Pokazywanie postów oznaczonych etykietą godne uwagi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą godne uwagi. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 października 2013

Ziaja- mleczko do ciała z bio olejkiem arganowym- czy radzi sobie z suchą skórą?

Cześć!

Dziś przychodzę do Was z obiecaną recenzją mleczka do ciała z bio olejkiem arganowym do skóry bardzo suchej, podrażnionej. Jesteście ciekawe jak radzi sobie ze suchą skórą? Jeśli tak to zapraszam Was do dalszej lektury.

Na wstępie zaznaczę jednak, że moja skóra nie jest bardzo sucha, lecz normalna w kierunku suchej. 
Mleczko do ciała znajduje się w dużym białym opakowaniu z pompką. To chyba najlepszy rodzaj opakowania- nie musimy grzebać rękami w produkcie i przy okazji "przemycać" do niego bakterii obecnych na naszych rękach. Minusem jest to, że nie wiemy ile produktu jeszcze nam zostało. Bardzo ciężko jest wydobyć produkt do samego końca, więc najlepiej po prostu rozciąć opakowanie. 

OD PRODUCENTA:

Nie ukrywam, że skusiłam się na nie ze względu na obecność olejku arganowego, o którego wspaniałych właściwościach napiszę już wkrótce. Wiem, że taki produkt nie zastąpi prawdziwego, naturalnego oleju, ale co szkodziło mi spróbować? ;)
Mleczko ma kolor biały, a konsystencję nieco gęstszą niż typowe mleczka do ciała (sama nazwałabym ten produkt balsamem). Jest dość tłuste- ale to normalne w przypadku produktów przeznaczonych do skóry suchej. Na szczęście na skórze nie ma uczucia tłustości- mleczko łatwo się rozsmarowuje i  bardzo szybko się wchłania. Nie ma uczucia lepkiej skóry. Skóra po użyciu jest bardzo dobrze nawilżona, gładka i przyjemna w dotyku. Dodatkowo ładnie pachnie (kwiatowo)- ten zapach kojarzy mi się z zapachem kosmetyków dla dzieci- bardzo delikatny. 

KONSYSTENCJA/KOLOR:

Doskonale radzi sobie z suchymi łokciami czy kolanami- "odżywia" skórę w tych miejscach, dzięki czemu staje się ona wręcz aksamitna w dotyku. Czasem używam to mleczko zamiast kremu do stóp czy rąk- po prostu gdy nie mam zbyt wiele czasu, smaruję całe ciało jednym produktem. W tym przypadku sprawdza się równie dobrze- skóra na stopach i rękach jest dobrze nawilżona- mogę pokusić się o stwierdzenie, że nawet lepiej niż po użyciu niejednego kremu do rąk/stóp. Efekt nawilżenia utrzymuje się bardzo długo. 

SKÓRA PO WSMAROWANIU MLECZKA (lekko błyszcząca, ale nie lepka):

Jak widzicie, o tym produkcie wyrażam się w samych superlatywach. Dlaczego więc w denku napisałam, że nie wiem czy kupię je ponownie? A no.. to ze względu na skład:


ANALIZA SKŁADU:

