Pokazywanie postów oznaczonych etykietą glinka czarna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą glinka czarna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 lipca 2014

Małe rozdanie: glinka czarna Fitokosmetik [ZAMKNIĘTE]

Cześć! :)

Dziś przychodzę do Was po raz drugi, tym razem z szybkim rozdaniem. Do wygrania jeden z moich hitów pielęgnacji twarzy czyli czarna glinka z Morza Martwego firmy Fitokosmetik.




KRÓTKI REGULAMIN:

1. Co trzeba zrobić, żeby wziąć udział w rozdaniu? 


OBOWIĄZKOWO:

  1. być publicznym obserwatorem mojego bloga
DODATKOWO: (by zwiększyć swoje szanse)
  1. dodać na swoim blogu banner z informacją o rozdaniu + 1 los
  2. polubić mój fanpage na FB (jako osoba prywatna lub fanpage)  + 2 losy

Dodatkowo postanowiłam nagrodzić osoby najbardziej aktywne na moim blogu. Top komentatorki (z dnia 26.07.), jeżeli zechcą wziąć udział w rozdaniu otrzymają dodatkowe 2 losy. Są to następujące osoby:







2. By wziąć udział w rozdaniu należy być osobą pełnoletnią. Osoby niepełnoletnie muszą posiadać pisemną zgodę rodziców. 
3. Rozdanie trwa od 26.07.2014 r. do 03.08.2014 r. do godziny 23:59
4. Organizatorem i sponsorem rozdania jestem ja- autorka bloga anetine.blogspot.com
5. Blogi utworzone wyłącznie do rozdań nie będą przeze mnie brane pod uwagę.
6. Nagrodę wysyłam tylko na terenie Polski. 
7. Wyniki rozdania podam w ciągu 2 dni od dnia zakończenia rozdania na moim blogu oraz facebooku.
8. Zwycięzca ma 2 dni na skontaktowanie się ze mną mailowo na adres: anette_93@interia.pl. W innym przypadku powtórzę losowanie zwycięzcy.
9. Nagrodę wyślę Pocztą Polską w ciągu 3 dni roboczych od dnia otrzymania adresu zwycięzcy.
10. Jeżeli do rozdania nie zgłosi się 40 osób, przedłużę jego termin o kolejny tydzień.
11. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).

Wzór zgłoszenia:

1. Obserwuję bloga www.anetine.blogspot.com jako:
2. Na FB lubię jako: imię i pierwsza litera nazwiska
3. Banner w pasku bocznym: NIE/TAK+link
4. Jestem top komentatorem: NIE/TAK


Powodzenia! :*


czwartek, 9 stycznia 2014

Odkrycia roku 2013!

Cześć dziewczyny!

Mamy już 9 dzień nowego 2014 roku, więc pora na ostatni post podsumowujący rok poprzedni. Dziś pokażę Wam moje odkrycia. Oczywiście dla wielu z Was (o ile nie wszystkich) produkty, które tutaj zaraz pokażę nie są żadną nowością i wiedziałyście już o nich dawno temu. Ja z racji tego, że właśnie w ubiegłym roku założyłam bloga, poznałam sporo produktów, o których jako "szary nieblogowy człowiek" nie miałam wcześniej pojęcia.  Chciałam zaznaczyć, że te produkty to nie są moi ulubieńcy, a jedynie kosmetyki, o których w ubiegłym roku pierwszy raz usłyszałam.

A oto, co "odkryłam" w 2013 roku:



1. Baza pod cienie- zanim ją odkryłam miałam problem ze zbieraniem się cieni w załamaniu mojej tłustej powieki. Pierwszą bazę (z FM Group) wygrałam w rozdaniu i już po pierwszym użyciu mnie zachwyciła. Potem użyłam jej na wesele- jeszcze nigdy mój makijaż oka nie trzymał się tyle godzin w tak dobrym stanie. Oprócz przedłużenia trwałości cieni baza świetnie "podbija" ich kolor, dzięki czemu są bardziej wyraziste na oku. Teraz nie robię makijażu oka bez użycia bazy. Obecnie używam tej z Quiz Cosmetics, która mimo niskiej ceny jest całkiem dobra.
2. Baza pod makijaż- o tym produkcie też dowiedziałam się całkiem niedawno. Nie sądzę, by był to kosmetyk do codziennego użytku- na co dzień wolę nie nakładać tylu kosmetyków na swoją twarz. Na większe wyjścia nadaje się jednak znakomicie. Przedłuża trwałość podkładu, wygładza wszelkie zmarszczki i pory. 


