamy niewielką ilością wody. Dodajemy oliwę z oliwek (bądź inny ulubiony olejek, ja w tym wypadku stosuje najczęściej olejek arganowy) i sok z cytryny. Całość wmasowujemy w ciało, pozostawiamy na kilka minut, po czym spłukujemy letnią wodą. Taki okład wygładzi ciało, poprawi krążenie. Sok z cytryny usuwa przebarwienia oraz działa złuszczająco. 


ROZGRZEWAJĄCY KOMPRES KAWOWY:
  • pół szklanki fusów z kawy
  • 4 łyżeczki cynamonu 
  • balsam lub masło do ciała

Kawę mieszamy z cynamonem (może on zostać zastąpiony imbirem). Do całości dodajemy ulubiony balsam do ciała lub masło. Całość nakładamy na wybrane przez siebie partie ciała i owijamy folią (np. spożywczą). Żeby zwiększyć efekt rozgrzania ciała (który zapewni nam cynamon) można dodatkowo nakryć się kocem. Taki kawowy okład trzymamy na ciele od 30-60 minut. Następnie zmywamy go wodą.


MASECZKA PRZECIWZMARSZCZKOWA Z KAWY:
  • 3 łyżki kawy
  • wrzątek
  • 2 łyżki kwaśnej śmietany


Kawę zalać niewielką ilością wrzątku i pozostawić całość do ostudzenia. Następnie dodać śmietanę. Całość nałożyć na twarz i pozostawić na ok. 15 minut. Spłukać letnią wodą. Taka maseczka działa przeciwzmarszczkowo. Zasługą tego jest obecność w kawie kwasu chlorogenowego i innych związków polifenolowych, które mają właściwości antyoksydacyjne- opóźniają procesy rozkładu witaminy C. Maseczka wygładzi drobne zmarszczki, ale także zapobiegnie powstawaniu nowych. Kofeina zawarta w kawie zredukuje też opuchliznę i sińce pod oczami (ma właściwości drenujące). Śmietana nawilży i natłuści skórę, wyrówna jej koloryt. Można ją zastąpić ulubionym olejkiem.

źródło: http://w-spodnicy.ofeminin.pl/

WYGŁADZAJĄCY KAWOWY PEELING DO STÓP:
  • 1 łyżka kawy mielonej
  • 2 łyżeczki miodu
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • oliwka dla dzieci


Kawę zalewamy wrzątkiem. Powstałe fusy łączymy z miodem i cynamonem (działa rozgrzewająco). Dodajemy oliwkę dla dzieci (lub inny olejek)- do uzyskania konsystencji gęstej papki. Taki peeling złuszczy martwy naskórek, wygładzi skórę, a dzięki obecności olejku nawilży stopy. Miód "wyleczy" popękane pięty. 

źródło: http://www.we-dwoje.pl/

KAWOWA PŁUKANKA DO WŁOSÓW:
  • 2 łyżki kawy mielonej
  • 1/2 litra gorącej wody


Kawę zalewamy gorącą wodą. Czekamy aż kawa się zaparzy i ochłodnie. Następnie przecedzamy i powstałym naparem płuczemy włosy ( po umyciu i nałożeniu odżywek). Fusy możemy wykorzystać do zrobienia peelingu :)
To "kosmetyk" polecany głównie dla ciemnowłosych (szatynek i brunetek). Kawa wzmacnia włosy, nadaje im ładnego ciemnego koloru. Kofeina poprawia mikrokrążenie, a więc przyspiesza wzrost włosów. 

źródło: http://www.ofeminin.pl


Jak widzicie, z kawy można wyczarować wiele kosmetyków. Tutaj opisałam Wam tylko te, które sama stosowałam i te, które są bardzo chwalone w internecie. Kawę możemy mieszać z różnymi składnikami w różnych proporcjach- wszystko zależy od Waszej inwencji. Pamiętajcie jednak, że działanie będzie widoczne dopiero przy regularnym i długotrwałym stosowaniu. 

A Wy używacie jakiś "kawowych" kosmetyków? Jakie inne domowe zabiegi z wykorzystaniem kawy możecie mi polecić?

