Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejek arganowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejek arganowy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 września 2014

Argan Elixir 8w1- luksusowy olejek do regeneracji skórek i paznokci

Cześć Dziewczyny! ;)

Macie problem z suchymi, nieestetycznie wyglądającymi skórkami wokół paznokci? Ja przyznam się, że często muszę z nim walczyć. Po zajęciach w laboratorium moje dłonie są zazwyczaj bardzo wysuszone. Dobry krem załatwia sprawę suchych dłoni, jednak skórki wokół paznokci potrzebują czegoś bardziej skoncentrowanego, silniej nawilżającego. O takim produkcie będzie dzisiejszy post.


poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Multiregenerujący olejek po depilacji 8w1- Eveline Cosmetics

Cześć! 

Produkt, o którym dziś przeczytacie pojawił się już w moich ulubieńcach lipca. Olejek po depilacji, bo o nim mowa, to kosmetyk, który przyda się każdej kobiecie nie tylko latem (które niestety powoli się kończy), lecz przez cały rok. Eveline Cosmetics wypuściło na rynek naprawdę dobry produkt zawierający w swoim składzie kilka świetnych olejków. Jeżeli jesteście ciekawe jak działa ten produkt, zapraszam do dalszego czytania.



czwartek, 9 stycznia 2014

Odkrycia roku 2013!

Cześć dziewczyny!

Mamy już 9 dzień nowego 2014 roku, więc pora na ostatni post podsumowujący rok poprzedni. Dziś pokażę Wam moje odkrycia. Oczywiście dla wielu z Was (o ile nie wszystkich) produkty, które tutaj zaraz pokażę nie są żadną nowością i wiedziałyście już o nich dawno temu. Ja z racji tego, że właśnie w ubiegłym roku założyłam bloga, poznałam sporo produktów, o których jako "szary nieblogowy człowiek" nie miałam wcześniej pojęcia.  Chciałam zaznaczyć, że te produkty to nie są moi ulubieńcy, a jedynie kosmetyki, o których w ubiegłym roku pierwszy raz usłyszałam.

A oto, co "odkryłam" w 2013 roku:



1. Baza pod cienie- zanim ją odkryłam miałam problem ze zbieraniem się cieni w załamaniu mojej tłustej powieki. Pierwszą bazę (z FM Group) wygrałam w rozdaniu i już po pierwszym użyciu mnie zachwyciła. Potem użyłam jej na wesele- jeszcze nigdy mój makijaż oka nie trzymał się tyle godzin w tak dobrym stanie. Oprócz przedłużenia trwałości cieni baza świetnie "podbija" ich kolor, dzięki czemu są bardziej wyraziste na oku. Teraz nie robię makijażu oka bez użycia bazy. Obecnie używam tej z Quiz Cosmetics, która mimo niskiej ceny jest całkiem dobra.
2. Baza pod makijaż- o tym produkcie też dowiedziałam się całkiem niedawno. Nie sądzę, by był to kosmetyk do codziennego użytku- na co dzień wolę nie nakładać tylu kosmetyków na swoją twarz. Na większe wyjścia nadaje się jednak znakomicie. Przedłuża trwałość podkładu, wygładza wszelkie zmarszczki i pory. 


3. Puder sypki. Powiem szczerze, że zawsze do wykończenia makijażu używałam pudru w kamieniu. Zapragnęłam jednak posiadać chwalony przez wszystkich puder transparentny- nie wyobrażałam sobie jak to jest, że biały puder dostosowuje się do koloru twarzy. Kupiłam więc puder essence all about matt!, który jest pudrem sypkim transparentnym. I okazało się, że rzeczywiście bieli na twarzy nie widać. Bardziej zachwyciła mnie jednak forma tego pudru- jest znacznie łatwiejszy w użyciu niż ten w kamieniu. Do tego wydaje mi się, że matuje na dłużej. Ostatnio przeczytałam też, że to właśnie puder sypki jest idealny do wykończenia makijażu. Puder w kamieniu nadaje się zaś do poprawek makijażu w ciągu dnia. Z tą opinią mogę zgodzić się w 100%.
4. Suchy szampon. Kto by pomyślał, że można umyć włosy bez użycia wody? A no, można! I to całkiem dobrze. Suchy szampon ratuje nas w kryzysowych sytuacjach- gdy musimy gdzieś wyjść, a nasze włosy nie są do końca świeże. Nie może on oczywiście zastąpić tradycyjnego mycia, ale od czasu do  czasu na pewno nam pomoże ;) Moim ulubieńcem jak do tej pory jest szampon Schauma Świeżość Bawełny, o którym więcej przeczytacie tutaj. Niestety szampon z Isany kompletnie się u mnie nie sprawdził.


