Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szminka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szminka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 listopada 2014

Ulubiona pomadka na jesień/zimę. M.A.C.-Plumful

Cześć Dziewczyny! ;)

W ostatnim czasie bardzo polubiłam się ze wszelkiego rodzaju mazidłami do ust. Moja kolekcja pomadek powoli rośnie. Dziś chciałabym Wam pokazać szminkę, która według mnie jest idealna na okres jesienno-zimowy. Zarówno kolor jak i wykończenie sprawiają, że jest ona odpowiednia do noszenia w chłodniejsze dni. Mowa o kolorze Plumful firmy M.A.C. Jeżeli jesteście ciekawe jak prezentuje się ta pomadka, zapraszam do czytania dalej ;)

wtorek, 5 sierpnia 2014

Pomadki Colour Celebrities nr 631 i 642- Eveline Cosmetics

Cześć Dziewczyny!

Dziś recenzja kolejnych produktów, które znalazły się w lipcowej paczce od Eveline Cosmetics. Tym razem zrecenzuję dla Was jeden z dwóch kosmetyków kolorowych, które dostałam od Eveline. Będzie to pomadka z serii Color Celebrities w dwóch różnych kolorach. Drugą rzeczą z 'kolorówki' był podkład. Jednak ze względu na jego niedopasowany odcień, nie zamierzam o nim pisać (przecież nie będę pisać recenzji na podstawie 'zeswatchowania' go sobie na dłoni ;)). 


sobota, 26 lipca 2014

7 propozycji pomadek na lato

Cześć Dziewczyny! :)

Latem stawiamy w makijażu na minimalizm. Lekki podkład, ewentualnie korektor na drobne zmiany, trochę różu i tusz do rzęs. By makijaż nie wyglądał nudno do tych kilku rzeczy dokładam kolorową pomadkę. Jako miłośniczka różowych odcieni stawiam oczywiście na pomadki w tych kolorach. Dziś mam dla Was moje propozycje pomadek na okres letni. Mam nadzieję, że każda z Was znajdzie tu coś dla siebie.
(kolejność przypadkowa)


piątek, 23 maja 2014

Golden Rose velvet matte lipstick nr 05- przygaszona czerwień na ustach

Cześć Dziewczyny! ;)

Recenzja pomadki Golden Rose to jedna z tych recenzji, przez którą mój blog jest najczęściej odwiedzany. W poście na temat tej pomadki w odcieniu 07 (KLIK) wspomniałam Wam, że posiadam jeszcze jeden odcień o numerku 05. Dziś przyszedł czas na napisanie kilku słów o nim.


niedziela, 16 lutego 2014

Golden Rose velvet matte lipstick nr 07- matowy róż na ustach

Cześć!

Uwielbiam testy na żywo digitalgirl13 na youtube- Hania w niesamowity sposób przedstawia kosmetyki. Gdy tylko pokazała nowe pomadki od Golden Rose, już na drugi dzień pobiegłam do galerii, by zaopatrzyć się w jakiś kolor. Miałam niemały dylemat, bo większość kolorków jest po prostu piękna. Ostatecznie jednak zdecydowałam się na dwa odcienie- 05 i 07. 
Dziś przedstawię Wam pomadkę numer 07.


Zacznijmy od opakowania: bardzo solidne, wykonane z matowego ciemnoczerwonego plastiku. Działa bez zarzutu, szminka świetnie się wysuwa. Na opakowaniu złote napisy, które niestety szybciutko się ścierają.

Kolor 07 to oczywiście jak na mnie przystało róż- lekko przybrudzony. Sama szminka jest niesamowicie kremowa, dzięki czemu w łatwy sposób rozprowadza się na ustach, świetnie po nich "sunie". Pigmentacja bez zarzutu, jedna warstwa daje bardzo intensywny kolor. Jeżeli chodzi o mat, nie jest on tak mocny jak np. w błyszczyku od Lovely. Tutaj jest bardziej subtelny, by otrzymać lepszy efekt matu trzeba odcisnąć szminkę na chusteczce.


