poniedziałek, 19 maja 2014

Malutki haul kosmetyczny

Cześć Dziewczyny! :)

Dawno nie pokazywałam Wam żadnych nowości. To dlatego, że póki co staram się nie kupować kosmetyków, a wykończyć to co mam w domu. 
Jeżeli coś kupię, zdjęcia zazwyczaj wrzucam na Instagrama. Dlatego też tutaj nie pokazuję każdej rzeczy, która się u mnie pojawia. Dziś też nie wszystko pokażę, bo niektóre rzeczy są już dawno otwarte. Haul był tak dawno, że nawet już nie pamiętam co od tamtego czasu kupiłam. Pokażę Wam więc tylko ostatnie łupy z rossmannowskiej promocji oraz z Ziaji. 


Rossmann

W Rossmannie skusiłam się na 4 lakiery. Lakierów mam od groma, ale ze zniżką -49% aż żal było nie wziąć.

Potrzebowałam czarny lakier. Słyszałam wiele pochlebnych opinii na temat tego z Miss Sporty, dlatego postanowiłam go wypróbować. 

Oprócz tego do koszyka wpadł lakier nude (Wibo), który bardzo ładnie wygląda na paznokciach. 

I 2 letnie kolorki: neonowy lakier strukturalny nr 3 IBIZA (Lovely) oraz żółty lakier z kolekcji I love summer (Lovely). 

Żółć na paznokciach do tej pory do mnie nie przemawiała, ale ten lakier tak cudownie błyszczy.. mam nadzieję, że ładnie będzie się komponował z opalenizną ;)




Na usta zazwyczaj nakładam Carmex, bądź pomadkę z Golden Rose velvet matte. Musiałam więc kupić na zapas słoiczek Carmex'u w promocji za 6,50 zł.


Dodatkowo skusiłam się na pomadkę w kredce- nowość od Lovely. Chyba każda firma ma już tego typu produkt w swoim asortymencie ;) Mój kolorek to nr 3- piękny róż. 

Do tego dobrałam błyszczyk Lip Sensation od Wibo (nr 2). Ładnie wygląda zarówno solo jak i nałożony na pomadkę w kredce.

Na promocji "na oczy" kupiłam tylko (na pół z mamą) tusz 2000 calorie Volume&Curl (Max Factor).



Ziaja

Ostatnio skończyły mi się wszelkie produkty do demakijażu. W sklepie firmowym Ziaji dorwałam super okazję. Za 9,90 kupiłam mleczko micelarne łagodząco-wyciszające. 


Gratis dołączono szałwiowy bio-żel pod oczy i na powieki zmniejszający obrzęki. Promocja ta trwa nadal. Istnieje kilka zestawów do wyboru :)


Uwielbiam glinki z Ziaji, więc tym razem postanowiłam wypróbować glinkę różową do cery wrażliwej. Otrzymałam też 2 próbeczki kremów.



To już wszystko co kupiłam w ostatnim miesiącu. Dość tego mało, ale przede mną ogromne zakupy, których już nie mogę się doczekać ;) 

A co Wy kupiłyście w ostatnim czasie? Napiszcie mi w komentarzach ;)
Pozdrawiam :*

niedziela, 18 maja 2014

Jak podkreślam swoje brwi. Cztery ulubione produkty.

Cześć Dziewczyny! :)

Brwi nadają wyrazu całej twarzy. Warto więc zadbać o ich odpowiednie podkreślenie. Najtrudniejszym krokiem w pielęgnacji brwi jest oczywiście nadanie im odpowiedniego kształtu, dopasowanego do kształtu twarzy. Dziś jednak nie o kształtach brwi, a o produktach, którymi możemy je podkreślić w naturalny sposób. 