5. Kosmetyki rosyjskie. Wiele się o nich naczytałam i zapragnęłam je mieć. Moja przygoda z nimi zaczęła się, gdy dostałam od chłopaka maskę do włosów Babuszki Agafii ( której recenzja pojawi się niedługo) i czarną glinkę z Morza Martwego, o której więcej możecie dowiedzieć się tutaj. Teraz mam w swojej kolekcji nieco więcej rosyjskich kosmetyków- m.in. glinki, kremy do twarzy, szampony. Niektóre zachwycają, inne nie (np. szampony Baikal Herbals). Szczerze mówiąc nie rozumiem całego szumu wokół nich.
6. Kosmetyki naturalne- powoli je odkrywam i coraz bardziej lubię. Szczególnie oleje, które mają niesamowicie dobre działanie na naszą skórę, włosy, paznokcie. Woda różana okazała się jednym z najlepszych kosmetyków, które miałam okazję przetestować w 2013 roku. Więcej o niej możecie przeczytać tutaj


7. Krem BB- to według mnie świetna alternatywa dla podkładu- szczególnie fajna dla młodych dziewczyn, które chcą zacząć swoją przygodę z malowaniem. Oprócz tego, że ładnie wyrównują kolor cery, całkiem dobrze nawilżają. Ja zakochałam się w nich latem- gdy nie chciałam "obciążać" swojej twarzy podkładem. Moim ulubieńcem stała się mieszanka kremu BB z Under 20 z BB kremem firmy Astor. Pierwszy z nich dobrze nawilża, drugi ma dość mocne krycie.
8. Płyn micelarny- idealny "zmywacz" makijażu. Wcześniej używałam wyłącznie "dwufazówki" z Ziaji, która podrażniała moje wrażliwe oczy. Podkład zmywałam żelem do mycia twarzy. Płyny micelarne okazały się świetnym rozwiązaniem do zmywania całości makijażu. Najczęściej używam oczywiście kultowego już płynu z Biedronki- ze względu na jego niską cenę. Czasem zdarzy mi się, że podrażni moje oczy, ale jestem w stanie mu to wybaczyć. Bez wątpienia najlepszym płynem micelarnym, który miałam okazję używam była Bioderma. Szkoda tylko, że kosztuje aż tyle.. 

I to już wszystkie moje "odkrycia". Czy któreś z wyżej wymienionych produktów także poznałyście dopiero w ubiegłym roku? Podzielcie się swoimi odkryciami minionego roku w komentarzach :)


Zapraszam na inne posty podsumowujące rok 2013!





Pozdrawiam :*

niedziela, 29 grudnia 2013

Ulubieńcy kosmetyczni roku 2013

Cześć!

Rok 2013 dobiega końca, więc pora na podsumowania. W tym roku założyłam bloga, dzięki czemu moje zbiory kosmetyczne znacznie się powiększyły. Bardziej świadomie wybieram kosmetyki, choć niestety nie zawsze mi się to udaje- czasem po prostu mam chęć coś wypróbować i nie zwracam uwagi na to czy opinie o danym produkcie są dobre czy też nie. Dziś chciałabym Wam przedstawić moje ulubione kosmetyki tego roku. Mam nadzieję, że chętnie przeczytacie ten post i być może same wypróbujecie któryś z poleconych przeze mnie kosmetyków.


KOSMETYKI KOLOROWE:





1. PODKŁAD- w tej kategorii zwyciężył poznany przeze mnie całkiem niedawno Wake me up z Rimmela (kolor Ivory). Podkład ma średnie krycie, ale dla mnie całkowicie wystarczające. Długo utrzymuje się na buzi, delikatnie ją rozświetla. Nie "zapycha".
2.PUDER sypki z Bourjois. Ładnie matuje twarz, jest lekki, bardzo drobny. Jego dużym plusem jest fakt, że nie zawiera parafiny. Nie jest komedogenny. Więcej o nim ---> KLIK
3. KREM BB- Under 20. Najlepszy krem BB jaki miałam okazję używać. Idealna alternatywa dla podkładu szczególnie w okresie letnim. Jest lekki, oprócz dobrego krycia zapewnia też świetne nawilżenie buzi.