3. Puder sypki. Powiem szczerze, że zawsze do wykończenia makijażu używałam pudru w kamieniu. Zapragnęłam jednak posiadać chwalony przez wszystkich puder transparentny- nie wyobrażałam sobie jak to jest, że biały puder dostosowuje się do koloru twarzy. Kupiłam więc puder essence all about matt!, który jest pudrem sypkim transparentnym. I okazało się, że rzeczywiście bieli na twarzy nie widać. Bardziej zachwyciła mnie jednak forma tego pudru- jest znacznie łatwiejszy w użyciu niż ten w kamieniu. Do tego wydaje mi się, że matuje na dłużej. Ostatnio przeczytałam też, że to właśnie puder sypki jest idealny do wykończenia makijażu. Puder w kamieniu nadaje się zaś do poprawek makijażu w ciągu dnia. Z tą opinią mogę zgodzić się w 100%.
4. Suchy szampon. Kto by pomyślał, że można umyć włosy bez użycia wody? A no, można! I to całkiem dobrze. Suchy szampon ratuje nas w kryzysowych sytuacjach- gdy musimy gdzieś wyjść, a nasze włosy nie są do końca świeże. Nie może on oczywiście zastąpić tradycyjnego mycia, ale od czasu do  czasu na pewno nam pomoże ;) Moim ulubieńcem jak do tej pory jest szampon Schauma Świeżość Bawełny, o którym więcej przeczytacie tutaj. Niestety szampon z Isany kompletnie się u mnie nie sprawdził.


5. Kosmetyki rosyjskie. Wiele się o nich naczytałam i zapragnęłam je mieć. Moja przygoda z nimi zaczęła się, gdy dostałam od chłopaka maskę do włosów Babuszki Agafii ( której recenzja pojawi się niedługo) i czarną glinkę z Morza Martwego, o której więcej możecie dowiedzieć się tutaj. Teraz mam w swojej kolekcji nieco więcej rosyjskich kosmetyków- m.in. glinki, kremy do twarzy, szampony. Niektóre zachwycają, inne nie (np. szampony Baikal Herbals). Szczerze mówiąc nie rozumiem całego szumu wokół nich.
6. Kosmetyki naturalne- powoli je odkrywam i coraz bardziej lubię. Szczególnie oleje, które mają niesamowicie dobre działanie na naszą skórę, włosy, paznokcie. Woda różana okazała się jednym z najlepszych kosmetyków, które miałam okazję przetestować w 2013 roku. Więcej o niej możecie przeczytać tutaj


7. Krem BB- to według mnie świetna alternatywa dla podkładu- szczególnie fajna dla młodych dziewczyn, które chcą zacząć swoją przygodę z malowaniem. Oprócz tego, że ładnie wyrównują kolor cery, całkiem dobrze nawilżają. Ja zakochałam się w nich latem- gdy nie chciałam "obciążać" swojej twarzy podkładem. Moim ulubieńcem stała się mieszanka kremu BB z Under 20 z BB kremem firmy Astor. Pierwszy z nich dobrze nawilża, drugi ma dość mocne krycie.
8. Płyn micelarny- idealny "zmywacz" makijażu. Wcześniej używałam wyłącznie "dwufazówki" z Ziaji, która podrażniała moje wrażliwe oczy. Podkład zmywałam żelem do mycia twarzy. Płyny micelarne okazały się świetnym rozwiązaniem do zmywania całości makijażu. Najczęściej używam oczywiście kultowego już płynu z Biedronki- ze względu na jego niską cenę. Czasem zdarzy mi się, że podrażni moje oczy, ale jestem w stanie mu to wybaczyć. Bez wątpienia najlepszym płynem micelarnym, który miałam okazję używam była Bioderma. Szkoda tylko, że kosztuje aż tyle.. 

I to już wszystkie moje "odkrycia". Czy któreś z wyżej wymienionych produktów także poznałyście dopiero w ubiegłym roku? Podzielcie się swoimi odkryciami minionego roku w komentarzach :)


Zapraszam na inne posty podsumowujące rok 2013!





Pozdrawiam :*

czwartek, 3 października 2013

Szukamy maseczki idealnej- podsumowanie akcji

Cześć dziewczyny! 

Przez 6 tygodni wstawiałam na bloga recenzje maseczek, które testowałam w ramach akcji "Szukamy maseczki idealnej". Dziś pora na podsumowanie całej akcji.