Henna

Pierwszym i chyba najpowszechniej stosowanym produktem jest henna. Hennę brwi i rzęs wykonać możemy u kosmetyczki, ale moim zdaniem to zabieg kompletnie nieopłacalny. Jest na tyle łatwy, że każda z nas sama poradzi sobie z jego wykonaniem we własnym domu. Ja "hennuję" swoje brwi od ok. 2 lat ciągle tym samym produktem, a mianowicie brązową henną w kremie firmy Delia Cosmetics. Dostać ją możemy w Rossmannie. Jej cena to ok. 10 zł (często produkt ten można kupić w promocji). Wystarcza na wykonanie kilkunastu "zabiegów". Kilkukrotnie używałam również henny w proszku tej samej firmy (ok. 2 zł, niestety jest jednorazowa, więc by nie zmarnować produktu, którego jest całkiem sporo, wykonuję hennę sobie i mamie :)). Gama kolorystyczna to brąz, czerń i grafit. Wszystkie wyglądają na włoskach naturalnie, nie trzeba mieć obawy o przesadzony efekt używając np. czerni. 


W opakowaniu henny w kremie możemy znaleźć tubkę z kremem koloryzującym, aktywator (3% r-r wody utlenionej) oraz szpatułkę. Przygotowanie jest bardzo łatwe. Wystarczy wymieszać składniki w odpowiednich proporcjach (podanych przez producenta na opakowaniu) i nałożyć na brwi za pomocą dołączonej do opakowania szpatułki bądź patyczka kosmetycznego. Ja swoją hennę mieszam w szklanym słoiczku po zużytym kremie. Zanim nałożę ją na brwi, zabezpieczam skórę wokół nich tłustym kremem lub wazeliną kosmetyczną (dzięki temu skóra nie ulegnie pofarbowaniu). Mieszaninę trzymam na brwiach ok. 5-7 minut, a następnie zmywam letnią wodą. Włoski zyskują ładny brązowy chłodny kolor (absolutnie nie wpada w rudość!). Taki zabieg powtarzam co ok. 2 tygodnie.


Kredka do oczu/brwi

Jako, że moje brwi (a szczególnie prawa brew są trochę przerzedzone i nic nie potrafi sprawić, by w niektórych miejscach pojawiły się włoski), oprócz henny podkreślam brwi cieniem lub kredką. 
Kredka, której obecnie używam to Essential Brightening Eyeliner (rozświetlająca kredka do oczu firmy E.l.f.) w kolorze Coffee (cena ok. 6 zł). Na szczęście nie jest to kredka rozświetlająca jak mówi producent, więc mogę nią bez problemu podkreślać brwi. Jest bardzo miękka, co niestety troszkę utrudnia precyzyjne dorysowanie włosków. 


Cienie do powiek

Na co dzień nie bawię się jednak w podkreślanie brwi kredką (co jest dla mnie dość czasochłonne). Stawiam na cienie. Pewnie nie zdziwi Was więc fakt, że podobnie jak masa dziewczyn kupiłam Color Tattoo od Maybelline w kolorze Permanent Taupe i to właśnie nim podkreślam swoje brwi (+pędzel Hakuro H85). Kolor to brąz z domieszką szarości. Cień utrzymuje się na moich brwiach przez cały dzień. Pędzelek Hakuro H85 umożliwia precyzyjne domalowanie tym cieniem pojedynczych włosków.
Niestety pewnego ranka, gdy spieszyłam się na uczelnię, nie zamknęłam opakowania i cień wysechł( dlatego jest taki "popękany"). Należy więc pilnować, by opakowanie było zawsze dobrze domknięte i nie przechowywać cienia w ciepłym miejscu. Na szczęście mój ukochany Duraline pomógł mi go jako tako odratować. Ten cień możecie kupić w drogeriach stacjonarnych (cena ok.25 zł), bądź internetowych (np. ezebra.pl za ok. 9 zł).