4. KOREKTOR- Bourjois Healthy Mix. To również moje niedawne odkrycie. Do tej pory przerażała mnie jego cena, ale teraz wiem, że warto wydać na niego tyle pieniędzy (ok.40 zł). To najlepszy korektor pod oczy jaki miałam do tej pory. Świetnie kryje, nie obciążając i nie przesuszając przy tym delikatnej okolicy wokół oczu. Można go również używać punktowo na wypryski czy zaczerwienienia.
5. KOREKTOR DO BRWI- Delia. Służy mi od początku roku i niestety powoli mi się kończy. Jest trudno dostępny (głównie dostaniemy go w sieci), ale wart zakupu. Świetnie ujarzmia nasze brwi, przez co utrzymują się w miejscu dosłownie cały dzień. Nadaje im też delikatny brązowy kolor.
6. PALETKA CIENI- Sleek Oh so special. Paletek Sleeka chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Są niedrogie, cienie są dobrze napigmentowane, nie osypują się przy aplikacji. Oh so special to idealna paletka na początek przygody z makijażem. Zawiera cienie w kolorach różu, brązu, ale także matową biel oraz czerń. Tą paletką można wykonać każdy makijaż- zarówno dzienny jak i mocniejszy wieczorowy. Matowy brąz i szary używam codziennie do brwi.


7. RÓŻ z olejem arganowym- Paese. Jak widzicie na zdjęciu, opakowanie niestety uległo zniszczeniu. Sam produkt jest jednak świetny. Jest to najczęściej używany przeze mnie róż, głównie ze względu na jego niesamowitą trwałość na policzkach. Nie "pyli" się przy aplikacji, ma bardzo ładny typowo różowy kolor. Zawiera delikatne drobinki, które dodatkowo rozświetlają policzki. Do tego ślicznie pachnie.
8. BRONZER z W7-Honolulu. Do tej pory nie używałam bronzerów, głównie dlatego, że jako osoba niedoświadczona w makijażu miałam problem z ich aplikacją. Zazwyczaj robiłam sobie na twarzy brzydkie plamy. Ten bronzer okazał się produktem idealnym do wykonturowania twarzy. Ładnie się nakłada, nie robi plam, jest matowy. Kolor jest również bardzo ładny- typowo brązowy, w ogóle nie wchodzi w odcienie pomarańczy czy czerwieni. 
9. POMADKA E.l.f.- Flirtatous. Idealna fuksjowa pomadka, którą wręcz kocham używać- w każdą porę roku. Nie wysusza ust, niestety podkreśla suche skórki. Dla mnie jest ideałem, bo jest trwała, ładnie wygląda na ustach, a kosztuje tylko 5,90 zł!


10. PĘDZLE HAKURO- tutaj wybrałam tylko 3 (H13, H77, H70), ale wszystkie są naprawdę świetne i do tego niezbyt drogie. Tymi trzema pędzlami jestem w stanie zrobić cały makijaż. Są bardzo milutkie, H13 traci niestety włosie. Wykonywanie makijażu przy użyciu tych pędzli to sama przyjemność.
11. ODŻYWKA DO PAZNOKCI- Eveline 8 w 1. Dla niektórych produkt ten jest wrogiem nr 1, mnie odratował łamiące się i przebarwione paznokcie. Przeszłam kurację według zaleceń producenta- czyli nakładanie odżywki przez 4 dni po jednej warstwie, następnie zmycie wszystkiego i powtarzanie serii przez nie dłużej niż 30 dni. Teraz używam jej jako lakieru bazowego- odżywka wzmacnia moje paznokcie i zapobiega odbarwieniu płytki paznokciowej.
12. SECHE VITE- czyli lakier nawierzchniowy/ wysuszacz lakieru. Dostałam go na spotkaniu blogerek ( w wersji mini) i teraz nie mogę już bez niego żyć. Wiele razy nie chciało mi się malować paznokci tylko dlatego, że nie miałam wystarczająco dużo czasu na ich suszenie. Malowanie przed snem kończyło się odciśnięciem poduszki na lakierze. Po użyciu Seche Vite lakier wysycha w dosłownie 30 sekund. Dodatkowo paznokcie pięknie się błyszczą. Ten produkt jest wart każdej ceny.

KOSMETYKI PIELĘGNACYJNE:




13. MASKA DO WŁOSÓW- Inebrya. To maska, którą wybrałam sobie w ramach współpracy z hairstore.pl. Jej recenzja jest gotowa i pojawi się na blogu 2 stycznia. Powiem szczerze, że to najlepsza maska do włosów jaką miałam okazję używać. Ujarzmia moje niesforne kosmyki, powoduje, że włosy nie puszą mi się tak bardzo jak zwykle. Do tego włosy po jej użyciu świetnie się rozczesują i pięknie pachną.
14. KREM DO RĄK- Evree- odżywczy krem, dobrze nawilża dłonie, nie pozostawia na skórze tłustej warstwy. Więcej o nim ---> KLIK
14. OLEJ ARGANOWY- używany przeze mnie wyłącznie pod oczy. Cudownie nawilża okolice pod oczami, wygładza skórę. Przy tym nie uczula mnie tak jak praktycznie wszystkie kremy pod oczy.


