Witajcie dziewczyny,
Jak Wam minął długi weekend? Ja w ostatnim czasie odczuwam takie zmęczenie, nie tylko fizyczne, ale i psychiczne- wszystko wokół mnie drażni. Chyba pora sięgnąć po jakiś suplement na wzmocnienie. Coraz zimniej na dworze, coraz bardziej ponuro- to wszystko sprawia, że najchętniej zapadłabym w sen zimowy i obudziła się dopiero na wiosnę ;)
Ale nie ma co narzekać, kiedy można na pocieszenie napisać dla Was post ;D
Większość osób, które troszkę lepiej mnie znają, wie, że uwielbiam firmę Inglot. Można rzec, że jestem taką "Inglot Girl". Mam ogromny sentyment do tej firmy- jeszcze nie zdarzył mi się żaden bubel, wszystkie produkty mi odpowiadają. W dodatku, gdy zaczęłam się malować, moje pierwsze kosmetyki- puder, róż, liner- były właśnie z Inglota. Ciągle do nich wracam, bo je uwielbiam. Wypróbowałam już wiele kosmetyków tej firmy i ciągle mam chęć na więcej. Teraz nie mam ich już tak dużo jak kiedyś, ponieważ postanowiłam wypróbować także kosmetyki innych firm. Niemniej jednak Inglotowi będę dozgonnie wierna. To co najbardziej urzeka mnie w ich kosmetykach to ładne, czarne, eleganckie opakowania. Są naprawdę bardzo solidnie wykonane- nie pękają przy byle upadkowi. Kosmetyki te nie są zbyt drogie- to raczej "średnia" półka cenowa. Moim zdaniem warto wydać na nie pieniążki, bo ich jakość jest bardzo dobra.
Oto moje skromne zbiory Inglotowe:
I po kolei:
- róże do policzków- są świetnie napigmentowane, wystarczy odrobinka, by "zaróżowić" policzki. Wypróbowałam już kilka kolorów.Obecnie posiadam 2. Jeden już jest prawie całkowicie zdenkowany- to numer 99 (posiada delikatne błyszczące drobinki, ale nie wyglądają one tandetnie na policzku. Drugi- nr 85 to róż z gatunku "bardziej czerwonych". Jest matowy. Przy jego nakładaniu trzeba uważać, by nie zrobić sobie nieestetycznej plamy. Wystarczy delikatnie musnąć pędzlem i gotowe. Róże kosztują 19 zł. Są bardzo wydajne. Na twarzy trzymają się prawie cały dzień.
- pigment sypki- ja posiadam złoty pigment (nr 77). Jego kolor jest niesamowity- bardzo intensywne złoto. Nadaje się do rozświetlania kącika oka, nałożenia na całą powiekę, ewentualnie także jako rozświetlacz (oczywiście nie kolor złoty, ale np. różowy), bądź co sobie tylko wymyślicie. Nawet bez bazy kolor jest bardzo wyrazisty. Jest wydajny- mnie kończy się już data ważności, a mam go jeszcze ponad połowę, mimo, że używam go dość często. Nie pamiętam jego ceny- wydaje mi się, że jest to coś ok. 25 zł.
- czarny eyeliner- od lat niezmiennie kupuję nr 25. Gama kolorystyczna jest bardzo szeroka. Nawet czarny występuje w kilku wariantach (może być np. z drobinkami lub taki jak mam ja, czyli najzwyklejsza czerń). Jest to liner płynny.Aplikator to precyzyjna spiczasta gąbeczka. Wiem, że niektórym osobom nie podoba się ten aplikator, ze względu na grubość. Mnie osobiście odpowiada. Trzeba jednak uważać przy aplikacji, żeby go nie rozdwoić (mnie niestety się to zdarzyło w jednej sztuce). Na powiece daje bardzo wyrazisty czarny kolor. Cena to 20 zł.
