Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reipinol'a. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reipinol'a. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 października 2013

Szukamy maseczki idealnej- podsumowanie akcji

Cześć dziewczyny! 

Przez 6 tygodni wstawiałam na bloga recenzje maseczek, które testowałam w ramach akcji "Szukamy maseczki idealnej". Dziś pora na podsumowanie całej akcji.


W pierwszej kolejności chciałam serdecznie podziękować Karolinie z bloga Pasje Karoliny (KLIK) za zorganizowanie tak fajnej akcji. Dzięki niej zmusiłam się do regularnego nakładania na swoją twarz maseczek- wcześniej robiłam to bardzo rzadko, wręcz okazjonalnie- czasem z braku czasu, przeważnie jednak przez zwykłe lenistwo. Teraz dopiero zobaczyłam, że nałożenie maseczki trwa dosłownie kilka chwil. Chyba każda z nas może, a nawet powinna wygospodarować tą chwilę na taki zabieg- wystarczy nałożyć maskę, potem możemy sprzątać, uczyć się czy robić cokolwiek innego, a po ok. 15 minutach zmyć (czasem nawet tego nie trzeba robić) i gotowe! Warto dbać o twarz, bo to nasza główna wizytówka. Od momentu rozpoczęcia tej akcji maseczki stały się podstawową częścią pielęgnacji mojej twarzy- podobnie jak demakijaż czy nałożenie odpowiedniego kremu. 
W czasie trwania akcji przetestowałam różne maseczki- drogeryjne, glinkę, maskę bawełnianą, a nawet maseczkę własnej roboty. Jedne z nich miały nawilżyć moją twarz, inne dotlenić, a jeszcze inne oczyścić. Nie wszystkie poradziły sobie dobrze, jednak znalazłam swoich maseczkowych faworytów.


Jakie maski wypróbowałam:

1. Maseczka domowej roboty z mąki, z dodatkiem miodu i rumianku- na początku moim założeniem było wykonanie wszystkich 6 maseczek własnoręcznie. Jednak ze względu na to, że jestem bardzo "wygodna", szybko odechciało mi się tego pomysłu. Ta maseczka to jedyna DIY w całej akcji. Miała oczyścić twarz- oczywiście po jednokrotnym zastosowaniu tego nie zrobiła, ale ładnie zmatowiła twarz i zwęziła pory. Efekt był krótkotrwały. Plusem było użycie prawie "naturalnych" składników. Niestety recenzja tej maski niezbyt mi się udała, bo była to pierwsza recenzja pierwszej akcji,  w której wzięłam udział ;)
Więcej tutaj

2. Maseczka w postaci bawełnianego płata nasączonego wyciągami ziołowymi- Reipinol'a- to najsłabsza maska, którą miałam okazję przetestować. Jej duszący zapach bardzo mi przeszkadzał, do tego skóra bardzo mnie szczypała i była lekko zaczerwieniona. Nie polecam. W dodatku jest dość droga.
Więcej tutaj

3. Rival de Loop Klarende Maske z ekstraktem z ogórka i bisabolem. To maseczka rozświetlająca. Skóra po jej użyciu stała się bardzo gładka, promienista i dobrze nawilżona. 
Więcej tutaj

4. Kolejna maska z Rival de Loop- tym razem Erdbeer & Vanille Wohlfuhl Pflegemaske. Według producenta jest to maska na dobre samopoczucie i absolutnie się z tym zgadzam. Cudowny waniliowo-truskawkowy zapach koi zmysły i pozwala na chwilę oderwać się od rzeczywistości. 
Więcej tutaj


5. Maseczka anty-stres samowchłaniająca z proteinami ze słodkich migdałów- Lirene. Cudownie wygładza skórę. Niestety ma bardzo długi skład, co mi się dość nie podoba. 
Więcej tutaj

6. Glinka czarna z Morza Martwego- oczyszcza, odblokowuje zatkane pory, wygładza. Mój faworyt- w dodatku w pełni naturalny. Tę maskę poznałam najlepiej, bo użyłam ją największą ilość razy. Wiem, że będę ją stale używać, a gdy się skończy, kupię kolejną paczuszkę. Pomogła w mojej walce z zaskórnikami. 
Więcej tutaj

Teraz pora na mój prywatny ranking:

