Pokazywanie postów oznaczonych etykietą test na żywo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą test na żywo. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 lutego 2014

Delikatny płyn micelarny czyli Tołpa botanic- białe kwiaty

Cześć dziewczyny!

Jak wiecie, dzięki spotkaniu bloggerek dostałam ogromną paczkę od Tołpy. Bardzo lubię kosmetyki tej firmy, więc od razu zabrałam się za testowanie. Na pierwszy ogień poszedł płyn micelarny. Pochodzi on z serii 'botanic", której do tej pory nie znałam. Jeżeli jesteście ciekawe mojej opinii na temat tego kosmetyku to zapraszam do dalszego czytania ;)


Seria botaniczna od Tołpy to kosmetyki przeznaczone głównie do skóry wrażliwej, skłonnej do podrażnień. Założeniem producenta było stworzenie linii ekologicznej, roślinnej, w której wykorzystane są składniki naturalne. Wśród kosmetyków z tej linii znaleźć możemy między innymi następujące "serie": 

  • białe kwiaty,
  • amarantus,
  • czarna róża,
  • czarny bez,
  • biały hibiskus (30+),
  • czerwony ryż (40+),
  • różowa piwonia (50+).
Przejdźmy do opisu płynu micelarnego:


Opakowanie to biała butelka o pojemności 200 ml. Butelka nie jest przezroczysta, więc nie możemy kontrolować zużycia produktu. Szata graficzna charakterystyczna dla Tołpy- dużo tekstu, ale ja uwielbiam ich teksty ;) Zdecydowanie potrafią zachęcić człowieka do zakupu. 


Dozownik na "klik"- taki jak w płynie micelarnym z Biedronki. Gdy cały mój ostatni płyn micelarny z Tołpy wylał się w czasie podróży, właśnie z powodu tego dozownika, jakoś przestałam lubić kosmetyki z tego typu zamknięciem. Niemniej jednak dzięki temu dozownikowi wylewamy na płatek kosmetyczny odpowiednią ilość płynu. 


Mój płyn micelarny pochodzi z serii białe kwiaty, w której wykorzystano ekstrakt z białych płatków róży stulistnej, jaśminu i stokrotki. Zapachy te można wyczuć w płynie zaraz po jego otwarciu. Według mnie najbardziej "przebija się" zapach jaśminu, dla mnie jest on wręcz odrobinę duszący. Zdecydowanie wolę, gdy kosmetyki do twarzy są bezzapachowe lub gdy zapach ten jest bardzo subtelny. Tutaj od razu uderza w nas intensywny kwiatowy aromat. 



Płyn radzi sobie ze zmywanie makijażu całkiem nieźle, jednak by pozbyć się mejkapu całkowicie potrzeba troszkę czasu. Rzeczywiście nadaje się do skóry wrażliwej- nie podrażnia, nie szczypie w oczy. Delikatnie nawilża. Jedyne do czego mogę się bardziej przyczepić to fakt, że po jego użyciu skóra jest niezwykle "lepka" w dotyku czego po prostu nienawidzę. 


Produkt jest średnio wydajny- by zmyć cały makijaż potrzebuję około 5 płatków kosmetycznych, więc płyn ten wystarczył mi na około półtora miesiąca codziennego stosowania.

Popatrzmy zatem jak radzi sobie ze zmywaniem makijażu. Oto lista produktów, które wzięły udział w moim teście:

  1. Cień do powiek z paletki Lovely Nude Make Up Kit
  2. Mascara podkręcająca i unosząca rzęsy- Lovely
  3. Bronzer Honolulu- W7
  4. Maybelline Color Tattoo- nr 40 Permanent Taupe
  5. Pomadka velvet matte nr 05- Golden Rose
  6. Podkład Rimmel Wake me up- kolor 100-Ivory
Oczywiście zanim zabrałam się do zmywania produktów, najpierw poczekałam, aż troszkę "zastygną" na ręce ;)


