Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maybelline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maybelline. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 maja 2014

Jak podkreślam swoje brwi. Cztery ulubione produkty.

Cześć Dziewczyny! :)

Brwi nadają wyrazu całej twarzy. Warto więc zadbać o ich odpowiednie podkreślenie. Najtrudniejszym krokiem w pielęgnacji brwi jest oczywiście nadanie im odpowiedniego kształtu, dopasowanego do kształtu twarzy. Dziś jednak nie o kształtach brwi, a o produktach, którymi możemy je podkreślić w naturalny sposób. 


Henna

Pierwszym i chyba najpowszechniej stosowanym produktem jest henna. Hennę brwi i rzęs wykonać możemy u kosmetyczki, ale moim zdaniem to zabieg kompletnie nieopłacalny. Jest na tyle łatwy, że każda z nas sama poradzi sobie z jego wykonaniem we własnym domu. Ja "hennuję" swoje brwi od ok. 2 lat ciągle tym samym produktem, a mianowicie brązową henną w kremie firmy Delia Cosmetics. Dostać ją możemy w Rossmannie. Jej cena to ok. 10 zł (często produkt ten można kupić w promocji). Wystarcza na wykonanie kilkunastu "zabiegów". Kilkukrotnie używałam również henny w proszku tej samej firmy (ok. 2 zł, niestety jest jednorazowa, więc by nie zmarnować produktu, którego jest całkiem sporo, wykonuję hennę sobie i mamie :)). Gama kolorystyczna to brąz, czerń i grafit. Wszystkie wyglądają na włoskach naturalnie, nie trzeba mieć obawy o przesadzony efekt używając np. czerni. 


W opakowaniu henny w kremie możemy znaleźć tubkę z kremem koloryzującym, aktywator (3% r-r wody utlenionej) oraz szpatułkę. Przygotowanie jest bardzo łatwe. Wystarczy wymieszać składniki w odpowiednich proporcjach (podanych przez producenta na opakowaniu) i nałożyć na brwi za pomocą dołączonej do opakowania szpatułki bądź patyczka kosmetycznego. Ja swoją hennę mieszam w szklanym słoiczku po zużytym kremie. Zanim nałożę ją na brwi, zabezpieczam skórę wokół nich tłustym kremem lub wazeliną kosmetyczną (dzięki temu skóra nie ulegnie pofarbowaniu). Mieszaninę trzymam na brwiach ok. 5-7 minut, a następnie zmywam letnią wodą. Włoski zyskują ładny brązowy chłodny kolor (absolutnie nie wpada w rudość!). Taki zabieg powtarzam co ok. 2 tygodnie.


Kredka do oczu/brwi

Jako, że moje brwi (a szczególnie prawa brew są trochę przerzedzone i nic nie potrafi sprawić, by w niektórych miejscach pojawiły się włoski), oprócz henny podkreślam brwi cieniem lub kredką. 
Kredka, której obecnie używam to Essential Brightening Eyeliner (rozświetlająca kredka do oczu firmy E.l.f.) w kolorze Coffee (cena ok. 6 zł). Na szczęście nie jest to kredka rozświetlająca jak mówi producent, więc mogę nią bez problemu podkreślać brwi. Jest bardzo miękka, co niestety troszkę utrudnia precyzyjne dorysowanie włosków. 


Cienie do powiek

Na co dzień nie bawię się jednak w podkreślanie brwi kredką (co jest dla mnie dość czasochłonne). Stawiam na cienie. Pewnie nie zdziwi Was więc fakt, że podobnie jak masa dziewczyn kupiłam Color Tattoo od Maybelline w kolorze Permanent Taupe i to właśnie nim podkreślam swoje brwi (+pędzel Hakuro H85). Kolor to brąz z domieszką szarości. Cień utrzymuje się na moich brwiach przez cały dzień. Pędzelek Hakuro H85 umożliwia precyzyjne domalowanie tym cieniem pojedynczych włosków.
Niestety pewnego ranka, gdy spieszyłam się na uczelnię, nie zamknęłam opakowania i cień wysechł( dlatego jest taki "popękany"). Należy więc pilnować, by opakowanie było zawsze dobrze domknięte i nie przechowywać cienia w ciepłym miejscu. Na szczęście mój ukochany Duraline pomógł mi go jako tako odratować. Ten cień możecie kupić w drogeriach stacjonarnych (cena ok.25 zł), bądź internetowych (np. ezebra.pl za ok. 9 zł).


Żel do brwi

Po podkreśleniu brwi cieniem utrwalam je dodatkowo żelem do brwi. Do niedawna używałam żelu firmy Delia Cosmetics, jednak ze względu na kiepską dostępność postanowiłam wypróbować żel do brwi Eveline. Muszę przyznać, że jestem nim mile zaskoczona. Utrzymuje włoski na swoim miejscu bardzo długo. Dodatkowo nadaje im kolor (brązowy) i lekko nabłyszcza. Na pewno świetnie sprawdzi się solo u osób, których brwi nie są "wybrakowane" jak moje i potrzebują jedynie lekkiego "okiełznania" ;)
Żel kupić możecie w drogeriach takich jak: Rossmann, Hebe za ok. 12 zł



A jakimi produktami Wy podkreślacie swoje brwi? Może wcale tego nie robicie? Napiszcie mi w komentarzach ;)

Pozdrawiam :*

sobota, 19 kwietnia 2014

Kosmetyki do makijażu, które u mnie się nie sprawdziły

Cześć Dziewczyny! :)

 Dziś będzie o kilku kosmetykach do makijażu, które kompletnie się u mnie nie sprawdziły. Myślę, że warto wspominać nie tylko o ulubieńcach, produktach godnych uwagi, ale także o tych, które z jakichś powodów są bardzo kiepskie. Od razu zaznaczam, że produkty te nie pasują mnie, więc nie chcę zniechęcić Was do zakupu. Być może u Was sprawdzą się znacznie lepiej.