16. KORUND MIKROKRYSTALICZNY do mikrodermabrazji. To nic innego jak w pełni naturalny peeling. Bardzo mocno zdziera naskórek, więc na pewno nie polecam go osobom o cerze wrażliwej, bądź naczynkowej. Dogłębnie oczyszcza skórę, wygładza i rozjaśnia. Więcej o nim --->KLIK
17. PŁYN MICELARNY- Bebeauty. O tym produkcie też dużo pisać nie trzeba- tani, świetnie zmywa makijaż, nie podrażnia skóry.
18. WODA RÓŻANA- Dabur. Moja alternatywa toniku. Pięknie pachnie, oczyszcza i odświeża twarz. Łagodzi podrażnienia oczu (jako kompres). Więcej o niej ---> KLIK


19. BUDYŃ DO CIAŁA- Skarb Matki. Do tej pory nie przepadałam za balsamowaniem ciała. Denerwowało mnie to uczucie "tłustości". Budyń do ciała nie pozostawia na skórze tłustego, nieprzyjemnego filmu. Szybciutko się wchłania, pozostawiając skórę jedwabistą w dotyku. Do tego pięknie pachnie (czekoladowo-pomarańczowo). Uwielbiam go używać i na pewno kupię następne opakowanie.
20. ŻEL DO MYCIA TWARZY Effaclar- La Roche-Posay. Pokochałam go miłością bezwarunkową i nie wyobrażam sobie już bym mogła umyć swoją twarz innym żelem. Oczyszcza twarz tak doskonale, że skóra aż "piszczy" z czystości. Dzięki niemu pozbyłam się sporej ilości zaskórników. Moja mama śmieje się, gdy mówię wieczorem, że nie mogę się doczekać rana, aż znów umyję twarz tym żelem :D 
21. ZMYWACZ DO PAZNOKCI wzmacniający- Sally Hansen. Do zmycia lakieru z jednej dłoni wystarczy dosłownie jeden płatek kosmetyczny nasączony tym zmywaczem. Nie ma lakieru, z którego zmyciem ten produkt ma problemy- zmywa świetnie lakiery brokatowe/piaskowe. Na paznokciach pozostawia kwiatowy zapach (choć w opakowaniu śmierdzi jak prawie każdy zmywacz acetonem). 

To już wszyscy moi ulubieńcy tego roku. Nazbierało się tego całkiem sporo. Większość z tych produktów poznałam dopiero w ostatnim czasie, ale tak bardzo mnie zachwyciły, że nie mogło ich zabraknąć w tym zestawieniu. 
Chętnie poczytam o Waszych ulubieńcach roku. Przygotowałam dla Was jeszcze 2 posty tego typu, a mianowicie "moje kosmetyczne odkrycia tego roku" oraz, żeby już nie było tak kolorowo: "buble 2013 roku"- tych na szczęście jest znacznie mniej niż ulubieńców. Który post chcecie zobaczyć najpierw? Napiszcie mi w komentarzach ;)
Pozdrawiam ;*

środa, 2 października 2013

Ziaja- mleczko do ciała z bio olejkiem arganowym- czy radzi sobie z suchą skórą?

Cześć!

Dziś przychodzę do Was z obiecaną recenzją mleczka do ciała z bio olejkiem arganowym do skóry bardzo suchej, podrażnionej. Jesteście ciekawe jak radzi sobie ze suchą skórą? Jeśli tak to zapraszam Was do dalszej lektury.

Na wstępie zaznaczę jednak, że moja skóra nie jest bardzo sucha, lecz normalna w kierunku suchej. 
Mleczko do ciała znajduje się w dużym białym opakowaniu z pompką. To chyba najlepszy rodzaj opakowania- nie musimy grzebać rękami w produkcie i przy okazji "przemycać" do niego bakterii obecnych na naszych rękach. Minusem jest to, że nie wiemy ile produktu jeszcze nam zostało. Bardzo ciężko jest wydobyć produkt do samego końca, więc najlepiej po prostu rozciąć opakowanie. 