Podczas jedzenia czy picia szminka początkowo zostaje na np. szklance, jednak z czasem już nic się nie odbija (temu też można zapobiec poprzez odbicie nadmiaru szminki na chusteczce). Po jedzeniu mimo wszystko szminka nadal dobrze trzyma się na ustach, choć kolor jest oczywiście mniej intensywny. Równiutko ściera się z ust, nie odbija się na zębach . Co najważniejsze- szminka mimo tego, iż jest "matowa", nie przesusza moich ust. Wydaje mi się, że jest wręcz przeciwnie- dzięki kremowej konsystencji nawet lekko je nawilża. 


Malutkim minusem jest według mnie wydajność. Szminki używam prawie codziennie od dwóch tygodni, a zużycie jest już dość widoczne (jeszcze żadna szminka nie zużywała mi się tak szybciutko). Powodem tego jest zapewne również wspominana kremowa, miękka konsystencja.

Mimo wszystko bardzo polecam pomadki z tej serii. Warto je wypróbować, głównie ze względu na świetną pigmentację i ogromny wybór kolorów.


Cena: 10,90 zł
Dostępność: sklepy i wyspy Golden Rose, sklep internetowy Golden Rose

PLUSY:
+ ładne opakowanie
+ duży wybór kolorów
+ świetna pigmentacja
+ dobra trwałość
+ cena

PLUSY/MINUSY:
+/- kremowa konsystencja (+ łatwa aplikacja, - słaba wydajność)


A Wy skusiłyście się już na jakąś pomadkę z tej serii? ;)

Pozdrawiam :*

niedziela, 25 sierpnia 2013

Moja opinia: Pomadka Revlon ColorBurst

Witajcie Kochane!;)

Ostatnio w moim haul'u mogłyście zobaczyć pomadkę z Revlonu. Dziś pora na jej recenzję. 






















W ostatnim miesiącu ta właśnie pomadka najczęściej gościła na moich ustach. Jest ona wprost idealna- nie podkreśla suchych skórek, doskonale nawilża usta, ma kremową konsystencję. Utrzymuje się do ok. 5 godzin (oczywiście jeśli nic nie jemy). Opakowanie jest wykonane solidnie i wygląda bardzo elegancko. Szminka nie topi się w opakowaniu, mimo wysokich temperatur. Łatwo rozprowadza się ją na ustach- w zależności od tego ile jej nałożymy, możemy otrzymać coraz bardziej intensywny kolor.


Mój ColorBurst to nr 008- Candy Pink. Gdy ją kupiłam, myślałam, że przyjdzie do mnie intensywnie fuksjowa pomadka. Okazało się jednak, że kolor ten jest bardzo delikatny- idealnie nadaje się na co dzień. Nie jest to pomadka matowa- daje na ustach efekt nabłyszczenia. Z czasem efekt ten troszkę zanika. Szminka ściera się równomiernie. 

Opis producenta:

Głęboki, wyrazisty kolor, który uwielbiasz. Lekkość, o jakiej marzysz. Dla kobiety, która z pasją dobiera kolor pomadki, każdy z odcieni ColorBurst starannie wybrała Gucci Westman - znana wizażystka i Światowy Dyrektor Artystyczny marki Revlon. Wszystko po to, by zapewnić Twoim ustom eksplozję głębokiej, PRAWDZIWEJ barwy. Innowacyjne pigmenty błyskawicznie nadają ustom wyrazisty kolor, już od pierwszego muśnięcia!

W pomadce ColorBurst marka Revlon wykorzystała technologię Elasticolor. Dzięki niej usta są równomiernie pokryte intensywnym Kolorem, a pomadka idealnie się do nich dopasowuje - jak druga skóra!