PRODUKTY DO UST:

  • Matowy błyszczyk Extra Lasting Lip Gloss (Lovely)- nr 01. Skusiłam się na ten kosmetyk głównie ze względu na przepiękny, naturalnie wyglądający na ustach kolor. Jest to delikatny różowy nude. Lovely zaskakuje mnie swoją kreatywnością w wymyślaniu nazw, no bo jak to: matowy błyszczyk? Czy to nie jest czasem oksymoron?;) Gdyby ten produkt był zwykłym błyszczykiem, na pewno bardziej skradłby moje serce. Matowa formuła niestety niesamowicie wysusza moje usta (które staram się dobrze nawilżać). Produkt ładnie wygląda tylko bezpośrednio po nałożeniu. Gdy wyschnie usta wyglądają naprawdę źle- "błyszczyk" wchodzi w każdą zmarszczkę, każde najmniejsze załamanie. Mnie taki efekt niestety nie zadowala. Próbowałam stosować ten produkt nawet po  uprzednim nałożeniu balsamu do ust i niestety efekt nadal był kiepski. 
    Oddałam błyszczyk koleżance (0jli) i mam nadzieję, że jej znacznie bardziej przypadł do gustu. 


LINERY:
  • Scandaleyes precision micro eyeliner (Rimmel)- najgorszy liner jaki miałam okazję używać w ostatnim czasie. Kreski maluję od bardzo dawna. Moim pierwszym linerem był właśnie liner w pisaku (z Oriflame). Doskonale pamiętam jak łatwo malowało się nim kreski. W ostatnim czasie używałam głównie linerów żelowych w słoiczku bądź płynnych. Postanowiłam więc skusić się na Scandaleyes w pisaku. Myślałam, że umożliwi mi on szybkie malowanie kresek. Nic bardziej mylnego! Aplikator jest niesamowicie niewygodny, "twardy". Czerń nie jest intensywna. Żeby namalować kreskę trzeba nieźle się natrudzić. Do tego uczula mnie. Nie może być już chyba gorzej... Zdecydowanie nie polecam.

  • Kajal eyeliner (Wibo)- produkt kupiony w czasie wyprzedaży za grosze. Od dawna marzył mi się jakikolwiek kajal, więc postanowiłam spróbować ten. Niestety zawiodłam się. Wiem, że po produkcie, który w cenie regularnej kosztował ok. 9 zł nie można spodziewać się cudów, ale nie może być przecież kompletnym bublem. A ten niestety jest. Czerń nie jest intensywna, kredka nie zastyga na oku, lecz okropnie się rozmazuje. Kreska momentalnie odbiła mi się na powiece. Po roztarciu kajala pędzelkiem kolor całkowicie znika, więc nie nadaje się nawet do "podbijania" kolorów cieni.

TUSZE DO RZĘS:
  • Extra Super Lash Mascara (Rimmel)- tusz o bardzo głębokim czarnym kolorze. Niestety szczoteczka jest beznadziejna, sztywna, ciężko mi nią "pracować". Tusz delikatnie wydłuża rzęsy, ale wcale ich nie podkręca. Bardzo szybko wysycha (właściwie po miesiącu od otwarcia) w opakowaniu. Mocno się osypuje. Podobnie jak liner Scandaleyes uczula mnie. 


KOREKTORY:
  • Dream Lumi Touch Highlighting Concealer (Maybelline)-  korektor dość dobrze rozświetla, odbija światło. Niestety krycie jest znikome. Do tego jest kompletnie niewydajny, w związku z czym jego cena jest dla mnie grubą przesadą (ponad 30 zł).
źródło: http://ezebra.pl

  • Magic Pen Brilliance (Lovely)- rozświetlający korektor pod oczy. Właściwie jest bardzo podobny do poprzednika z Maybelline. Nie daje aż tak dobrego rozświetlenia i znacznie szybciej schodzi z twarzy.  Właściwie po 3-4 godzinach jest już kompletnie niewidoczny. Opakowanie ciągle się zacina. Na szczęście kosztuje tylko ok. 8 zł.

  • 2 in 1 Express Cover (Sensique)- korektor ma intensywne krycie, ale co z tego skoro schodzi z twarzy po kilku godzinach. Korektor składa się z dwóch części: natural look oraz sunny look. Natural look kolorystycznie mi odpowiada (chociaż mógłby być jeszcze jaśniejszy). Niestety podkreśla suche skórki. Nie wiem dla kogo przeznaczona jest część sunny look, ale na pewno nie dla mnie. Kolor jest okropnie pomarańczowy. Żeby móc go używać musiałabym najpierw wypić hektolitry soku marchewkowego ;D Napisy z opakowania schodzą i brudzą dłonie.

To już wszystko na dziś. Mam nadzieję, że posty tego typu się Wam podobają :) 
Jakie kosmetyki u Was nie sprawdziły się w ostatnim czasie? Napiszcie mi w komentarzach :)

Pozdrawiam :*

wtorek, 3 grudnia 2013

Co tym razem wyląduje w koszu? Projekt denko- październik/listopad.

Cześć dziewczyny!

Dziś przyszła pora na trzecie denko na moim blogu. Posty tego typu nie pojawiają się u mnie co miesiąc, lecz dopiero wtedy, gdy zapełnię moją torbę, w której zbieram puste opakowania. A uwierzcie mi, że zapełnienie tej torby to dla mnie nie lada wyzwanie. Jestem chomikiem- lubię kupować nowe kosmetyki, obiecując sobie za każdym razem, że nie użyję ich dopóki nie skończę poprzednich opakowań- niestety zazwyczaj jestem tak ciekawa nowo zakupionego produktu, że w ostateczności i tak go otwieram i takim oto sposobem w mojej łazience stoi kilka otwartych szamponów do włosów, odżywek, żeli pod prysznic itp. Dlatego też tak rzadko coś "zdenkuję".
Przez ostatnie dwa miesiące zebrałam trochę pustych opakowań, które za chwilę zobaczycie.


A oto co udało mi się zużyć w ostatnim czasie:



  • "Biedronkowe" sole do kąpieli (BEBEAUTY)- ujędrniająca z ekstraktem z lotosu oraz odświeżająca-trawa cytrynowa i bambus. Sole pięknie pachną, dzięki czemu umilają kąpiel. Recenzja- KLIK. Cena tych soli to niecałe 4 zł. 