Żel do brwi

Po podkreśleniu brwi cieniem utrwalam je dodatkowo żelem do brwi. Do niedawna używałam żelu firmy Delia Cosmetics, jednak ze względu na kiepską dostępność postanowiłam wypróbować żel do brwi Eveline. Muszę przyznać, że jestem nim mile zaskoczona. Utrzymuje włoski na swoim miejscu bardzo długo. Dodatkowo nadaje im kolor (brązowy) i lekko nabłyszcza. Na pewno świetnie sprawdzi się solo u osób, których brwi nie są "wybrakowane" jak moje i potrzebują jedynie lekkiego "okiełznania" ;)
Żel kupić możecie w drogeriach takich jak: Rossmann, Hebe za ok. 12 zł



A jakimi produktami Wy podkreślacie swoje brwi? Może wcale tego nie robicie? Napiszcie mi w komentarzach ;)

Pozdrawiam :*

piątek, 16 maja 2014

Mój krem do zadań specjalnych- Effaclar Duo

Cześć Dziewczyny!

Dziś recenzja mojego kremu do zadań specjalnych czyli Effaclar Duo od La Roche-Posay. 


O produkcie (wizaż.pl):


Effaclar Duo jest kompletną pielęgnacją zawierającą 4 składniki aktywne, aby skutecznie działać na dwa główne objawy trądziku:

- zapalne zmiany trądzikowe (krosty i grudki): niacynamid i pirokton olaminy aby oczyścić skórę i chronić przed powstawaniem nowych zmian trądzikowych,
- zaskórniki: połączenie LHA z kwasem linolowym aby odblokować pory i eliminować martwe komórki odpowiedzialne za ich zatykanie.
Uzupełnieniem składników aktywnych jest woda termalna z La Roche Posay o właściwościach kojących i zmniejszających podrażnienia.
Po 4 tygodniach pory są odblokowane a zapalne zmiany zredukowane. Skóra jest gładka i oczyszczona. Krem długotrwale przywraca równowagę skórze, aby nadać jej zdrowy wygląd. Na początku stosowania stan skóry może się przejsciowo pogorszyć.




Moje spostrzeżenia:

Effaclar był na mojej "chciejliście" od dawna. Gdy go dostałam byłam bardzo podekscytowana. Od razu nałożyłam go na całą twarz na noc, a rano przerażona obudziłam się z "wysypem" na twarzy. Kolejny raz napiszę, że to, że jakiś produkt spowoduje u nas "wysyp" nie oznacza wcale, że zatyka on nasze pory. Na tym właśnie polega oczyszczenie twarzy, że wszystkie brudy wychodzą na zewnątrz. Jeżeli więc jakiś produkt (przeznaczony do oczyszczenia twarzy) spowoduje powstanie na Waszej twarzy krostek, nie skreślajcie go od razu, bądźcie cierpliwe. Wracając do Effaclar'u. Przez kolejne kilka dni nakładałam cieniutką warstwę kremu na noc i sytuacja na mojej twarzy się ustabilizowała. To był dla mnie sygnał, że twarz rzeczywiście została dobrze oczyszczona. Niestety na dłuższą metę krem zaczął wysuszać skórę na mojej twarzy, szczególnie na nosie zaczęły się pojawiać suche skórki. Postanowiłam go na chwilę odstawić. Najważniejsze jest, by cały czas obserwować swoją twarz i dobierać pielęgnację odpowiednią na daną chwilę. Teraz Effaclar jest moim kremem do zadań specjalnych. Gdy na mojej twarzy pojawi się jakiś nieproszony gość, od razu zostaje potraktowany tym kremem (stosuję go wówczas wyłącznie punktowo). Wystarczą 2 dni, by pozbyć się wszelkich niedoskonałości. W trudniejsze dni miesiąca krem nakładam na całą twarz (ale wyłącznie na noc). 



Jak krem spisuje się pod makijaż?

Effaclar wchłania się błyskawicznie, jest lekki. Nie powoduje "rolowania podkładu". Sama jednak nie polecam stosowania go pod makijaż, gdyż wysusza skórę (nawet moją mieszaną).

Jak radzić sobie z przesuszeniem?

Tutaj oczywiście polecam peelingi, zarówno te mechaniczne jak i enzymatyczne. Osobiście używam peelingu morelowego firmy Soraya, bądź czarnego mydła L'Orient. Peelingi te świetnie radzą sobie ze złuszczeniem martwego naskórka, wygładzają buzię przesuszoną Effaclar'em. Doskonale sprawdzą się też oleje np. olej kokosowy. 