Miejsce pierwsze:
Glinka czarna z Morza Martwego

Miejsce drugie:
Rival de Loop- Klarende Maske 

Miejsce trzecie:
Lirene- anty-stres

Miejsce czwarte:
Rival de Loop- Erdbeer&Vanille Wohlfuhl Pflegemaske

Miejsce piąte: 
maseczka DIY- mąka+miód+rumianek

Miejsce szóste:
Reipinol'a- bawełniany płat

Mam nadzieję, że Wam również spodobała się ta akcja i wypróbujecie którąś z powyższych maseczek ;)
Pozdrawiam ;)

wtorek, 3 września 2013

Szukamy maseczki idealnej-tydzień drugi

Cześć dziewczyny!

Dziś kolejny post z cyklu: Szukamy maseczki idealnej. Niestety w zeszłym tygodniu "zaspałam" ze wrzuceniem recenzji, więc w tym tygodniu pojawią się aż 2.
Jeżeli ktoś jeszcze nie wie na czym polega ta akcja zapraszam tutaj

Maseczką, którą ostatnio przetestowałam jest maseczka z firmy Reipinol'a. Przyznam szczerze, że nigdy wcześniej nie słyszałam o tej firmie. Znalazłam ją w sklepie Pepco przecenioną na jedyne 2,99 zł, więc postanowiłam spróbować. Oczywiście od razu po powrocie do domu sprawdziłam czy w razie dobrego działania Wy również będziecie mogły ją gdzieś kupić. Okazuje się, że można ją znaleźć w różnych sklepach internetowych (niestety kosztuje ok. 9zł).


Maseczka znajduje się w opakowaniu o dość ciekawej szacie graficznej- od razu rzuca się w oczy, że jest to produkt "naturalny". Jest to maska kojąca i rozjaśniająca z wyciągiem z rumianku. Jak podaje producent jest to "bawełniany płat nasączony wyciągami ziołowymi". Po tych wszystkich zapewnieniach o naturalności tego produktu pomyślałam, że będzie on odpowiedni dla mojej bardzo wrażliwej cery. 

Po otwarciu opakowania, oczom ukazuje się coś takiego:

Oczywiście, po rozwinięciu przypomina wyglądem maskę ;) Zdjęcie obrazuje jak bardzo płat ten jest nasączony, wręcz ocieka. Na szczęście po nałożeniu na twarz (które jest bardzo łatwe, wszystko bez problemu się przykleja) nic nie spływa po twarzy czy szyi. Maska pachnie bardzo intensywnie czymś w rodzaju wody kolońskiej. Zapach ten jest jednak tak mocny, że aż duszący. Spodziewałam się czegoś innego po maseczce rumiankowej- uważam, że zapach powinien być subtelny, ziołowy, a nawet dobrze by było, gdyby maska była bezzapachowa.
Po nałożeniu już po około 3 minutach twarz zaczęła mnie szczypać. Po kolejnych kilku minutach ten dyskomfort zniknął. Po zdjęciu maseczki (ok.20 min) na twarzy zostało jeszcze sporo tego "olejku"(tak, tak, konsystencja jest oleista), którym nasączona jest maseczka. Tak jak napisano na opakowaniu, wmasowałam te resztki w skórę. No i po maseczce. Cera rzeczywiście została lekko rozświetlona, ale więcej efektów nie zauważyłam (poza tym, że była też zaczerwieniona). Nie spodobało mi się także to, że przez kolejne kilka godzin skóra twarzy była straszne lepiąca. 

Informacje producenta:

Skład:
No i już wiadomo skąd zapach- na końcu w składzie Parfum (oj, niefajnie).

Na korzyść tego produktu przemawia fakt, że można go użyć kilkukrotnie (oczywiście teoretycznie jest to maska jednorazowego użytku, ale jest tak obficie nasączona, że bez problemu można ją użyć 2, a nawet 3 razy).
Czy kupię ten produkt ponownie? Zdecydowanie nie. Cieszę się, że wydałam na niego tylko 2,99 zł, a nie aż 9 zł. Po użycia nie widać prawie żadnych efektów. Nie polecam.

Słyszałyście o tej firmie? Jeśli tak to jakie jest Wasze zdanie na temat tych maseczek? Może Wy macie już swojego maseczkowego ulubieńca? Czekam na Wasze opinie w komentarzach. 
Pozdrawiam ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...