W pierwszej kolejności chciałam serdecznie podziękować Karolinie z bloga Pasje Karoliny (KLIK) za zorganizowanie tak fajnej akcji. Dzięki niej zmusiłam się do regularnego nakładania na swoją twarz maseczek- wcześniej robiłam to bardzo rzadko, wręcz okazjonalnie- czasem z braku czasu, przeważnie jednak przez zwykłe lenistwo. Teraz dopiero zobaczyłam, że nałożenie maseczki trwa dosłownie kilka chwil. Chyba każda z nas może, a nawet powinna wygospodarować tą chwilę na taki zabieg- wystarczy nałożyć maskę, potem możemy sprzątać, uczyć się czy robić cokolwiek innego, a po ok. 15 minutach zmyć (czasem nawet tego nie trzeba robić) i gotowe! Warto dbać o twarz, bo to nasza główna wizytówka. Od momentu rozpoczęcia tej akcji maseczki stały się podstawową częścią pielęgnacji mojej twarzy- podobnie jak demakijaż czy nałożenie odpowiedniego kremu. 
W czasie trwania akcji przetestowałam różne maseczki- drogeryjne, glinkę, maskę bawełnianą, a nawet maseczkę własnej roboty. Jedne z nich miały nawilżyć moją twarz, inne dotlenić, a jeszcze inne oczyścić. Nie wszystkie poradziły sobie dobrze, jednak znalazłam swoich maseczkowych faworytów.


Jakie maski wypróbowałam:

1. Maseczka domowej roboty z mąki, z dodatkiem miodu i rumianku- na początku moim założeniem było wykonanie wszystkich 6 maseczek własnoręcznie. Jednak ze względu na to, że jestem bardzo "wygodna", szybko odechciało mi się tego pomysłu. Ta maseczka to jedyna DIY w całej akcji. Miała oczyścić twarz- oczywiście po jednokrotnym zastosowaniu tego nie zrobiła, ale ładnie zmatowiła twarz i zwęziła pory. Efekt był krótkotrwały. Plusem było użycie prawie "naturalnych" składników. Niestety recenzja tej maski niezbyt mi się udała, bo była to pierwsza recenzja pierwszej akcji,  w której wzięłam udział ;)
Więcej tutaj

2. Maseczka w postaci bawełnianego płata nasączonego wyciągami ziołowymi- Reipinol'a- to najsłabsza maska, którą miałam okazję przetestować. Jej duszący zapach bardzo mi przeszkadzał, do tego skóra bardzo mnie szczypała i była lekko zaczerwieniona. Nie polecam. W dodatku jest dość droga.
Więcej tutaj

3. Rival de Loop Klarende Maske z ekstraktem z ogórka i bisabolem. To maseczka rozświetlająca. Skóra po jej użyciu stała się bardzo gładka, promienista i dobrze nawilżona. 
Więcej tutaj

4. Kolejna maska z Rival de Loop- tym razem Erdbeer & Vanille Wohlfuhl Pflegemaske. Według producenta jest to maska na dobre samopoczucie i absolutnie się z tym zgadzam. Cudowny waniliowo-truskawkowy zapach koi zmysły i pozwala na chwilę oderwać się od rzeczywistości. 
Więcej tutaj


5. Maseczka anty-stres samowchłaniająca z proteinami ze słodkich migdałów- Lirene. Cudownie wygładza skórę. Niestety ma bardzo długi skład, co mi się dość nie podoba. 
Więcej tutaj

6. Glinka czarna z Morza Martwego- oczyszcza, odblokowuje zatkane pory, wygładza. Mój faworyt- w dodatku w pełni naturalny. Tę maskę poznałam najlepiej, bo użyłam ją największą ilość razy. Wiem, że będę ją stale używać, a gdy się skończy, kupię kolejną paczuszkę. Pomogła w mojej walce z zaskórnikami. 
Więcej tutaj

Teraz pora na mój prywatny ranking:

Miejsce pierwsze:
Glinka czarna z Morza Martwego

Miejsce drugie:
Rival de Loop- Klarende Maske 

Miejsce trzecie:
Lirene- anty-stres

Miejsce czwarte:
Rival de Loop- Erdbeer&Vanille Wohlfuhl Pflegemaske

Miejsce piąte: 
maseczka DIY- mąka+miód+rumianek

Miejsce szóste:
Reipinol'a- bawełniany płat

Mam nadzieję, że Wam również spodobała się ta akcja i wypróbujecie którąś z powyższych maseczek ;)
Pozdrawiam ;)

niedziela, 29 września 2013

Szukamy maseczki idealnej- tydzień szósty.

Witajcie Kochane!

