Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róż do policzków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róż do policzków. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 września 2014

TOP 5 anetine: RÓŻE DO POLICZKÓW

Cześć Dziewczyny!

Są takie kosmetyki, bez których nie wyobrażam sobie swojego codziennego makijażu. Jednym z nich jest róż do policzków, który potrafi ładnie ożywić naszą cerę. Dziś chciałabym pokazać Wam róże do policzków, po które sięgam najczęściej. Z całej swojej kolekcji (liczącej 10 sztuk) wybrałam te, które są naprawdę godne uwagi. Każdy powinien znaleźć wśród nich swojego faworyta, gdyż starałam się wybrać 5 zupełnie różnych kolorów. Jeżeli jesteście ciekawe mojej top piątki, zapraszam do dalszego czytania :)


poniedziałek, 21 lipca 2014

Kosmetyki mineralne Annabelle Minerals- podkłady, róż, korektor. Swatche+moja opinia

Cześć Dziewczyny!

Kosmetyki mineralne to jedna z tych rzeczy, którą poznałam dzięki blogom i YouTube. Bardzo kusiły mnie ze względu na swój naturalny skład, szeroką gamę kolorystyczną i "długowieczność". Są przyjazne dla skóry, nie podrażniają. Po długich godzinach spędzonych na czytaniu recenzji postanowiłam w końcu spróbować kosmetyków firmy Annabelle Minerals, bardzo zachwalanych przez blogerki. 
Minęły prawie 4 miesiące od zakupu, więc dziś przychodzę do Was z recenzją.

Wszystkie kosmetyki, które Wam dziś przestawię (podkłady, róż oraz korektor) występują w formie sypkiej. Powiem szczerze, że na początku nakładanie ich sprawiło mi nie lada problem. Dużo produktu zmarnowałam, nabierając go nieumiejętnie na pędzel. Z czasem wypracowałam sobie już swój własny sposób nakładania tych kosmetyków i w chwili obecnej nie mam już z tym najmniejszego problemu.


poniedziałek, 11 listopada 2013

I'm Inglot Girl!

Witajcie dziewczyny,

Jak Wam minął długi weekend? Ja w ostatnim czasie odczuwam takie zmęczenie, nie tylko fizyczne, ale i psychiczne- wszystko wokół mnie drażni. Chyba pora sięgnąć po jakiś suplement na wzmocnienie. Coraz zimniej na dworze, coraz bardziej ponuro- to wszystko sprawia, że najchętniej zapadłabym w sen zimowy i obudziła się dopiero na wiosnę ;)
Ale nie ma co narzekać, kiedy można na pocieszenie napisać dla Was post ;D
Większość osób, które troszkę lepiej mnie znają, wie, że uwielbiam firmę Inglot. Można rzec, że jestem taką "Inglot Girl". Mam ogromny sentyment do tej firmy- jeszcze nie zdarzył mi się żaden bubel, wszystkie produkty mi odpowiadają. W dodatku, gdy zaczęłam się malować, moje pierwsze kosmetyki- puder, róż, liner- były właśnie z Inglota. Ciągle do nich wracam, bo je uwielbiam. Wypróbowałam już wiele kosmetyków tej firmy i ciągle mam chęć na więcej. Teraz nie mam ich już tak dużo jak kiedyś, ponieważ postanowiłam wypróbować także kosmetyki innych firm. Niemniej jednak Inglotowi będę dozgonnie wierna. To co najbardziej urzeka mnie w ich kosmetykach to ładne, czarne, eleganckie opakowania. Są naprawdę bardzo solidnie wykonane- nie pękają przy byle upadkowi. Kosmetyki te nie są zbyt drogie- to raczej "średnia" półka cenowa. Moim zdaniem warto wydać na nie pieniążki, bo ich jakość jest bardzo dobra.