Pozdrawiam :*

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Idealne oczyszczenie i nawilżenie skóry czyli o oliwkowym mydełku marsylskim słów kilka.

Cześć dziewczyny!

Słyszałyście o mydłach marsylskich? Ja przyznam szczerze, że do niedawna nie miałam pojęcia o ich istnieniu. Na spotkaniu bloggerek dostałam 2 takie mydełka i dziś napiszę Wam troszkę na temat jednego z nich- oliwkowego. Właściwości tego mydła są niesamowite, o czym zaraz Wam opowiem. 


Mydełko zapakowane jest w przezroczystą folię, na której znajdują się wszystkie informacje na temat produktu. Samo mydło ma "wygrawerowane" napisy, z których dowiadujemy się, że produkt składa się w 72% z olejków roślinnych . Mydło marsylskie wyprodukowano już w XVI wieku w Marsylii. Receptura wskazuje, że powinno się ono składać właśnie z takiej ilości tłuszczów roślinnych. W tym wypadku użyto mieszaninę kwasów tłuszczowych z oleju palmowego, co jest chyba najtańszą opcją (niestety). Jest to mydło potasowe. 
Waga to 40 gramów. Zapach- neutralny.


Mydło marsylskie to produkt naturalny, przeznaczony do każdego rodzaju skóry, nawet najbardziej wymagającej. Można nim pielęgnować skórę niemowląt. Ma działanie antybakteryjne, koi skórę, łagodzi wszelkie podrażnienia, wygładza. Jest hipoalergiczne. Idealnie nadaje się do mycia twarzy i okolic intymnych.


Muszę przyznać, że to pierwsze mydło, po którego użyciu moja twarz nie jest ściągnięta, a oczy nie pieką mnie niemiłosiernie (właściwie to wcale mnie nie pieką ;)). Po umyciu skóra twarzy jest bardzo dobrze oczyszczona, wręcz jaśniejsza. Dobrze zmywa pozostałości podkładu i innych kosmetyków. Miejsc intymnych również nie podrażnia. Po umyciu całego ciała tym mydłem, skóra jest bardzo przyjemna w dotyku- gładka i dobrze nawilżona, natłuszczona.


Szukając informacji w internecie na temat tego mydła, dowiedziałam się, że można nim myć również włosy, prać bieliznę lub inne delikatne ubrania (np. dziecięce), a roztworem mydła marsylskiego można odkażać rany. 



Niestety na moich włosach mydełko to się nie sprawdziło- oczyściło skórę głowy z sebum, ale włosy były niesamowicie splątane i matowe. 
Mimo to jestem bardzo zadowolona z tego produktu. Większość mydeł, które do tej pory używałam wysuszało moją skórę. Nie wyobrażałam sobie, bym mogła umyć twarz mydłem! Teraz to się zmieniło- mydełka marsylskiego używam bardzo często, a twarz jest dobrze oczyszczona i nawilżona.


Polecam Wam wypróbować ten produkt, chociażby do najzwyklejszego mycia rąk.

Cena:
  • 30 g- 3 zł
  • 100 g-7,90 zł
  • 300g-12 zł
Mydełko występuje w różnych wersjach zapachowych np. fiołek, lawenda, róża, cytrusy, jaśmin, jabłko-porzeczka i wiele innych

Dostępność: marsylskie.pl



Oprócz mydełka oliwkowego posiadam jeszcze wersję pomarańczowo-cynamonową, która pachnie błędnie. Nie mogę się doczekać, kiedy zacznę jej używać (choć myślę, że uczynię to już niedługo, gdyż ten korzenny zapach idealnie wpisze się w świąteczny klimat ;)).

Serdecznie dziękuję firmie marsylskie.pl za możliwość przetestowania mydełka. Moja opinia jest w 100% szczera. Fakt, że otrzymałam to mydło za darmo nie wpłynął na moją ocenę.



Zapraszam Was serdecznie na stronę marsylskie.pl Znajdziecie tam nie tylko mydła marsylskie, ale także wiele innych kosmetyków naturalnych np. glinki, ałuny, szampony do włosów. 

poniedziałek, 25 listopada 2013

Woda różana- Dabur.

