Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Technic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Technic. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 października 2013

Quiz Cosmetics- baza&poczwórne cienie do powiek. Recenzja.

Cześć dziewczyny!

Dziś przychodzę do Was z recenzją dwóch produktów otrzymanych w ramach współpracy z firmą Quiz Cosmetics. Są to:

  1. Poczwórne cienie do powiek w niebieskich odcieniach.
  2. Baza pod cienie do powiek.
Na początek trochę o cieniach:

Cienie do powiek umieszczone są w plastykowym opakowaniu z przezroczystym wieczkiem. Opakowanie to lekko się rysuje, ale jest dość mocne. Znajdują się w nim 4 cienie. Wydaje mi się, że nie są one jednakowej wielkości (przynajmniej tak to wygląda na pierwszy rzut oka), choć na opakowaniu znajduje się informacja, że cienie mają łącznie 4 gramy (więc być może ta waga jest rozdzielona równo pomiędzy te 4 cienie). Kształt tych cieni przypomina mi listki ;) 




W paletce znaleźć możemy 3 odcienie niebieskiego- bardzo jasny błękitny i dwa ciemniejsze, chabrowe cienie. Są to cienie matowe. 4 cień to cień perłowy w kolorze srebrnym, idealny do rozświetlenia wewnętrznego kącika. Jeżeli chodzi o pigmentację to jestem pozytywnie zaskoczona. Poza najjaśniejszym niebieskim kolorem, reszta cieni daje naprawdę ładny i wyrazisty kolor na powiece (ale nie aż tak wyrazisty jak w opakowaniu). Podczas aplikacji cienie lekko się osypują, ale dla mnie nie stanowi to wielkiego problemu. Cienie bardzo długo utrzymują się na powiece (nawet bez bazy) i nie "rolują" się.


Baza pod cienie utrwalająca:

Tego kosmetyku byłam najbardziej ciekawa. Z tego co widziałam w komentarzach, Wy także. Muszę przyznać, że i tym razem jestem mile zaskoczona! Ta baza to istne cudeńko. Choć nie miałam do czynienia z wieloma bazami, ta spisuje się najlepiej ze wszystkich, które posiadam. 


Znajduje się ona w małym, plastykowym pojemniczku. W opakowaniu znajduje się 5 gramów produktu, co wystarczy na pewno na bardzo długi okres użytkowania. Wydobycie bazy jest bardzo łatwe, można to uczynić za pomocą palca, lub, gdy ktoś nie chce się "babrać", może użyć małego pędzelka, np. takiego do nakładania korektora.


  Opakowanie nie należy do najlepszych na świecie, jest dość słabe, ale to nie jest ważne w obliczu tego, co ta baza potrafi. A potrafi naprawdę wiele. Konsystencja tej bazy jest bardzo kremowa, przez co łatwo rozprowadza się na powiece. Dobrze wyrównuje jej koloryt. Nie zbiera się w zmarszczkach/załamaniu, nie tworzy grudek. Doskonale podbija kolor cieni. A co najważniejsze przedłuża w znacznym stopniu ich trwałość. 


Gdy nałożyłam ją pod cienie ze Sleeka,trzymały się one od rana do wieczora w idealnym stanie (co rzadko się zdarza). A najlepsze jest to, że gdy przyszła pora na wykonanie demakijażu, bardzo ciężko było zmyć cienie, co nigdy wcześniej nie sprawiało mi kłopotu. To może stanowić problem, ale coś za coś- jeśli chcemy, by cienie trzymały się tak długo, warto się poświęcić ;)

CIENIE BEZ BAZY:

CIENIE Z BAZĄ:

Niestety w sklepie internetowym nie znalazłam ani jednego z tych produktów, więc najprawdopodobniej nie zostały one jeszcze wprowadzone do sprzedaży. Niemniej jednak, gdy tylko się pojawią, polecam Wam je przetestować. A szczególnie polecam bazę. Podejrzewam, że będzie ona kosztować znacznie mniej niż 10 zł, więc na pewno warto się na nią skusić ;)
Produkty te nie uczuliły mnie, ani nie podrażniły moich bardzo wrażliwych oczu.