Jakie są plusy produktu?

+ dobrze oczyszczona twarz, szybkie gojenie wszelkich wykwitów
+ reguluje pracę gruczołów łojowych, skóra nie produkuje tak ogromnych ilości sebum jak wcześniej
+ pory są lekko zwężone
+ krem nie "zapycha"
+ ładny zapach
+ lekka konsystencja
+ szybkie wchłanianie
+ pozostawia cerę gładką w dotyku
+ higieniczny aplikator
+wydajność


Jakie są minusy produktu?

- przesuszenie skóry
- początkowo na twarzy pojawia się sporo krostek


Gdzie i za ile można kupić ten produkt?

  • apteki, Superpharm, apteki internetowe
  • cena: ok. 50 zł/ 40 ml

SKŁAD:

  • Aqua (Water)
  • Glycerin- substancja nawilżająca (gliceryna).
  • Cyclohexasiloxane- silikon. Zmniejsza lepkość kosmetyku, sprawia,że nie powoduje on uczucia "tłustości" na twarzy. Ułatwia rozprowadzanie kosmetyku. 
  • Hydrogenated Polyisobutene- emolient.Ułatwia rozprowadzanie kremu na skórze. Wygładza, zmiękcza.
  • Niacinamide- witamina B6. Poprawia stopień nawilżenia naskórka. Zwiększa elastyczność. Poprawia koloryt skóry. Stymuluje syntezę kolagenu i kwasu hialuronowego. Ma działanie antytrądzikowe (stosowana w walce z trądzikiem różowatym, łuszczycą, AZS). Zwęża pory, reguluje pracę gruczołów łojowych.
  • Isopropyl Lauroyl Sarcosinate- stabilizator emulsji. 
  • Ammonium Polyacryldimethyltauramide/Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate- stabilizator emulsji, chroni przed rozwarstwieniem kosmetyku.
  • Silica [NANO]/ Silica- krzemionka. Substancja ścierna. Wykazuje działanie antybakteryjne. Stosowana m.in. do produkcji pudrów mineralnych- matuje skórę.
  • Methyl Methacrylate Crosspolymer- składnik konsystencjotwórczy, zagęszczacz. 
  • Sodium Hydroxide- wyrównuje pH kosmetyku. (wodorotlenek sodu)
  • Salicylic Acid- działa złuszczająco i oczyszczająco. Konserwant. (kwas salicylowy)
  • Nylon-12- ułatwia rozprowadzanie kosmetyku. Tworzy film na powierzchni skóry.
  • Zinc PCA- naturalny składnik skóry człowieka. Reguluje wydzielanie sebum. W przypadku kosmetyku do twarzy- ma działanie przeciwtrądzikowe, przeciwzmarszczkowe.
  • Linoleic Acid- kwas linolowy. Ma właściwości zatrzymujące wodę w skórze. Odblokowuje pory. Zagęszczacz. 
  • Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate- stabilizator.
  • Capryloyl Glycine- działa bakteriobójczo, złuszczająco. Reguluje pracę gruczołów łojowych. 
  • Capryloyl Salicylic Acid- działa złuszczająco.
  • Caprylyl Glycol- zapewnia odpowiednie nawilżenie skóry, zmiękcza, wygładza.
  • Piroctone Olamine- działa przeciwzapalnie, bakteriobójczo.
  • Myristyl Myristate- tłusty emolient, może spowodować powstawanie zaskórników. Nawilża, natłuszcza, chroni skórę. Powoduje, że skóra jest gładka i elastyczna. Poprawia właściwości aplikacyjne kosmetyku. 
  • Potassium Cetyl Phosphate- stabilizator emulsji.
  • Glyceryl Stearate SE- stabilizator emulsji.
  • Parfum/Fragrance- kompozycja zapachowa.
Miałyście ten krem? Lubicie? Czego Wy używacie, by pozbyć się "nieprzyjaciół"? :) Napiszcie mi w komentarzach :)

Pozdrawiam :*


niedziela, 11 maja 2014

Tydzień z Pilomaxem. 5#- ODŻYWKA BEZ SPŁUKIWANIA do włosów farbowanych jasnych (seria REGENERACJA) + krótkie podsumowanie kuracji z Pilomaxem

Cześć Dziewczyny!