  • Aqua (Water)
  • Isopropyl Palmitate- substancja kondycjonująca i nawilżająca. Może być komedogenny. Tworzy na powierzchni skóry film. Ułatwia aplikację kosmetyku- zapewnia odpowiedni poślizg. 
  • Paraffinum Liquidum (Mineral Oil)-biały olej mineralny. Nie przenika przez naskórek. Może być komedogenny. Tworzy na powierzchni skóry tłusty film, zapobiegający nadmiernej utracie wody, dzięki czemu skóra staje się gładka i miękka. Nadaje połysk, wykazuje działanie regenerujące. 
  • Glycerin- - substancja nawilżająca. Przenika przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu ułatwia transport innych substancji w głąb skóry. Sprawia, że skóra jest miękka i gładka. Zapobiega wysychaniu kosmetyku przy ujściu butelki ( czy innego opakowania). Może działać negatywnie: przy niedostatecznej wilgotności powietrza odciąga wodę ze skóry, powodując przesuszenie naskórka (jest silnie higroskopijna).
  • Sorbitan Sesquioleate- emulgator, poprawia konsystencję kosmetyku. 
  • Diisostearoyl Polyglyceryl-3 Dimer Dilinoleate- substancja zmiękczająca i kondycjonująca skórę.
  • Magnesium Sulfate- stabilizator emulsji. 
  • Argania Spinosa Kernel Oil- nawilża, działa przeciwzmarszczkowo, przyspiesza gojenie się ran, odbudowuje strukturę skóry i włosów, neutralizuje wolne rodniki i wiele wiele innych.
  • Ceresin- rafinowany wosk ziemny. Zmętnia przezroczyste kosmetyki, aby zmniejszyć przenikanie światła. Stabilizator. Może być komedogenny. 
  • Dimethicone- ułatwia rozprowadzanie kosmetyku, wygładza skórę. 
  • Sodium Benzoate- konserwant. Zapobiega rozwojowi mikroorganizmów w kosmetyku.
  • 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol- substancja konserwująca. Zapobiega rozwojowi bakterii w kremie. Składnik dozwolony do stosowania w ograniczonym stężeniu- max. 0,1%. 
  • Parfum (Fragrance)- kompozycja zapachowa.
  • Limonene- - składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach skórki cytryny. Potencjalny alergen. Dozwolony w ograniczonym stężeniu: max. 0,001% w produkcie niespłukiwanym oraz max.0,01% w produkcie spłukiwanym. Może podrażniać skórę i oczy. 
  • Benzyl Salicylate- substancja o delikatnym kwiatowym zapachu. Absorbuje promienie słoneczne- UVB.
  • Hydroxycitronellal- substancja zapachowa, imituje zapach konwalii. Potencjalny alergen. Dozwolony do stosowania w ograniczonym stężeniu- max. 0,001 % w produkcie niespłukiwanym oraz 0,01% w produkcie spłukiwanym. 
  • Alpha-Isomethyl Ionone- składnik kompozycji zapachowej. Potencjalny alergen. Dozwolony w ograniczonym stężeniu- max.0,001% w produkcie niespłukiwanym oraz max. 0,01% w produkcie spłukiwanym.
  • Hexyl Cinnamal- substancja zapachowa, imituje zapach jaśminu. Potencjalny alergen. Dozwolony do stosowania w ograniczonym stężeniu- max. 0,001 % w produkcie niespłukiwanym oraz 0,01% w produkcie spłukiwanym. 
  • Citric Acid- substancja występująca naturalnie w przyrodzie i w organizmach zwierzęcych. Działa złuszczająco, usuwa przebarwienia.
W sumie nie jest najgorzej- ale ostatnio stałam się strasznie wybredna co do składów. Tutaj w składzie konserwanty znajdują się na dość bliskim miejscu, a sam olej arganowy dopiero gdzieś w połowie . Dodatkowo mamy tu kilka substancji działających komedogennie. Mnie ten produkt nie zapchał, nie podrażnił, ale w zastępstwie kupiłam balsam z Ziaja med o zdecydowanie krótszym i lepszym składzie, a działaniu bardzo podobnym, więc to raczej przy nim zostanę na dłużej.
Dostępność: drogerie, supermarkety. 
Pojemność: 400 ml
Cena: ok. 10 zł

Ogólnie: Produkt ten ma świetne działanie- dobrze nawilża nawet bardzo suchą skórę. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. Jest wydajny i bardzo tani- za 400 ml zapłacimy niecałe 10 zł. Niestety, mając możliwość przetestowania czegoś lepszego o podobnych właściwościach raczej nie wrócę do tego mleczka. Mogę je jednak z czystym sumieniem polecić każdemu kto chce poprawić stan swojej skóry. 