Nowa pomadka Revlon ColorBurst to luksus dla ust. Zapewnia wyrazisty kolor jednocześnie ich nie obciążając. Jest dostępna w wyjątkowej palecie odcieni - pozwalając kobietom wyrazić się poprzez kolor swoich ust.
- Innowacyjne pigmenty nadają ustom głęboki, wyrazisty kolor i to już od pierwszego muśnięcia.
- Unikatowa technologia Elasticolor otula usta nasyconym kolorem, a przy tym pozostawia uczucie lekkości.
- Filmotwórcze polimery odżywiają usta i sprawiają, że kolor jest bardziej trwały
- Substancje nawilżające i antyoksydanty, w tym olejek ze słodkich migdałów, wygładzają usta.
Dostępna w 9 kuszących kolorach.



Swatche:



Cena pomadki to ok. 45 zł w sklepach stacjonarnych. Ja swoją kupiłam za jedyne 12,90 zł tutaj. Na tej stronie znaleźć możecie tą pomadkę także w 3 innych kolorach :
  • Pink Sugar 
  • Hazelnut
  • Cherry Ice
Jak podoba Wam się efekt, który daje ta pomadka? Miałyście kiedyś którąś z pomadek z tej serii? Odpowiedzi piszcie w komentarzach;)

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

(bardzo) Spóźnieni ulubieńcy lipca

Już 1/3 sierpnia za nami, a ja dopiero dziś przychodzę do Was ze swoimi ulubieńcami minionego miesiąca. Jako, że jest to mój pierwszy post kosmetyczny, pojawiły się niewielkie problemy natury technicznej, które spowodowały opóźnienie mojego debiutu. Mam jednak nadzieję, że od dziś uda mi się wstawiać posty regularnie.
Lipiec to miesiąc, który upłynął mi pod znakiem błogiego lenistwa i długo wyczekiwanych wakacji. Z powodu wysokiej temperatury, na mojej twarzy rzadko pojawiał się makijaż, dlatego też większość z przedstawionych poniżej rzeczy (których jest swoją drogą i tak niewiele) to kosmetyki pielęgnacyjne.
Ale dosyć już wstępu, przejdźmy do rzeczy.


                                                    























Tylko (albo aż) 7 kosmetyków zasłużyło na miano ulubieńców minionego miesiąca. Pierwszym z nich jest dobrze znana i lubiana Maybelline the Colossal Volum' Express Mascara. Znalazłam ją na 50% promocji podczas likwidacji jednej z moich ulubionych okolicznych drogerii. Okazało się, że jej zakup był strzałem w dziesiątkę. Mascara ta ma intensywny czarny kolor, doskonale podkręca rzęsy, rozczesuje je i lekko pogrubia. Łatwo się zmywa (nie jest wodoodporna), co mnie osobiście cieszy. Świetnie radzi sobie jako tusz na co dzień. Dla mnie jest produktem, który mogę polecić Wam z czystym sumieniem. Cena w regularnej sprzedaży to ok. 30 zł. Posiadaczki karty LifeStyle z Superpharm mogą kupić ją teraz w promocji za 17,99 zł.

Następną rzeczą jest rękawica do peelingu zakupiona na wakacjach w Turcji za "śmieszne pieniądze"-ok.4 zł. Okazała się ona najlepszą myjką/rękawicą jaką w życiu miałam (pobija nawet moją do niedawna ukochaną rękawicę sizalową). Delikatnie peelinguje ciało, pozostawiając skórę gładką i przyjemną w dotyku. Używam jej codziennie i nie wyobrażam sobie już kąpieli bez tego "gadżetu". Wykonana w 100% z bawełny. Żałuję, że kupiłam tylko jedną. Jak można zauważyć na opakowaniu, jest to rękawica do tzw. hamamu (łaźnia turecka). Używanie jej pobudza krążenie krwi w organizmie, ułatwia walkę z cellulitem itp.