Ten post miał się ukazać w piątek, ale niestety nie miałam w domu internetu, a na telefonie ciężko coś napisać. Dziś napiszę więc to, co miało się znaleźć w poście piątkowym i wczorajszym. Na początku kilka słów o odżywce bez spłukiwania, o której wspominałam już w poście o porannej rutynie.


Informacje producenta:
Odżywka bez spłukiwania w sprayu do włosów jasnych, do stosowania dla ochrony włosów, jako krok 3. w Kuracji Regenerującej. Intensywnie nawilża włosy i zmniejsza skłonność końcówek do rozdwajania. Przywraca kondycję uszkodzonym włosom i pogrubia je. Chroni przed zabiegami gorącym powietrzem i przed zanieczyszczeniami środowiska. Wygładza włosy i ułatwia ich układanie.

Opakowanie:
biała buteleczka z dozownikiem w formie spray'u. Dozownik nie zacina się.


Zapach:
świeży, kwiatowo-cytrusowy

Cena:
20,50 zł/ 150 ml

Dostępność:
sklep internetowy Laboratorium Pilomax (KLIK), apteki

Moja opinia:
Do tej pory nie lubiłam się z odżywkami w spray'u bez spłukiwania. Nic nie robiły z moimi włosami, zazwyczaj tylko śmierdziały alkoholem i wręcz wysuszały mi włosy. Ta odżywka nie zawiera Alcohol Denat. w składzie (na szczęście!), więc nie wysusza dodatkowo moich włosów. Zawiera za to silikony (dlatego też producent pisze o "pogrubieniu włosa"), które moim włosom chyba całkiem nieźle służą. Używam jej rano, by nieco okiełznać moje gęste włosy. I rzeczywiście z tym zadaniem odżywka dobrze sobie radzi. Ułatwia rozczesywanie moich niesfornych włosów, wygładza je. Czy nawilża? Ciężko ocenić. Na pewno moje włosy na końcówkach nie są tak suche jak przed rozpoczęciem kuracji z Pilomaxem. Ale tę zasługę bardziej przypisywałabym masce regeneracyjnej. Nie zauważyłam też, by końcówki mniej się rozdwajały. Produkt jest bardzo wydajny, pięknie pachnie, więc używam go z przyjemnością. 
Martwi mnie jedynie użycie sporej liczby konserwantów, które znajdują się już na początku składu.

SKŁAD:

  • Aqua (Water/Eau)
  • Phenoxyethanol- substancja konserwująca.
  • Polysorbate 20- emulgator, bardzo bezpieczny, biodegradowalny. Otrzymywany z oleju kokosowego.
  • DMDM Hydantoin- substancja konserwująca.
  • Amodimethicone- polimer silikonowy. Łatwy do usunięcia za pomocą łagodnych szamponów. Wygładza włosy, nawilża, ułatwia ich rozczesywanie, zapobiega elektryzowaniu.
  • Centrimonium Chloride- poprawia kondycję włosa. Ułatwia rozczesywanie, zapobiega elektryzowaniu się. Nadaje połysk i wygładza.
  • PEG-12 Dimethicone- tworzy na powierzchni włosa film, zapobiegający nadmiernej utracie wody, dzięki czemu nawilża i wygładza włosy.
  • Polyquaternium-11- zmniejsza elektryzowanie się włosów, ułatwia rozczesywanie.
  • Parfum (Fragrance)- kompozycja zapachowa.
  • Panthenol-  substancja nawilżająca.
  • Tocopheryl Acetate- hamuje zapalenia, działa leczniczo. Posiada naturalny filtr słoneczny (SPF 1,5-2). Przedłuża ważność emulsji i olejków.
  • Cyclotetrasiloxane- silikon.Nawilża, natłuszcza włosy, ułatwia rozczesywanie, nadaje połysk.
  • Trideceth-12- emulgator typu O/W. 
  • Cyclopentasiloxane- silikon. Tworzy na powierzchni włosów film, przez co zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z włosa. Ma działanie wygładzające i zmiękczające.
  • Sodium Benzoate- konserwant.
  • Linalool- substancja zapachowa, imituje zapach konwalii.
  • Geraniol- składnik kompozycji zapachowej, główny składnik olejków eterycznych: różanego, cytrynowego, pelargoniowego.