Oto moje skromne zbiory Inglotowe:


I po kolei:
  • róże do policzków- są świetnie napigmentowane, wystarczy odrobinka, by "zaróżowić" policzki. Wypróbowałam już kilka kolorów.Obecnie posiadam 2. Jeden już jest prawie całkowicie zdenkowany- to numer 99 (posiada delikatne błyszczące drobinki, ale nie wyglądają one tandetnie na policzku. Drugi- nr 85 to róż z gatunku "bardziej czerwonych". Jest matowy. Przy jego nakładaniu trzeba uważać, by nie zrobić sobie nieestetycznej plamy. Wystarczy delikatnie musnąć pędzlem i gotowe. Róże kosztują 19 zł. Są bardzo wydajne. Na twarzy trzymają się prawie cały dzień.


  • pigment sypki- ja posiadam złoty pigment (nr 77). Jego kolor jest niesamowity- bardzo intensywne złoto. Nadaje się do rozświetlania kącika oka, nałożenia na całą powiekę, ewentualnie także jako rozświetlacz (oczywiście nie kolor złoty, ale np. różowy), bądź co sobie tylko wymyślicie. Nawet bez bazy kolor jest bardzo wyrazisty. Jest wydajny- mnie kończy się już data ważności, a mam go jeszcze ponad połowę, mimo, że używam go dość często. Nie pamiętam jego ceny- wydaje mi się, że jest to coś ok. 25 zł.



  • czarny eyeliner- od lat niezmiennie kupuję nr 25. Gama kolorystyczna jest bardzo szeroka. Nawet czarny występuje w kilku wariantach (może być np. z drobinkami lub taki jak mam ja, czyli najzwyklejsza czerń). Jest to liner płynny.Aplikator to precyzyjna spiczasta gąbeczka. Wiem, że niektórym osobom nie podoba się ten aplikator, ze względu na grubość. Mnie osobiście odpowiada. Trzeba jednak uważać przy aplikacji, żeby go nie rozdwoić (mnie niestety się to zdarzyło w jednej sztuce). Na powiece daje bardzo wyrazisty czarny kolor. Cena to 20 zł. 



  • puder prasowany Young Skin Makeup- YSM Y15- mój pierwszy puder, jaki w życiu używałam i stale do niego wracam. Z racji tego, że jest to puder "kolorowy" zbędne jest nakładanie pod spód podkładu. Ładnie matowi twarz i wyrównuje jej koloryt. Gama kolorystyczna jest dość szeroka- każdy znajdzie coś dla siebie (mój idealnie zlewa się z kolorem skóry- co zobaczyć możecie na zdjęciu). Puder ma bardzo "jedwabistą" konsystencję. Łatwo rozprowadza się na twarzy. Jedyny minus to to, że podczas aplikacji pędzlem "pyli się". Zdecydowanie lepiej nakładać go za pomocą gąbeczki, bądź puszka. Cena to 19 zł. 


  • błyszczyk "fluo" nr 541- kupiłam go na promocji (-50%) za ok. 15 zł (nie pamiętam dokładnie). Zaciekawił mnie jego kolor- w zależności od padania światła kolor się zmienia. W opakowaniu wygląda na fioletowy-gdy pada na niego światło jest różowy (niestety zdjęcia nie potrafią oddać tego koloru). Ciekawe wygląda też na pomadkach- dodaje im takiego "smaczku". W ogóle się nie klei i pachnie nektarynką! 



  • pomadka- pomadki z Inglota to zdecydowanie "działka" mojej mamy. Ja posiadam tylko jedną- nr 114. Jest to błyszczący nude wpadający w brąz. Opakowanie jest niesamowicie solidne. Sama pomadka dość długo utrzymuje się na ustach, ściera się równomiernie. Kosztuje 20 zł. 
 


  • konturówki do ust i oczu- niestety są dość twarde i konieczne jest rozgrzanie ich między palcami przed użyciem. Występują we wszystkich kolorach tęczy, więc można dopasować odcień idealny do pomadki. Ja posiadam 2 konturówki do ust- nr 68 (pasujący do wcześniej pokazanej pomadki) i piękną koralową- nr 71 (najczęściej nakładam ją pod błyszczyk "fluo"). Wśród konturówek znalazł się tej jeden rodzynek do oczu- nr 38 (jasnoniebieski kolor z delikatnymi drobinkami). Cena to ok. 15 zł.