- puder prasowany Young Skin Makeup- YSM Y15- mój pierwszy puder, jaki w życiu używałam i stale do niego wracam. Z racji tego, że jest to puder "kolorowy" zbędne jest nakładanie pod spód podkładu. Ładnie matowi twarz i wyrównuje jej koloryt. Gama kolorystyczna jest dość szeroka- każdy znajdzie coś dla siebie (mój idealnie zlewa się z kolorem skóry- co zobaczyć możecie na zdjęciu). Puder ma bardzo "jedwabistą" konsystencję. Łatwo rozprowadza się na twarzy. Jedyny minus to to, że podczas aplikacji pędzlem "pyli się". Zdecydowanie lepiej nakładać go za pomocą gąbeczki, bądź puszka. Cena to 19 zł.
- błyszczyk "fluo" nr 541- kupiłam go na promocji (-50%) za ok. 15 zł (nie pamiętam dokładnie). Zaciekawił mnie jego kolor- w zależności od padania światła kolor się zmienia. W opakowaniu wygląda na fioletowy-gdy pada na niego światło jest różowy (niestety zdjęcia nie potrafią oddać tego koloru). Ciekawe wygląda też na pomadkach- dodaje im takiego "smaczku". W ogóle się nie klei i pachnie nektarynką!
- pomadka- pomadki z Inglota to zdecydowanie "działka" mojej mamy. Ja posiadam tylko jedną- nr 114. Jest to błyszczący nude wpadający w brąz. Opakowanie jest niesamowicie solidne. Sama pomadka dość długo utrzymuje się na ustach, ściera się równomiernie. Kosztuje 20 zł.
- konturówki do ust i oczu- niestety są dość twarde i konieczne jest rozgrzanie ich między palcami przed użyciem. Występują we wszystkich kolorach tęczy, więc można dopasować odcień idealny do pomadki. Ja posiadam 2 konturówki do ust- nr 68 (pasujący do wcześniej pokazanej pomadki) i piękną koralową- nr 71 (najczęściej nakładam ją pod błyszczyk "fluo"). Wśród konturówek znalazł się tej jeden rodzynek do oczu- nr 38 (jasnoniebieski kolor z delikatnymi drobinkami). Cena to ok. 15 zł.
- cienie do powiek Vertigo- zawsze kupuję je "przy kasie" za pół ceny (czyli oferta dodatkowa dla klientów, którzy coś kupują). Kosztują wtedy 7,50 zł. Mają świetne opakowania z aplikatorem. Są bardzo dobrze napigmentowane. Nr 74 to kolor cielisty z delikatnymi drobinkami. Ładnie rozświetla powiekę, idealny dla osób, które rozpoczynają swoją przygodę z makijażem i chcą jedynie delikatnie podkreślić powieki (to był mój pierwszy cień, który używałam!). Niestety nie mogę Wam pokazać jak wygląda ten kolor, bo mi się skończył :( Drugi cień Vertigo to nr 76- cudowny morski kolor, moim zdaniem idealny na lato. W połączeniu ze złotym pigmentem wygląda obłędnie!
- cienie do powiek- kolory jakie tylko zapragniecie. Wkłady okrągłe (którą zostają powoli wycofywane)- 10 zł, wkłady kwadratowe-13 zł. Ja posiadam tylko wkłady okrągłe i paletkę na nie. W swoich zbiorach mam tylko 6 cieni, ale bardzo je lubię. Kolory i numerki na zdjęciach. Pigmentacja świetna, nie znam drugich tak dobrze napigmentowanych cieni w takiej cenie. Nie osypują się, nie "rolują się" na powiecie. Paletki w chwili obecnej mają inny wygląd. Nadają się do przechowywania nie tylko cieni, ale także błyszczyków, różów itp. Przy skompletowaniu za jednym razem całej paletki, jej koszt wynosi tyle co jeden cień (czyli za 5 cieni+paletkę zapłaciłam 60 zł)- nie wiem czy nadal wygląda to tak samo, bo moja paletka ma już 3 lata.