Rezultaty:
Przy pierwszym przemyciu prawie całkowicie pozbyłam się tylko cienia do powiek (chociaż troszeczkę się rozmazał). Pozostałe produkty były nadal dość mocno widoczne.
Podejście drugie: zniknął podkład, cień, prawie cały bronzer i większość tuszu do rzęs. Pomadka i Color Tattoo nadal mocno się trzymały. 
Podejście trzecie: widoczne resztki tuszu, Color Tatoo i pomadki. Ale wszystko zmierzało w dobrym kierunku.. ;)
By zmyć resztki kosmetyków potrzebne były jeszcze 2 podejścia. Same oceńcie czy to dobry wynik ;) Według mnie prawie identycznie spisuje się płyn micelarny z Biedronki.. tylko cena jest znacznie korzystniejsza..
Dostępność: drogerie typu Rossmann, sklep internetowy Tołpy
Cena: 21,99 zł/200 ml


Podsumowując:

PLUSY:
+ ładne opakowanie z ciekawą szatą graficzną,
+ nie podrażnia,
+ delikatnie nawilża,
+ dobry skład.

MINUSY:
- intensywny, wręcz duszący zapach,
- pozostawia skórę "lepką" w dotyku,
- kiepski stosunek ceny do jakości.

PLUS/MINUS:
+/- dozownik

SKŁAD:


  • Aqua
  • Poloxamer 184- substancja myjąca, usuwa zabrudzenia skóry. Bezpieczna, nawet dla skór bardzo wrażliwych.
  • Disodium Cocoamphodiacetate- bardzo łagodna substancja myjąca. 
  • Polysorbate 20- emulgator, bardzo bezpieczny, biodegradowalny. Otrzymywany z oleju kokosowego. 
  • Propylene Glycol- nawilża skórę. Ułatwia transport innych substancji w głąb skóry (ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka).
  • Sodium Hydroxide- regulator pH.
  • Glycerin- substancja nawilżająca. Przenika przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu ułatwia transport innych substancji w głąb skóry. Sprawia, że skóra jest miękka i gładka.
  • Disodium EDTA-zwiększa trwałość kosmetyku, zapobiega zmianom barwy oraz konsystencji. Stabilizator. 
  • Sodium Citrate- regulator pH. 
  • Peat Extract- wyciąg z torfu. Działa przeciwzapalnie, bakteriobójczo. Łagodzi podrażnienia, nawilża.
  • Sodium Chloride- powoduje wzrost lepkości kosmetyku.
  • Citric Acid- substancja występująca naturalnie w przyrodzie i w organizmach zwierzęcych. Działa złuszczająco, usuwa przebarwienia.
  • Rosa Centifolia Flower Extract- ekstrakt z płatków róży stulistnej. Bogaty w olejek eteryczny. Ponadto działa antyoksydacyjnie, nawilżająco. Wzmacnia ściany naczyń krwionośnych.
  • Jasminium Officinale Flower Extract- ekstrakt z jaśminu. Bogaty w olejek eteryczny. Kondycjonuje skórę, działa na nią kojąco.
  • Bellis Perennis Flower Extract- ekstrakt z kwiatu stokrotki. Łagodzi podrażnienia, działa przeciwobrzękowo. 
  • Xanthan Gum- naturalny zagęszczacz i stabilizator. Zwiększa lepkość preparatu.
  • Parfum- kompozycja zapachowa.
  • Benzyl Alcohol- otrzymywany z ropy naftowej. Składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach jaśminu. Potencjalny alergen. Konserwant.
  • Salicylic Acid- działa złuszczająco i oczyszczająco. Konserwant. 
  • Sorbic Acid- kwas sorbowy. Konserwant, dopuszczalny do stosowania w kosmetykach naturalnych. 



wtorek, 1 października 2013

Test na żywo: CLINIQUE high impact mascara

Hej! 

Jak Wam minął pierwszy dzień na uczelni? Mnie zmienił się wykładowca z fizyki na o wiele lepszego, więc póki co ten semestr zapowiada się korzystnie :D 
Dziś przychodzę do Was z testem na żywo- to pierwszy post tego typu na moim blogu, więc dajcie znać czy chcecie ich więcej. Do testów przystępuje następujący kosmetyk:
CLINIQUE high impact mascara


Mój egzemplarz to wersja miniaturowa, którą dostałam podczas niedawno odbywającej się akcji w Douglasie- wymieniłam zużyte opakowanie mojego tuszu z Maybelline na ten produkt. 