A Wy lubicie mleczka/balsamy z Ziaji? Napiszcie mi w komentarzach ;)
Pozdrawiam ;)

środa, 4 września 2013

Moja opinia: krem do stóp Organique

Cześć!

W tym poście poznacie moją opinię na temat nawilżającego i odświeżającego kremu do stóp z ekstraktem z tymianku i szałwii z firmy Organique. Krem ten zawiera kompleks Hydramax- połączenie fosfolipidów i polisacharydów, które działają nawilżająco. Kompleks ten zapobiega nadmiernej utracie wody i wpływa na uelastycznienie skóry. 


Opakowanie to"matowa" tubka o pojemności 75 ml z przejrzystą szatą graficzną w kolorach kojarzących się z naturą- zieleń i brąz (w końcu to firma produkująca kosmetyki naturalne;)).  Jeżeli komuś przyda się ta informacja to dodam, że jest wykonane z LDPE (low density polyethylene) :D Otwarcie to klasyczna zakrętka- osobiście wolę jednak zamknięta typu "klik". Produkt zabezpieczony jest folią- mamy pewność, że nikt nie "próbował" w sklepie naszego egzemplarza.


Sam krem ma gęstą konsystencję i lekko seledynowy kolor. Pachnie dość intensywnie miętą. Dzięki zawartości mentolu krem przyjemnie chłodzi stopy. Szybko się wchłania, nie pozostawia żadnej tłustej warstwy. Skóra po jego zastosowaniu staje się miękka i gładziutka. Bardzo dobrze nawilża i odświeża stopy- czyli robi to, o czym zapewnia nas producent. Krem ten spowodował, że pozbyłam się spękanej skóry na piętach (wystarczył tydzień stosowania). Na korzyść tego kosmetyku przemawia też fakt, że nie jest on testowany na zwierzętach.

SKŁAD:

Jedynym minusem, który zauważyłam w czasie testowania tego produktu jest to, że efekt nawilżonej i gładkiej skóry utrzymuje się tylko przez kilka godzin od nałożenia, później skóra znów staje się sucha (ale tak zachowuje się chyba większość kremów tego typu). 

KONSYSTENCJA: (kolor w rzeczywistości wpada w seledyn)

Krem ten znajdziecie w sklepach Organique, a jeśli nie macie ich w pobliżu swojego miejsca zamieszkania to możecie poszukać także w drogeriach internetowych. Cena jest wysoka jak na krem do stóp, bo kosztuje on ok. 28 zł, ale naprawdę warto spróbować. Tym bardziej, że jest on bardzo wydajny. 
Osobiście zakochałam się w tym kremie. Przetestowałam już bardzo dużo kosmetyków do pielęgnacji stóp, ale ten jest moim absolutnym hitem. Jeszcze żaden krem tak genialnie nie nawilżył  i nie zregenerował moich stóp. 

Słyszałyście o tym kremie? A może używałyście go? Napiszcie mi w komentarzach. Chętnie dowiem się także jacy są Wasi ulubieńcy do stóp ;)

niedziela, 1 września 2013

Moja opinia: Krem Ziaja Sopot- Rozświetlanie

Hej dziewczyny!

Dziś napiszę Wam o moim absolutnie ulubionym kremie do twarzy. Mowa tu o kremie z Ziaji z serii Sopot do cery mieszanej i tłustej.


Po raz pierwszy sięgnęłam po ten krem zupełnie przypadkiem we wrześniu ubiegłego roku, ponieważ zdenkowałam używany wówczas krem i potrzebowałam czegoś "na już". Rozejrzałam się więc w Superpharmie za czymś do cery mieszanej i w ręce wpadło mi to cudeńko. Od razu przykuwa uwagę dzięki pudełeczku z przejrzystymi napisami, bez zbędnych wzorków, kolorów, tylko same konkrety: Sopot rozświetlanie- krem opalizujący- cera tłusta i mieszana. Pomyślałam, że będzie to coś idealnego dla mnie i jak się później okazało, wcale się nie myliłam.