Witajcie Kochane,

Pewnie wiele z Was słyszało o cudownych właściwościach wody różanej. Niejednokrotnie była ona polecana przez blogerki i vlogerki kosmetyczne, więc przy okazji robienia zakupów "naturalnych" postanowiłam dodać ją do koszyka. Gdy czekałam na przyjście paczki, w której znajdował się ten produkt, wyczytałam, że firma Dabur zmieniła jej skład. Kiedyś jej jedynymi składnikami była woda oraz ekstrakt z róży, teraz jest tego troszkę więcej. Jak się okazało moja woda ma już nowy, zmieniony skład. Niestety nie mam porównania ze starą wersją, ale nie przeszkadza mi to, bo z tą bardzo się polubiłam.


Woda przychodzi do nas w szklanej przezroczystej butelce o pojemności 250 ml.
Mimo, że nie przepadam za zapachem róży w kosmetykach (zazwyczaj jest bardzo słodki i sztuczny) to zapach tej wody bardzo mi się podoba (pachnie jak róże w ogrodzie <3). Nie będę ukrywać, że wodę kupiłam głównie w celu używania jej zamiast toniku. I w tej roli sprawdza się świetnie. Nie cierpię używać normalnych toników, bo zawsze mam po nich nieprzyjemne uczucie ściągnięcia na twarzy. Woda różana tego uczucia nie powoduje. Ładnie oczyszcza twarz i nadaje jej troszkę świeżości. Nie podrażnia, nie powoduje szczypania twarzy. Łagodzi podrażnienia oczu- działa idealnie jako kompres na zmęczone oczy (szczególnie po długiej pracy przed komputerem). Redukuje zaczerwienienia. Skóra przy regularnym stosowaniu staje się napięta i bardzo elastyczna. Woda radzi sobie dobrze ze zmyciem resztek makijażu.
Dodatkowo wody tej używam jako dodatku do maseczek z glinek (zamiast zwykłej wody).


Z tego co czytałam, wody różanej można używać również jako mgiełkę do spryskiwania twarzy i ciała., a także w kuchni m.in. do przygotowywania napojów, mięsa czy deserów. Używana jest również w perfumach.

Teraz pora na analizę składu. Zaraz przekonamy się, czy skład, który teraz proponuje nam Dabur jest rzeczywiście taki zły.



  • Aqua,
  • Propylene Glycol- nawilża skórę. Ułatwia transport innych substancji w głąb skóry (ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka). Zapobiega krystalizacji produktu przy ujściu butelki (lub innego rodzaju opakowania). Bezpieczny do stosowania nawet w 50% stężeniu. 
  • Potassium Sorbate- substancja konserwująca, zapobiega rozwojowi mikroorganizmów w kosmetyku. Dozwolony do stosowania w ograniczonym stężeniu- max. 0,6%.
  • Rose Extract- w połączeniu z wodą wykazuje działanie tonizujące. Oczyszcza i odżywia skórę, niweluje przebarwienia, koi, nawilża. Idealny składnik do pielęgnacji każdego typu cery, nawet bardzo wrażliwej. Łagodzi zmiany trądzikowe, przywraca blask skórze zmęczonej, szarej. Doskonały składnik płukanek do włosów, mgiełek do ciała, perfum i wielu innych.
  • Citric Acid- substancja występująca naturalnie w przyrodzie i w organizmach zwierzęcych. Działa złuszczająco, usuwa przebarwienia.
  • Geraniol- składnik kompozycji zapachowej, główny składnik olejków eterycznych: różanego, cytrynowego, pelargoniowego. Potencjalny alergen. 
Moim zdaniem skład tej wody nadal jest bardzo dobry. Kwas cytrynowy wykazuje działanie złuszczające, więc woda działa dodatkowo lekko peelingująco. Geraniol jest już składnikiem kompletnie niepotrzebnym- nadaje tylko zapach róży (swoją drogą bardzo naturalny), ale dla alergików może stanowić problem (powoduje alergię). Potassium Sorbate to bardzo łagodny konserwant. Moim zdaniem nie ma nic złego w stosowaniu konserwantów- dzięki temu kosmetyki są dłużej ważne i dodatkowo podczas codziennego stosowania nie narażamy ich na "zakażenie" drobnoustrojami. Dlatego nie ma sensu skreślać tej wody ze względu na dodanie do niej kilku składników, które wcale nie wykazują złego działania.
Tak jak pisałam, nie używałam starej wersji wody, z "okrojonym" składem. Wiadomo, że Aqua+Rose Extract to lepszy skład niż ten teraźniejszy z odrobiną chemii, ale mimo wszystko nie jest źle.