Dziś zmalowałam na szybko makijaż powyższymi cieniami. Jako, że nie jestem wielką miłośniczką niebieskich kolorów na powiece, przełamałam je nieco fioletem. Na całą powiekę ruchomą nałożyłam średni odcień niebieskiego. W załamanie nałożyłam fiolet z paletki cieni fioletowych Technic. Całość roztarłam błękitnym cieniem z Quiz Cosmetics. Kreskę namalowałam za pomocą najciemniejszego niebieskiego cienia i płynu Duraline z Inglota. Od wewnętrznego kącika do ok. 1/3 oka namalowałam kreskę srebrnym cieniem połączonym z płynem Duraline. Na dolną powiekę nałożyłam od wewnątrz srebrny cień. Od zewnątrz zaś najciemniejszy niebieski. Tak to się prezentuje:


.

Dziękuję serdecznie firmie Quiz za możliwość przetestowania tych produktów. Fakt, że otrzymałam je za darmo do testów nie wpływa na moją ocenę. Oceniłam te produkty w 100% szczerze. 


W najbliższych dniach możecie spodziewać się pełnego makijażu wykonanego kosmetykami, które otrzymałam do testów ;)
Pozdrawiam ;*

czwartek, 29 sierpnia 2013

Makijaż: jak wykonałam swoje pierwsze smoky eye

Cześć dziewczyny!

Dziś post nieco inny niż zwykle, a mianowicie makijaż. Długo się zastanawiałam czy w ogóle go wrzucić, bo, nie będę ukrywać, robiłam ten makijaż po raz pierwszy i niezbyt mi się udał :D W każdym razie, ostatecznie zdecydowałam się na pokazanie Wam co wyszło z moich pierwszych zmagań ze smoky eye (proszę o wyrozumiałość :D )

Tak się prezentuje mój pierwszy smoky:



Do wykonania tego makijażu użyłam następujących kosmetyków:


* paletka Sleek- Oh so special
* paletka Technic- Metalix
* żelowy eyeliner - Essence
* kredka Oriflame Eye Intensity w kolorze Charcoal Grey
* Mascara Maybelline- the Falses Volum' Express Black Drama
* Płyn Duraline- Inglot
* zalotka

Wykonanie:


Jako cienia bazowego użyłam cienia szaro-brązowego (1) z paletki Oh so special

Dalej nakładałam cienie w następującej kolejności (paletka Technic Metalix)- kierując się od środka w stronę zewnętrznego kącika:


Czarny cień (4) nałożony w załamanie powieki roztarłam cieniem w kolorze bardzo ciemnej śliwki (?:D) z paletki Oh so special (pierwszy od prawej na górze)- niestety zapomniałam zaznaczyć go numerkiem. Wszystkie granice porozcierałam czystym pędzelkiem.

Zewnętrzny kącik rozświetliłam srebrzystym cieniem (5). Następnie namalowałam kreskę eyelinerem, a na linię wodną nałożyłam szarą kredką z Oriflame. Dolną powiekę zaznaczyłam czarnym (4) i srebrzystym (5) cieniem i roztarłam wszystko czystym pędzlem. Pod 'jaskółką' zrobioną czarnym linerem nałożyłam srebrną kreskę- cień nr 5 zmieszany z kroplą płynu Duraline. Rzęsy podkręciłam zalotką i wytuszowałam. 

A oto efekty:





Jak widać jeszcze baaardzo dużo mi brakuje, by osiągnąć ładny efekt smokey eye, szczególnie kuleje u mnie rozcieranie cieni, ale cóż, trzeba ćwiczyć dalej ;) Mam nadzieję, że jakoś przebrnęłyście przez ten post. Co sądzicie o makijażu smoky eye? Czy same potraficie go wykonać? Czekam na Wasze opinie w komentarzach:)


poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Godne polecenia: Paletka Technic

Hej! ;)

Dziś chciałabym Wam pokazać moje ostatnie odkrycie, a mianowicie paletkę Technic. Jak widzieliście w moim haul'u, jestem szczęśliwą posiadaczką wszystkich dostępnych paletek tej firmy (szkoda, że na razie można dostać ją tylko w trzech wersjach kolorystycznych). Dziś powiem Wam troszkę na temat paletki z najbardziej intensywnymi barwami- od żółci, przez zielenie, po niebieskie i fiolety. 


Paletki te są często porównywane do kultowych paletek Sleeka, a porównanie to nie jest bezpodstawne. Jak widzicie, już opakowanie jest bardzo podobne, wielkość paletek jest niemal identyczna. Opakowanie jest wykonane solidnie, w środku znajduje się 12 cieni, lusterko i pacynka do nakładania cieni (która niestety, jak w większości paletek spisuje się niezbyt dobrze).