    

W pudełku znajdziemy charakterystyczny dla Ziaji słoiczek o pojemności 50 ml. Osobiście bardzo lubię kremy w takich właśnie słoiczkach- mogę łatwo wydobyć produkt, widzę ile kremu jeszcze mi zostało i co najważniejsze- potrafię zużyć go do końca bez zbędnego przecinania opakowania, tak jak jest to konieczne w przypadku produktów w tubce. Wiem, że to rozwiązanie nie jest do końca higieniczne, bo bakterie z palców dostają się do kremu, ale mimo wszystko lubię te słoiczki :D 
Sam krem ma kolor żółtawy i posiada rozświetlające drobinki. Na twarzy nie są jednak bardzo widoczne. Krem jest lekki, szybko się wchłania, idealnie nadaje się także do stosowania pod makijaż i co ważne, nie zapycha (a niestety większość kremów, które do tej pory stosowałam to robią). Efekt rozświetlenia jest bardzo subtelny, twarz nie świeci się brzydko, lecz wygląda na bardzo zdrową. Dodatkowo krem ten lekko opalizuje dzięki czemu twarz wygląda na delikatnie muśniętą słońcem (ale jest to efekt naturalnej opalenizny, a nie samoopalacza! )

Jak widać na opakowaniu, w skład kremu wchodzą m. in. : wyciąg z algi morskiej, B-karoten, witamina E, D-panthenol. Na korzyść tego kremu przemawia także to, że posiada on filtr UV, więc zapewnia on całoroczną ochronę przed promieniowaniem UV (pamiętajcie dziewczyny, że promienie UV działają nie tylko latem, ale w każdą porę roku i przenikają one nawet przez ubrania, szyby itp., więc taka ochrona jest bardzo ważna! ;))
Krem został przebadany dermatologicznie i alergologicznie i posiada naturalne dla naszej skóry pH. 

Tutaj obietnice producenta:


A tu skład kremu:

Minusem jest dostępność kremu. Wiem, że można go dostać w Naturze i Superpharm oraz w sklepach Ziaji. Niestety żadnej z tych drogerii nie ma w moim mieście. W Rossmannie jeszcze go nie widziałam, ale jeśli jest to proszę, oświećcie mnie. 
Cena to ok. 10 zł. Krem jest baaardzo wydajny ;)

Czy ponownie go kupię? Kiedyś na pewno tak, teraz jednak chcę przerzucić się na naturalną pielęgnację twarzy, więc póki co takie drogeryjne kremiki odpadają. Na razie muszę jednak zużyć do końca mój zamiennik Ziaji czyli Niveę Aqua Effect, który jest wg mnie straszny! Ale o tym w innym poście ;)

A Wy miałyście styczność z tym kremem? Może lubicie jakiś inny krem z Ziaji? Czekam na Wasze opinie w komentarzach ;)

środa, 28 sierpnia 2013

Moja opinia: Lakier Rimmel 60 seconds- nr 500- Caramel Cupcake

Cześć dziewczyny!

Dziś krótka opinia i swatche lakieru z Rimmela, o które prosiła mnie jedna z moich czytelniczek.



Lakier pochodzi z serii 60 seconds. Bardzo lubię lakiery z tej serii, więc gdy tylko w Superpharm zobaczyłam, że posiadaczki karty Lifestyle mogą kupić go za 5,99 zł nie wahałam się ani chwili. Stanęłam jednak przed dylematem jaki kolor wybrać, bo prawie cała seria bardzo przypadła mi do gustu. Zdecydowałam się na coś jasnego, nadającego się na co dzień i wyglądającego schludnie na paznokciach, a mianowicie na piękny kolor Caramel Cupcake (czyż sama nazwa nie zachęca? :D). Jest to klasyczna "kawa z mlekiem". Rozprowadza się go bardzo łatwo, ma dość duży pędzelek, dzięki któremu wystarczą 2 pociągnięcia na paznokciu i gotowe. Niestety, tak jak większość jasnych lakierów, pozostawia delikatne smugi na paznokciach, ale po użyciu top coatu nie są one aż tak bardzo widoczne. Lakier rzeczywiście wysycha w 60 sekund (a może nawet krócej)- oczywiście chodzi o pierwszą warstwę. Jedna warstwa kryje dość ładnie, ja jednak zawsze stosuję 2 warstwy, by kolor był bardziej intensywny. 