Dostępność: sklepy internetowe z kosmetykami naturalnymi oraz ze zdrową żywnością/ mydlarnie (ja kupiłam wodę na www.triny.pl)
Cena: ok. 12 zł
Jeżeli szukacie toniku do twarzy, który nie spowoduje uczucia ściągnięcia, oczyści i nawilży twarz, a przy tym przyjemnie pachnie to jest to produkt dla Was :)
Używałyście wody różanej ze starym składem? Czy według Was jest lepsza od tej wersji? Napiszcie mi w komentarzach :)

Pozdrawiam ;*

czwartek, 7 listopada 2013

Mikrodermabrazja w domowym zaciszu.

Cześć dziewczyny!

Dziś post "naturalny". Jego głównym bohaterem będzie korund mikrokrystaliczny, który przeznaczony jest do wykonywania zabiegu mikrodermabrazji w gabinetach kosmetycznych.
 

Co to właściwie jest korund? To nic innego jak tlenek glinu (Al2O3),a właściwie jego najtrwalsza odmiana (alfa). To biały proszek, nierozpuszczalny w wodzie, o dobrych właściwościach chłonnych. Charakteryzuje go wysoka czystość chemiczna. Dzięki swoim właściwościom silnie ścierającym, stosuje się go w kosmetyce jako peeling mechaniczny. W gabinecie kosmetycznym peeling taki (zwany mikrodermabrazją) wykonuje się pod zmniejszonym ciśnieniem poprzez równomierne rozpylenie kryształków korundu na twarz.
Dzięki takiemu zabiegowi zostaje usunięty martwy naskórek i dochodzi do naturalnej odbudowy skóry. W wyniku usunięcia warstwy rogowej naskórka, skóra staje się gładka, rozjaśniona. Zmiany dotyczą jednak nie tylko warstwy rogowej, ale także skóry właściwej- dzięki regularnie wykonywanemu zabiegowi, zwiększamy syntezę kolagenu w skórze (a więc "odmładzamy" naszą skórę). Taki peeling bardzo dobrze pobudza również mikrokrążenie.
Wiadomo, że peeling jest niezwykle istotną czynnością, gdy chcemy, by wszystkie preparaty, których używamy na twarz (kremy, sera i inne) lepiej działały. Dzięki dogłębnemu oczyszczeniu skóry, działanie tych preparatów jest znacznie lepsze. Warto więc regularnie wykonywać peeling.

Mikrodermabrazja jest szczególnie polecana osobom mającym problem z:

  • rozszerzonymi porami,
  • łojotokiem,
  • bliznami potrądzikowymi,
  • skórą wiotczejącą,
  • płytkimi zmarszczkami,
  • zaskórnikami,
  • przebarwieniami,
  • i wiele, wiele innych.
Przeciwwskazaniem do wykonania zabiegu może być:
  • trądzik różowaty,
  • zapalenia bakteryjne, wirusowe,
  • ropny trądzik,
  • tendencja do pękania naczyń krwionośnych,
  • stosowanie niektórych leków zakrzepowych.