                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                             Odkryciem minionego miesiąca były 2 rzeczy. Pierwsza z nich to maseczka rozświetlająca Rival de Loop
z ekstraktem z ogórka. Wrzuciłam ją do koszyczka w Rossmannie bez większego namysłu. Potrzebowałam czegoś, co nawilży moją twarz po długotrwałym przebywaniu na słońcu, a cena tej maseczki bardzo mnie skusiła. Opakowanie składa się z 2 oddzielnych saszetek i zapłacić za nie trzeba niecałe 2 zł. Mimo niskiej ceny, maseczka ta naprawdę jest niezła. Dobrze nawilżyła moją cerę. Rozświetlenia nie zauważyłam, ale to nie było dla mnie priorytetem. Maska jest wydajna, mimo, że opakowanie podzielone jest na 2 części, mnie wystarcza na 4 razy-na twarz, szyję i dekolt.
Drugim, również rossmanowskim produktem jest szampon do włosów Alterra Glanz Shampoo Aprikose & Weizen, w którym się wprost zakochałam. Jest to pierwszy szampon, po którego użyciu, nawet bez zastosowania odżywki, moje włosy można bez problemu rozczesać (co jest nie lada wyczynem, przy włosach sięgających prawie pośladków). Szampon ten znakomicie oczyszcza włosy, co jest oczywiście najważniejsze w tego typu produktach. Dodatkowo pachnie on wprost nieziemsko- zapach ten kojarzy mi się z Delicjami, które uwielbiam <3. Cena to ok.10 zł za 200 ml. Ja kupiłam swój w promocji za ok. 6,50 zł.












                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                      Teraz pora na 2 produkty do ust. Jeden z nich to produkt, którego nikomu przedstawiać nie trzeba. Jest to mój ulubieniec nie tylko lipcowy, ale wręcz całoroczny. Mowa tutaj o Nivea Lip Butter o smaku karmelowym. Masełko to doskonale radzi sobie nawet z najbardziej spierzchniętymi ustami, mocno je nawilżając. Ja stosuję je przede wszystkim na noc (nakładam dość grubą warstwę). Rano budzę się z zdrowo wyglądającymi ustami, bez suchych skórek. Jedynym minusem jest opakowanie. Produkt trzeba nakładać palcem, co nie jest zbyt higieniczne. Cena to ok. 10 zł. Masełko to można znaleźć prawie w każdej drogerii- Natura, Superpharm, Rossmann, Hebe
i w innych.

Drugim produktem do ust jest pomadka Elf Essential Lipstick w pięknym fuksjowym kolorze (Flirtatious). Jest to jedna z 4 pomadek z tej serii, które można znaleźć w mojej kosmetyczce. Ta stała się ulubieńcem ze względu na swój idealny kolor, wpisujący się świetnie w letnie klimaty. Fuksja na ustach ożywia całą twarz i "robi" cały makijaż. Mój niezbędnik jeżeli chodzi o wakacyjną "kolorówkę". W dodatku kosztuje tylko 5,90 zł i możecie ją kupić tutaj .















                                                                                                                                             







            Ostatnim ulubieńcem ( raczej ostatnimi ulubieńcami) lipca są pianki do golenia Venus, bez których nie wyobrażam sobie letniej pielęgnacji ciała. Idealnie nawilżają skórę, ułatwiając golenie. Dzięki tym produktom nie musimy zmagać się z nieprzyjemnymi i czasem wręcz bolesnymi podrażnieniami na skórze. Są bardzo wydajne. Koszt to ok. 6 zł. Posiadam oby dwie wersje zapachowe tj. konwalia oraz melon&grejpfrut, ale to ta druga jest moim zdecydowanym faworytem, zapach konwalii bardzo mnie drażnił i cieszyłam się, gdy pianka ta ujrzała dno.

I takim oto sposobem dobrnęłam do końca swojego pierwszego posta. Mam nadzieję, że teraz pójdzie mi tylko lepiej. 
A jacy są Wasi ulubieńcy minionego miesiąca? Piszcie mi w komentarzach ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...