- zmywacz do paznokci- malutki, poręczny, idealny do torebki (25 ml). Bardzo dobrze zmywa, wystarczy nanieść niewielką ilość na płatek i można bez problemu zmyć cały lakier w jednej dłoni. Plusem jest fakt, że jest to zmywacz bezacetonowy. Co prawda na początku śmierdzi tak jak większość zmywaczy, ale po chwili zapach ten ulatnia się i na paznokciach zostaje bardzo przyjemny pomarańczowy zapach! Cena to 6 zł- można go kupić za 3 zł jako dodatek do innych zakupów.
- płyn Duraline- według producenta to "płyn, który umożliwia aplikację na mokro sypkich i prasowanych cieni do powiek, podkreślając głębię koloru i przedłużając trwałość makijażu". Ja używam go głównie do robienia kolorowych linerów z cieni do powiek. Doskonale nadaje się też do "naprawienia" zaschniętego tuszu do rzęs, wystarczy parę kropli i tusz znów nadaje się do użytku. Można go użyć również w przypadku, gdy cień czy róż spadnie nam i rozkruszy się. Wtedy również wystarczy parę kropli płynu delikatnie wymieszać z rozsypanym cieniem/różem itp, następnie docisnąć za pomocą jakiegoś twardego przedmiotu i gotowe. Cena to 20 zł. Wydajność- ogromna.
- bibułki matujące- najlepsze bibułki jakie miałam okazję używać! Doskonale "pochłaniają" nadmiar sebum, nie niszcząc przy tym makijażu. W opakowaniu mamy 50 sztuk dość grubych bibułek. Ciężko mi określić z jakiego materiału są one wykonane (producent podaje, że jest to polipropylen), ale na pewno nie jest to tak jak w przypadku bibułek z Wibo zwykła bibuła. Bibułki są dość drogie- kosztują 18 zł, ale warto je wypróbować. Czasem zdarza się, że można je również dostać za pół ceny.
I to już wszystkie produkty z Inglota, które w chwili obecnej posiadam. Jak mogłyście zauważyć, wszystkie bardzo lubię i mogę Wam je polecić.
A Wy lubicie Inglota? Jaki produkt najbardziej? A może trafił Wam się jakiś bubel? Napiszcie mi w komentarzach ;)
Pozdrawiam ;*
błyszczyk ciekawy:)
OdpowiedzUsuńJak zwykle część naustna najbardziej mi się podoba. :D A kredki to bajka jeśli chodzi o kolory ♥
OdpowiedzUsuńto takie urocze, że jesteś wierna swojej ''pierwszej'' firmie kosmetycznej... ale coś w tym jest, ja np. mam ogromny sentyment do złotych lakierów do paznokci - bo takiego koloru właśnie był mój pierwszy :) może nie jestem Inglot Girl, ale też bardzo lubię tę firmę :) zwłaszcza za lakiery :)
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że mama miała kiedyś ich cienie, ale ja jeszcze nie miałam nic z Inglota..
OdpowiedzUsuńwow! sporo tego :)
OdpowiedzUsuńŚwietne produkty, rónież lubię inglota, jednak cena nie do końca mi pasuje:)
OdpowiedzUsuń"nie mam ich już tak dużo jak kiedyś" ;oo boję się wyobrazić ile tego miałaś kiedyś! xD Pamiętam jak malowałyśmy się tymi cieniami i niebieską kredką do oczu! :D
OdpowiedzUsuńJa cały czas się zastanawiam nad skompletowaniem własnej paletki, ale boję się, że to będzie nie lada wyzwanie bo mi się zamarzy 30 odcieni zamiast paru nagle :D
OdpowiedzUsuńbardzo fajne zdobycze ;)
OdpowiedzUsuńPRześliczne to złoto no i cienie chyba są świetnie napigmentowane sądząc po zdjęciach ;)
OdpowiedzUsuńFajny post i zachęca do zakupu kosmetyków Inglota :) ja osobiście nie miałam tych kosmetyków, bardzo spodobał mi się róż 99
OdpowiedzUsuńJa też ostatnio mam jesienną chandrę i najchętniej po dobranoce bym szła spać ;) Co do Inglota - KOCHAM! Większość moich cieni, pudrów, różów to własnie Inglot i serce boli mnie na myśl, że okragłe cienie wycofują bo były wydajne i tanie.