Informacja od producenta (źródło: wizaż)

Lakier do paznokci wysycha w mniej niż 60 sekund, aplikacja dzięki szerokiemu pędzelkowi trwa zaledwie 1 sekundę, co zapewnia ekspresowy kolor na paznokciach w każdych warunkach. Głębokie nasycone kolory, piękny połysk i wysoka trwałość.

Konsystencja lakieru jest bardzo fajna, lejąca: 


Na paznokciach ( po zastosowaniu 2 warstw lakieru oraz top coatu) lakier prezentuje się tak:


Lakier utrzymuje się na paznokciach około 5 dni (nawet przy wykonywaniu prac domowych, typu mycie naczyń, sprzątanie;)).
Dostępność: lakiery z tej serii dostaniecie w każdej drogerii ( przynajmniej sama nie spotkałam się z tym, żeby gdzieś go nie było;)). Cena regularna to ok. 10 zł.
Pojemność to 8 ml. 
























Podoba Wam się ten lakier? Może miałyście jakiś inny kolor z tej serii? Czekam na Wasze opinie w komentarzach ;)

P.S. Muszę się Wam pochwalić, że udało mi się wygrać w rozdaniu u Wercia Kurka świetny zestawik kosmetyków firmy FM. Pierwszy raz w życiu coś wygrałam, więc baaardzo się cieszę ;)


poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Godne polecenia: Paletka Technic

Hej! ;)

Dziś chciałabym Wam pokazać moje ostatnie odkrycie, a mianowicie paletkę Technic. Jak widzieliście w moim haul'u, jestem szczęśliwą posiadaczką wszystkich dostępnych paletek tej firmy (szkoda, że na razie można dostać ją tylko w trzech wersjach kolorystycznych). Dziś powiem Wam troszkę na temat paletki z najbardziej intensywnymi barwami- od żółci, przez zielenie, po niebieskie i fiolety. 


Paletki te są często porównywane do kultowych paletek Sleeka, a porównanie to nie jest bezpodstawne. Jak widzicie, już opakowanie jest bardzo podobne, wielkość paletek jest niemal identyczna. Opakowanie jest wykonane solidnie, w środku znajduje się 12 cieni, lusterko i pacynka do nakładania cieni (która niestety, jak w większości paletek spisuje się niezbyt dobrze).


Jeżeli chodzi o same cienie, są one całkiem dobrze napigmentowane. Z bazą utrzymały się u mnie około 8 godzin (po czym zmyłam makijaż, ale cienie prezentowały się po tych 8 godzinach nadal całkiem nieźle). Minusem dla niektórych może być to, że w tej paletce (tak jak i w pozostałych dwóch wersjach kolorystycznych) nie znajdziemy żadnego matowego cienia, wszystkie są dość mocno perłowe. Niewypałem w tej paletce jest tylko jeden cień-żółty (pierwszy od lewej na górze :)), którego pigmentacja pozostawia wiele do życzenia- bardzo dobrze sprawdza się jednak jako cień rozświetlający wewnętrzny kącik oka. Najładniej prezentują się na oku cienie niebieskie, zielone oraz fioletowe- ich kolor jest najbardziej intensywny. Cienie można nakładać zarówno na sucho jak i na mokro.

Swatche na ręce (bez bazy) - w świetle słonecznym :

Cena tej paletki to jedynie 11,90 zł. Ja swoją kupiłam tutaj, bo tylko w tej drogerii znalazłam wszystkie wersje kolorystyczne. Dostępne są w większości drogerii internetowych, a także na allegro, w podobnych cenach.