  • Czy kupię ponownie? TAK

    • żel pod prysznic-rose petal&milk proteins (LUKSJA). Spora objętość-500 ml sprawia, że żel ten jest niesamowicie wydajny. Pachnie bardzo delikatnie, kremowo (róża jest prawie niewyczuwalna). Dodatkowo dobrze nawilża ciało, więc polecam go wszystkim leniuszkom, które nie lubią się już dodatkowo balsamować po kąpieli. Kosztuje ok. 7-8 zł
              Czy kupię ponownie? NIE WIEM

    • regenerujący szampon do włosów zniszczonych (BAIKAL HERBALS). Zachęcona dobrymi opiniami innych bloggerek na temat rosyjskich kosmetyków naturalnych skusiłam się na zakup kilku takich kosmetyków, w tym tego szamponu. Wszystkie kosmetyki bardzo mi się spodobały... poza tym szamponem. Niestety jestem zawiedziona. Jak to się mówi "szału nie ma, dupy nie urywa". Skład jest dość dobry (choć oczywiście nie w pełni naturalny), cena też całkiem w porządku- ok. 13 zł za 280 ml. Jest bardzo wydajny-dzięki swojej bardzo gęstej, wręcz galaretowatej konsystencji. Przyjemnie pachnie (bzem). Niestety poza oczyszczeniem włosów i skóry głowy (w dodatku niezbyt dobrym) nie robi kompletnie nic. Włosy są po nim splątane, "tępe". I o ile tą wersję jeszcze potrafiłam znieść ze względu na przyjemny zapach to wersji do włosów przetłuszczających się nie byłam w stanie znieść. Jego zapach strasznie mnie drażnił. Możliwe, że jestem jakaś wybredna co do zapachów, bo mojej mamie, chłopakowi i Olce z 0jla.blogspot.com się spodobał. Dlatego trafił też w ręce tej ostatniej osoby ;) Mam nadzieje, że u Oli lepiej się spisze ;)

              Czy kupię ponownie? NIE

    • płyn micelarny do mycia twarzy i oczu dermo face, physio (TOŁPA). Całkiem fajny micel, dobrze zmywa makijaż (nie wiem czy wodoodporny także, bo takiego nie "używam"). Nie podrażnia oczu, co dla mnie jest bardzo ważne. Przyjemnie pachnie i jest wydajny. Minusem jest cena- za 200 ml płacimy prawie 30 zł. Na szczęście można go czasem dostać w promocji. Kupiłam go głównie dlatego, żeby porównać go ze słynnym już w blogosferze płynem micelarnym z Biedronki. Jak wiadomo kosmetyki Tołpa produkuje Torf Corporation- ta sama fabryka, która produkuje także micela z Bebeauty. Porównanie tych dwóch płynów właśnie się szykuje, więc więcej już pisać nie będę ;)
              Czy kupię ponownie? NIE WIEM (ewentualnie w promocji)
              Co w zastępstwie? Płyn micelarny z Bebeauty
    • płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu (BEBEAUTY). Mój ulubieniec do zmywania makijażu oczu. Tak jak już pisałam w poprzednim denku, powoduje u mnie lekkie szczypanie oczu, ale jego cena (ok. 5 zł) rekompensuje wszystkie bóle ;D 
             Czy kupię ponownie? TAK
             Co w zastępstwie? TO SAMO


    • Pianka do golenia do skóry wrażliwej (ISANA)- kupiłam ją zachęcona dobrymi opiniami na blogach, niestety u mnie sprawdziła się średnio. Aplikator bardzo ciężko "chodzi", trudno wycisnąć piankę. Po wyciśnięciu szybko znika (rozpuszcza się). Oczywiście ułatwia golenie- daje dobry poślizg i zapobiega podrażnieniom. Mimo wszystko, po goleniu ciało i tak trzeba nabalsamować, bo ta pianka kompletnie nie nawilża skóry. Pachnie przyjemnie, bardzo delikatnie. Niestety trudno było mi wydobyć resztę pianki- już przy "wychodzeniu" z opakowania nie przypominała pianki, lecz rozpuszczoną bitą śmietanę. Jej cena to ok. 6 zł.

              Czy kupię ponownie? NIE
              Co w zastępstwie? Pianka Venus (mój ulubieniec)

    • Peeling myjący z kiwi- wygładzający (JOANNA-Naturia). Tak jak już pisałam o wersji grejpfrutowej, peeling ten jest bardzo delikatny, posiada niewiele drobinek, które w dodatku nie są ostre. Traktuję go raczej jako żel pod prysznic, aniżeli peeling. Wszystkie wersje zapachowe są świetne, więc na pewno skuszę się na niego jeszcze nie raz- chociażby dla tego cudownego zapachu. Jako, że lubię peelingi ostre, dobrze zdzierające martwy naskórek, ten produkt na pewno nie jest dla mnie peelingiem. Cena to niecałe 4 zł.

             Czy kupię ponownie? TAK
             Co w zastępstwie? Żel peelingujący- mleczko kokosowe (MARION)

    • Szampon przywracający równowagę skóry głowy (Phenome)- najlepszy szampon jaki do tej pory używałam. Nie podrażnia skalpu, włosy są po nim miękkie, dobrze się układają. Niestety jego cena jest dla mnie za wysoka (przynajmniej na razie :D ). Kosztuje 75 zł za 250 ml. Recenzja- KLIK.

              Czy kupię ponownie? NIE WIEM (może kiedyś, jeśli jego cena nie będzie mnie przerażać :))

    • Płatki kosmetyczne- Carea (Biedronka), Cleanic, Lilibe Cosmetics (Rossmann). Płatków zużywam niezliczone ilości i jakoś szczególnie nie obchodzi mnie to z jakiej są firmy, bo według mnie każdy płatek jest taki sam :D No dobrze.. płatki z Rossmanna są w tym momencie moimi ulubieńcami, bo wychodzą najtaniej i nie rozdwajają się ;)
    • Nawilżone chusteczki oczyszczające z aloesem do skóry suchej i wrażliwej (Alterra)- powiem szczerze, że zawsze sceptycznie podchodziłam do tego typu produktów- do demakijażu wolę używać sprawdzonego płynu micelarnego. Te chusteczki wpadły mi do koszyka w Rossmannie, bo były akurat w promocji (choć ich normalna cena też jest niesamowicie niska- ok. 3zł). I muszę przyznać, że bardzo się cieszę, że wypróbowałam ten produkt. Chusteczki bardzo dobrze radzą sobie ze zmywaniem makijażu i w dodatku ich używanie jest bardziej ekonomiczne niż używanie innych specyfików do demakijażu. Ładnie pachną (choć dla niektórych osób zapach ten może wydawać się za mocny).