Jeżeli chodzi o same cienie, są one całkiem dobrze napigmentowane. Z bazą utrzymały się u mnie około 8 godzin (po czym zmyłam makijaż, ale cienie prezentowały się po tych 8 godzinach nadal całkiem nieźle). Minusem dla niektórych może być to, że w tej paletce (tak jak i w pozostałych dwóch wersjach kolorystycznych) nie znajdziemy żadnego matowego cienia, wszystkie są dość mocno perłowe. Niewypałem w tej paletce jest tylko jeden cień-żółty (pierwszy od lewej na górze :)), którego pigmentacja pozostawia wiele do życzenia- bardzo dobrze sprawdza się jednak jako cień rozświetlający wewnętrzny kącik oka. Najładniej prezentują się na oku cienie niebieskie, zielone oraz fioletowe- ich kolor jest najbardziej intensywny. Cienie można nakładać zarówno na sucho jak i na mokro.

Swatche na ręce (bez bazy) - w świetle słonecznym :

Cena tej paletki to jedynie 11,90 zł. Ja swoją kupiłam tutaj, bo tylko w tej drogerii znalazłam wszystkie wersje kolorystyczne. Dostępne są w większości drogerii internetowych, a także na allegro, w podobnych cenach.

Tutaj przykładowy makijaż z użyciem 2 cieni z prawej strony na górze oraz żółtym do rozświetlenia wewnętrznego kącika. Wybaczcie brak precyzji, dopiero uczę się wykonywać makijaże, a na razie idzie mi to dość opornie :D 




Muszę powiedzieć, że paletka ta naprawdę mnie zaskoczyła. Myślałam, że nie mogę się wiele spodziewać po cieniach kupionych za tak niską cenę.Okazało się jednak inaczej- są one genialne. Można nimi wykonać zarówno delikatny makijaż dzienny, jak i bardziej intensywny np. na jakąś imprezę. Po przetestowaniu mogę śmiało stwierdzić, że porównywanie tych cieni do Sleek'a jest jak najbardziej uzasadnione, są one bardzo podobne pod względem pigmentacji, opakowania, trwałości, tylko cena jest prawie trzykrotnie niższa. I jak tu ich nie polecić? ;)
Słyszałyście kiedyś o tych paletkach? A może także jesteście posiadaczkami? Odpowiedzi piszcie w komentarzach. Pozdrawiam ;)

wtorek, 20 sierpnia 2013

Wielki wakacyjny haul kosmetyczny

Witajcie Kochane :)

W ten ponury wieczór, siedząc przed laptopem przy ciepłej herbatce i z moją ciężarną kicią obok mnie postanowiłam wrzucić Wam jakiś lekki i przyjemny post (przynajmniej dla mnie posty tego typu takie właśnie są :)). Co prawda dziś miał być post nieco inny, ale aura nie nastraja mnie kompletnie do pisania na poważniejsze tematy. Będzie więc post, który miał pojawić się dopiero pod koniec wakacji (czyli pod koniec sierpnia, choć moje wakacje kończą się dopiero 30 września ;D). Sama bardzo lubię czytać i oglądać filmy na yt na temat Waszych zdobyczy zakupowych (nie lubię jednak, gdy blogerki zajmują się wyłącznie umieszczaniem tego typu postów). Z takich postów bardzo często dowiaduję się o nowych produktach dostępnych w drogeriach, bądź o takich produktach, na które po prostu nigdy sama nie zwróciłabym uwagi będąc w sklepie, a które są naprawdę dobre. Mam nadzieję, że post ten przypadnie Wam do gustu :)
Od razu mówię, że jest tego sporo, są to rzeczy kupione na przełomie ostatnich 2 miesięcy, trochę z nich to część mojego przedwczesnego prezentu urodzinowego, który dostałam od chłopaka.

Przejdźmy zatem do rzeczy.

Produkty do włosów:



 * szampon łopianowy Herbal Care -Farmona do włosów tłustych z tendencją do łupieżu. Kupiony w Biedronce za 5,99 zł. Pojemność to 300 ml. 

* odżywka do włosów Dove silk & sleek. Cena to ok. 7 zł. Na moich włosach nie uczyniła żadnego spektakularnego efektu. Może troszkę lepiej się rozczesują, ale liczyłam na coś więcej. 


W Superpharm znalazłam następujące produkty (w dość dużej promocji):


* Maybelline Dream Fresh BB 8 w 1 BB Cream. Kolor-medium. Plusem jest wysoki filtr UV - SPF 30. Kupiłam go za niecałe 14 zł. Jeszcze nie mam wyrobionego zdania na jego temat.