Tutaj przykładowy makijaż z użyciem 2 cieni z prawej strony na górze oraz żółtym do rozświetlenia wewnętrznego kącika. Wybaczcie brak precyzji, dopiero uczę się wykonywać makijaże, a na razie idzie mi to dość opornie :D 




Muszę powiedzieć, że paletka ta naprawdę mnie zaskoczyła. Myślałam, że nie mogę się wiele spodziewać po cieniach kupionych za tak niską cenę.Okazało się jednak inaczej- są one genialne. Można nimi wykonać zarówno delikatny makijaż dzienny, jak i bardziej intensywny np. na jakąś imprezę. Po przetestowaniu mogę śmiało stwierdzić, że porównywanie tych cieni do Sleek'a jest jak najbardziej uzasadnione, są one bardzo podobne pod względem pigmentacji, opakowania, trwałości, tylko cena jest prawie trzykrotnie niższa. I jak tu ich nie polecić? ;)
Słyszałyście kiedyś o tych paletkach? A może także jesteście posiadaczkami? Odpowiedzi piszcie w komentarzach. Pozdrawiam ;)

niedziela, 25 sierpnia 2013

Moja opinia: Pomadka Revlon ColorBurst

Witajcie Kochane!;)

Ostatnio w moim haul'u mogłyście zobaczyć pomadkę z Revlonu. Dziś pora na jej recenzję. 






















W ostatnim miesiącu ta właśnie pomadka najczęściej gościła na moich ustach. Jest ona wprost idealna- nie podkreśla suchych skórek, doskonale nawilża usta, ma kremową konsystencję. Utrzymuje się do ok. 5 godzin (oczywiście jeśli nic nie jemy). Opakowanie jest wykonane solidnie i wygląda bardzo elegancko. Szminka nie topi się w opakowaniu, mimo wysokich temperatur. Łatwo rozprowadza się ją na ustach- w zależności od tego ile jej nałożymy, możemy otrzymać coraz bardziej intensywny kolor.


Mój ColorBurst to nr 008- Candy Pink. Gdy ją kupiłam, myślałam, że przyjdzie do mnie intensywnie fuksjowa pomadka. Okazało się jednak, że kolor ten jest bardzo delikatny- idealnie nadaje się na co dzień. Nie jest to pomadka matowa- daje na ustach efekt nabłyszczenia. Z czasem efekt ten troszkę zanika. Szminka ściera się równomiernie. 

Opis producenta:

Głęboki, wyrazisty kolor, który uwielbiasz. Lekkość, o jakiej marzysz. Dla kobiety, która z pasją dobiera kolor pomadki, każdy z odcieni ColorBurst starannie wybrała Gucci Westman - znana wizażystka i Światowy Dyrektor Artystyczny marki Revlon. Wszystko po to, by zapewnić Twoim ustom eksplozję głębokiej, PRAWDZIWEJ barwy. Innowacyjne pigmenty błyskawicznie nadają ustom wyrazisty kolor, już od pierwszego muśnięcia!

W pomadce ColorBurst marka Revlon wykorzystała technologię Elasticolor. Dzięki niej usta są równomiernie pokryte intensywnym Kolorem, a pomadka idealnie się do nich dopasowuje - jak druga skóra!

Nowa pomadka Revlon ColorBurst to luksus dla ust. Zapewnia wyrazisty kolor jednocześnie ich nie obciążając. Jest dostępna w wyjątkowej palecie odcieni - pozwalając kobietom wyrazić się poprzez kolor swoich ust.
- Innowacyjne pigmenty nadają ustom głęboki, wyrazisty kolor i to już od pierwszego muśnięcia.
- Unikatowa technologia Elasticolor otula usta nasyconym kolorem, a przy tym pozostawia uczucie lekkości.
- Filmotwórcze polimery odżywiają usta i sprawiają, że kolor jest bardziej trwały
- Substancje nawilżające i antyoksydanty, w tym olejek ze słodkich migdałów, wygładzają usta.
Dostępna w 9 kuszących kolorach.