Obecnie coraz więcej sklepów internetowych, zajmujących się sprzedażą kosmetyków naturalnych posiada w swojej ofercie korund. Bardzo cieszy mnie ten fakt, bo pozwala on na wykonanie sobie w domu zabiegu na wzór mikrodermabrazji, za niewielkie pieniądze i w krótkim czasie.
Wykonując zabieg w zaciszu domowym, korund możemy zmieszać z olejkiem, kwasem hialuronowym, żelem do mycia twarzy czy ciała. Ja najczęściej mieszam go z pianką do mycia twarzy Synergen, albo żelem BeBeauty. Niewielką ilość proszku wysypuję na dłoń, "zalewam" żelem, mieszam (a raczej "rozcieram" w dłoniach) i myję nim twarz. Mimo, że proszek ten wygląda na bardzo drobniutko zmielony, na twarzy można wyczuć, że tak naprawdę są to dość ostre kryształki. Korund bardzo mocno ściera naskórek, oczyszcza twarz. Myślę, że dla osób o bardziej wrażliwej cerze może to być troszeczkę za mocny "zdzierak", ale mnie akurat bardzo pasuje. Efekty można zauważyć od razu po wykonaniu peelingu. Twarz jest bardzo gładka, dogłębnie oczyszczona i jaśniejsza. Korund dość ciężko w całości zmyć z twarzy, bo drobny pyłek wnika właściwie w każdą mniejszą "szparkę". Wystarczy kilka razy dokładnie przemyć twarz wodą i problem znika. 


Szczerze mówiąc, tak dobrego efektu (genialne oczyszczenie twarzy) nie dał mi jeszcze żaden inny peeling. Używam go raz w tygodniu. Twarz nie jest po nim zaczerwieniona. Korund nie uczula, ponieważ jest to substancja obojętna dla skóry. 
Ja swój korund kupiłam na stronie ukrytewslowach.pl, gdzie za 100 g paczuszkę zapłaciłam 5 zł (od jutra od godziny 15:00 obowiązuje rabat w tym sklepie- wszystkie produkty dostaniecie 15% taniej).
Jeżeli szukacie peelingu idealnego i nie boicie się mocnego tarcia to polecam Wam ten produkt. 


Używałyście kiedyś korundu? Jaki inny peeling do twarzy możecie polecić?
Pozdrawiam ;*

środa, 6 listopada 2013

Nowe współprace- hairstore.pl & BioCosmetics

Cześć!

Dziś chciałabym podzielić się z Wami tym, co wczoraj znalazłam w paczuszkach, które przyniósł mi listonosz. Są to dwa produkty, dwóch różnych firm, które dostałam do testowania w ramach współpracy. 

Pierwsza firma, z którą udało mi się nawiązać współpracę to BioCosmetics. Do testowania otrzymałam 70% kwas glikolowy, z czego bardzo się cieszę, ponieważ od dawna chciałam sprawdzić jak działa ten kwas (podobno jego zastosowanie jest bardzo szerokie, a działanie wręcz cudowne).


Moje opakowanie to 7 ml próbka (produkt pełnowymiarowy ma 30 ml). Mam nadzieję, że na podstawie tej próbki uda mi się dokładnie ocenić kosmetyk. Zamierzam zrobić sobie rozwór 15-20 %, więc produktu po wymieszaniu z wodą będzie znacznie więcej. Kurację kwasem zaczynam w piątek (jest wskazane, żeby przez 24 godziny od użycia kwasu nie nakładać makijażu, stąd też nie zaczynam w środku tygodnia:)). 

Drugi produkt, który otrzymałam do testowania, tym razem dzięki uprzejmości przemiłej pani Uli ze sklepu internetowego hairstore.pl to wygładzająca maska do włosów firmy Inebrya. Miałam możliwość wybrania sobie samodzielnie produktu, więc padło na tą maskę. Dlaczego? Bo od dawna denerwują mnie moje mocno puszące się włosy, a ta maska jest właśnie do takich włosów przeznaczona. Ma je ujarzmić i wygładzić.


Opakowanie jest spore (500ml!), więc starczy mi na bardzo długo. Jest to produkt profesjonalny, używany w salonach fryzjerskich. Zapach maski jest tak cudowny, że mogłabym ją cały czas wąchać. A działanie? O tym przekonam się wkrótce ;)

Bardzo dziękuję firmie Biocosmetics oraz pani Uli ze sklepu hairstore.pl za zaufanie i przesłanie mi produktów do testów. 