              Czy kupię ponownie? TAK
              Co w zastępstwie? Malinowe chusteczki do demakijażu (BALEA)

    • Korektor rozświetlający- Dream Lumi Touch (Maybelline). Kupiłam go przypadkiem w promocji, bo miałam już dość moich sińców pod oczami (które mam cały czas, ze względu na bardzo cienką skórę w okolicach oczu). Był to mój pierwszy korektor "pod oczy" i troszkę się nim zawiodłam. Nie kryje zbyt dobrze i po kilku godzinach zbiera się w zmarszczkach pod oczami. Na szczęście ładnie rozświetla i trzyma się na twarzy dość długo. Niestety jego cena jest według mnie za wysoka- ok. 38 zł, bo produkt jest kompletnie niewydajny. 

              Czy kupię ponownie? NIE
              Co w zastępstwie? Korektor rozświetlający (LOVELY)

    • Eyeliner w płynie (INGLOT)- mój ulubiony, intensywnie czarny liner. Kosztuje 20 zł. Trochę więcej na jego temat- KLIK.

              Czy kupię ponownie? TAK
              Co w zastępstwie? TO SAMO



    sobota, 23 listopada 2013

    Zakupy poczynione na promocji -40% w Rossmannie.

    Witajcie dziewczyny!

    Blogosfera od pewnego czasu wrze- na większości blogów od dawna znaleźć można było informacje na temat kolejnej już promocji -40% w Rossmannie na kosmetyki kolorowe. Od tygodnia bardzo "modne" było pisanie list produktów, które dziewczyny miały zamiar kupić, a dziś pojawiają się już pierwsze posty, w których pokazywane są "rossmannowskie łupy". 
    Wiem, że dla niektórych z Was może to już być nudne, ale pomyślałam, że też chętnie pokażę Wam co kupiłam- być może coś Wam wpadnie w oko i same się skusicie ;)

    Do Rossmanna poszłam z koleżanką już z samego rana, przed zajęciami na uczelni. Mimo, że byłam w galerii jeszcze przed jej otwarciem, przed wejściem czekało już kilka, a może kilkanaście kobiet, które oczywiście od razu popędziły do Rossmanna. Na szczęście nie było żadnych przepychanek (tak jak po południu), ale ruch był rzeczywiście "wzmożony". Już wczoraj byłyśmy oglądać co chcemy kupić, więc dziś zakupy były łatwiejsze- zrobiłam listę dla siebie i mamy. Niestety nie kupiłam wszystkiego, co chciałam. Bardzo zależało mi, by kupić pomadkę Wibo Eliksir w kolorze 01 (dla mnie) i 09 (dla mamy)- niestety "dziewiątki" już nie było, a wszystkie dostępne "jedynki" były tak obmacane, stopione, ułamane i nie wiem co jeszcze, że niestety nie kupiłam żadnej. I tutaj mój apel do wszystkich Pań, które nie wiedzą co to tester: testery są po to by sprawdzić jak wygląda produkt, wara od produktów przeznaczonych do sprzedaży!  Czy to tak ciężko zrozumieć, że nie należy próbować czegoś, co może zostać przez kogoś kupione? Człowiek płaci, a w domu się orientuje, że produkt jest uszkodzony. A swoją drogą Rossmann mógł by się postarać o więcej testerów i lepsze zabezpieczanie produktów...
    Na mojej liście była także idealna cielista kredka Max Factor kohl pencil w kolorze 090-natural glaze.. niestety jej także nie było. No trudno.. przynajmniej troszkę mniej wydałam ;)
    Oprócz zakupów dla siebie zrobiłam też zakupy mamie, które także Wam pokażę :)


    Moje zdobycze:


    •  Lovely- lip loss matowy do ust z formułą długotrwałą nr 1. 5,19 zł.
    •  Lovely- mascara podkręcająca i unosząca rzęsy- Curling Pump Up Mascara. 5,39 zł.


    •  Bourjois- korektor healthy mix nr 51- light radiance. 24,59 zł.
    •  Bourjois- puder sypki nr 01-peach. 35,99 zł .

    • Rimmel- podkład Wake me up nr 100- Ivory. 25,19 zł.
    Zakupy dla mamy:


    •  Lovely- Classic Nail Polish nr 346. 3,39 zł.
    •  Wibo- Extreme Nails nr 180. Tutaj niestety zniżka nie została naliczona. Pytałam panią w kasie dlaczego tak się stało, lecz ona sama nie wiedziała.. powiedziała, że "tak wskakuje i już" .. Ale i tak ten lakier nie jest drogi. Kosztuje 5,99 zł.


    •  Eveline- pomadka Aqua Platinum nr 437 (brąz). 5,99 zł.
    •  Miss Sporty- pomadka nr 174- Seduction (śliwka). 5,99 zł.



  •  Lovely- mascara podkręcająca i unosząca rzęsy- Curling Pump Up Mascara. 5,39 zł.
  • Maybelline- podkład Affinitone nr 03- light sand beige. 16,29 zł.

  • Ostatnio w Biedronce wpadł mi w ręce zestaw do manicure. Bardzo byłam ciekawa tego urządzonka, więc chłopak powiedział, że mam sobie wziąć. Powiem szczerze, że na razie jestem pod wrażeniem z jaką łatwością radzi sobie z piłowaniem paznokci, usuwanie skórek itp. Ma 6 wymiennych końcówek, które pozwalają nam na wykonanie pełnego manicure. Moją mamę tak zachwycił ten produkt, że dziś kupiła sobie taki sam :D Widziałyście to urządzenie? A może macie? Jeśli tak to napiszcie jak się u Was sprawdza ;) Cena to ok. 15 zł.


    A co Wy upolowałyście na promocji -40% (w Rossmannie, Superpharm oraz Hebe)? Napiszcie mi w komentarzu :)
    Pozdrawiam :*

    poniedziałek, 2 września 2013

    Denko- wiosna/lato 2013

    Cześć!