Swatche:



Cena pomadki to ok. 45 zł w sklepach stacjonarnych. Ja swoją kupiłam za jedyne 12,90 zł tutaj. Na tej stronie znaleźć możecie tą pomadkę także w 3 innych kolorach :
  • Pink Sugar 
  • Hazelnut
  • Cherry Ice
Jak podoba Wam się efekt, który daje ta pomadka? Miałyście kiedyś którąś z pomadek z tej serii? Odpowiedzi piszcie w komentarzach;)

piątek, 23 sierpnia 2013

Moja opinia: suchy szampon Schauma

Witajcie Kochane,

Dziś miał pojawić się post ze swatchami i makijażem wykonanym jedną z moich paletek Technic, niestety rozłożyła mnie choroba i nie byłam w stanie zrobić zdjęć. Obiecuję, że post ten pojawi się na pewno na początku przyszłego tygodnia. Teraz zapraszam Was jednak na króciutki post recenzujący.



Bohaterem tego posta jest suchy szampon Schauma (Schwarzkopf) Świeżość Bawełny do włosów lekko po mocno przetłuszczających się. Powiem szczerze, że do formuły suchego szamponu podchodziłam dość sceptycznie. Nie mogłam uwierzyć, że jakiś "proszek" rozpylony na mojej głowie może odświeżyć moje włosy i sprawić, by wyglądały one na dopiero co umyte. Lubię jednak testować wszelakie nowości, dlatego postanowiłam zaryzykować i mimo wszystko kupić ten "dziwaczny" szampon ;)

Muszę przyznać, że zostałam pozytywnie zaskoczona, bo szampon ten okazał się całkiem dobrym produktem. Oczywiście, tak jak się spodziewałam, jego użycie nie zastąpi nam klasycznego mycia włosów- sam producent zapewnia jednak, że otrzymamy jeden dodatkowy dzień świeżości bez konieczności mycia włosów. Z tym twierdzeniem mogę zgodzić się w 100 %. W kryzysowych sytuacjach, gdy np. nie umyłyśmy włosów, a nagle wyskakuje nam jakieś wyjście i nie mamy zbyt wiele czasu na przygotowanie się, szampon ten spisuje się na medal.

Plusy szamponu:
-łatwa aplikacja- wystarczy wstrząsnąć produkt i rozpylić go z odległości ok. 20 cm na włosy, następnie wmasować palcami u nasady włosów i nadmiar dokładnie wyczesać,
-w dosłownie kilka sekund odświeża włosy,
-pochłania nadmiar sebum, dzięki czemu pozbywamy się efektu tłustych włosów,
-zwiększa objętość włosów u nasady,
-jest dość wydajny- starcza na ok. 15-20 użyć.

Minusy szamponu:
-bieli włosy, więc konieczne jest wyczesanie proszku po użyciu (szczególnie w przypadku osób z ciemnymi włosami),
-dość ostry zapach (nie każdemu jednak przeszkadza).

Skład szamponu: 

Za 150 ml szamponu zapłacić trzeba ok. 13 zł. Dostępny w Naturze i pewnie także w innych znanych drogeriach. 
Podsumowując, uważam, że szampon ten jest genialnym produktem do szybkiego odświeżenia włosów, radzi sobie świetnie nawet z bardzo przetłuszczonymi włosami.  Pamiętajmy jednak, że nic nie zastąpi tradycyjnego mycia włosów;)

A jakie jest Wasze zdanie na temat suchych szamponów? Używałyście? Napiszcie mi swoje opinie w komentarzach ;)

czwartek, 15 sierpnia 2013

Moja opinia: ZIAJA-masło do ciała-ukierunkowane ujędrnianie: uda, pośladki, biodra, brzuch.