  • cienie do powiek Vertigo- zawsze kupuję je "przy kasie" za pół ceny (czyli oferta dodatkowa dla klientów, którzy coś kupują). Kosztują wtedy 7,50 zł. Mają świetne opakowania z aplikatorem. Są bardzo dobrze napigmentowane. Nr 74 to kolor cielisty z delikatnymi drobinkami. Ładnie rozświetla powiekę, idealny dla osób, które rozpoczynają swoją przygodę z makijażem i chcą jedynie delikatnie podkreślić powieki (to był mój pierwszy cień, który używałam!). Niestety nie mogę Wam pokazać jak wygląda ten kolor, bo mi się skończył :( Drugi cień Vertigo to nr 76- cudowny morski kolor, moim zdaniem idealny na lato. W połączeniu ze złotym pigmentem wygląda obłędnie! 





  • cienie do powiek- kolory jakie tylko zapragniecie. Wkłady okrągłe (którą zostają powoli wycofywane)- 10 zł, wkłady kwadratowe-13 zł. Ja posiadam tylko wkłady okrągłe i paletkę na nie. W swoich zbiorach mam tylko 6 cieni, ale bardzo je lubię. Kolory i numerki na zdjęciach. Pigmentacja świetna, nie znam drugich tak dobrze napigmentowanych cieni w takiej cenie. Nie osypują się, nie "rolują się" na powiecie. Paletki w chwili obecnej mają inny wygląd. Nadają się do przechowywania nie tylko cieni, ale także błyszczyków, różów itp. Przy skompletowaniu za jednym razem całej paletki, jej koszt wynosi tyle co jeden cień (czyli za 5 cieni+paletkę zapłaciłam 60 zł)- nie wiem czy nadal wygląda to tak samo, bo moja paletka ma już 3 lata. 


  • zmywacz do paznokci- malutki, poręczny, idealny do torebki (25 ml). Bardzo dobrze zmywa, wystarczy nanieść niewielką ilość na płatek i można bez problemu zmyć cały lakier w jednej dłoni. Plusem jest fakt, że jest to zmywacz bezacetonowy. Co prawda na początku śmierdzi tak jak większość zmywaczy, ale po chwili zapach ten ulatnia się i na paznokciach zostaje bardzo przyjemny pomarańczowy zapach! Cena to 6 zł- można go kupić za 3 zł jako dodatek do innych zakupów. 


  • płyn Duraline- według producenta to "płyn, który umożliwia aplikację na mokro sypkich i prasowanych cieni do powiek, podkreślając głębię koloru i przedłużając trwałość makijażu". Ja używam go głównie do robienia kolorowych linerów z cieni do powiek. Doskonale nadaje się też do "naprawienia" zaschniętego tuszu do rzęs, wystarczy parę kropli i tusz znów nadaje się do użytku. Można go użyć również w przypadku, gdy cień czy róż spadnie nam i rozkruszy się. Wtedy również wystarczy parę kropli płynu delikatnie wymieszać z rozsypanym cieniem/różem itp, następnie docisnąć za pomocą jakiegoś twardego przedmiotu i gotowe. Cena to 20 zł. Wydajność- ogromna.


  • bibułki matujące- najlepsze bibułki jakie miałam okazję używać! Doskonale "pochłaniają" nadmiar sebum, nie niszcząc przy tym makijażu. W opakowaniu mamy 50 sztuk dość grubych bibułek. Ciężko mi określić z jakiego materiału są one wykonane (producent podaje, że jest to polipropylen), ale na pewno nie jest to tak jak w przypadku bibułek z Wibo zwykła bibuła. Bibułki są dość drogie- kosztują 18 zł, ale warto je wypróbować. Czasem zdarza się, że można je również dostać za pół ceny. 


I to już wszystkie produkty z Inglota, które w chwili obecnej posiadam. Jak mogłyście zauważyć, wszystkie bardzo lubię i mogę Wam je polecić.
A Wy lubicie Inglota? Jaki produkt najbardziej? A może trafił Wam się jakiś bubel? Napiszcie mi w komentarzach ;)
Pozdrawiam ;*

środa, 18 września 2013

Wrześniowy Shinybox czyli wielkie rozczarowanie

Hej!