    Dziś moje pierwsze denko. Produkty, które tutaj zobaczycie uzbierałam w okresie wiosna/lato. Niestety sporo opakowań wylądowało w koszu, dlatego jak na tak długi okres, nie będzie tego bardzo dużo.



    PIELĘGNACJA WŁOSÓW:


    1. SZAMPON do włosów tłustych u podstawy i suchych na końcach z żeń-szeniem (Green Pharmacy). Dobrze oczyszcza włosy, ale mocno je splątuje. Opakowanie brązowe-charakterystyczne dla tej firmy. Szampon ma dość przyjemny, ziołowy zapach. Nie zawiera parabenów, barwników, SLS'ów i SLES'ów. Cena to ok. 7 zł.
    Czy kupię ponownie? NIE WIEM. 
    Co w zastępstwie? Szampon łopianowy Herbal Care- Farmona.

    2.SPRAY do włosów normalnych i delikatnych, pro-cellium keratin (SYOSS). Tego produktu nie potrafiłam wykończyć. Na drugim miejscu w składzie ma alkohol. Strasznie wysusza i niszczy włosy. Fryzjerka powiedziała, że mam go natychmiast wyrzucić, ale postanowiłam mimo wszystko go zdenkować. Cena to ok. 17 zł.
    Czy kupię ponownie? NIE
    Co w zastępstwie? BRAK

    3.MASKA do włosów wygładzająca- masło kakaowe do włosów suchych i zniszczonych (Ziaja). Kolejny produkt Ziaji, który zdobył moje serce. Maska dobrze nawilża włosy, nie obciąża ich, ułatwia rozczesywanie. W dodatku ma piękny zapach. Ceny nie pamiętam, ale wydaje mi się, że było to ok. 10 zł.
    Czy kupię ponownie? TAK
    Co w zastępstwie? Odżywka Argan Oil (Joanna)

    4. ODŻYWKA do włosów Argan Oil do włosów suchych i zniszczonych (Joanna). Plusem jest to, że nie zawiera parabenów. Poza tym nie zauważyłam żadnego spektakularnego efektu. Cena to ok. 5 zł.
    Czy kupię ponownie? NIE
    Co w zastępstwie? Odżywka Silk & Sleek (Dove)

    5. JEDWAB do włosów (Joanna). Jedwab jak jedwab. Nadaje włosom piękny błysk. Cena- ok. 5 zł.
    Czy kupię ponownie? TAK
    Co w zastępstwie? Jedwab do włosów Biosilk

    PIELĘGNACJA CIAŁA:

    1. KREMOWY ŻEL POD PRYSZNIC Passiflora i mleczko nawilżające (Palmolive). Pierwszy żel, który mnie zachwycił. Nie dość, że pachnie obłędnie to  genialnie nawilża skórę (do tego stopnia, że nie trzeba już używać balsamu po kąpieli). Cena to ok. 7 zł
    Czy kupię ponownie? TAK
    Co w zastępstwie? mydełko oliwkowe :D

    2. PIANKI DO GOLENIA z ekstraktem z melona i grejpfruta oraz o zapachu konwalii. Bardzo dobre pianki w równie dobrej cenie (ok. 6 zł).
    Czy kupię ponownie? TAK
    Co w zastępstwie? Na razie BRAK
    3. MASŁO do ciała- ukierunkowane ujędrnianie: uda, pośladki, biodra, brzuch (ZIAJA). Recenzja tutaj
    Czy kupię ponownie? NIE WIEM
    Co w zastępstwie? Antycellulitowy balsam do ciała (Evitte)

    4. Antycellulitowy BALSAM DO CIAŁA do każdego rodzaju skóry (Evitte- SORAYA). Bardzo lejąca konsystencja, przez co balsam jest niewydajny. Ma nieprzyjemny chemiczny zapach. Jeżeli chodzi o działanie: dobrze nawilża i napina skórę. Cena to ok. 6 zł.
    Czy kupię ponownie? NIE
    Co w zastępstwie? Antycellulitowy krem do masażu Bodyslim (KOLASTYNA)
    5. ANTY-PERSPIRANT w kremie- SOFT (ZIAJA). Mój ulubieniec wśród tego typu produktów. Ma delikatny zapach, nie podrażnia, nie pozostawia śladów na ubraniach. Cena to ok. 7 zł.
    Czy kupię ponownie? TAK
    Co w zastępstwie? TO SAMO

    6. KREM DO RĄK ochronny z masłem Shea i olejkiem kokosowym (BEBEAUTY). Nie wiem czy ten krem jest jeszcze dostępny. W każdym bądź razie jest on całkiem niezły, dobrze nawilża. Cena to ok. 4 zł
    Czy kupię ponownie? NIE WIEM
    Co w zastępstwie? Kuracja Parafinowa- szorstkie dłonie, słabe paznokcie i twarde skórki (BIELENDA)

    7. KREM DO RĄK Kuracja Parafinowa- szorstkie dłonie, słabe paznokcie i twarde skórki (BIELENDA). To mój absolutny hit wśród kremów do rąk. Doskonale nawilża, pielęgnuje, wygładza i napina skórę dłoni. Cena to ok. 9 zł.
    Czy kupię ponownie? TAK
    Co w zastępstwie? Krem do rąk i paznokci kozie mleko (ZIAJA)

    8. PŁYN DO PŁUKANIA JAMY USTNEJ ( z Biedronki). Jak widzicie na zdjęciu, jeszcze troszkę go zostało, ale umieściłam go tutaj, bo to już moje 2 opakowanie, więc pierwsze zużyłam całe :D Bardzo dobry płyn, oczywiście nie wybiela, jak obiecuje producent, ale mimo wszystko go lubię. Cena to ok. 6 zł
    Czy kupię ponownie? TAK
    Co w zastępstwie? TO SAMO

    PIELĘGNACJA TWARZY:
    1. PŁYN MICELARNY Bioderma Sensibio. Znazłam go w Shinyboxie z lutego i polubiłam go jak większość osób. Dobrze zmywa makijaż, nawet wodoodporny, nie podrażnia oczu. Cena jednak jest moim zdaniem "nieco" zawyżona.
    Czy kupię ponownie? NIE WIEM
    Co w zastępstwie? Płyn micelarny BEBEAUTY

