Cześć!
Dziś przedstawię Wam mój ulubiony w ostatnim czasie puder sypki z Bourjois, który dorwałam na promocji -40% w Rossmannie. Powiem szczerze, że nad jego zakupem długo się wahałam. Potrzebowałam puder sypki, ale nie wiedziałam czy wybrać ten czy z Manhattanu. Porównując wszystkie za i przeciw wybrałam ten. Dlaczego? O tym przeczytacie za chwilę.
Puder znajduje się w okrągłym plastikowym słoiczku. Opakowanie to według mnie jedyny minus tego produktu. Wieczko nie jest zakręcane, a jedynie nakładane na spód opakowania, więc odpada noszenie tego pudru w torebce.
W środku znajduje się puszek- bardzo miły, miękki, nakładanie nim pudru to sama przyjemność. Do tej pory nakładałam puder wyłącznie pędzlem, ale po pierwszym użyciu tego puszka byłam zachwycona. Po pierwsze jest on milszy w dotyku niż pędzel, więc po prostu przyjemniej jest go używać. Po drugie- dzięki "wciskaniu" pudru puszkiem efekt matu utrzymuje się znacznie dłużej.
Opakowanie jak w większości pudrów sypkich posiada sitko, przez które wychodzi nam tyle pudru ile chcemy. Niestety w tym przypadku wcale tak nie jest. Sitko ma dość duże otwory, a puder jest niesamowicie miałki, przez co podczas używania troszkę go tracimy. Plusem pudru jest na pewno jego spora pojemność- aż 32 gramy (dla porównania puder z Manattanu ma 20 gramów, a z Essence tylko 11).
Dzięki tej pojemności cena pudru aż tak bardzo mnie nie przeraziła. W cenie regularnej dostaniemy go w Rossmannie za ok. 60 zł, podczas za puder z Manattanu, którego jest znacznie mniej zapłacimy ok.30 zł.
Co więcej, ten puder nie zawiera parafiny (jak jego "konkurent" z Manhattanu). Według producenta nie jest dzięki temu komedogenny. Tutaj zgodzę się z producentem, bo puder nie powoduje u mnie wysypu "nieprzyjaciół" na twarzy.
Mój puder to odcień 01 peach. Jak sama nazwa wskazuje jest to kolor delikatnie brzoskwiniowy. Na twarzy tego koloru szczerze mówiąc nie widać, więc równie dobrze mogłabym ten puder nazwać pudrem transparentnym.
Produkt ten idealnie stapia się z twarzą, ładnie ją matuje. Nie jest to ""płaski" mat, lecz bardzo delikatny, "miękki". Puder nie daje efektu maski, ale doskonale wygładza twarz, powodując, że wygląda ona prawie tak samo jak po retuszu w jakimś programie graficznym ;) Jak już wcześniej pisałam, puder ten jest niesamowicie drobno zmielony- dzięki temu świetnie nadaje się d przypudrowania np. korektora pod oczami. Utrwalenie całego makijażu twarzy wymaga jedynie niewielkiej ilości tego pudru.
Jeżeli chodzi o trwałość to jest to ok. 5, a czasem nawet 8 godzin ( w zależności od tego jak aktywny mamy dzień).
Puder ma także bardzo ładny, delikatny zapach. Dzięki zawartości barwnika CI77019 czyli miki powoduje naturalne rozświetlenie cery. Mika jest naturalnym półproduktem kosmetycznym o perłowym połysku. Odbija światło, wygładzając optycznie drobne zmarszczki czy też pory. Sprawia, że twarz wygląda bardzo zdrowo. Nie jest to jednak tandetny blask jak w przypadku produktów, które zawierają w sobie brokat.
Ogólnie: Puder sypki z Bourjois mogę polecić każdemu. Mimo tandetnego opakowania sam produkt jest naprawdę godny uwagi. Puder idealnie dopasowuje się do koloru skóry, więc będzie pasował praktycznie każdej osobie. Jest niesamowicie miałkim pyłkiem, który idealnie wtapia się w twarz, dając efekt wygładzenia i delikatnego rozświetlenia, bez efektu maski. Całkiem dobrze radzi sobie z matowieniem twarzy. Efekt matu utrzymuje się kilka godzin. Cena produktu jest dość wysoka (ok. 60zł). Myślę jednak, że stosunek ceny do jakości jest jak najbardziej odpowiedni. Za taką jakość można zapłacić nawet więcej. Opakowanie zawiera aż 32 gramy produktu, więc wystarczy on na bardzo długi okres używania.
A jaki jest Wasz ulubiony puder? Napiszcie mi w komentarzach :)
Pozdrawiam ;*