Dziś pokażę Wam co znalazłam we wrześniowym Shinyboxie. Niestety jego zawartość bardzo mnie rozczarowała. To mój trzeci box- dwa poprzednie kupowałam, a ten udało mi się dostać za darmo (nazbierałam w końcu 100 punktów i wymieniłam na darmowego boxa). Tym bardziej jestem trochę zła, bo punkty zbierałam chyba z 10 miesięcy. No ale cóż, mówi się trudno. Współczuję tylko osobom, które zapłaciły za to 49 zł. 


Po otrzymaniu przesyłki od kuriera byłam trochę zdziwiona, bo okazała się ona tak lekka jak nigdy (miałam trochę obawy czy czasem moje pudełko nie jest puste :D ). Ale nie, znajduje się w nim "aż" 5 produktów, w tym 2 pełnowymiarowe. A nie, przepraszam, zapomniałabym, jest jeszcze SASZETKA serum traneksamowego marki dermo pHarma.

Po otwarciu pudełka moim oczom ukazało się jak zwykle sporo karteczek, ulotek. 


2 kupony rabatowe (10% zniżki) na :
  • kosmetyki marki Bioperla (do wyczerpania zapasów)
  • pudełko Shinybox (do 15.11.2013 r.)


Ulotka zawierająca informacje na temat BIO SERUM Skin ARCHI-TEC (dermo pHarma) oraz próbkę (3ml) serum.


I tradycyjnie już karteczka, na której znajdziemy krótki opis produktów znajdujący się w pudełku. (Niestety nie wiem dlaczego to zdjęcie ma taką fatalną jakość :( )


Produkty opakowane są w różową bibułkę z naklejką zawierającą "logo" tej edycji pudełka. 


A po rozpakowaniu oczom ukazuje się taki widok (swoją drogą zabezpieczenie produktów- zerowe. Nie dziwię się, że niektórym dziewczynom szampon się wylał, skoro może on sobie swobodnie "latać" po całym pudełku w czasie transportu.):


I produkty w pełnej okazałości:


A teraz po kolei:

  • Toni&Guy- Shine Gloss Serum (10 ml)- chętnie wypróbuję. Podejrzewam, że produkt ten będzie miał działanie podobne do jedwabiu.





  • Scottish Fine Soaps- Aul Lait mleko do ciała (50 ml). Całkiem ciekawy produkt. Szkoda tylko, że         taki malutki. Pewnie starczy na jakieś 2 użycia. 

      • Glazel- kredka do oczu z aplikatorem. To jeden dwóch pełnowymiarowych produktów. Czarna kredka zawsze się przyda, więc na pewno wykorzystam. Tym bardziej, że moja już się skończyła i zaczęłam podbierać mamie ;)
      • Phenome- szampon do włosów, przywracający równowagę skóry głowy (50 ml). Dobra firma, więc produkt pewnie też się spisze. Niestety to kolejna próbka, która starczy mi na parę użyć. Szkoda. 
      • Paese- róż z olejem arganowym. To kolejny produkt pełnowymiarowy. Z niego cieszę się najmniej. Mam już tyle róży, że nie zużyję ich chyba przez najbliższe 3 lata. Niemniej jednak kolor (nr 35)mi się podoba- to typowo różowy róż, bardzo delikatny. Niestety opakowanie wygląda na bardzo słabe, jakby miało się zaraz rozsypać. 


      Podsumowując: rozczarowałam się tą edycją Shinyboxa. Produkty są z "wyższej półki", to prawda, ale ich pojemność nie pozwala nawet na wyrobienie sobie o nich jakiegoś zdania. Zdecydowanie wolałabym dostać np. pełnowymiarowe serum do włosów, czy mleko do ciała niż kredkę i róż. W tym miesiącu Shinybox się nie spisał. Dodatkowo nie podoba mi się to, że produkty nie są dobrze zabezpieczone w czasie przesyłki, przez co wielu osobom kosmetyki płynne wylały się. 
      Mam nadzieję, że następny box będzie już lepszy.

      A jak Wam podoba się zawartość tego pudełka? Zainteresował Was któryś produkt i chciałybyście przeczytać o nim recenzję? Odpowiedzi napiszcie mi w komentarzach ;)
      Pozdrawiam ;)

      wtorek, 10 września 2013

      Urodzinowe nowości kosmetyczne

      Cześć dziewczyny!