Tusz zamknięty jest w czarnym błyszczącym opakowaniu ze srebrną nakrętką- według mnie wygląda bardzo elegancko. Napisy nie ścierają się (próbowałam nawet zdrapać paznokciem i nic nie schodzi :D). W moim opakowaniu znajduje się 3,5 ml, natomiast w wersji pełnowymiarowej 8 ml. Kolor tuszu to oczywiście 01 BLACK (można go dostać jeszcze w kolorze 02 BLACK/BROWN). Jest to tusz niewodoodporny, ale ja takie wolę- dzięki temu bardzo łatwo go zmyć. 


Według producenta mascara ta daje efekt zwiększający objętość i długotrwale podkreślający. Ja mogę się zgodzić co najwyżej z tym pierwszym zapewnieniem (zwiększenie objętości). Na pewno nie zauważyłam u siebie efektu podkręcenia. Tusz nadaje rzęsom bardzo ładny, intensywny czarny kolor. Nie skleja rzęs, ale też nie rozdziela- raczej zachowuje efekt naturalnych rzęs. Lekko wydłuża i pogrubia rzęsy. 


Od początku polubiłam w nim to, że nie jest zbyt rzadki, już od pierwszego otwarcia nadaje się do użytkowania (niektóre tusze muszą trochę "odczekać", bo są zbyt mokre jak dla mnie, przez co ciężko się z nimi "współpracuje"). Szczoteczka typowa, lekko zwężona na końcu, ale na pewno takie delikatne zwężenie nie ułatwia malowania rzęs w kącikach. Plusem w niej jest to, że nabiera odpowiednią ilość produktu- nie za mało, nie za dużo.
Tusz nie kruszy się w ciągu dnia. Nawet po 10 godzinach wygląda prawie jak świeżo nałożony, choć reszta makijażu już dawno spłynęła. Wcześniej nie spotkałam się z tuszem, który utrzyma się na rzęsach cały dzień w tak dobrym stanie.  
Teraz pokażę Wam jak prezentują się moje rzęsy bez i z tuszem:

PRZED:

PO (1 WARSTWA) -ale mi się powiększyła źrenica- to przez lampę błyskową :D :

PO (2 WARSTWY):

Co sądzicie o takim efekcie? Jak dla mnie nie jest najgorzej- moje rzęsy z natury są długie, więc nie potrzebuję specjalnie wielkiego wydłużenia. Myślę jednak, że posiadaczki krótkich rzęs nie byłyby zadowolone z tej mascary. Po pierwszej warstwie rzęsy wyglądają bardzo naturalnie, choć tusz nadał im ładny czarny kolor. Po drugiej rzęsy są już trochę posklejane- na tym zbliżeniu jest to widoczne, w lustrze tego nie zauważyłam. Mimo wszystko nie jest to jakiś strasznie przesadzony efekt. Nadal wygląda całkiem naturalnie. 
Mam mieszane uczucia co do tej mascary. Niby sprawdza się całkiem dobrze- nadaje ładny kolor, lekko pogrubia i wydłuża, długo utrzymuje się na rzęsach. Jednak jak na produkt za taką cenę (115 zł) spodziewałam się czegoś lepszego. Zależało mi na większym podkręceniu rzęs. Ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Jestem jednak pewna, że nie sięgnę ponownie po ten tusz- na rynku jest naprawdę bardzo dużo dobrych tuszy za o wiele niższą cenę.
A co Wy sądzicie o tej mascarze, używałyście? Napiszcie mi w komentarzach ;)
Pozdrawiam ;)

P.S. Używam tego tuszu już ponad tydzień. Test na żywo nie oznacza wcale, że użyłam produktu raz i już go pokazuję ;) "Na żywo" -czyli pokazuję Wam jak wygląda produkt w czasie użytkowania ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...