Jeżeli interesują Was kosmetyki naturalne, bądź szukacie idealnego produktu do włosów ( nie tylko kosmetyków, ale także sprzętu fryzjerskiego) zapraszam Was na strony Biocosmetics oraz hairstore.pl. Wystarczy, że klikniecie w obrazek:

 

 


Zapraszam Was również na recenzje, które pojawią się zapewne dopiero za jakiś miesiąc, gdy będę mogła coś więcej powiedzieć na temat tych kosmetyków. Mam taką zasadę, że kosmetyki do pielęgnacji opisuję dopiero po około miesiącu testowania, by móc napisać Wam w 100% rzetelną recenzję ;)
Zainteresował Was któryś z tych kosmetyków? ;)

Pozdrawiam ;*

niedziela, 3 listopada 2013

Krem za 5 zł, który zmienił oblicze mojej twarzy!

Cześć!

Dziś napiszę Wam o kremie, który jest dla mnie absolutnym hitem. Nie raz wspominałam Wam, że mam cerę mieszaną w stronę tłustej i mam wielki problem z przetłuszczaniem się jej w strefie "T". Próbowałam sobie poradzić z tym problemem na wiele sposobów, skutki były raz lepsze raz gorsze. Stosowałam zazwyczaj preparaty przeznaczone do skóry tłustej, które miały zmatowić moją cerę, ale w konsekwencji tylko ją wysuszały, a strefa "T" nadal była tłusta. Jak się okazuje, nawet cerze tłustej potrzebne jest porządne nawilżenie. Zaczęłam więc używać olejki, kremy "naturalne", glinki itp. Dziś jednak nie o tym. O całej pielęgnacji mojej twarzy pojawi się jeszcze post. Teraz chciałabym Wam przybliżyć nieco krem, który doskonale matowi moją buzię, ale co najważniejsze, nie wysusza skóry! 
 

Krem ten dostałam jako gratis podczas zakupów na stronie www.triny.pl. Ucieszyłam się, bo kto nie chciał by dostać czegoś w gratisie ;) Zwlekałam jednak z jego otwarciem, bo musiałam najpierw dokończyć pootwierane już kremy. Nie wytrzymałam jednak i użyłam go pierwszy raz, a potem, widząc świetne efekty, kolejny i kolejny. Teraz, po około miesięcznym stosowaniu mogę bez wahania stwierdzić, że jest to mój ulubieniec.
Piszę i piszę, a nadal nie wiecie o jaki krem chodzi. A no, tym cudeńkiem jest tonizujący krem na dzień z organicznym ekstraktem z zielonej herbaty z Bioluxe. Kosztuje tylko 5 zł! a u mnie sprawdza się świetnie. 


Opakowanie to najzwyklejsza w świecie biała tubka, na której widnieją zielone napisy oraz rysunek liści zielonej herbaty. Pojemność opakowania to 40 ml. Tubka posiada zwykłą odkręcaną nakrętkę np. jak w paście do zębów czy maści. Otwór jest zabezpieczony folią aluminiową, dzięki czemu mamy pewność, że krem nie był przez nikogo "ruszany". Jest to kosmetyk rosyjski. 


Ma przyjemny, lekko cytrusowy zapach, przypominający mi zapach soli do kąpieli z BeBeauty- trawa cytrynowa&bambus. Konsystencja jest całkiem inna niż w kremach, które do tej pory używałam. Ten krem nie jest ani bardzo lekki, ani też tłusty (choć na początku zostawia taką "tłustawą" powłoczkę, która bardzo szybko wnika w skórę). Krem jest białego koloru.


Tak jak wspomniałam, krem bardzo szybko się wchłania i pozostawia skórę niesamowicie dobrze wygładzoną- tak jakbyśmy nałożyli na twarz bazę pod makijaż wygładzającą. Skóra też nawilżona i nieco rozjaśniona. Po tygodniu stosowania zauważyłam znaczne zwężenie porów, a także ich oczyszczenie. Teraz, po miesiącu, nie muszę już dodatkowo przypudrowywać twarzy w ciągu dnia, bo czoło i nos już nie tłuszczą się tak mocno. Choć zdarzają się dni, że w ogóle nie są tłuste. Powiem szczerze, że trochę to dla mnie dziwne uczucie, bo przez kilka lat borykałam się z tym "świeceniem", a tu tak niespodziewanie, krem za śmieszne pieniądze, na który bym się pewnie nigdy sama nie zdecydowała, pomógł mi pokonać ten problem. 
Muszę jeszcze zaznaczyć, że obecnie używam tego kremu nie na dzień, tak jak zaleca producent, lecz także na noc. Krem mnie nie uczulił, ani nie zapchał.