      Na początku chciałabym Was przeprosić za tak długą nieobecność. Była ona spowodowana wyjazdowym weselem, więc nie miałam możliwości korzystania z komputera. Jako, że w dzień tego wesela miałam też swoje święto- 20 urodziny, chciałabym Wam dziś pokazać kilka prezentów, które otrzymałam z tej okazji, a także parę innych nowości. 

      Jeśli czytaliście post "wielki wakacyjny haul kosmetyczny" (klik) wiecie już, że dawno temu dostałam część prezentu od mojego chłopaka- a mianowicie pędzle Hakuro. Okazało się jednak, że to nie koniec prezentów, czym baaaardzo mnie zaskoczył. Dostałam jeszcze: 

      • płyn Duraline- Inglot
      • okrągły wkład do paletki nr 351- idealny matowy cień, doskonały do stosowania pod łuk brwiowy.
      Powyższe rzeczy wybrałam sobie sama. Musiałam Wam także pokazać torebkę, w którą Pani z Inglota zapakowała zakupy. Czyż ona nie jest przesłodka? :D 
      Myślałam, że to koniec prezentów, kiedy w dzień urodzin dostałam jeszcze jedną niespodziankę, a mianowicie:


      • maska Rosyjska Bania- Wzmacniająca Korzenie Włosów- kefir i razowy czarny chleb
      • glinka czarna z Morza Martwego
      • książka "Chemia Kosmetyków"- Alicja Marzec
      Nie spodziewałam się, że facet potrafi kupić sam z własnej nieprzymuszonej woli takie rzeczy :D Oprócz tego wśród prezentów znalazły się też buty, ale to blog kosmetyczny, więc nie będę ich tutaj pokazywać :).
      Teraz troszkę prywaty: jeszcze raz chciałabym bardzo podziękować mojemu Ukochanemu za tyle cudownych prezentów i za to, że jest moim najwierniejszym czytelnikiem :* 

      Kolejne wrześniowe nowości to moje małe zakupy z Hebe:


      • płyn micelarny dermo face physio (TOŁPA). Idealnie zmywa makijaż, nie podrażnia moich wrażliwych oczu. Niestety podczas wyjazdu weselnego ponad połowa tego płynu wylała mi się w kosmetyczce. Kupiłam go za 13,99 zł. Cena regularna to ok. 25 zł- dość sporo, ale na pewno kiedyś jeszcze po niego sięgnę. 
      • Big&Beautiful Lovely Doll eye opening mascara (ASTOR). Na razie testuję ten produkt, ale jego recenzja na pewno pojawi się na blogu. Cena- 19,99 zł. Cena regularna- ok. 30 zł.
      • Stay with me- błyszczyk (ESSENCE) w kolorze 07- kiss kiss kiss. Piękna wyrazista czerwień, długo utrzymująca się na ustach. Kupiony za 3,99 zł. Cena regularna to ok. 10 zł.
      Ostatnie nowe kosmetyki to wygrana w rozdaniu na blogu u Wercia Kurka: 


      • podkład- Make Up Advanced Foundation w kolorze Beige Nude,
      • baza pod cienie- testowana na weselu. Utrzymała cienie w doskonałym stanie od godziny 10 do samego rana :)
      • spiekany róż do policzków w kolorze Blooming Rose,
      • peeling solny o zapachu werbeny.
      Jak widzicie wszystkie te kosmetyki to produkty firmy FM Group. Na razie przetestowałam tylko bazę, która jest doskonała, więc tego samego spodziewam się po reszcie kosmetyków ;) 

      To już wszystkie moje nowości. Mam nadzieję, że nie nudzą Was posty tego typu :) Miałyście któryś z tych produktów? Jeśli tak to jak się u Was spisał? Czekam na Wasze odpowiedzi w komentarzach.  Jutro będę starała się przeczytać wszystkie zaległe posty na Waszych blogach :)

      P.S. Jak widzicie, zmieniłam troszkę wygląd bloga. Podoba Wam się taka wersja? :)
      Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...