Cała kuracja trwała u mnie łącznie przez okres ok. jednego miesiąca. Na początku ściśle stosowałam się do zaleceń producenta. Co 3 dni serię pielęgnacyjną przeplatałam serią regeneracyjną. Niestety dość dużo obowiązków spowodowało, że nie byłam w stanie cały czas stosować się do zaleceń.,dlatego zmieniłam stosowanie według własnego uznania. Raz w tygodniu (w soboty) używałam produktów regeneracyjnych. Po umyciu włosów szamponem (krok 1) osuszałam je ręcznikiem, nakładałam maskę (krok 2), po czym włosy rozczesywałam grzebieniem, który również znalazł się w paczce od Laboratorium Pilomax. Po rozczesaniu nakładałam polarowy turban od Pilomaxu i tak trzymałam maskę na włosach na ok. 30-60 minut. Zdarzało mi się używać w ciągu tygodnia samego szamponu z serii regeneracyjnej+dowolnej odżywki (np. Wella, Balea). Odżywkę bez spłukiwania używałam każdego ranka, w celu ułożenia włosów. 
Seria pielęgnacja nie sprawdziła się u mnie. Szampon niezwykle łagodny dla skóry głowy i włosów, radził sobie ze zmyciem olejów. Niestety niemiłosiernie plątał włosy i sprawił, że po umyciu były one matowe, szorstkie, co wyglądało po prostu brzydko. Odżywka z tej samej serii nie pomogła zwalczyć całkowicie tego problemu. Tylko w niewielkim stopniu ułatwiła rozczesywanie moich włosów, natomiast nie zauważyłam by nadawała im blasku.
Seria regeneracja zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu. Szampon równie dobrze oczyszczał (niestety zawiera SLES). Odżywka bez spłukiwania ułatwiła rozczesywanie włosów, zapobiegała elektryzowaniu. Natomiast produktem, który pokochałam okazała się maska do włosów z tej serii. Nigdy wcześniej moje włosy po zastosowaniu kosmetyku do włosów nie były tak miękkie, lśniące, gładkie. Ten produkt mogę polecić każdemu z czystym sumieniem i sama na pewno ponownie się na niego skuszę.
Grzebień lekko szarpie moje włosy, więc nie używam go na co dzień, a jedynie po nałożeniu maski na włosy (wtedy nie występuje problem z "szarpaniem", bo grzebień idealnie sunie po włosach:)). Do moich długich włosów zdecydowanie bardziej pasują grzebienie z szerszym rozstawem zębów.
Polarowy turban stał się również moim ulubieńcem. Świetnie trzyma ciepło, co sprawia, że maski lepiej wchłaniają się we włosy. "Mieści" całe moje włosy (oczywiście najpierw muszę je zwinąć w "rulonik")- a to już wielki plus, bo do tej pory żaden turban nie był na tyle duży, by ogarnąć moje włosy. Jedynym minusem jest jego biały kolor, przez który turban szybko się brudzi.