Dzisiejszy post poświęcony będzie jednemu z kosmetyków antycellulitowych, które miałam okazję testować, a mianowicie masłu do ciała z Ziaji, z serii REBUILD. Właściwie producent nie nazywa tego kosmetyku antycellulitowym, ale właśnie z myślą o walce z "pomarańczową skórką" postanowiłam wrzucić ten produkt do swego koszyczka w Rossmannie, stwierdzając, że przecież i tak każdy kosmetyk antycellulitowy nie zwalcza problemu, a jedynie delikatnie ujędrnia ciało. Było to pierwsze w moim życiu masło do ciała, ale od razu zakochałam się w produktach o takiej konsystencji- zbitej, niesamowicie tłustej, "ciężkiej". Masło to rzeczywiście wprost genialnie  natłuszcza, nawilża i ujędrnia, co można zauważyć już po pierwszym zastosowaniu. Skóra na udach, brzuchu i pośladkach (czyli w miejscach, na które nakładałam ten produkt) staje się niesamowicie elastyczna. Ja nakładanie tego masełka połączyłam z delikatnym masażem za pomocą rękawicy sizalowej, co dodatkowo wygładziło moją skórę. Producent zapewnia, że stosowanie masła w połączeniu z masażem, wspomaga spalanie tkanki tłuszczowej. Czy tak rzeczywiście jest? Trudno mi to ocenić, ale raczej sceptycznie podchodzę do tego typu zapewnień pojawiających się na opakowaniach i służących jedynie zachęceniu klientek do zakupu. Jako człowiek trzeźwo myślący zdaję sobie sprawę z tego, że spalić tłuszcz można tylko dzięki ćwiczeniom fizycznym, a kosmetyk może co najwyżej służyć jako dodatek w tym trudnym procesie rzeźbienia swojej sylwetki ;)

INFORMACJE OD PRODUCENTA:




Mimo wszystko jestem zadowolona z efektu, który dzięki temu produktowi osiągnęłam. Poza tym taki wieczorny masaż jest, nie ukrywajmy, niezwykle przyjemnym i odprężającym rytuałem. Dodatkowo kosmetyk ten ma niesamowicie przyjemny anyżkowy zapach, co odróżnia go od, często chemicznie pachnących, innych balsamów o podobnych właściwościach (ujędrniających). Bardzo lubiłam używać ten produkt, ale podejrzewam, że nieprędko po niego ponownie sięgnę, gdyż na razie nadal szukam swojego ulubionego kosmetyku antycellulitowego, a ten z pewnością nim nie jest ;) Wszystkim jednak polecam przetestowanie tego produktu, bo jest naprawdę godny uwagi. Pamiętajcie jednak, że kosmetyk nie ujędrni naszej skóry na zawsze. Konieczne jest regularne używanie go przez cały czas.


SKŁAD: 

Podsumowując:

PLUSY:
-przyjemny anyżkowy zapach,
-łatwo się rozprowadza na ciele,
-dobrze nawilża i ujędrnia skórę (w połączeniu z masażem),
-opakowanie w formie "słoiczka", z którego można wybrać kosmetyk do samego końca, nie marnując ani grama ;) (co nie jest zbyt higieniczne, ale na pewno bardzo wygodne),
-polski kosmetyk,
-dobra cena.

MINUSY:
-nie jest wydajny-po stosowaniu raz dziennie wystarczył na niecałe 3 tygodnie,
-w składzie parabeny.

INNE INFORMACJE:
-pojemność - 200ml
-preparat przebadany dermatologicznie i alergologicznie
-zawiera kofeinę, koenzym A, L-karnitynę, ekstrakty z kawy, centelli asiatici, ananasa, bluszczu, rozmarynu, morszczynu i gorzkiej pomarańczy oraz witaminę E
-cena- ok 16 zł


A jakie są Wasze ulubione produkty ujędrniające ciało? Piszcie mi w komentarzach;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...