* Astor Skin Match Care BB Cream 5 w 1. Kolor-200-Nude. Wpada w odcienie różowego, co nie u każdego się sprawdzi. Mnie osobiście pasuje, choć zachowuje się bardziej jak podkład-jest dość ciężki, gęsty i dobrze kryjący. Ma także SPF 25. W promocji kosztował również ok.14 zł. 

* Moraz Teenage- krem do twarzy dla skóry trądzikowej z wyciągiem z rdestu. Muszę przyznać, że wcześniej nie słyszałam o tej firmie-bodajże izraelskiej. Posiada ona własne uprawy organiczne rdestu na obszarze Galilei i doliny Jezreel. Skusiła mnie cena-krem kosztował chyba 12 zł (przeceniony z 39,99zł). Dodatkowo przy zakupie dowolnego kosmetyku z tej firmy każdy klient otrzymał za 1 grosz kosmetyczkę z firmy Ideal, która w regularnej cenie kosztuje 27,99 zł. Dokładna recenzja tego kremu pojawi się niedługo na moim blogu, gdyż jest on naprawdę wart uwagi. 



* Beauty Formulas- chłodząca mgiełka do ciała. Kosztuje w cenie regularnej 9,99 zł. Ja używam jej jako mgiełki utrwalającej makijaż i spisuje się bardzo dobrze. Doskonała także na upały. Nie trzeba jej wycierać, ładnie "wtapia się" w skórę.

*Synergen pianka myjąca do twarzy- to już produkt z Rossmanna. Kosztuje ok. 10 zł, ja złapałam ją w promocji za bodajże 6,99 zł. Jak dla mnie jest to idealny produkt do mycia twarzy. Mimo moich bardzo wrażliwych oczu, ta pianka wcale ich nie podrażnia (jest pierwszym kosmetykiem, który tego nie robi). Zasługą tego jest zapewne fakt, iż nie zawiera ona mydła.



* Evree- odżywczo-ochronny krem do rąk i paznokci do skóry wrażliwej i suchej. Dostępny w Rossmannie za ok. 7 zł. Skusiłam się na niego przede wszystkim ze względu na skład. Nie zawiera parabenów, w składzie znajdziemy za to odżywcze olejki owocowe, witaminy oraz roślinne emolienty. Dostępny także w innych wersjach. Krem jest bardzo gęsty, dobrze nawilża dłonie i ma przyjemny zapach. Czego chcieć więcej? ;)

*Soraya- balsam utrwalający opaleniznę. Zapłaciłam za niego ok. 6 zł (z 50% zniżką podczas likwidacji drogerii). W regularnej cenie na pewno bym go nie kupiła. Czy utrwala opaleniznę? Ciężko powiedzieć. Fajnie nawilża skórę i to by było na tyle. Poza tym zawiera drobinki rozświetlające, których jest tak dużo, że po nałożeniu balsamu na ciało świecę się jak choinka. Nie polecam.



* Delia- henna w kremie do brwi i rzęs. Moja jest w kolorze brązowym. Używam jej razem z mamą i obie jesteśmy zadowolone. Nadaje ona ładny, naturalny kolor naszym brwiom. Według producenta starcza ona na 15 użyć (przy koloryzacji brwi+rzęs). My farbujemy tylko brwi, więc starczy nam na więcej użyć. Łatwa w przygotowaniu i aplikacji. Dobrze zmywa się ze skóry. Dostanie ją w Rossmannie za ok. 10 zł.

*Biosilk- jedwab do włosów. Dostępny w Biedronce za 3,49 zł. Pojemność-15 ml. O jedwabiu chyba dużo pisać nie muszę. Pozostawia włosy przyjemne w dotyku, ułatwia ich rozczesywanie, ma przyjemny zapach.

Lakiery do paznokci:


 * Biały lakier do paznokci z Lovely nr 25. Mój absolutny ulubieniec tego lata. Ładnie kryje (po nałożeniu 2 warstw) i dość długo utrzymuje się na moich paznokciach-ok. 4 dni. Nie ma w sobie żadnych błyszczących drobinek, co bardzo lubię. Cena to 5,49 zł.

* Rimmel 60 seconds w kolorze Caramel Cupcake (nr 500). Lubię lakiery z tej serii za to, że szybko schną, mają duży pędzelek ułatwiający aplikację i dobrze kryją. Trwałość także na plus. Kupiłam go w Superpharm za ok. 6 zł (promocja dla posiadaczek karty Lifestyle). 