OD PRODUCENTA:

Nie ukrywam, że skusiłam się na nie ze względu na obecność olejku arganowego, o którego wspaniałych właściwościach napiszę już wkrótce. Wiem, że taki produkt nie zastąpi prawdziwego, naturalnego oleju, ale co szkodziło mi spróbować? ;)
Mleczko ma kolor biały, a konsystencję nieco gęstszą niż typowe mleczka do ciała (sama nazwałabym ten produkt balsamem). Jest dość tłuste- ale to normalne w przypadku produktów przeznaczonych do skóry suchej. Na szczęście na skórze nie ma uczucia tłustości- mleczko łatwo się rozsmarowuje i  bardzo szybko się wchłania. Nie ma uczucia lepkiej skóry. Skóra po użyciu jest bardzo dobrze nawilżona, gładka i przyjemna w dotyku. Dodatkowo ładnie pachnie (kwiatowo)- ten zapach kojarzy mi się z zapachem kosmetyków dla dzieci- bardzo delikatny. 

KONSYSTENCJA/KOLOR:

Doskonale radzi sobie z suchymi łokciami czy kolanami- "odżywia" skórę w tych miejscach, dzięki czemu staje się ona wręcz aksamitna w dotyku. Czasem używam to mleczko zamiast kremu do stóp czy rąk- po prostu gdy nie mam zbyt wiele czasu, smaruję całe ciało jednym produktem. W tym przypadku sprawdza się równie dobrze- skóra na stopach i rękach jest dobrze nawilżona- mogę pokusić się o stwierdzenie, że nawet lepiej niż po użyciu niejednego kremu do rąk/stóp. Efekt nawilżenia utrzymuje się bardzo długo. 

SKÓRA PO WSMAROWANIU MLECZKA (lekko błyszcząca, ale nie lepka):

Jak widzicie, o tym produkcie wyrażam się w samych superlatywach. Dlaczego więc w denku napisałam, że nie wiem czy kupię je ponownie? A no.. to ze względu na skład:


ANALIZA SKŁADU:

  • Aqua (Water)
  • Isopropyl Palmitate- substancja kondycjonująca i nawilżająca. Może być komedogenny. Tworzy na powierzchni skóry film. Ułatwia aplikację kosmetyku- zapewnia odpowiedni poślizg. 
  • Paraffinum Liquidum (Mineral Oil)-biały olej mineralny. Nie przenika przez naskórek. Może być komedogenny. Tworzy na powierzchni skóry tłusty film, zapobiegający nadmiernej utracie wody, dzięki czemu skóra staje się gładka i miękka. Nadaje połysk, wykazuje działanie regenerujące. 
  • Glycerin- - substancja nawilżająca. Przenika przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu ułatwia transport innych substancji w głąb skóry. Sprawia, że skóra jest miękka i gładka. Zapobiega wysychaniu kosmetyku przy ujściu butelki ( czy innego opakowania). Może działać negatywnie: przy niedostatecznej wilgotności powietrza odciąga wodę ze skóry, powodując przesuszenie naskórka (jest silnie higroskopijna).
  • Sorbitan Sesquioleate- emulgator, poprawia konsystencję kosmetyku. 
  • Diisostearoyl Polyglyceryl-3 Dimer Dilinoleate- substancja zmiękczająca i kondycjonująca skórę.
  • Magnesium Sulfate- stabilizator emulsji. 
  • Argania Spinosa Kernel Oil- nawilża, działa przeciwzmarszczkowo, przyspiesza gojenie się ran, odbudowuje strukturę skóry i włosów, neutralizuje wolne rodniki i wiele wiele innych.
  • Ceresin- rafinowany wosk ziemny. Zmętnia przezroczyste kosmetyki, aby zmniejszyć przenikanie światła. Stabilizator. Może być komedogenny. 
  • Dimethicone- ułatwia rozprowadzanie kosmetyku, wygładza skórę. 
  • Sodium Benzoate- konserwant. Zapobiega rozwojowi mikroorganizmów w kosmetyku.
  • 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol- substancja konserwująca. Zapobiega rozwojowi bakterii w kremie. Składnik dozwolony do stosowania w ograniczonym stężeniu- max. 0,1%. 
  • Parfum (Fragrance)- kompozycja zapachowa.
  • Limonene- - składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach skórki cytryny. Potencjalny alergen. Dozwolony w ograniczonym stężeniu: max. 0,001% w produkcie niespłukiwanym oraz max.0,01% w produkcie spłukiwanym. Może podrażniać skórę i oczy. 
  • Benzyl Salicylate- substancja o delikatnym kwiatowym zapachu. Absorbuje promienie słoneczne- UVB.
  • Hydroxycitronellal- substancja zapachowa, imituje zapach konwalii. Potencjalny alergen. Dozwolony do stosowania w ograniczonym stężeniu- max. 0,001 % w produkcie niespłukiwanym oraz 0,01% w produkcie spłukiwanym. 
  • Alpha-Isomethyl Ionone- składnik kompozycji zapachowej. Potencjalny alergen. Dozwolony w ograniczonym stężeniu- max.0,001% w produkcie niespłukiwanym oraz max. 0,01% w produkcie spłukiwanym.
  • Hexyl Cinnamal- substancja zapachowa, imituje zapach jaśminu. Potencjalny alergen. Dozwolony do stosowania w ograniczonym stężeniu- max. 0,001 % w produkcie niespłukiwanym oraz 0,01% w produkcie spłukiwanym. 
  • Citric Acid- substancja występująca naturalnie w przyrodzie i w organizmach zwierzęcych. Działa złuszczająco, usuwa przebarwienia.
W sumie nie jest najgorzej- ale ostatnio stałam się strasznie wybredna co do składów. Tutaj w składzie konserwanty znajdują się na dość bliskim miejscu, a sam olej arganowy dopiero gdzieś w połowie . Dodatkowo mamy tu kilka substancji działających komedogennie. Mnie ten produkt nie zapchał, nie podrażnił, ale w zastępstwie kupiłam balsam z Ziaja med o zdecydowanie krótszym i lepszym składzie, a działaniu bardzo podobnym, więc to raczej przy nim zostanę na dłużej.
Dostępność: drogerie, supermarkety. 
Pojemność: 400 ml
Cena: ok. 10 zł