OdpowiedzUsuńchyba z Tobą zamieszkam:D
OdpowiedzUsuńJeżeli masz ochotę na niespodziewaną paczuszkę to zapraszam do mnie;)
UsuńJa planuję napad na inglota po cienie i zbieram kasiurę bo chcę od razu skompletować paletkę
OdpowiedzUsuńChyba nie takie skromne ;) Pozazdrościć ;)
OdpowiedzUsuńBardzo fajne są kosmetyki Inglota, a ile pięknych kolorów. :) Masz sporo tego, niech Ci dobrze służą. :) Tak sobie myślę, że między blogerkami, mówimy sobie po imieniu. ;) Pozdrawiam. :)
OdpowiedzUsuńteż lubię Inglota, niedrogie, wydajne kosmetyki. Puder sypki, szminka, eyliner kupuję już od kilku lat non stop. Fajna kolekcja!
OdpowiedzUsuńMam trzy lakiery z Inglota i bardzo je lubię ;)
OdpowiedzUsuńTeż bardzo lubię kosmetyki z firmy Inglot, zwłaszcza ich cienie uwielbiam :) Kiedyś faktycznie miałam ich sporo i były w moim mieście łatwo dostępne. Teraz muszę jeździć do sąsiedniego miasta, bo tam mają stoisko. Na szczęście nie jest daleko ;)
OdpowiedzUsuńwow, ile rzeczy! ten niebieski cień wydaje się rewelacyjny :D
OdpowiedzUsuńMi nie było nigdy po drodze do Inglota i tym sposobem mam tylko dwa cienie, ale widzę że ich oferta jest godna uwagi :)
OdpowiedzUsuńCałkiem przyjemna kolekcja :) wiesz co ja jakos nie mma przekonania do tej foirmy jedyne co używałam to ich puder sypki, i był taki na styk :(
OdpowiedzUsuńTo są skromne zbiory?? :P Ja mam tylko 3 cienie i płyn duraline ;P
OdpowiedzUsuńZapraszam do zabawy! Nominowałam cię do Liebster Blog: http://ladymakda.blogspot.com/2013/11/tag-liebster-blog.html ;)
OdpowiedzUsuńspora ta Twoja Inglotowa kolekcja :) śliczny jest ten niebieski cień :) ja bardzo lubię zmywacz do paznokci z Inglota - jest super ! :)
OdpowiedzUsuńMiałam styczność z kilkoma produktami Inglota i również żaden mnie nie zawiódł :)
OdpowiedzUsuńAż wstyd się przyznać, że nie miałam nic z Inglota :P Ale czuję, że róż o nr 99 będzie mój, cudo!
OdpowiedzUsuńja ostatnio poszalalam w ingocie :) cien 502 i roz 88 mnie zauroczyly najbardziej :)
OdpowiedzUsuńnie znam tych kosmetyków, jakoś nie jestem przekonana do tej firmy :)
OdpowiedzUsuńWow błyszczyk fluo wygląda niesamowicie - nie widziałam nigdy takiego kosmetyku :)!
OdpowiedzUsuńJa zaczynałam od cieni Vertigo :-) stare dobre czasy :-)
OdpowiedzUsuńNominowałam Cię do Liebster Blog Award, jeśli masz ochotę wziąć udział w zabawie, to będzie mi miło :). Pytania znajdują się na moim blogu.
OdpowiedzUsuńPigment i pomadka rewelacyjne :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWcale nie takie skromnie te zbiory ;)
OdpowiedzUsuńRóż też miałam i chyba ponownie po niego sięgnę :)
pozdrawiam :)
Ja dopiero rozpoczęłam swoją przygodę z Inglotem od paletki z okrągłymi cieniami :) I muszę przyznać, że jestem nimi zachwycona! Na pewno zainwestuję w inne ich kosmetyki :)
OdpowiedzUsuń