Niestety nie zrobiłam zdjęć swoich włosów na początku kuracji, więc bez sensu byłoby wrzucanie zdjęcia jak wyglądają one teraz. Mogę Wam powiedzieć jedynie tyle, że nie mam już tak suchych końcówek, włosy zyskały zdrowy blask i znacznie łatwiej się układają. Są miękkie i sypkie. Jednak czy to wystarczy, by kupić zestaw do włosów za ok. 150 zł musicie ocenić same :) Ja wrócę tylko do maski z serii regeneracja. A szamponu idealnego i odżywki będę jeszcze szukać.
Cała seria jest przeznaczona do włosów farbowanych jasnych. Kolor moich włosów to ciemny blond, u nasady wpadający w brąz. Stosowanie całej serii spowodowało lekkie rozjaśnienie mojego naturalnego koloru włosów,zyskałam "złote refleksy". Nie jestem w stanie ocenić jak seria sprawdzi się na włosach farbowanych, ponieważ mój kolor włosów jest naturalny.

Jeżeli jednak jesteście ciekawe jak działają te produkty, możecie kupić zestaw "miniaturek" czyli ten, który testowałam ja. Bez problemu wystarcza on na miesiąc codziennego używania. Taki zestaw dostaniecie za 70,73 zł. 

  1. do włosów farbowanych jasnych (KLIK)
  2. do włosów farbowanych ciemnych (KLIK)
Dziękuję firmie Laboratorium Pilomax za możliwość przetestowania produktów do włosów farbowanych jasnych. Fakt, że otrzymałam produkty za darmo do testów nie wpłynął na moją ocenę. Jest ona w 100% szczera. 



Pozdrawiam :*

czwartek, 8 maja 2014

Tydzień z Pilomaxem. 4#-MASKA do włosów farbowanych jasnych (seria REGENERACJA)

Cześć Dziewczyny! 

Uwaga! Dziś już czwarty dzień mojego pilomax'owego tygodnia. Przyszła pora na produkt, który absolutnie skradł moje serce i na pewno sięgnę po jego pełnowymiarowe opakowanie. Mowa tutaj o masce do włosów farbowanych jasnych z serii REGENERACJA.



Informacje producenta:
Maska do włosów jasnych farbowanych i po dekoloryzacji, krok 2. w Kuracji Regenerującej. Przeznaczona do włosów zniszczonych – łamliwych, szorstkich i sztywnych. Odbudowuje uszkodzone włosy, silnie je nawilża, pogrubia i wygładza. Zapobiega łamliwości i rozdwajaniu włosów. Wzmacnia blask koloru.

Opakowanie:
Standardowo, jak w poprzednio opisywanych kosmetykach- biała tubka z czerwonymi elementami charakteryzującymi serię regeneracyjną. Cyferka 2 oznacza drugi krok w pielęgnacji (1 krok to oczywiście szampon). Zamknięcie typu "klik". Tubka ma 70 ml. Opakowanie pełnowymiarowe to 200 ml.



Kolor/Konsystencja:
Maska ma gęstą konsystencję, przez co miałam małe problemy z wydobyciem końcówki kosmetyku z opakowania. Kolor Przezroczysty, mętny, wpadający delikatnie w biel.



Zapach:
Zapach tego kosmetyku bardzo ciężko mi określić. Wyczuwam tam delikatnie kwiaty, ale zapach nie jest zbyt naturalny, raczej chemiczny. 