Ogólnie: Produkt ten ma świetne działanie- dobrze nawilża nawet bardzo suchą skórę. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. Jest wydajny i bardzo tani- za 400 ml zapłacimy niecałe 10 zł. Niestety, mając możliwość przetestowania czegoś lepszego o podobnych właściwościach raczej nie wrócę do tego mleczka. Mogę je jednak z czystym sumieniem polecić każdemu kto chce poprawić stan swojej skóry. 

A Wy lubicie mleczka/balsamy z Ziaji? Napiszcie mi w komentarzach ;)
Pozdrawiam ;)

środa, 18 września 2013

Zakupy- kosmetyki naturalne

Witajcie Kochane, 

Dziś przychodzę do Was po raz kolejny i znów z nowościami. Już od dłuższego czasu myślałam nad przejściem na kosmetyki naturalne (chociaż w niewielkim stopniu, by spróbować, czy są one rzeczywiście takie super). Nazbierałam troszkę pieniążków na urodziny i poczyniłam zakupy w tym właśnie kierunku. 
Zakupy zrobiłam w dwóch sklepach internetowych.  Nie przedłużam już, zaczynajmy (ostrzegam, że znów będzie dużo zdjęć). 

  1. www.ukrytewslowach.pl 
Ten sklep zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Asortyment nie jest zbyt wielki, ale każdy znajdzie coś dla siebie. We wrześniu wysyłka powyżej 50 zł (i to nawet przesyłką kurierską) jest darmowa (więc bardzo opłaca się zrobić tam zakupy). Dodatkowo za polubienie na facebook'u tego sklepu zyskujemy rabat 10%. To jeszcze nie wszystko- w sklepie obowiązuje program lojalnościowy- za każdą wydaną złotówkę otrzymujemy jeden punkt, który jest równoważny 5 groszom- punkty można wymienić na pieniążki, które wykorzystać można przy kolejnych zakupach. Obsługa sklepu jest bardzo miła, można pytać o wszystko, a odpowiedzi przychodzą bardzo szybko. Do zamówienia dostałam gratis 4 próbeczki, a także bezpośrednio do mnie skierowany "list" z podziękowaniami za zakupy. To sklep, gdzie szanuje się klienta i dba o niego, więc warto skusić się tam na zakupy. 
Paczka była spakowana rewelacyjnie. Wszystkie produkty zapakowane w folię bąbelkową, dzięki czemu nic nie uległo zniszczeniu podczas transportu. Dodatkowo cały kartonik wypełniony był styropianowymi "chrupkami" :D Nie wiem jak to nazwać, ale chyba wiecie o co chodzi. 