ANALIZA SKŁADU:

  • Aqua,
  • Cetearyl Alcohol- tłusty emolient, może spowodować powstawanie zaskórników.Tworzy na powierzchni skóry film, dzięki czemu zmiękcza i wygładza skórę i włosy.
  • Cocoglycerides- mieszanina monoglicerydów oleju kokosowego. Tworzy na powierzchni skóry warstwę okluzyjną, dzięki czemu zapobiega utracie wody i zapewnia jej odpowiedni stopień nawilżenia. Wygładza skórę.
  • Stearic Acid- stabilizator emulsji. Składnik konsystencjotwórczy. 
  • Camellia Synensis Leaf Extract- wyciąg z zielonej herbaty, bogaty we flawonoidy. Flawonoidy chronią przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Wyciąg z zielonej herbaty działa też antyseptycznie i ściągająco. 
  • Cocos Nucifera Oil- olej z miąższu orzechów palmy kokosowej. Działa zmiękczająco i nawilżająco. Posiada właściwości antybakteryjne, przeciwgrzybicze.
  • Helianthus Annuus Seed Oil- olej słonecznikowy. Zawiera witaminę E, więc ułatwia walkę z wolnymi rodnikami. Dodatkowo nawilża, zmiękcza i wygładza skórę. Nie powoduje powstawania zaskórników.
  • Glycerin- substancja nawilżająca. Przenika przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu ułatwia transport innych substancji w głąb skóry. Sprawia, że skóra jest miękka i gładka. Zapobiega wysychaniu kosmetyku przy ujściu butelki ( czy innego opakowania). Może działać negatywnie: przy niedostatecznej wilgotności powietrza odciąga wodę ze skóry, powodując przesuszenie naskórka (jest silnie higroskopijna).
  • Potassium Hydroxide- wodorotlenek potasu. Reguluje pH kosmetyku.
  • Parfum- kompozycja zapachowa.
  • Benzyl Alcohol- otrzymywany z ropy naftowej. Składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach jaśminu. Potencjalny alergen. Konserwant. Rozpuszczalnik dla innych substancji. Rozrzedza kosmetyki.
  • Benzoic Acid- konserwant. Dozwolony do stosowania w ograniczonym stężeniu: max. 0,5% w produktach niespłukiwanych, max. 1,7% w produktach do jamy ustnej, max. 2,5% w produktach spłukiwanych. 
  • Sorbic Acid- kwas sorbowy. Konserwant, dopuszczalny do stosowania w kosmetykach naturalnych. Zapobiega przed rozwojem mikroorganizmów w kosmetyku. 

Dostępność: drogerie internetowe specjalizujące się w sprzedaży rosyjskich kosmetyków naturalnych np. www.triny.pl
Cena: ok. 5zł

Ogólnie: Jestem z tego kremu mega zadowolona i polecam go z czystym sumieniem każdej z Was. Zdaję sobie sprawę z tego, że każdy ma inne preferencje, inny rodzaj skóry itp. i nie każdemu ten krem może pomóc tak jak mnie. Myślę jednak, że warto go polecić, bo nawet jeśli się nie sprawdzi, to nie szkoda będzie go wyrzucić, czy zużyć chociażby do nawilżenia samej szyi, skoro kosztuje tylko 5 zł ;)

Zapraszam także na wczorajszy post o tym jak należy czytać skład kosmetyków i co oznaczają niektóre symbole umieszczone przez producenta na opakowaniu kosmetyku:




By móc dzielić się z Wami większą ilością informacji, założyłam fanpage na Facebooku. Serdecznie zachęcam Was do polubienia mnie ;) Jeżeli także prowadzicie fanpage, na pewno się odwdzięczę ;)


Pozdrawiam ;*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...