Dziś przychodzę do Was z ostatnią już recenzją maseczki w ramach akcji "Szukamy maseczki idealnej". Tym razem będzie nieco inaczej, nie będzie to maseczka drogeryjna, a glinka. Zaprezentuję Wam glinkę czarną z Morza Martwego, bo to ją użyłam najwięcej razy- moja opinia na jej temat jest więc już wyrobiona.
Więcej o akcji tutaj


Nie będę Wam opisywać opakowania glinki- możecie znaleźć wiele rodzajów z racji tego, że wiele firm ją produkuje. Najczęściej znajduje się w tekturowym kartoniku. Glinka czarna, jak sama wskazuje jest proszkiem koloru czarnego. W opakowaniu  (100g) znajdziemy 2 woreczki po 50 gram każdy. Jak podaje producent posiada ona właściwości "antyseptyczne, oczyszczające, przeciwzapalne i regenerujące. Reguluje procesy przemiany materii w skórze. Głęboko oczyszcza, odblokowuje zatkane pory, leczy trądzik. Maseczka do ciała z glinki czarnej Morza Martwego stymuluje krążenie, usuwa napięcie mięśni, łagodzi bóle stawów i bóle reumatyczne, najskuteczniej redukuje cellulit i nadwagę". Dodatkowo mogę Wam powiedzieć, że glinka czarna zapobiega oznakom przedwczesnego starzenia, zmiękcza i odżywia skórę. Oprócz tradycyjnych maseczek można z niej przygotować maski na skórę głowy i włosy, kąpiele, kompresy.


Ja używałam jej tylko na twarz i mogę potwierdzić zapewnienia producenta. Glinka bardzo dobrze oczyściła moją twarz. Trzeba jednak liczyć się z tym, że oczyszczenie oznacza wyjście wszelkich "brudów" na zewnątrz, więc przez kilka dni na twarzy pojawia się wysyp. Potem wszystko ładnie znika, pory są zwężone, a liczba zaskórników zredukowana. Używałam tę glinkę 7 razy i dopiero po 4 razie doszło do takiego "oczyszczenia". Jestem bardzo zadowolona z efektu i na pewno będę używać jej dalej.


Jak stosować? 
Producent radzi, by "przyrządzić" glinkę z wodą w stosunku 1:1. Ja zrobiłam tak 2 razy, efektów nie było, więc zmieniłam nieco sposób użycia. Wsypuję do szklanej miseczki jedną łyżeczkę glinki, do tego ok. 1 łyżeczkę wody różanej i kilka kropel olejku- arganowego lub z nasion bawełny. Tak, wiem, że moja woda różana ma ten nowy, gorszy skład. Nie miałam wcześniejszej wersji, więc nie mam porównania, ale tę i tak bardzo lubię. Glinkę trzymam na twarzy tak jak zaleca producent- około pół godziny. Gdy widzę, że zasycha, spryskuję ją mgiełką z Beauty Formulas.  Po takich zabiegach moja skóra jest czysta, promienna, ale też dobrze nawilżona (dzięki olejkom).


Niestety zmycie tej glinki jest dość ciężkie, trzeba się trochę natrudzić. Ja używam do tego rękawicy do hammamu- niestety potem trzeba ją porządnie wyprać :D  
Po zmyciu nie czuć na twarzy żadnego ściągnięcia, więc nie trzeba też nakładać dodatkowo kremu (przy stosowaniu z samą wodą niestety użycie kremu było konieczne). 


Cena: ok. 10zł
Dostępność: drogerie internetowe z kosmetykami naturalnymi, mydlarnie.

Ogólnie: jestem bardzo zadowolona z efektu jaki uzyskałam po tej glince. Jak pisałam w notce o kremach Nivea, ten na noc strasznie mnie zapchał i na twarzy pojawiło się sporo nieprzyjaciół. Glinka czarna pomogła mi w walce z nimi i choć moja skóra nadal nie jest do końca oczyszczona, wszystko zmierza w dobrym kierunku ;) Mogę polecić ten produkt każdej osobie, przede wszystkim tym z cerą mieszaną i tłustą- mgiełka matowi cerę oraz niweluje zaskórniki i mniejsze pryszcze. Do tego jest wydajna- wystarczy jedna łyżeczka od herbaty na całą twarz. Maseczka z tej glinki jest dla mnie maseczką idealną- w pełni naturalną i dobrze działającą.

A Wy używacie glinek? Jaka jest Wasza ulubiona? Odpowiedzi napiszcie mi w komentarzach.
Pozdrawiam ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...