A oto co kupiłam: 
  • korund mikrokrystaliczny do mikrodermabrazji (100g) - 5 zł 
  • Baikal Herbals- Szampon Regenerujący do włosów zniszczonych (280 ml) - 11 zł 
  • Baikal Herbals- Szampon Oczyszczający do włosów przetłuszczających się (280 ml)- 11 zł
  • Receptury Babuszki Agafii- Serum do twarzy +50 aktywne odmłodzenie (30 ml)- 19,90 zł (DLA MAMY)
  • Glinka zielona z jonami srebra do cery tłustej i mieszanej (100 g)- 6,70 zł
  • Fitokosmetik- Krymska Glinka Biała Matująca (100 g)- 7,60 zł



W tym sklepie asortyment jest szeroki, a ceny są bardzo przystępne. Znajdziecie tu większość znanych i lubianych kosmetyków naturalnych- kremy, sera, olejki, mydła, szampony i inne. Obsługa jest bardzo miła i pomocna. Darmową wysyłkę (paczkomaty, paczka pocztowa ekonomiczna lub paczka pocztowa priorytetowa) otrzymamy przy zakupach za powyżej 90 zł.  Paczka może zostać wysłana praktycznie od razu (gdy wyślemy na maila firmy potwierdzenie przelewu). Wszystko zapakowane jest starannie, szklane rzeczy dodatkowo zabezpieczone są folią bąbelkową, dzięki czemu nic się nie stłukło w czasie transportu. Do zamówienia dostałam gratis- krem do twarzy z zieloną herbatą- produkt pełnowymiarowy. Rzadko się zdarza, by firmy dawały jakieś gratisy, więc to wielki plus dla triny.pl . Warto polubić tą stronę na facebook'u, by z łatwością dowiadywać się o nowościach.


A poniżej rzeczy zakupione na triny.pl :
  • olejek arganowy (30 ml)- 17 zł
  • olejek SAHAR z dodatkiem oleju jojoba (130 ml)- 13,50 zł
  • olejek z bawełny (30 ml)- 12,50 zł
  • Dabur- woda różana (250 ml) - 14 zł
  • Baikal Herbals- matujący krem na dzień dla cery tłustej i mieszanej (50 ml)- 18,50 zł 
  • olejek kokosowy (100 ml)- 9,99 zł
  • mydło dziegciowe (140 g)- 8 zł- dla chłopaka na łupież. Próbowaliśmy już prawie wszystkiego, spróbujemy i tego, ale śmierdzi niemiłosiernie!
  • GRATIS- Bioluxe- krem na dzień z ekstraktem zielonej herbaty- produkt pełnowymiarowy.

To już wszystkie zakupy. Znów "trochę" poszalałam, ale mam nadzieję, że produkty te spiszą się dobrze. Teraz przysięgam tutaj przed wszystkimi, że nie kupię już nic! (przynajmniej do końca miesiąca :D )

Miałyście któryś z tych produktów? Może któryś Was szczególnie zaciekawił i chciałybyście przeczytać w przyszłości recenzję na jego temat? Jakie są Wasze ulubione drogerie internetowe i sklepy z kosmetykami naturalnymi? Napiszcie mi w komentarzach ;)
Pozdrawiam :)


czwartek, 12 września 2013

Moja opinia: odżywka do włosów Argan Oil- Joanna

Cześć!

Dziś przychodzę do Was z recenzją odżywki do włosów z olejkiem arganowym z Joanny. Swego czasu było o niej głośno w blogo- i vlogosferze (firma Joanna zrobiła dość dużą "kampanię"-testowanie przez blogerki) . Postanowiłam więc kupić tą odżywkę i również ją przetestować.

Opakowanie to charakterystyczna dla produktów Joanny tubka, z zamknięciem typu "klik". Różni się od innych opakowań tylko tym, że nie jest półprzezroczyste- nie widzimy ile kosmetyku jeszcze nam zostało. 
Szata graficzna- przejrzysta. Produkt wydobywa się bardzo łatwo, nawet gdy odżywka już się kończy, możemy postawić ją "na głowie" dzięki czemu wszystko ładnie spłynie i wykorzystamy ją prawie całkowicie do końca.

 Odżywka przeznaczona jest do włosów suchych i zniszczonych potrzebujących wyjątkowej pielęgnacji. I tu zaczyna się problem. Moje włosy nie są bardzo zniszczone, a mimo to produkt ten nie zrobił z nimi praktycznie nic. Po zastosowaniu włosy troszkę lepiej się rozczesywały i ładnie błyszczały, ale nie był to jakiś spektakularny efekt. Na szczęście odżywka nie obciążyła włosów, bo w przeciwnym wypadku musiałabym ją uznać za totalny bubel.  
Plusem jest całkiem przyjemny a'la karmelowy zapach, który czuć jeszcze długo po użyciu. Konsystencja średnia- ani mocno lejąca, ani strasznie gęsta- w sam raz. Produkt jest dość wydajny- mnie starczył na ponad miesiąc, przy codziennym stosowaniu (a moje włosy sięgają pasa, więc troszkę muszę na nie nakładać ;)). 