Cena:
27,10 zł/ 200 ml

Dostępność:
sklep internetowy Laboratorium Pilomax (KLIK), apteki

Moja opinia:
Od dawna szukałam idealnej odżywki/maski do włosów. Znajdowałam lepsze i gorsze. Polubiłam się z maską firmy Inebrya i myślałam, że nie zdradzę jej już z żadnym innym produktem. Aż tu nagle pojawił się ten produkt Pilomaxu. Producent poleca stosować tę maskę wraz z szamponem mniej więcej co 3 mycie. Tak też robiłam na początku, ale niestety czas nie pozwalał mi do końca stosować się do tych zaleceń. Postanowiłam więc, że będę używać tego produktu raz w tygodniu. 
Na opakowaniu napisano, by wmasować ok. 1 łyżkę maski we włosy i skórę głowy i pozostawić na 10 minut. Co zaobserwowałam po zastosowaniu maski w ten sposób? Włosy były miękkie, gładkie, niestety u nasady obciążone. Postanowiłam więc znaleźć swój własny sposób na ten produkt. I tak nakładałam maskę (1 łyżka to zdecydowanie za mało na moje włosy) na ok. 2/3 długości włosów (po ich umyciu i osuszeniu ręcznikiem), następnie rozczesywałam włosy grzebieniem i zakładałam turban do włosów. Pozostawiałam maskę zwykle na ok. 30-60 minut. Po tym czasie zmywałam maskę z włosów. Po takim zabiegu moje włosy wyglądały pięknie! Cudownie błyszczały,zyskały "złote refleksy". Były tak sypkie i mięciutkie, że wręcz nie trzeba było ich już rozczesywać (same w sobie były rozczesane :D ). Podkreślone zostały moje naturalne fale na włosach.  Prawie wszystkie obietnice producenta zostały spełnione (wygładzenie, lśniący kolor, odżywienie). Nie mogę określić czy dzięki masce zmniejszy się wypadanie włosów, gdyż nie stosowałam jej na skórę głowy- tak jak wcześniej wspomniałam, maska nałożona na skalp obciążała moje włosy, prze co szybciej się przetłuszczały. 
Maska zawiera w składzie wiele substancji pochodzenia naturalnego (ekstraktów roślinnych, olejków), keratynę.
Z czystym sumieniem polecam ją każdemu kto chce sprawić swoim włosom trochę przyjemności ;) 


SKŁAD:


  • Aqua (Water)
  • Cetearyl Alcohol- substancja filmotwórcza. Zmiękcza i wygładza włosy.
  • Behentrimonium Chloride- substancja myjąca, oczyszcza włosy. Zapobiega elektryzowaniu włosów, eliminuje puszenie, nadaje włosom blasku.
  • Panthenol (Provitamin B5)- substancja nawilżająca. Po przeniknięciu przez skórę przekształca się w kwas pantotenowy. Działa przeciwzapalnie. Pomaga zregenerować naskórek.
  • Parfum (Fragrance)- kompozycja zapachowa.
  • Hydrolyzed Keratin-  regeneruje skórę głowy oraz włosy zniszczone farbowaniem. Zmiękcza, wygładza, nawilża. Zapobiega elektryzowaniu się włosów.  
  • Equisetum Arvense (Horsetail) Extract- ekstrakt ze skrzypu polnego. Dzięki zawartości krzemu, skrzyp działa wzmacniająco na włosy, zapobiega ich rozdwajaniu. Hamuje proces przedwczesnego siwienia włosów. Zapobiega wypadaniu włosów. 
  • Anthemis Nobilis (Chamomile) Flower Extract- ekstrakt z rumianu rzymskiego. Działa na włosy rozjaśniająco.
  • Lawsonia Inermis (Henna) Extract- wyciąg z lawsonii bezbronnej. Posiada właściwości barwiące, przedłuża trwałość koloru włosów farbowanych.
  • Phenoxyethanol- konserwant.
  • Ethylhexylglycerin- nawilża i natłuszcza skórę. Pozwala uzyskanie biostabilnych układów bez użycia konserwantów.
  • DMDM Hydantoin- konserwant.
  • Illicium Verum (Aniseed) Fruit Oil- olejek anyżowy. Nawilża, wzmacnia cebulki włosowe, przyspiesza wzrost włosów. 
  • Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil- olejek z owoców drzewa bergamotowego. Wykazuje działanie antyseptyczne. Substancja zapachowa.
  • Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil- olejek eteryczny z pomarańczy. Ma właściwości antyseptyczne, bakteriobójcze, nawilżające, odżywcze.
  • Styrax Benzoin- olejek benzoesowy. Łagodzi podrażnienia, przyspiesza regenerację tkanek.
  • Hexyl Cinnamal- substancja zapachowa, imituje zapach jaśminu.
  • Butylphenyl Methylpropional- składnik kompozycji zapachowej.
  • CI19140- cytrynowożółty barwnik.
Słyszałyście o tej masce? Czujecie się skuszone? ;)
Pozdrawiam:*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...