    2. KREM opalizujący do cery tłustej i mieszanej (ZIAJA). Recenzja tutaj Cena to ok. 10 zł.
    Czy kupię ponownie? TAK
    Co w zastępstwie? Matujący krem nawilżający na dzień Aqua Effect (Nivea)

    3. Matujący krem nawilżający na dzień Aqua Effect (Nivea). Całkiem dobry krem, w dobrej cenie (ok. 15 zł). Nie zapycha, szybko się wchłania, dobrze nawilża. Mimo wszystko wolę Ziaję.
    Czy kupię ponownie? NIE
    Co w zastępstwie? Odświeżający krem nawilżający na dzień (Nivea) :D

    4. KREM POD OCZY Sopot Rozświetlanie (ZIAJA). Równie dobry jak jego brat do twarzy. Bardzo fajnie nawilża, rozświetla okolice pod oczami, dzięki czemu skóra w tych miejscach wygląda promiennie. Cena to ok. 13 zł.
    Czy kupię ponownie? NIE WIEM
    Co w zastępstwie?  krem pod oczy Hydrain hialuro do skóry suchej i odwodnionej (DERMEDIC)

    5.KREM POD OCZY Hydrain hialuro do skóry suchej i odwodnionej (DERMEDIC). Znaleziony również w Shinyboxie z lutego, niestety kompletnie nie nadaje się do mojego typu cery. Dość dobrze nawilża, ale to by było na tyle.
    Cena to ok. 25 zł.
    Czy kupię ponownie? NIE
    Co w zastępstwie? Na razie BRAK

    KOLORÓWKA: (wybaczcie fatalną jakość zdjęcia)
    1. PODKŁAD Affinitone w kolorze 03 light sand beige (Maybelline). To już moje chyba 4 zużyte opakowanie. Recenzja tego podkładu na pewno pojawi się na moim blogu, bo to mój absolutny KWC.
    Cena to ok. 25 zł (ale często znaleźć go można w promocji ;))
    Czy kupię ponownie? TAK
    Co w zastępstwie? TO SAMO

    2. Cień do powiek Vertigo nr 74 (INGLOT). Lubię te cienie, bo są świetnie napigmentowane, trwałe, mają ładne kolory. Ten to typowy cień na dzień- bardzo delikatny, jasny, lekko błyszczący cielisty kolor. Cena to 16 zł.
    Czy kupię ponownie? NIE WIEM
    Co w zastępstwie? BRAK

    3. Róż do policzków, oczu i ciała (INGLOT). Numerek niestety się starł. Bardzo go lubiłam. Kolor to delikatna brzoskwinka. Cena to 19 zł.
    Czy kupię ponownie? NIE WIEM
    Co w zastępstwie? sporo innych  ;D

    SASZETKI:
    1.MASECZKA rozświetlająca Rival de Loop. Bardzo ją lubię, delikatnie rozświetla twarz i nawilża. Cena za 2 połączone ze sobą saszetki to ok. 2 zł
    Czy kupię ponownie? TAK

    2. KOJĄCY ŻEL po opalaniu z 5 % D-Pantenolem (SORAYA). Złagodził zaczerwienienia skóry po opalaniu, bez niego nie przetrwałabym urlopu ;) Cena- również za 2 saszetki to ok. 3 zł
    Czy kupię ponownie? TAK

    3. Naturalny oliwkowy KREM DO RĄK I PAZNOKCI (ZIAJA). Próbeczki tego kremu bardzo przydały mi się podczas wakacyjnego wyjazdu. Krem dobrze nawilża (jak chyba każdy krem Ziaji). 
    Czy kupię pełnowymiarowe opakowanie? NIE WIEM

    4. Fizjoderm krem na dzień/ na noc (ZIAJA med) do skóry alergicznej, atopowej i odwodnionej. Te próbki również używałam w czasie wyjazdu wakacyjnego, ale krem ten jakoś nie za bardzo przypadł mi do gustu. Jest lekki, dobrze się wchłania. Mimo wszystko nie polubiłam się z nim.
    Czy kupię pełnowymiarowe opakowanie? NIE

    5. COMPRESS MASK 4D (Dermo Pharma). Recenzja tej maseczki tutaj Kosztuje ok.7 zł.
    Czy kupię ponownie? NIE

    To by było na tyle mojego denka. Używałyście któregoś z wyżej wymienionych produktów? Jeśli tak to jak się sprawdził u Was?
    P.S. Wolicie denko takie sezonowe, czy może mam pisać co miesiąc? ;) 
    Czekam na Wasze odpowiedzi w komentarzach ;)

    czwartek, 29 sierpnia 2013

    Makijaż: jak wykonałam swoje pierwsze smoky eye

    Cześć dziewczyny!

    Dziś post nieco inny niż zwykle, a mianowicie makijaż. Długo się zastanawiałam czy w ogóle go wrzucić, bo, nie będę ukrywać, robiłam ten makijaż po raz pierwszy i niezbyt mi się udał :D W każdym razie, ostatecznie zdecydowałam się na pokazanie Wam co wyszło z moich pierwszych zmagań ze smoky eye (proszę o wyrozumiałość :D )

    Tak się prezentuje mój pierwszy smoky:



    Do wykonania tego makijażu użyłam następujących kosmetyków:


    * paletka Sleek- Oh so special
    * paletka Technic- Metalix
    * żelowy eyeliner - Essence
    * kredka Oriflame Eye Intensity w kolorze Charcoal Grey
    * Mascara Maybelline- the Falses Volum' Express Black Drama
    * Płyn Duraline- Inglot
    * zalotka

    Wykonanie:


    Jako cienia bazowego użyłam cienia szaro-brązowego (1) z paletki Oh so special

    Dalej nakładałam cienie w następującej kolejności (paletka Technic Metalix)- kierując się od środka w stronę zewnętrznego kącika:


    Czarny cień (4) nałożony w załamanie powieki roztarłam cieniem w kolorze bardzo ciemnej śliwki (?:D) z paletki Oh so special (pierwszy od prawej na górze)- niestety zapomniałam zaznaczyć go numerkiem. Wszystkie granice porozcierałam czystym pędzelkiem.