SKŁAD:
Zdziwiło mnie, że producent tak bardzo podkreśla fakt, że jest to odżywka z olejkiem arganowym. Produkt aż "krzyczy" z półki "weź mnie, jestem argan oil i jestem świetny" :D Dlatego też się na niego skusiłam. Nie od dziś wiadomo jak dobry wpływ na ciało i włosy ma olejek arganowy. Rozczarowałam się, gdy dopiero w domu przeanalizowałam skład. Specyfik ten jest wymieniony dopiero na 7 miejscu. Troszkę słabo... 

W odżywce znajdziemy:
  • auqa (woda)
  • cetearyl alcohol- tłusty emolient, może spowodować powstawanie zaskórników.Tworzy na powierzchni skóry film, dzięki czemu zmiękcza i wygładza skórę i włosy.
  • dimethicone- suchy emolient, nie powoduje powstawania zaskórników. Ułatwia rozczesywanie włosów, zapobiega splątywaniu i elektryzowaniu.
  • glycerin- ułatwia transport substancji w głąb skóry- może przenikać przez warstwę rogową naskórka. Zapobiega wysychaniu kosmetyku przy ujściu butelki. - no nie wiem, nie wiem.. jak widać na zdjęciu, wcale tak nie jest :D 
  • quaternium-91- zmiękcza włosy, chroni kolor. Jest też odpowiedzialny za penetrację tkanek przez witaminę E.
  • cetrimonium methosulfate- zmiękcza, utrzymuje odpowiednią wilgotność. Ułatwia rozczesywanie, zapobiega elektryzowaniu się włosów. Środek drażniący.
  • argania spinosa kernel oil- nawilża, działa przeciwzmarszczkowo, przyspiesza gojenie się ran, odbudowuje strukturę skóry i włosów, neutralizuje wolne rodniki i wiele wiele innych.
  • thriethanolamine- utrzymuje odpowiednie pH kosmetyku.
  • parfum- kompozycja zapachowa
  • hexyl cinnamal- składnik kompozycji zapachowych. Imituje zapach jaśminu. Potencjalny alergen. Musi być wymieniony w składzie, gdy jego stężenie przekracza 0,001% w produkcie niespłukiwanym lub 0,01% w produkcie spłukiwanym.
  • dmdm hydantoin- substancja konserwująca, uniemożliwia rozwój mikroorganizmów niszczących kosmetyk. Dozwolony do stosowania w kosmetykach w ograniczonym stężeniu- max. 0,6%
  • methylchloroisothiazolinone- substancja konserwująca, chroni przed dostaniem się do produktu mikroorganizmów, np. z palców, gdy nabieramy produkt palcami.
  • methylisothiazolinone- jak wyżej
  • Cl:19140- cytrynowożółty barwnik. Mocno alergizujący. Szczególnie nie polecany dla osób nie tolerujących aspiryny. 
  • Cl: 17200- żółty barwnik.
OPIS PRODUCENTA:
Tak jak obiecuje producent, włosy po zastosowaniu kosmetyku można łatwiej rozczesać, są błyszczące (ale zmysłowy połysk to lekka przesada). Nie zauważyłam odżywienia i wzmocnienia, a tym bardziej regeneracji zniszczonych partii. Włosy nie przestały się też puszyć.

Podsumowując: odżywka ta to typowy średniak za niewielką cenę (ok. 5 zł). Dostępna w każdej drogerii, a także marketach typu tesco, carrefour. Bardzo przyjemnie pachnie, jest dość wydajna, ale nie pomaga odbudować zniszczonych włosów. Nie napiszę, że za taką cenę można jej to wybaczyć, bo istnieją tanie kosmetyki o znacznie lepszym działaniu.
Pojemność to 200 ml.
Ogólnie: polecam osobom, których włosy są w dobrym stanie i nie potrzebują zbyt wielkiego nawilżenia, lecz tylko ułatwienia w rozczesywaniu.

A Wy miałyście tą odżywkę? Macie co do niej takie same odczucia jak ja, czy może u Was sprawdziła się lepiej? Czekam na Wasze opinie w komentarzach.
P.S. Chcecie więcej takich postów z analizą składu, czy może nie interesuje Was to tak bardzo ? :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...