Teraz pora na inne różności z Rossmana:

*Produkent- czyściki do przestrzeni międzyzębowych. Dla mnie doskonały wynalazek, łatwiejszy w użyciu niż nic dentystyczna. Są to czyściki wielokrotnego użytku. Dobre także dla ludzi z aparatem ortodontycznym czy mostami. Cena za 6 szt. to ok. 5 zł.

* Wibo- bibułki matujące- jak każde bibułki dobrze pochłaniają nadmiar sebum z twarzy, dzięki czemu nasza twarz przestaje być świecąca. Cena- ok. 5 zł.

* Wibo- Eye liner Waterproof. Kupiłam go z polecenia Oleśki z kanału theoleskaaa na yt. Ma fajny, cieniutki aplikator, dzięki czemu namalujemy nim naprawdę cieniutkie kreski. Jedyną wadą jest to, że niestety nie jest on, tak jak zapewnia producent, wodoodporny. Kosztuje ok. 7 zł.

* Lovely- Natural Lip Stick- pomadka ochronna z aloesem i mentolem. Po nałożeniu powoduje efekt przyjemnego mrowienia na ustach. Kupiłam ją ze względu na zawartość filtrów UVA i UVB. Pamiętajcie, że usta także trzeba zabezpieczać przed działaniem promieni słonecznych, bo są one jednym z najczęstszych miejsc powstawania nowotworu skóry. Cena to ok. 4 zł.


 * Samolotowy zestaw pojemników na kosmetyki- czyli max. 100 ml. Zawiera 2 pojemniczki do "wyciskania produktu" np. na szampon, jeden z atomizerem- do rozpylania kosmetyku, jeden z pompką (który pożyczyłam mamie) i 2 słoiczki na krem. Całość zapakowana jest w przezroczystej kosmetyczce. Zestaw idealny do spakowania w bagaż podręczny do samolotu. Kupiony w Empiku ze zniżką 50% za jedyne 7,45 zł.


* Moje pierwsze pędzle Hakuro. Po kolei od dołu:
- H70
- H80
- H76
- H77
- H13

Cztery pierwsze to pędzle do makijażu oczu, ostatni służy do nakładania różu. Jestem z nich bardzo zadowolona. Ceny możecie sprawdzić tutaj


 * Sztuczne rzęsy w kępkach -elf. W zestawie znajduje się 18 kępek i klej do ich zakładania. Rzęsy te są wielokrotnego użytku. Kupione za 9,90 zł na stronie podanej powyżej.

* Virtual- long lasting Eye Liner -biała kredka na linię wodną. Cena- 7,50 zł.



* Honolulu by W7 -matowy bronzer do twarzy. Do bronzera dołączony jest mały pędzelek, który świetnie nadaje się do nałożenia tego produktu. 

* Loreal True Match -róż do policzków w kolorze Baby Blossom. Przepiękny jasny kolor, nie osypuje się, jedwabisty w dotyku (także na twarzy). 

*Revlon Colorburst -szminka w kolorze Candy Pink. Kolor na ustach nie jest tak intensywny jak w opakowaniu. Szminka ta bardzo fajnie nawilża i nabłyszcza usta. 


* 3 paletki Technic electric beauty. Od góry:
-Electric Eyes
-Metalix
- UV 

Paletki kosztują jedynie 11,90 zł a ich pigmentacja powala na kolana. Śmiało mogę stwierdzić, że jest taka sama jak w paletkach Sleeka. Szkoda, że na razie dostępne są tylko te 3 wersje kolorystyczne. Podoba mi się to, że kolory nie powtarzają się w żadnej z tych paletek, tak jak dzieje się to w paletkach Sleeka. Minusem dla niektórych osób może być fakt, że paletki te składają się jedynie z perłowych cieni, nie znajdziemy wśród nich żadnych cieni matowych. Jeżeli chcecie się dowiedzieć czegoś więcej na temat tych paletek, zobaczyć swatche czy przykładowe makijaże wykonane którąś z tych paletek, napiszcie mi o tym w komentarzu :)

I to już koniec moich zakupów wakacyjnych. Wiem, że jest tego strasznie dużo, ale podejrzewam, że teraz już przez bardzo długi czas nic nie kupię.

A na koniec pokażę Wam jak kotomaniaczka przechowuje swoje pędzle :D :




Mam nadzieję, że taki post się Wam spodobał. Teraz wracam do czytania bardzo fajnej książki, a mianowicie "Chemiczne metody analizy ilościowej" Cygańskiego :D

Czy używałyście czegoś z wyżej wymienionych produktów? Może macie na któryś z nich ochotę? Odpowiedzi piszcie w komentarzach:)

Pozdrawiam Was serdecznie :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...