    Zewnętrzny kącik rozświetliłam srebrzystym cieniem (5). Następnie namalowałam kreskę eyelinerem, a na linię wodną nałożyłam szarą kredką z Oriflame. Dolną powiekę zaznaczyłam czarnym (4) i srebrzystym (5) cieniem i roztarłam wszystko czystym pędzlem. Pod 'jaskółką' zrobioną czarnym linerem nałożyłam srebrną kreskę- cień nr 5 zmieszany z kroplą płynu Duraline. Rzęsy podkręciłam zalotką i wytuszowałam. 

    A oto efekty:





    Jak widać jeszcze baaardzo dużo mi brakuje, by osiągnąć ładny efekt smokey eye, szczególnie kuleje u mnie rozcieranie cieni, ale cóż, trzeba ćwiczyć dalej ;) Mam nadzieję, że jakoś przebrnęłyście przez ten post. Co sądzicie o makijażu smoky eye? Czy same potraficie go wykonać? Czekam na Wasze opinie w komentarzach:)


    wtorek, 20 sierpnia 2013

    Wielki wakacyjny haul kosmetyczny

    Witajcie Kochane :)

    W ten ponury wieczór, siedząc przed laptopem przy ciepłej herbatce i z moją ciężarną kicią obok mnie postanowiłam wrzucić Wam jakiś lekki i przyjemny post (przynajmniej dla mnie posty tego typu takie właśnie są :)). Co prawda dziś miał być post nieco inny, ale aura nie nastraja mnie kompletnie do pisania na poważniejsze tematy. Będzie więc post, który miał pojawić się dopiero pod koniec wakacji (czyli pod koniec sierpnia, choć moje wakacje kończą się dopiero 30 września ;D). Sama bardzo lubię czytać i oglądać filmy na yt na temat Waszych zdobyczy zakupowych (nie lubię jednak, gdy blogerki zajmują się wyłącznie umieszczaniem tego typu postów). Z takich postów bardzo często dowiaduję się o nowych produktach dostępnych w drogeriach, bądź o takich produktach, na które po prostu nigdy sama nie zwróciłabym uwagi będąc w sklepie, a które są naprawdę dobre. Mam nadzieję, że post ten przypadnie Wam do gustu :)
    Od razu mówię, że jest tego sporo, są to rzeczy kupione na przełomie ostatnich 2 miesięcy, trochę z nich to część mojego przedwczesnego prezentu urodzinowego, który dostałam od chłopaka.

    Przejdźmy zatem do rzeczy.

    Produkty do włosów:



     * szampon łopianowy Herbal Care -Farmona do włosów tłustych z tendencją do łupieżu. Kupiony w Biedronce za 5,99 zł. Pojemność to 300 ml. 

    * odżywka do włosów Dove silk & sleek. Cena to ok. 7 zł. Na moich włosach nie uczyniła żadnego spektakularnego efektu. Może troszkę lepiej się rozczesują, ale liczyłam na coś więcej. 


    W Superpharm znalazłam następujące produkty (w dość dużej promocji):


    * Maybelline Dream Fresh BB 8 w 1 BB Cream. Kolor-medium. Plusem jest wysoki filtr UV - SPF 30. Kupiłam go za niecałe 14 zł. Jeszcze nie mam wyrobionego zdania na jego temat.

    * Astor Skin Match Care BB Cream 5 w 1. Kolor-200-Nude. Wpada w odcienie różowego, co nie u każdego się sprawdzi. Mnie osobiście pasuje, choć zachowuje się bardziej jak podkład-jest dość ciężki, gęsty i dobrze kryjący. Ma także SPF 25. W promocji kosztował również ok.14 zł. 

    * Moraz Teenage- krem do twarzy dla skóry trądzikowej z wyciągiem z rdestu. Muszę przyznać, że wcześniej nie słyszałam o tej firmie-bodajże izraelskiej. Posiada ona własne uprawy organiczne rdestu na obszarze Galilei i doliny Jezreel. Skusiła mnie cena-krem kosztował chyba 12 zł (przeceniony z 39,99zł). Dodatkowo przy zakupie dowolnego kosmetyku z tej firmy każdy klient otrzymał za 1 grosz kosmetyczkę z firmy Ideal, która w regularnej cenie kosztuje 27,99 zł. Dokładna recenzja tego kremu pojawi się niedługo na moim blogu, gdyż jest on naprawdę wart uwagi. 



    * Beauty Formulas- chłodząca mgiełka do ciała. Kosztuje w cenie regularnej 9,99 zł. Ja używam jej jako mgiełki utrwalającej makijaż i spisuje się bardzo dobrze. Doskonała także na upały. Nie trzeba jej wycierać, ładnie "wtapia się" w skórę.

    *Synergen pianka myjąca do twarzy- to już produkt z Rossmanna. Kosztuje ok. 10 zł, ja złapałam ją w promocji za bodajże 6,99 zł. Jak dla mnie jest to idealny produkt do mycia twarzy. Mimo moich bardzo wrażliwych oczu, ta pianka wcale ich nie podrażnia (jest pierwszym kosmetykiem, który tego nie robi). Zasługą tego jest zapewne fakt, iż nie zawiera ona mydła.



    * Evree- odżywczo-ochronny krem do rąk i paznokci do skóry wrażliwej i suchej. Dostępny w Rossmannie za ok. 7 zł. Skusiłam się na niego przede wszystkim ze względu na skład. Nie zawiera parabenów, w składzie znajdziemy za to odżywcze olejki owocowe, witaminy oraz roślinne emolienty. Dostępny także w innych wersjach. Krem jest bardzo gęsty, dobrze nawilża dłonie i ma przyjemny zapach. Czego chcieć więcej? ;)

    *Soraya- balsam utrwalający opaleniznę. Zapłaciłam za niego ok. 6 zł (z 50% zniżką podczas likwidacji drogerii). W regularnej cenie na pewno bym go nie kupiła. Czy utrwala opaleniznę? Ciężko powiedzieć. Fajnie nawilża skórę i to by było na tyle. Poza tym zawiera drobinki rozświetlające, których jest tak dużo, że po nałożeniu balsamu na ciało świecę się jak choinka. Nie polecam.



    * Delia- henna w kremie do brwi i rzęs. Moja jest w kolorze brązowym. Używam jej razem z mamą i obie jesteśmy zadowolone. Nadaje ona ładny, naturalny kolor naszym brwiom. Według producenta starcza ona na 15 użyć (przy koloryzacji brwi+rzęs). My farbujemy tylko brwi, więc starczy nam na więcej użyć. Łatwa w przygotowaniu i aplikacji. Dobrze zmywa się ze skóry. Dostanie ją w Rossmannie za ok. 10 zł.

    *Biosilk- jedwab do włosów. Dostępny w Biedronce za 3,49 zł. Pojemność-15 ml. O jedwabiu chyba dużo pisać nie muszę. Pozostawia włosy przyjemne w dotyku, ułatwia ich rozczesywanie, ma przyjemny zapach.

    Lakiery do paznokci:


     * Biały lakier do paznokci z Lovely nr 25. Mój absolutny ulubieniec tego lata. Ładnie kryje (po nałożeniu 2 warstw) i dość długo utrzymuje się na moich paznokciach-ok. 4 dni. Nie ma w sobie żadnych błyszczących drobinek, co bardzo lubię. Cena to 5,49 zł.

    * Rimmel 60 seconds w kolorze Caramel Cupcake (nr 500). Lubię lakiery z tej serii za to, że szybko schną, mają duży pędzelek ułatwiający aplikację i dobrze kryją. Trwałość także na plus. Kupiłam go w Superpharm za ok. 6 zł (promocja dla posiadaczek karty Lifestyle). 


    Teraz pora na inne różności z Rossmana:

    *Produkent- czyściki do przestrzeni międzyzębowych. Dla mnie doskonały wynalazek, łatwiejszy w użyciu niż nic dentystyczna. Są to czyściki wielokrotnego użytku. Dobre także dla ludzi z aparatem ortodontycznym czy mostami. Cena za 6 szt. to ok. 5 zł.

    * Wibo- bibułki matujące- jak każde bibułki dobrze pochłaniają nadmiar sebum z twarzy, dzięki czemu nasza twarz przestaje być świecąca. Cena- ok. 5 zł.

    * Wibo- Eye liner Waterproof. Kupiłam go z polecenia Oleśki z kanału theoleskaaa na yt. Ma fajny, cieniutki aplikator, dzięki czemu namalujemy nim naprawdę cieniutkie kreski. Jedyną wadą jest to, że niestety nie jest on, tak jak zapewnia producent, wodoodporny. Kosztuje ok. 7 zł.

    * Lovely- Natural Lip Stick- pomadka ochronna z aloesem i mentolem. Po nałożeniu powoduje efekt przyjemnego mrowienia na ustach. Kupiłam ją ze względu na zawartość filtrów UVA i UVB. Pamiętajcie, że usta także trzeba zabezpieczać przed działaniem promieni słonecznych, bo są one jednym z najczęstszych miejsc powstawania nowotworu skóry. Cena to ok. 4 zł.


     * Samolotowy zestaw pojemników na kosmetyki- czyli max. 100 ml. Zawiera 2 pojemniczki do "wyciskania produktu" np. na szampon, jeden z atomizerem- do rozpylania kosmetyku, jeden z pompką (który pożyczyłam mamie) i 2 słoiczki na krem. Całość zapakowana jest w przezroczystej kosmetyczce. Zestaw idealny do spakowania w bagaż podręczny do samolotu. Kupiony w Empiku ze zniżką 50% za jedyne 7,45 zł.


    * Moje pierwsze pędzle Hakuro. Po kolei od dołu:
    - H70
    - H80
    - H76
    - H77
    - H13

    Cztery pierwsze to pędzle do makijażu oczu, ostatni służy do nakładania różu. Jestem z nich bardzo zadowolona. Ceny możecie sprawdzić tutaj


     * Sztuczne rzęsy w kępkach -elf. W zestawie znajduje się 18 kępek i klej do ich zakładania. Rzęsy te są wielokrotnego użytku. Kupione za 9,90 zł na stronie podanej powyżej.

    * Virtual- long lasting Eye Liner -biała kredka na linię wodną. Cena- 7,50 zł.



    * Honolulu by W7 -matowy bronzer do twarzy. Do bronzera dołączony jest mały pędzelek, który świetnie nadaje się do nałożenia tego produktu. 

    * Loreal True Match -róż do policzków w kolorze Baby Blossom. Przepiękny jasny kolor, nie osypuje się, jedwabisty w dotyku (także na twarzy). 

    *Revlon Colorburst -szminka w kolorze Candy Pink. Kolor na ustach nie jest tak intensywny jak w opakowaniu. Szminka ta bardzo fajnie nawilża i nabłyszcza usta. 


    * 3 paletki Technic electric beauty. Od góry:
    -Electric Eyes
    -Metalix
    - UV 

    Paletki kosztują jedynie 11,90 zł a ich pigmentacja powala na kolana. Śmiało mogę stwierdzić, że jest taka sama jak w paletkach Sleeka. Szkoda, że na razie dostępne są tylko te 3 wersje kolorystyczne. Podoba mi się to, że kolory nie powtarzają się w żadnej z tych paletek, tak jak dzieje się to w paletkach Sleeka. Minusem dla niektórych osób może być fakt, że paletki te składają się jedynie z perłowych cieni, nie znajdziemy wśród nich żadnych cieni matowych. Jeżeli chcecie się dowiedzieć czegoś więcej na temat tych paletek, zobaczyć swatche czy przykładowe makijaże wykonane którąś z tych paletek, napiszcie mi o tym w komentarzu :)

    I to już koniec moich zakupów wakacyjnych. Wiem, że jest tego strasznie dużo, ale podejrzewam, że teraz już przez bardzo długi czas nic nie kupię.

    A na koniec pokażę Wam jak kotomaniaczka przechowuje swoje pędzle :D :




    Mam nadzieję, że taki post się Wam spodobał. Teraz wracam do czytania bardzo fajnej książki, a mianowicie "Chemiczne metody analizy ilościowej" Cygańskiego :D

    Czy używałyście czegoś z wyżej wymienionych produktów? Może macie na któryś z nich ochotę? Odpowiedzi piszcie w komentarzach:)

    Pozdrawiam Was serdecznie :)
    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...